Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

niedziela, 3 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku - część I

Witam Was serdecznie w to mroźne styczniowe przedpołudnie! W całej Polsce jest zimno! U mnie nad ranem było -16 stopni C. Najgorsze jest to, że nie ma śniegu i rośliny są bezpośrednio narażone na tak niską temperaturę. Z drugiej strony to bardzo dobry test dla moich liściastych krzewów zimozielonych, ale o tym napiszę za kilka dni. 

Początek roku to dobry moment na podsumowanie tego, co wydarzyło się w roku ubiegłym. Wydawałoby się, że niby nic takiego się nie działo. A jednak! Przeglądając zdjęcia mam wrażenie, że był to kolejny rok z wieloma ciekawymi i pięknymi chwilami. I tak trzymać! Oby ten nowy był równie obfity!

Dziś zapraszam na pierwszą część podsumowania 2015 roku. Przedstawię w niej pierwsze półrocze minionego roku. Z uwagi na dużą ilość zdjęć musiałem podzielić zakończony właśnie rok na dwie części. Kolejna już wkrótce na blogu. A zupełnie osobnego posta poświęcę zmianom, które zaszły w moim ogrodzie w 2015 roku. A było ich sporo!

Styczeń początkowo przyniósł ciepła, iście wiosenną pogodę. Utrzymała się ona do Trzech Króli.


Wtedy spadł śnieg i zrobiło się zimno. Ale nie aż tak jak teraz. Chłody potrwały kilka dni i już na początku drugiej dekady miesiąca po śniegu nie było śladu. 


Zima powróciła dopiero pod koniec stycznia.Na początku lutego zrobiło się jeszcze bardziej zimowo, a to za sprawą wyżu, który dotarł nad Polskę znad Rosji. Trzymał jednak krótko i nie był zbyt mroźny. Najniższa temperatura tej zimy to 12 stopni C. I to tylko jednej nocy.


POtem robiło się coraz cieplej i nic nie wskazywało na to, że zima może jeszcze powrócić.


Po 10 lutego w Podkowie zakwitły oczary.


W drugiej połowie miesiąca w Warszawie kwitły już oczary!.


Początek marca przyniósł wysyp wiosennych kwiatków. Ależ to był wspaniały spektakl. Pojawiły się przebiśniegi i ranniki.


Kilka dni później zakwitły krokusy. Jak to miło kiedy na początku marca jest już tak kolorowo. 


Trzecia dekada marca to chwilowy powrót zimy. Na szczęście śnieg szybko stopniał. 


Po kilku dniach nie było już śladu po zimie, a słońce mocno ogrzewało powietrze.


Na początku kwietnia musiałem zrewitalizować trawnik. Po głębokiej wertykulacji usunąłem rosnący wcześniej na trawniku mech.


Z uwagi na ciepłą aurę już pod koniec drugiej dekady miesiąca pojawiły się pierwsze kwiaty różaneczników. 


Trzecią dekadę kwietnia spędziłem w Rzymie. Tam wiosna była już w pełni!


Po powrocie do domu  zauważyłem jak w ciągu kilku raptem dni wystrzeliła zieleń. Uwielbiam ten okres, kiedy wszystko tak szybko rośnie, a dookoła otaczają nas setki odcienie świeżej, wiosennej zieleni. Po kilku dniach w domu pojechałem na Górny Śląsk. Odwiedziłem m.in. Ogród botaniczny w Zabrzu.


Później skierowałem się na Opolszczyznę, w drodze powrotnej mogłem obejrzeć przepiękny drewniany kościółek w Gwoździanach. Dodam, że kościół otoczony jest ślicznym ogrodem.


Połowa maja to już wszechobecna zieleń!


Kilka dni potem znów zawitałem do słonecznej Italii. A wszystko za sprawą mojej kuzynki i jej męża. Trochę niespodziewany ale jakże udany wyjazd do Toskanii.


I chociaż Florencja nie przywitała nas słońcem to jednak kolejne dni obfitowały w ładną i ciepłą pogodę.


Gdy wróciłem do domu zastałem mocno rozrośnięty trawnik. Wymagał natychmiastowego koszenia. W ogrodzie kwitły różaneczniki. Część z nich już przekwitła ale inne dopiero szykowały się do kwitnienia.


Koniec maja przyniósł wspaniałe girlandy złotokapów. Poniżej ogród kościelny w Podkowie Leśnej. 


Pod koniec miesiąca w Ogrodzie botanicznym PAN w warszawskim Powsinie wciąż kwitły azalie i część różaneczników.


Początek czerwca to wybuch kwiatów powojników Josephine.


Oczywiście na początku miesiąca kwitły rozrośnięte już pelargonie i surfinie, które posadziłem pod koniec kwietnia. 


W pierwszej dekadzie czerwca oprowadzałem znajomych po Warszawie. W drodze powrotnej wpadliśmy na chwilę do Ogrodu botanicznego. Nie mogłem sobie odmówić kolejnego wypadu do Powsina!



Dzięki łagodnej zimie i ciepłej wiośnie kolorowy różanecznikowo-azaliowy spektakl trwał od połowy kwietnia do połowy czerwca! 


W połowie miesiąca mój ogród po raz drugi gościł odwiedzających. A wszystko to w ramach kolejnej edycji Festiwalu Otwarte Ogrody!


Czerwiec przyniósł pierwsze ponad 30-stopniowe upały. Niestety był też dosyć suchy. Ale to było tylko preludium przed tym co miało nastąpić w lipcu i sierpniu. Ale o tym napisze w kolejnej części Podsumowania. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

6 komentarzy:

  1. Piękne wspomnienia. Ogród botaniczny piękny.
    Czy w Powsinie urzdzacie taki festiwal zwiedzając ogrody? To tak jak w Anglii. Podoba mi się taki pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu! Bardzo dziękuję za miłe słowa. Festiwal Otwarte Ogrody powstał ponad 11 lat temu w Podkowie Leśnej. Impreza ma charakter bardziej kulturalny niż przyrodniczy. Odbywają się koncerty, recytacje, sztuki teatralne, pokazy hobby itp. Ale przy okazji różnych spotkań ludzie prezentują też swoje ogrody. Bo wszystko to dzieje się w prywatnych ogrodach. Po kilku latach Festiwal zagościł też w dzielnicach Warszawy i w innych podwarszawskich miejscowościach np. w Brwinowie, Milanówku, Komorowie. Serdeczności!

      Usuń
  2. Świetne podsumowanie Andrzejku. Najbardziej podoba mi się trzecia dekada kwietnia!
    U nas też nadal bez śniegu a mróz wprost nieludzki -22 stopnie.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ewuniu! Już jutro opublikuję drugą część :) PS. U mnie wciąż zimno :( Szczegóły dziś na blogu. Serdeczności!

      Usuń
  3. Kolejny raz czytam Twój post i oglądam zdjęcia.
    Serce moje się raduje, że być może już niedługo będzie ciepełko.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Andrzejek też czeka na ocieplenie. Bo przez te mrozy to... nie mogę się odkleić od lodówki. Nie dlatego, że tam chłodniej :) Tylko dlatego, że wciąż jestem głodny :) Serdeczności Lusiu!

      Usuń