Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

niedziela, 26 sierpnia 2018

Deszczowy weekend

Nie, nie. Nie narzekam. Od wczoraj pada u mnie deszcz. Raz większy, raz mniejszy. Deszcz robi sobie przerwy. Na szczęście nie leje jak z cebra i woda ma szansę wsiąkać w glebę, a nie spływać. Pogoda znów spłatała figla. W tygodniu było słonecznie i gorąco. Zaczął się weekend i... zaczęło padać. W piątek były 33 stopnie, słońce i typowo letnia pogoda. Wczoraj ledwie 20 i deszcz. Deszcz pada też dzisiaj, ale jest tylko 16 stopni. Jadą z kotem do weterynarza założyłem kurtkę. A w samochodzie zamiast klimy włączyłem lekkie ogrzewanie. 

Kot we środę powalczył z wiewiórką. Niestety, zagryzł ją i przyniósł mi do domu. Wiewiórka jednak dzielnie się broniła i zadała Dyziowi sporo ciosów. Jeden z nich rozpruł mu trochę policzek. A więc antybiotyk. leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. 

Wróćmy jednak do ogrodu. Nie będę narzekał na weekendowy deszcz. Niech pada. Jest bardzo potrzebny.Zapraszam na "deszczowy" spacer po ogrodzie. Dziś będzie mało pisania, za to więcej zdjęć :-)


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 25 sierpnia 2018

Ostrokrzewy w Zimozielonym ogrodzie - podsumowanie

Przez prawie 8 miesięcy na blogu gościł cykl artykułów, w których opisywałem ostrokrzewy rosnące w moim ogrodzie. Czemu trwał on tak długo? Bo przecież nie sposób pisać codziennie o ostrokrzewach, skoro w ogrodzie jest mnóstwo innych roślin. W ogrodzie cały czas sporo się dzieje, szczególnie w okresie wegetacyjnym. Poza tym blog to nie tylko opisy roślin, to także życie ogrodu oraz prezentacje różnych ciekawych przyrodniczo miejsc w Polsce i na świecie...Z tych właśnie powodów cykl trwał tak długo. 


A skąd w ogóle pomysł na cykle artykułów o różnych moich roślinach?  Otóż podczas inwentaryzacji krzewów rosnących w moim Zimozielonym ogrodzie stwierdziłem, że warto również usystematyzować opisy tych roślin na blogu. Nic jednak nie stoi w miejscu i jakiś czas temu zdecydowałem się na duże zmiany na mojej stronie internetowej i na jej integrację z blogiem. Proces wciąż trwa, ale powoli zmierza już do końca. Wkrótce przekonacie się jak cały nowy projekt będzie wyglądać. 


Na stronie spory lifting przejdzie też zakładka "Moje rośliny". Oprócz zmian w wyglądzie będzie ona systematycznie uzupełniana, tak aby objęła wszystkie pnącza, byliny, krzewy, czy kwiaty rosnące w moim ogrodzie. Opisy ostrokrzewów także znajdziecie na zmieniającej się właśnie mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl Powoli  zapamiętujcie ten adres, już niedługo blog będzie dostępny właśnie tam. Póki co jednak powróćmy do ostrokrzewów. W moim ogrodzie rośnie ponad 50 krzewów należących do tego rodzaju. Znajdziemy tu 5 gatunków ostrokrzewów: kolczasty, meserveae, crenata, altaclerensis czy japoński. Wśród nich jest wiele odmian, które Wam przez te 8 miesięcy opisywałem. Poniżej znajdziecie listę gatunków i odmian ostrokrzewów rosnących w moim Zimozielonym ogrodzie.

OSTROKRZEW KOLCZASTY

1. ostrokrzew kolczasty odmiana podstawowa,
2. ostrokrzew kolczasty Silver van Tol,
3. ostrokrzew kolczasty Golden van Tol,
4. ostrokrzew kolczasty JC van Tol,
5. ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata,
6. ostrokrzew kolczasty Silver Queen,
7. ostrokrzew kolczasty Argenteovariegata,
8.  ostrokrzew kolczasty Ferox Argentea,
9.  ostrokrzew kolczasty Pyramidalis
10. ostrokrzew kolczasty Alaska
11. ostrokrzew kolczasty Myrtifolia,
12. ostrokrzew kolczasty Heckenzwerg.


OSTROKRZEW MESERVEAE

1. ostrokrzew meserveae Blue Prince,
2. ostrokrzew meserveae Blue Princess,
3. ostrokrzew meserveae Golden Prince,
4. ostrokrzew meserveae Jade Star,
5.  ostrokrzew meserveae Heckenfee.


OSTROKRZEW CRENATA

1. ostrokrzew crenata Maxima,
2. ostrokrzew crenata Dwarf Pagoda,
3. ostrokrzew crenata Golden Gem.


