Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwester w Zimozielonym ogrodzie - mroźny poranek

Dziś ostatni dzień starego roku. Za chwilę przyjdzie czas na życzenia, a potem na podsumowanie 2013 roku. Zanim to jednak nastąpi chciałbym podzielić się z Państwem kilkoma zdjęciami z dzisiejszego poranka! Od rana jest słonecznie, aczkolwiek chłodno. O 08.00 w mojej okolicy były -4 stopnie C. Teraz temperatura dochodzi już do 0, ale na trawniku wciąż jeszcze jest szron. Taka piękna pogoda zmobilizowała mnie do uwiecznienia przyrody w ostatni poranek 2013 roku.

Tak wyglądały drzewa na tle nieba dziś tuż przed 09.00 rano.


Na oczku wodnym pojawiła się cienka warstwa lodu. W ciągu dnia pewnie stopnieje, ale póki co daje wrażenie zimy, której tak naprawdę nie ma. Przynajmniej tej termicznej.


W nocy szron osiadł na trawniku oraz na wszystkich roślinach.




Tak wygląda teraz jałowiec Blue Carpet. Już wkrótce na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl  pojawi się więcej informacji o uprawie tej ślicznej rośliny.


A tak prezentowały się trzmieliny pnące. Pierwsze zdjęcie przedstawia odmianę Sunspot, a drugie Canadale Gold. Na stronie www.zimozielonyogrod.pl przeczytacie sporo ciekawostek dotyczących uprawy tych roślin.

Pod szronem znalazła się również moja palma mrozoodporna.


Niektóre rośliny, takie jak aukuby japońskie czy różaneczniki odprowadzają część wody z liści do korzeni. Liście zwieszają się i wyglądają jak pomięte chusteczki do nosa. Oczywiście nie jest to oznaką przemarznięcia czy choroby. Gdy tylko temperatura podskoczy powyżej ) stopni C, liście podniosą się i  wrócą do swojej dawnej formy.



Szron pojawił się w całej okolicy. Dziś rankiem wyjątkowo pięknie wyglądał ogród moich sąsiadów.


Zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Lyon - zimozielone miasto

W Lyonie byłem tylko 3 razy, ale to wystarczyło, żeby polubić to miasto, atmosferę w nim panującą, wspaniałą kuchnię i oczywiście wina. Miasto położone jest w dolinie nad dwiema rzekami Rodanem i Saoną. To sprawia, że zimy są tam dosyć łagodne, chociaż zdarza się mróz i śnieg. Jednak jest to już początek południa Francji i takie warunki nie panują tam zbyt długo. Dzięki temu rośnie tam mnóstwo liściastych roślin zimozielonych. Wśród nich spotkać można np. bambusy.


Okolice Lyonu to teren pagórkowaty, na którym położone są piękne wioski i małe miasteczka.


W wielu ogrodach spotkać można oleandry, bluszcze krzewiaste czy aukuby japońskie.


Na skwerach czy w parkach miejskich dostojnie rosną figowce.


Można tu również spotkać wspaniałe okazy cedrów libańskich.


Lyon jest najstarszym miastem we Francji. Został założony przez Rzymian już w 43 roku p.n.e. Obecnie jest 3 co do wielkości miastem Francji (po Paryżu i Marsylii). Miasto jest stolicą regionu Rodan - Alpy i ma ponad 1 500 000 mieszkańców. W okręgu miejskim zamieszkuje ponad 2 100 000 osób. 


Mieszkańcy mają do dyspozycji 4 linie metra, 5 linii tramwajowych, 2 trolejbusowe oraz kilkadziesiąt autobusowych. Dzięki szybkiej kolei (TGV) można stąd dojechać do Paryża w niecałe 2 godziny. Podróż na Lazurowe Wybrzeże (Marsylia) trwa niewiele ponad 1,5 godziny. 

W mieście jest sporo zabytków, również tych, pochodzących z czasów panowania na tym terenie Rzymian. Są to: amfiteatr, akwedukty, termy, teatr oraz odeon. Wielbiciele architektury mogą cieszyć się widokiem XVII-wiecznego Ratusza, secesyjnymi kamienicami czy neoklasycystycznym gmachem opery. 

