Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

niedziela, 31 lipca 2016

Bukszpan - cięcie

Bukszpan wieczniezielony (Buxus sempervirens) jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym w naszych warunkach klimatycznych do wysokości nawet ponad 3 metrów. Szczególnie jeśli rośnie nieformowany. Często jednak nie przekracza wysokości 150 cm. Rośnie powoli, ok. 5 cm. rocznie. W moim ogrodzie od 2009 roku rosną cztery bukszpany prowadzone w formie kuli. Inne, a jest ich ponad 100 powoli tworzą mini żywopłoty rodem z ogrodów francuskich. Rosną zarówno przed domem na łuku przy chodniku jak i na obu klombach przy wejściu do ogrodu. Otaczają również aukuby japońskie rosnące w południowej, ale też najbardziej zacienionej  części ogrodu. 

Bukszpany uwielbiają cięcie i formowanie. Można tworzyć z nich różne figury geometryczne. W wielu miejscach widywałem krzewy bukszpanów przycięte na kształt różnych zwierząt: wiewiórek, zajączków czy niedźwiadków. Na szczęście złodzieje nie ukradli mi starego i wysłużonego sekatora nożycowego. Może dlatego, że nie jest on produktem FISKARS. Jak pisałem wczoraj cały mój sprzęt ogrodniczy tej firmy został skradziony mi w nocy z piątku na sobotę. Tak wyglądały moje bukszpany przed wczorajszym cięciem. Dodam tylko, że pierwszy raz obcinałem je wczesną wiosną, na początku kwietnia.


Po przycięciu krzewy prezentują się znacznie bardziej elegancko.


Korzystając z ładnej pogody wczoraj popołudniu przyciąłem także trzmieliny rosnące na skarpach po obu stronach wejścia do domu. Ostatni raz ciąłem je ok. 5 tygodni temu, ale krzewy przez ten czas bardzo urosły. Przypuszczam, że kolejne cięcie będę musiał zrobić na początku września. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 30 lipca 2016

Uwaga! Złodzieje!

Mieszkam w dość spokojnej okolicy. Las, domy jednorodzinne, piękne wille, atmosfera sielskich przedmieść wielkiego miasta... W okolicy mieszka inteligencja. Ludzie wolnych zawodów stanowią tutaj zdecydowaną większość. Aktorzy, dziennikarze, politycy, naukowcy, muzycy ale też zwykli zjadacze chleba tacy jak ja. Brwinów i Podkowa Leśna, a mieszkam na pograniczu tych miast, to wspaniały kawałek piękna przyrody i raj blisko serca naszej stolicy. 

Od trzech lat współpracuję z FISKARS. To wiodąca firma produkująca m.in. narzędzia ogrodnicze.


Narzędzia tej wspaniałej firmy stały sobie spokojnie w kąciku roboczym oraz w domku gospodarczym czyli w tzw. komórce. Część z nich używałem na codzień, a część tylko od czasu do czasu. O tym do czego służą i jak się sprawują niejednokrotnie pisałem na blogu. Póki co więcej o nich nie napiszę. A dlaczego? O tym poniżej. 


Przykro mi to pisać ale w nocy z piątku na sobotę prysł czar spokojnej okolicy. Tej nocy ktoś zakradł się do mojego ogrodu i do komórki. Skradziono mi wszystkie narzędzia FISKARS-a! Żeby było śmiesznie złodziej (albo złodzieje) ukradli nawet płyn do spryskiwaczy z bagażnika mojej starej Skody, którą garażuję właśnie w budynku gospodarczym.


To przykre... Bardzo przykre... co za skur.... Ach, nie będę przeklinał na blogu. Ale na usta ciśnie mi się sporo słów powszechnie uznanych za obelżywe.


Kradzież oczywiście zgłosiłem na policji. Tym bardziej, że wartość strat to ok. 2700 PLN.  Znam ludzi, którzy miesięcznie tyle nie zarabiają. 