OSTROKRZEW ALTACLERENSIS

1. ostrokrzew altaclerensis Golden King.


OSTROKRZEW JAPOŃSKI

1. ostrokrzew japoński Pedunculosa.


Zielone, złote, kremowe lub marmurkowe... Mnogość gatunków i odmian często nie przypominających z wyglądu typowych, popularnych i znanych szeroko ostrokrzewów. A jednak to one! I właśnie po to był ten cykl. Żeby pokazać Wam jak różnorodne potrafią być rośliny, nawet w obrębie tej samej rodziny czy rodzaju. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 24 sierpnia 2018

Laurowiśnie w Zimozielonym ogrodzie

Od pewnego czasu otrzymuję sporo pytań odnośnie odmian laurowiśni rosnących w moim ogrodzie. Jak sobie radzą z mrozami? Czy wytrzymują nasłonecznienie? Jakich używam nawozów? Itp. Dziś postaram się odpowiedzieć przynajmniej na część tych nurtujących Czytelniczki i Czytelników pytań. 

Ogólnie rzecz biorąc część odmian laurowiśni wschodniej może z powodzeniem rosnąć w zachodnich rejonach kraju. Optymalne są dla nich takie warunki jak: łagodne zimy, ciepłe i wilgotne lata, wilgotne powietrze oraz lekka lecz żyzna i przepuszczalna gleba. Wybrzeże, Ziemia Lubuska czy Dolny Śląsk to najlepsze miejsca do uprawy tych roślin. Ale środkowa Polska też może im służyć. Trzeba jednak spełnić kilka podstawowych warunków. Jednym z nich jest posadzenie krzewów laurowiśnie w miejscach zacisznych i osłoniętych od mroźnych i wysuszających wiatrów oraz tam, gdzie nie będą narażone na promienie zimowego czy wczesnowiosennego słońca.

Najbardziej odporna na mrozy jest odmiana Otto Luyken. Nawet jeśli część liści zimą przemarznie lub porazi je zimowe słońce, wiosną roślina wypuści nowe. W moim ogrodzie rosną dwa krzewy tej odmiany. jeden z nich po raz drugi w tym roku kwitnie. Rozłożysty krzew jest doskonałym schronieniem dla kota. Ucieka tam przed upałami.


Kolejna dosyć odporna odmiana to Caucasica. Niestety, w sezonie 2016/2017 zarówno moja starsza Caucasica jak i te młodsze, które rosną w formie żywopłotu zostały dość poważnie uszkodzone zimą przez słońce. Po przycięciu krzewy odrosły ale do dziś nie są tak duże jak przed tą feralną zimą.


Odmiana Marbled White ma piękne marmurkowe liście. Co roku trochę podmarza ale wiosną wypuszcza nowe pędy i liście. 


Rosnąca w praktycznie pełnym cieniu odmiana Herbergii nigdy jeszcze nie zmarzła. Rośnie u mnie od lata 2013. W tym sezonie musiałem ją mocno przyciąć bo się bardzo rozkrzewiła. Teraz wygląda bardziej kompaktowo, wypuszcza też sporo nowych pędów. 


Zachęcony pozytywnymi efektami uprawy laurowiśni wschodniej Herbergii, w tym sezonie posadziłem w ogrodzie drugi krzew tej odmiany. Zobaczymy, czy poradzi sobie z zimą równie dobrze jak jego starsza kuzynka rosnąca przy wejściu do ogrodu. 


Laurowiśnia wschodnia Schipkaensis roiśnie u mnie od ubiegłego roku. Przywiozłem ją z Rogowa i ostatnią zimę przetrwała praktycznie bez uszkodzeń. Rośnie w miejscu zacienionym i osłoniętym. 


A to już laurowiśnia wschodnia Genolia. To tegoroczna nowość w ogrodzie. O tym, jak poradzi sobie z zimą dowiem się pewnie w kwietniu 2019. 


Na zakończenie jeszcze jedna odmiana laurowiśni wschodniej. To Etna, która rośnie u moich rodziców. Świetnie zimuje i co roku ma ładne i spore przyrosty. 


Laurowiśnie to piękne krzewy, które można uprawiać w cieplejszych rejonach kraju. W tych chłodniejszych należy spełnić kilka warunków, o których pisałem na początku tego posta. 

Pamiętajmy, że niezależnie od miejsca, laurowiśniom wyjątkowo szkodzi zimowa susza. Dlatego w okresie, kiedy nie ma śniegu ani mrozów, kiedy nie pada zimą deszcz, a gleba nie jest zamarznięta nasze laurowiśnie należy porządnie podlać. 