Wśród roślin zimozielonych spotkać tu można np. ostrokrzewy kolczaste, które z racji klimatu osiągają spore rozmiary.


Wspaniale prezentują się również rosnące tu laurowiśnie.



Ogromne wrażenie zrobiła na mnie olbrzymia skimia japońska. Ten akurat krzew rośnie na przedmieściach Lyonu.


W Lyonie przyszło na świat wielu znanych ludzi. Wśród nich znajdują się m.in. autor "Małego księcia" Antoine de Saint-Exupery,  słynny muzyk Jean-Michel Jarre, rzymscy cesarze Karakalla oraz Klaudiusz, twórcy kina bracia Lumiere czy piłkarz Karim Benzema. 

W Polsce partnerskim miastem Lyonu jest Łódź.

W okolicach miasta nie brakuje palm, niestety niektórym bardzo ciężko zrobić zdjęcie z dołu, dlatego też pstryknąłem fotkę z góry. 


Lyon to piękne miejsce. Na pewno warto tu wpaść, żeby poczuć atmosferę najstarszego miasta Francji.

niedziela, 29 grudnia 2013

Cyprysik tępołuskowy Nana Gracilis

Każdego roku w moim ogrodzie pojawia się kilka lub kilkanaście nowych krzewów. Ten rok również obfitował w zakupy i kolejne nasadzenia. Jednym z nowych nabytków był cyprysik tępołuskowy Nana Gracilis (Chamaecyparis obtusa Nana Gracilis).


Krzew ten pochodzi z Japonii, na stanowiskach naturalnych można go również spotkać na Tajwanie. Jednakże w wielu krajach świata jest uprawiany jako roślina ozdobna. W swojej ojczyźnie dorasta do nawet 40 metrów wysokości! W Polsce, z uwagi na klimat jego wysokość raczej nie przekroczy 1 metra.

W naszych warunkach klimatycznych rośnie dosyć powoli, ok. 4-6 cm rocznie. Liście tego krzewu są łuskowate, lekko poskręcane i zachodzące na siebie. No i są oczywiście zimozielone.

Cyprysika posadziłem przy oczku wodnym. Rośnie w miejscu, gdzie w okresie od wiosny do jesieni przed południem i popołudniu dociera dosyć sporo promieni słonecznych. To ważne, gdyż roślina ta potrzebuje do wzrostu sporo słońca, aczkolwiek świetnie sobie poradzi również w półcieniu.


Jest dosyć odporny na mrozy. Różne źródła podają, że wytrzymuje bez problemów spadki temperatur do -23 stopni C. Czyli może rosnąć aż do strefy 6 USDA. Więcej o strefach mrozoodporności przeczytają Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl

podobnie jak liściaste rośliny zimozielone, powyższego cyprysika należy porządnie podlać przed nadejściem mrozów. Również w okresie odwilży, jeśli nie jest mokro, to krzew wymaga zasilenia wodą. Krzew w okresie wegetacyjnym należy zasilać nawozem do roślin iglastych.



Ta piękna roślina będzie na pewno ozdobą każdego ogrodu. Z uwagi na rozmiary świetnie nadaje się do małych ogrodów oraz do ogrodów japońskich.

sobota, 28 grudnia 2013

Piękny grudniowy poranek

28 grudnia... kto by pomyślał, że to koniec roku. Patrząc dziś rano za okno można było mieć wrażenie, że mamy wiosnę. Wspaniałe, błękitne i bezchmurne niebo, wysoka jak na grudzień o poranku temperatura (+4 stopnie C) oraz piękne słońce.


W Warszawie słońce wzeszło dziś o 07.30. Zajdzie o 15.30. Jednak jeśli taka piękna pogoda się utrzyma to do 16.00 na pewno będzie widno. Godzinę po wschodzie słońca w mojej zalesionej miejscowości wciąż muskało ono jedynie czubki drzew, ale widok był tak ujmujący, że postanowiłem zrobić parę zdjęć i podzielić się nimi z Państwem na blogu. 

W oczku wodnym wspaniale odbijał się błękit nieba oraz skąpane w słońcu drzewa.



