Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

środa, 28 lutego 2018

Pijalnia Główna w Krynicy-Zdrój

Jak wiecie od niedzieli jestem w Krynicy-Zdrój. Będe tu jeszcze przez prawie 3 tygodnie. Miasto w zimowej scenerii wygląda przepięknie, ale o samej Krynicy, jej historii i teraźniejszości napisze innym razem. Dziś chciałbym skupić się na walorach leczniczych tego miejsca. W końcu przyjechałem do wód. 

Krynica-Zdrój  znana jest z tego, że jej zdroje należą do najczystszych i najzdrowszych na całym globie. Przybywający tu kuracjusze mogą korzystać z kilku pijalni wód zdrojowych. Największa z nich to pijalnia główna, której modernistyczna bryła budynku została oddana do użytku 47 lat temu. To moja rówieśnica :-) Jesienią 2014 roku, po gruntownym remoncie budynek został ponownie udostępniony zarówno mieszkańcom jak i odwiedzającym Krynicę gościom. Poniższe zdjęcie pochodzi z serwisu internetowego Wikipedia Kolejne są już mojego autorstwa.


W Pijalni oprócz wód, o których za chwilę napiszę natraficie na prawdziwie egzotyczną dżunglę. Wspaniała roślinność tworzy tu niepowtarzalne aranżacje cieszące moje oczy i duszę. Wśród krzewów i drzewek dominują monstery, fikusy (elastica, Benjamina czy dębolistny), paprocie czy bananowce. Znajdziecie tu również palmy, juki, drzewka oliwne oraz wiele innych ciekawych roślin egzotycznych. Pijalnia to także centrum różnych wydarzeń kulturalnych i koncertów. Ostatnio gościł tu takie sławy jak Perfect czy Kult.


W Pijalni Głównej znajdziecie m.in. takie wody jak:

- Zuber, stosowany w chorobach układu pokarmowego,
- Słotwinka, która oprócz leczenia nieżytu przewodu pokarmowego uzupełni niedobory magnezu w organizmie, usunie z niego ciężkie metale oraz pomoże w walce z nerwicami,
- Tadeusz stosowany w leczeniu chorób układu krwiotwórczego,
- Jan, leczący choroby układu moczowego, obniżający poziom złego cholesterolu oraz regulujący poziom cukru we krwi.

Do tego oczywiście Kryniczanka, którą kupić w sumie można tu w każdym, nawet najmnieszym sklepie. 

Jeżeli nie potrzebujecie stosować wód leczniczych i kupujecie tylko taką zwykłą wodę do picia na co dzień, pamiętajcie żeby sprawdzić ogólną zawartość składników mineralnych w Waszej wodzie. Jeśli jest ich mniej niż 1500 mg na litr to lepiej ją sobie darować.


Pijalnia, a w zasadzie rosnąca tam roślinność równie pieknie prezentuje się wieczorem. Mogli się o tym przekonać wszyscy Ci, którzy śledzą mój profil na Instagramie oraz na Facebook'u. 


Bardzo jeste mciekaw, czy spodobała się Wam Pijalnia Główna. Bo mi bardzo :-)

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

wtorek, 27 lutego 2018

Gdynia - sierpień 2017

Kiedy w połowie sierpnia ubiegłego roku pojechałem do Sopotu, jednym z miejsc planowanych do zwiedzenia była Gdynia. To młode miasto jest jednym z moich ulubionych punktów na turystycznej mapie Polski. Zwiedzanie Gdyni rozpocząłem od Orłowa. Tamtejsze molo, znacznie mniej znane niż to w Sopocie jest wyjątkowo urokliwym zakątkiem. Tera ma ono niecałe 200 metrów długości, ale po rozbudowie w latach 30-tych XX wieku miało prawie pół kilometra. Niestety po katastrofalnych sztormach, które targały Zatoką Gdańską pod koniec lat 40-tych molo zostało w połowie zniszczone. Po przebudowie pozostawiono jedynie tę część, której nie zniszczył szalejący żywioł.