Ponadto sadząc krzewy laurowiśni nie zapomnijmy o ściółkowaniu podłoża dookoła nich. Świetnie do tego nada się kora sosnowa, która latem zmniejszy parowanie wody z gleby, a zimą ochroni system korzeniowy przed przemarznięciem. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 23 sierpnia 2018

Oliwnik ebbingei Limelight

W tym sezonie w moim ogrodzie pojawiło się sporo nowych roślin. Zdecydowana większość z nich jest liściasta i zimozielona. Wkrótce na blogu opublikuję listę tegorocznych nabytków. Część z nich już opisałem, część pracy dopiero przede mną. Dziś przedstawiam Wam oliwnik ebbingei Limelight (elaeagnus ebbingei Limelight).


To mój kolejny ogrodowy eksperyment. Dlaczego? Bo powszechnie uważa się, że roślina ta wytrzymuje spadki temperatur jedynie do ok. -23 stopni C. A u mnie bywa zimniej.  Ale cóż. Zobaczymy. Skoro rosną u mnie skimie i aukuby japońskie oraz bluszcz algierski, to czemu miałby nie rosnąć oliwnik? Wiosną okaże się czy próba była udana.

Oliwnik Limelight ma pięknie wybarwione liście. Trudno napisać o nich, że są zielone, bo większa część blaszki jest żółta lub kremowa. Jeżeli na krzewie pojawią się gałązki z listkami jedynie w zielonym kolorze należy taki pęd obciąć. Pamiętajmy, że Limelight to krzyżówka dwóch odmian i mogą pojawiać się na nim pędy jednej z roślin matecznych. Liście są średniej wielkości, podłużne i lancetowate. Ich długość dochodzi do ok. 10 cm.


Krzew kwitnie dość niepozornie. Wiosną pojawiają się na nim białe, drobne aczkolwiek niezwykle mocno i słodko pachnące kwiatki. Owoce zawiązują się latem. Pozostają na krzewach jedynie podczas łagodnych zim. 

Oliwnik Limelight preferuje lekkie, przepuszczalne i żyzne gleby. Roślina nie toleruje wody stojącej w korzeniach. Krzewy sadzimy w miejscach półcienistych lub słonecznych, ale takich, gdzie nie dociera zimowe lub wczesnowiosenne słońce. Stanowisko powinno być zaciszne i osłonięte od mroźnych i wysuszających wiatrów. Podłoże ściółkujemy korą sosnową dzięki czemu latem gleba lepiej zachowa wilgotność, a zimą ściółka ochroni system korzeniowy przed nadmiernym przemarznięciem.

W sprzyjających warunkach, w krajach o łagodniejszym klimacie oliwnik Limelight po 10 latach może osiągnąć nawet 3 metry wysokości i 2 szerokości. W Polsce raczej nie dorośnie do takich rozmiarów, ale mimo wszystko krzew będzie rosnąć dość szybko, nawet ponad 20 cm rocznie.


Jeżeli mróz uszkodzi liście powstrzymajmy się przed zbty szybkim przycięciem krzewu. Wiosną oliwnik powinien wypuścić nowe gałązki i liście. Wtedy dopiero obcinamy przemarznięte części rośliny. 

Krzew ten polecany jest do sadzenia głównie w tych miejscach kraju, gdzie zimy są łagodne. Na pewno poradzi sobie na Wybrzeżu czy na Ziemi Lubuskiej i w nizinnej części Dolnego Śląska. W mojej okolicy może mieć trudności z zimowaniem, ale jeśli tego sam nie sprawdzę to nie będę tego do końca pewien. Tym bardziej, że zarówno w moim ogrodzie jak i w całej zalesionej okolicy panuje specyficzny mikroklimat, który sprzyja wielu gatunkom i odmianom liściastych roślin zimozielonych. Również tym, których uprawa uważana jest w centrum kraju za niemożliwą. 

Serdecznie zaprasza mdo codziennej lektury bloga.

środa, 22 sierpnia 2018

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego pod koniec lipca 2018

Niecały miesiąc temu po raz kolejny odwiedziłem Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego. Bywam tam przynajmniej 3-4 razy w roku, albo i częściej i nie zawsze opisuję te wizyty na blogu. Dziś jednak chciałbym podzielić się z Wami oraz, mam nadzieję, z włodarzami Ogrodu kilkoma spostrzeżeniami. O nich jednak napiszę później. 

W tym roku Ogród Botaniczny UW obchodzi 200-lecie istnienia. To jeden z najstarszych ogrodów botanicznych w Polsce. O jego historii przeczytacie na moim blogu m.in. TUTAJ  Na oficjalnej stronie ogrodu http://www.ogrod.uw.edu.pl/ oprócz historii znajdziecie bardzo wiele innych przydatnych informacji, takich jak cennik, godziny otwarcia czy informacje o kolekcjach i wystawach. Strona ta jakiś czas temu przeszła gruntowne zmiany i wg mnie jest teraz znacznie czytelniejsza i przyjaźniejsza dla internautów.