Sosny, które od wiosny do jesieni zasłonięte są przez dąb i jego gęste liście teraz korzystają w pełni ze słońca, które chociaż słabo to jednak ogrzewa ich igiełki i gałęzie.


Na liściach wielu roślin rankiem osadziła się rosa. Podobnie było na różanecznikach.


Słońce jest teraz w swoim najniższym położeniu nad horyzontem, dlatego też nie ma co liczyć na to, że rankiem oświetli dom. Jednak drzewa górujące nad budynkiem są wystarczająco wysokie żeby mogły korzystać z dobrodziejstw światła naszej dziennej gwiazdy.


Ogród również spowity jest w cieniu. Dopiero wiosną pierwsze promienie słońca dotkną trawnika. Dlatego też przy jego zakładaniu tak ważny był dobór odpowiedniej mieszanki traw, znoszącej zacienienie.


Oglądając takie widoki i ciesząc się pięknym słońce wcale nie tęsknię za zimą, śniegiem czy mrozem. Prognozy długoterminowe przewidują jednak, że po 05 stycznia przyjdzie lekkie ochłodzenie i średnia dobowa temperatura w centrum Polski wyniesie ok. 0 stopni C. W sumie jak na styczeń to i tak całkiem nieźle.

czwartek, 26 grudnia 2013

Zimozielone Święta

Święta Bożego Narodzenia powoli się kończą. W tym roku były one wyjątkowo ciepłe. Aż nie chce się wierzyć, ale po pierwsze Święta były wyjątkowo pogodne, a po drugie temperatura w dzień dochodziła do +12 stopni C. Oczywiście nie było mowy o "White Christmas" czyli białych Świętach. Za to w tym roku biała była Wielkanoc. Czy tak również będzie w 2014 roku? Zobaczymy... Ja jednak nie tęsknię za zimą, a już na pewno nie tęsknią za nią zimozielone rośliny liściaste rosnące w moim ogrodzie.


Jak widać na powyższym zdjęciu oczko wodne wciąż wyposażone jest w napowietrzacz i grzałkę. Jednak póki co nie są one włączane bo nie ma takiej potrzeby. Szczerze mówiąc raczej przydałaby się fontanna, która mogłaby filtrować wodę i ją ogrzewać.Tym bardziej, że ryby pływają coraz bliżej powierzchni wody. Chyba jednak zdecyduję się na włączenie napowietrzacza.


Jeszcze tego za bardzo nie widać, ale dzień jest już coraz dłuższy! Zresztą dzięki słonecznej pogodzie i tak wydaje się on dłuższy niż w pochmurne, listopadowe dni.


W tym roku wyjątkowo obficie obrodziły jagody ostrokrzewu Meserveae. Rośnie on w moim ogrodzie jako żywopłot. Należy pamiętać, że aby krzewy owocowały potrzebne są nam odmiany męska i żeńska. Ostrokrzewy są krzewami rozdzielnopłciowymi! A owoce się przydadzą w czasie gdy będzie zimno i spadnie śnieg, gdyż są one doskonałym pokarmem dla ptaków. 

Dodam jeszcze, że ostrokrzew jest znaną świąteczną dekoracją. Jest to dekoracja szczególnie popularna w krajach anglo-saskich, ale również w Polsce roślina ta powoli staje się symbolem Świąt Bożego Narodzenia.


Kącik egzotyczny wciąż nie wymaga specjalnych zimowych zabezpieczeń. Zresztą jedynie palma oraz juki Gloriosa i Baccata będą wymagały okrycia podczas mrozów. Kaktusy oraz inne juki świetnie sobie poradzą beż żadnych "kołderek".


Po powrocie ze spaceru zauważyłem, że wiatr wiejący z południa zaczął przywiewać ciemne chmury. Przypuszczam, że wieczorem lub w nocy w mojej okolicy spadnie deszcz. Na pewno przyda się on liściastym roślinom zimozielonym, które lubią wilgoć i potrzebują dużej ilości wody przed nadejściem mrozów. A nie ma się co oszukiwać. Te na pewno do nas zawitają!


niedziela, 22 grudnia 2013

Zima w ogrodzie zimozielonym

Od wczoraj mamy już oficjalnie kalendarzową zimę. Początek zimy to równocześnie najkrótszy dzień roku. Teraz będzie go już tylko przybywać, ale ni liczmy na szybkie ocieplenie. Patrząc jednak za okno i spacerując po ogrodzie czy okolicy nie można oprzeć się wrażeniu, że zima o nas zapomniała. Przyznam się, że bardzo mnie to cieszy. Oby tylko nie okazało się, że do lutego będzie ciepło, a potem przyjdą siarczyste, syberyjskie mrozy. Póki co jednak wszystko wygląda bardzo ładnie i zielono.