Mam nadziej, że tego kto mnie okradł prędzej czy później dopadnie sprawiedliwość....

piątek, 29 lipca 2016

Upragniony deszcz

Od kilku dni temperatury popołudniami regularnie przekraczają 30 stopni. Nocami jest niewiele poniżej 20, do tego jest duszno. Ostatnio brakowało także opadów. Dziś jednak pogoda  trochę nadrobiła swoje zaległości. Całe przedpołudnie i wczesne popołudnie było dosyć ciepło i w miarę słonecznie. Przed południem udało mi się nawet zrobić porządki na balkonie. Musiałem poprzycinać zbyt wybujałe kwiaty, szczególnie komarzyce. To ju ich kolejne cięcie. Bardzo szybko rosną i mogą zdominować rosnące obok pelargonie i surfinie. W południe porzuciłem domowe porządki. Jak to mówią obowiązki wzywają. Na szczęście sprawy związane z pracą nie zajęły mi zbyt wiele czasu i ok. 15.00 zdążyłem wrócić do domu. I to ze zrobionymi po drodze zakupami! Po obiedzie zaplanowałem sobie wyjście do ogrodu, ukorzenienie kolejnych bluszczy i trzmielin oraz przycięcie bukszpanów. Moje plany pokrzyżowała pogoda. Tuż po 15.00 powiało, zagrzmiało i lunął rzęsisty deszcz.


Padało prawie przez godzinę. Ale to dobrze. Podlało porządnie trawnik i krzewy. Dziś i pewnie też jutro nie będę musiał tego robić! 


W czasie deszczu wyraźnie się ochłodziło. Jeszcze o 15.30 było 27 stopni C. Teraz są już tylko 23. Rozkład temperatur w Europie widać na poniższej mapie pochodzącej ze strony internetowej www.wetterzentrale.de

Ostatnio zaklinałem deszcz, ale on nie przychodził. W okolicy gdzieś grzmiało, trochę powiało, a deszczu ani śladu. Dziś na szczęście porządnie popadało. 


W moim ogrodzie miarą ilości deszczu jest część kładki w ciągu chodnika, położona bliżej furtki. Kładka jest pod drzewami. Są tu wyjątkowo gęste korony dębów. Jeśli koniec kładki jest mokry oznacza to, że naprawdę porządnie popadało. Dziś kładka jest cała mokra. 

 
Ilość opadów widać również po poziomie wody w oczku. Patrząc na kamienie, które przykryło lustro wody mogę przypuszczać, że spadło ok 25 mm wody na 1 m 2. 


Pomimo, że tegoroczne lato jest dosyć mokre wciąż jeszcze mamy do czynienia z suszą fizjologiczną. Obniżył się poziom wód gruntowych, a opady nie są w stanie tego zniwelować. Wystarczy wykopać dziurę w ziemi aby na głębokości kilkudziesięciu centymetrów natknąć się na suche warstwy gleby.


Póki co front z opadami poszedł sobie na wschodnią stronę Wisły. Nic nie wskazuje na to, że wieczorem znów popada. A mogłoby. Oby tylko w dzień nie padało bo na obiad planuję jutro grilla. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 28 lipca 2016

Ogród botaniczny w Mediolanie

Nieco ponad dwa miesiące temu byłem w Mediolanie. Spacerując po tamtejszej dzielnicy Brera nie sposób jest ominąć takie atrakcje turystyczne jak chociażby tutejsza Pinacoteca. Brera położona w centrum Mediolanu ma jednak do zaoferowania znacznie więcej. Wskie uliczki pełne knajpek, piękne kamienice i atmosfera sprawiają, że trafia tu wielu turystów. Jedną z atrakcji jest niewątpliwie malutki ogród botaniczny. 

Jest on położony na tyłach Pałacu Brera. Warto nadmienić, że do 1773 roku zarówno pałac jak i ogród należały do zakonu Jezuitów. Po jego kasacie dokonanej przez papieża Klemensa XIV dobra przeszły we władanie państwa austriackiego, a sam pałac stał się siedzibą szkoły wyższej. Tereny zieleni z polecenia cesarzowej austriackiej Marii Teresy przekształcono w ogród botaniczny.


Ogród jest wyjątkowo mały, ma powierzchnię jedynie ok. 5000 m 2. Na jego terenie zgromadzono jednak całkiem pokaźną kolekcję drzew i krzewów oraz kwiatów. Już przy wejściu możemy podziwiać wspaniałe szałwie (powyżej).