Jeżeli planujecie wycieczkę do Ogrodu koniecznie skorzystajcie z wejścia głównego, które znajduje się w odnodze od Alej Ujazdowskich, vis-a-vis Obserwatorium astronomicznego i wejścia do szklarni. Nie korzystajcie z wejścia od Alej Ujazdowskich (z małą budką kasową). Dlaczego? O tym napisze troszkędalej. Póki co skupmy się na piękniejszej i przyjemniejszej stronie Ogrodu. 


Idąc główną alejką po drodze miniecie różankę, dojdziecie też do fontanny oraz ogrodu alpejskiego i ogrodu z pnączami. 


Obok znajdziewcie wspaniały okaz bluszcz kolchidzkiego, obrastający jedno z tutejszych drzew. 


Idąc główną aleją od wejścia kierujcie się na prawo. Znajdziecie tam ogród z daliami i hortensjami oraz część leśną Ogrodu, gdzie w cieniu drzew rośnie bluszcz pospolity, w tym odmiana Profesor Seneta, którą wyselekcjonował naukowiec z Uniwersytetu Warszawskiego. 


Pomiędzy drzewami rosną piękne hosty. We wschodniej części Ogrodu znajdziecie kamień węgielny postawiony pod budowę Świątynii Opatrzności Bożej. Obecnie mieści się ona na Polach Wilanowskich.  


W części leśnej (arboretum) znajdziecie dość sporą kolekcję magnolii, rośnie tu także magnolia parasolowata. Skąd ta nazwa? Spójrzcie tylko na jej liście!



Na skarpach rosną kwiaty, które przyciągają mnóstwo owadów, szczególnie pszczół. 


Obok zacienione zbocza skarp porasta bluszcz pospolity odmiany Profesor Seneta. Spotkać go można w wielu miejscach Ogrodu. 


Powoli jednak opuszczamy arboretum. Mijając różankę idziemy w kierunku zachodniej części Ogrodu, położonej wzdłuż reprezentacyjnych Alej Ujazdowskich. Przechodzimy obok budynku, gdzie obecnie są toalety. Uwaga, jest czysto! Jest papier i mydło! Można spokojnie korzystać! Idziemy więc dalej w kierunku wejścia położonego bezpośrednio przy Alejach Ujazdowskich. 


W Ogrodzie wiele się zmienia. Na lepsze! Krok po kroku odrestaurowywane są ścieżki, przybywa roślin, uzupełniane są tabliczki z nazwami. Na swoje 200 urodziny Ogród miał wyglądać imponująco. I wygląda. Niestety poza fragmentem położonym między główną alejką a Alejami Ujazdowskimi. Te ostatnie to jedna z najwspanialszych warszawskich ulic. Pełna pałaców i kamienic, które nie uległy zniszczeniu w czasie II Wojny Światowej. To tu mieszczą się ambasady i różne urzędy centralne. Niestety, gdy wejdziecie do Ogrodu od strony Alej spotka Was rozczarowanie. 

Mimo tego, że rosną tu bardzo ciekawe rośliny takie jak różne juki, ostrokrzewy czy paprocie, w części tej panuje bałagan. Jest niespójna, brzydka i z wyglądu przypomina nieuporządkowaną grządkę w jakimś zapomnianym ogródku działkowym. To takie delikatne porównanie. Miałem użyć gorszego.


A przecież Ogród należy do struktur Uniwersytetu! Dlaczego nie można skorzystać z wiedzy, polotu i wyobraźni studentów? Przecież można zrobić konkurs, poprosić o ich wizje rozwoju tej części Ogrodu. Jest naprawdę dużo możliwości, ale jakoś nikt z tego nie korzysta. 

Może wystarczyłoby gdyby zarządcy Ogrodu przejechali się do Wrocławia czy do Krakowa i zobaczyli jak wyglądają tamtejsze ogrody botaniczne. One też są częścią lokalnych placówek naukowych! A może wystarczy pojechać do Rogowa czy... do Powsina. Do tego ostatniego dojeżdża autobus miejski uniknie się więc niepotrzebnych kosztów delegacji. 


Miałem nadzieję, że na 200 urodziny ta część Ogrodu wypięknieje. Niestety, tak się nie stało. Szkoda, bo to była dobra okazja na zmiany. Zamiast rewitalizacji na dużą skalę pojawiły się drobne elementy dekoracyjne. Nie są brzydkie. Ale to zdecydowanie za mało. 

A może są jakieś plany zmian w tej części OB UW? Może na wiosnę to miejsce zaskoczy nas czymś wspaniałym? Dziś na FB rozpocznę dyskusję na ten temat.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!