Laurowiśnie wschodnia Otto Luyken ma już spore pączki. 


Podobnie wiele różaneczników. U tych roślin to normalne, że tworzą pąki kwiatowe w sezonie poprzedzającym kwitnienie.


Rośliny pochodzące z Japonii czy innych Państw Dalekiego Wschodu często nie są zbyt odporne na nasze warunki pogodowe panujące zimami. Można jednak spróbować im pomóc np. poprzez okrycie czy chociażby poprzez posadzenie rośliny w bardziej osłoniętym miejscu. Dzięki temu nie zostaną one uszkodzone przez mroźne i wysuszające wiatry.

Postępujmy tak z aukubą japońską...


czy ze skimią japońską.


Inne rośliny, bardziej odporne na nasze mroźne na dobre zadomowiły się w naszych ogrodach. Jedna z moich mahonii nawet zaczęła już kwitnąć!


Część pozostałych roślin lepiej je posadzić w miejscach osłoniętych. Poniżej różaneczniki i azalia japońska.




Na koniec jeszcze coraz częstszy bywalec naszych ogrodów. To pieris japoński. Raczej nie przemarza, wymaga jedna porządnego podlania przed zimą no i miejsca osłoniętego od silnych wiatrów oraz od odtrego wiosennego słońca.


Przedostatni prezentowany dziś krzew to głogownik Davida. To gatunek kolekcjonerski, i wymagać jeszcze będzie obserwacji, aby sprawdzić jak poradzi sobie zimą.


Wiciokrzew nic sobie nie robi  początku zimy i wypuścił właśnie nowe pąki. Niestety obawiam się, że nie doczekają do wiosny

niedziela, 15 grudnia 2013

Przedświąteczne porządki w ogrodzie

Ogród jest miejscem, o które należy dbać przez cały rok. Nawet zimą gdy nie ma śniegu trzeba zadbać o porządek i czystość. Ostatnie dni i przyniosły zarówno wiatr, śnieg i słońce jak i deszcz.Na trawniku leżało mnóstwo drobnych gałązek, które połamał wiatr. Wszędzie naleciało sporo igieł. Do tego jeszcze gdzieniegdzie nawiało liście z innych działek, gdzie nie do końca mieszkańcy zadbali o zgrabienie liści jesienią.

W ostatni piątek pozbierałem gałązki z trawnika i kory sosnowej. Nazbierało się tego aż 4 koszyki!

Wczoraj zabrałem się za porządkowanie miejsc, w których nie ma ani trawnika ani kory sosnowej. Na pierwszy ogień poszedł kącik różanecznikowy. Wygrabiłem z niego wszystkie igiełki sosnowe oraz wybrałem zielsko, które z uwagi na dosyć wysokie temperatury nic sobie nie robi z końca jesieni i zaczyna rosnąć.

To widok od strony południowej w kierunku północnym.


To widok na wschód.


A to widok na południe, a w zasadzie na południowy zachód.


Następnie musiałem posprzątać przy furtce. Po obu stronach chodnika są tam tzw. serki, w których rosną bluszcze, bukszpany, różaneczniki oraz laurowiśnie Herbergii.


Tak wygląda dziś trawnik po uprzątnięciu. Szczerze mówiąc przydałoby się mu koszenie, ale nie mam pewności, czy za kilka dni nie pojawią się przymrozki, które mogłyby zniszczyć trawę.



I jeszcze widok z góry.



A już jutro zapraszam do obejrzenia roślin, które już teraz mają pąki kwiatowe lub puszczają młode listki! Tak, tak, ciepła i wilgotna pogoda sprawiła, że niektóre rośliny pomyliły pory roku!

Zapraszam do lektury!