Nie brak tu również roślin typowych dla klimatu śródziemnomorskiego, takich jak laur szlachetny...


czy drzewo truskawkowe.


Są tu również bardzo ciekawe rabaty bylinowe i kwiatowe oraz różne niespodzianki jak ta poniżej w pniu po ściętym drzewie. 


 W ogrodzie spotkałem sporo odmian ostrokrzewów. Poniżej ilex Cornuta.


Rosną tu także ostrokrzewy kolczaste.


Jeden z nich jest bardzo pięknie uformowany.


Bardzo bogata jest kolekcja bluszczy.

Poniżej hedera colchica Dentata z ogromnymi liśćmi. 


A to już hedera colchica Dentata Variegata.


I bluszcz algierski.


A to inna odmiana bluszczu kolchidzkiego.


Oprócz gatunków egzotycznych można tu spotkać także wiele odmian bluszczu pospolitego. To np. hedera helix Saggritifolia. 


Poniżej odmiana Cavendish.


 Kolejny to Atropurpurea.


I jeszcze jeden, niestety nie miał tabliczki.


Wejście do ogrodu jest bezpłatne. Ale uwaga! Ogród czyny jest tylko w dni robocze w godzinach od 09.300 do 16.30. Przed udaniem się na jego zwiedzanie należy dokładnie sprawdzić godziny otarcia gdyż mogą być one ruchome!

Pomimo tego, że ogród jest maleńki warto zajrzeć do niego choć na kilkadziesiąt minut. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 27 lipca 2016

Upalny lipiec w ogrodzie

Środa to już kolejny dzień z bardzo wysokimi temperaturami i straszną duchotą. Rok temu końcówka lipca była chłodniejsza, ale przyszła po bardzo gorącej drugiej połowie miesiąca. Warto dodać, że ubiegłoroczne lipcowe upały były tylko preludium do tego co wydarzyło się w sierpniu. Był to bowiem w mojej okolicy najcieplejszy miesiąc w historii pomiarów. W tym roku pogoda jest trochę łaskawsza. Wiosna i lato są bardziej wilgotne co sprzyjają wegetacji. Niestety u mnie znowu od dłuższego czasu nie padało. Przy temperaturach powyżej 30 stopni wystarczy kilka dni i znów jest bardzo sucho. Praktycznie codziennie trzeba podlewać. Popołudnie przyniosło dziś trochę chmury i trochę ochłody. Ale suche i gorące dni powodują, że z drzew zaczynają opadać niektóre liście.


Koło południa w stacji meteo na warszawskim Okęciu odnotowano 29 stopni C. U mnie było 32. Teraz jest troszkę chłodniej. Termometry pokazują 28 i wieje całkiem przyjemny wietrzyk. 


Przy takiej pogodzie woda z oczka wodnego paruje w ekspresowym tempie. Co dwa, trzy dni trzeba dopuszczać trochę wody. Oczywiście są to idealne warunki do rozwoju glonów. Dziś znów będę musiał oczyścić z nich oczko. 


Z wysokich temperatur i wilgoci cieszą się za to kwiaty na schodach. Pięknie kwitną zarówno begonie jak i niecierpki. Dodam, że na schodach wejściowych do domu nie ma zbyt wiele słońca. Dlatego też dobrałem właśnie kwiaty lubiące cień.


Mam dziwne wrażenie, że w tym roku wszystko dzieje się jakoś szybciej i wcześniej niż zawsze. Juki zakwitły w drugiej połowie czerwca.  Również w czerwcu kwitła już moja hortensja Anabelle. Teraz powoli już przekwita. Wciąż jednak wygląda pięknie!


Przekwitły także hortensje ogrodowe. Ale gdy je kupowałem były w szczytowej fazie rozkwitu. Mam nadzieję, że za rok będą równie pięknie kwitnąć. 


Przekwitły także hosty. Szybko zakwitły i szybko przekwitły. Szkoda.


Azalie wielkokwiatowe zmieniają już kolory swoich liści.  Mają sporo pąków i mam nadzieję, że wiosną ozdobią ogród swoimi wspaniałymi kolorami.


Jakoś szybko dojrzewają owoce ostrokrzewów. Niektóre z nich robią się już czerwone. Zimą będą doskonałym pokarmem dla ptaków. A tak a propos zimy... Czy aby różne znaki w przyrodzie nie wskazują na szybkie nadejście jesieni i okresu chłodów? Te dojrzewające wcześniej owoce, szybko przekwitające kwiaty i krzewy zawiązujące w pędzie nasiona...


W poniedziałek jadąc do Olsztyna widziałem za Mławą pole, na którym były setki bocianów. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem. Czyżby szykowały się już do odlotu? A może to po prostu efekt tego, że znacznie wcześniej rozpoczęła się wegetacja. 3 lata temu na początku kwietnia był jeszcze mróz i śnieg. W tym roku o tej samej porze było już zielono... A co Wy o tym myślicie?

Koło południa w mojej okolicy zaczęło grzmieć. Pojawiły się też chmury burzowe, które ku mojemu zdziwieniu gdzieś sobie poszły. Znów nie spadła nawet kropelka deszczu. Wieczorem trzeba będzie podlewać.


Wkrótce opiszę tegoroczne przyrosty rosnących u mnie różnych odmian ostrokrzewów. A trochę ich jest. Zwiedzimy też perełki znad włoskiego jeziora Como. Będzie co czytać i oglądać. Cały czas będziemy również śledzić to, co dzieje się w ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

wtorek, 26 lipca 2016

Aukuby japońskie latem

Aukuby japońskie (aucuba japonica) to jedne z najbardziej egzotycznych krzewów w moim ogrodzie. W Polsce są one dość rzadko spotykane, a to dlatego, że w niektórych rejonach kraju mogą przemarzać. Na Pomorzu, Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie w Wielkopolsce czy na Ziemi Lubuskiej powinny sobie jednak poradzić. Jak widać po moich doświadczeniach ich uprawa możliwa jest również w centralnej Polsce. Ogólnie rzecz biorąc można uznać, że aukuby powinny wytrzymać zimy do strefy USDA 6b. 

W ogrodzie mam 3 krzewy odmiany Crotonifolia oraz 1 krzew odmiany Dentata. 


Ten zimozielony krzew liściasty w naturalnych warunkach dorasta do wysokości 2-3 metrów. Pochodzi z Japonii. Rośnie powoli. W naszym klimacie rośliny te najprawdopodobniej mogą osiągać wysokość ok. 1 metra. Moje aukuby Crotonifolia mają teraz ok. 90 cm wysokości i przypuszczam, że za dwa lata powinny przekroczyć magiczną wysokość 100 cm.


Idealnym miejscem sadzenia aukuby są tereny zacienione lub z niewielkim nasłonecznieniem (półcieniste). Powinny one być zaciszne (osłonięte od wiatru). Dobrze rosną pod dużymi drzewami, które zapewniają im ochronę przed zbyt mocnymi promieniami naszej dziennej gwiazdy. Aukuba lubi glebę próchniczą, lekko kwaśną lub obojętną. Uwielbia ściółkowanie np. korą sosnową.


Wielokrotnie pisałem już o fatalnym wpływie pogody na rośliny jaki miał miejsce na przełomie 2015 i 2016 roku. Ciepła i wilgotna jesień i początek zimy (Boże Narodzenie z temperaturami rzędu +15 stopni) sprawiły, że wiele roślin nie przerwało swojej wegetacji. Jednak w ciągu kilku dni temperatury gwałtownie spadły do -23 stopni nocą przy gruncie. Taki nagły atak bezśnieżnej zimy zniszczył mi kilka roślin. Aukuby Crotonifolia straciły przez to sporo liści, ale same rośliny nie zostały uszkodzone. Większość pąków zakwitła, a te które przemarzły poobcinałem. Dzięki temu krzewy wypuściły nowe gałązki i liście.


Odmiana Dentata, o ciemnych i jednolitych liściach, jest trochę bardziej odporna na mrozy. Mimo tego, że krzew przesadzałem w październiku, mrozy i brak śniegu go nie uszkodziły. 


Dookoła Dentata rosną dosyć spore hosty. Będę musiał je przesadzić gdyż na pewno w przyszłym roku byliny się jeszcze bardziej rozrosną.


Aukuby są bardzo pięknymi roślinami. Jestem przekonany, że będą wspaniałą ozdobą zacienionych i zacisznych ogrodów. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!