Widoczny z molo Klif Orłowski leży na drodze na Kępę Redłowską. Zanim jednak dotarłem do tego pięknego miejsca zwiedziłem willo wą część Orłowa. I wcale nie dziwię się, że wiele osób chciałoby tam mieszkać. Piękne ogrody, wspaniała roślinność, której służy dość łagodny, wilgotny nadmorski klimat sprawiają, że spacer uliczkami Orłowa jest dla miłośników ogrodnictwa ozdobnego wspaniałym przeżyciem.


Już na początku spaceru zachwycił mnie pomarańczowy milin amerykański. Jest on znacznie rzadziej spotykany w naszym kraju niż jego czerwony "braciszek". 


Jednak najbardziej zachwyciły mnie rosnące w tamtejszych ogrodach zimozielone rośliny liściaste i różne egzotyki. 

Poniżej wspaniały żywopłot z trzmielin pnących i bluszczu pospolitego. Zwróćcie uwagę na jego generatywne, kwitnące pędy.


A to już inna odmiana bluszczy.


W kolejnym ogrodzie zauważyłem wspaniałego osmantusa Goshiki. 


Obok rosły cudowne hortensje.


Gdy szedłem w kierunku Kępy Redłowskiej zauważyłem niesamowity krzew figowca. Szkoda, żew Warszawie takie nie mogą rosnąć. A obok piękną araukarię.


Jak podaje Wikipedia budowę portu i miasta rozpoczęto w 1921 roku. Prawa miejskie Gdynia uzyskała 4 marca 192r roku. Impulsem do rozwoju miasta była budowa portu, który powstał w celu zapewnienia Polsce dostępu do morskich szlaków i bazy marynarki wojennej wobec niepewnej sytuacji w Wolnym Mieście Gdańsku. Szybki napływ ludności i dynamiczny rozwój portu sprawiły, że w ciągu kilkunastu lat po nadaniu praw miejskich Gdynia ze wsi rybackiej przekształciła się w miasto zamieszkane przez 127 000 osób (1939). Według danych z 30 czerwca 2016 r. Gdynia liczy 247 329 mieszkańców, a jej powierzchnia zajmuje 135,14 km² (2012). Jest największym polskim miastem nie będącym miastem wojewódzkim.

Ale wróćmy do samego miasta i jego terenów zielonych. Po spacerze urokliwymi uliczkami Orłowa poszedłem na Kępę Redłowską.


Ze szczytu klifu rozciąga się wspaniały widok na wody Zatoki Gdańskiej.


Natura stworzyła tu wspaniałe rzeźby z korzeni roślin. Mchy, paprocie różnego rodzaju kwiatki i ... owady żyją tu obok siebie w doskonałej harmonii.


Po zejściu z Kępy poszedłem brzegiem morza w kierunku centrum Gdyni.


Po drodze napotkałem takie widoki.


Zanim jednak trafiłem na Skwer Kościuszki musiałem koniecznie przejść uliczkami Kamiennej Góry. To przepiękna przedwojenna dzielnica Gdyni. Podobnie jak w Orłowie również tam natrafiłem na wspaniałą roślinność. Zachwyciły mnie niezwykle gęste berberysy gruczołkowate (brodawkowate), bluszcze,


Nie zawiodły mnie także gdyńskie hortensje. Wspaniałe krzewy!


Skwer Kościuszki jest miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas pobytu w Gdyni. Nowym, charakterystycznym punktem na mapie miasta jest Sea Towers.


Must see, o ORP Błyskawica, Dar Pomorza czy statek piratów, którym można popłynąć w rejs po Zatoce. 


Kolejne charakterystyczne miejsca to Pomnik Żagle oraz Pomnik Józefa Korzeniowskiego.


W drodze powrotnej do SKM nie mogłem sobie odmówić zrobienia zdjęcia ostrokrzewom rosnącym na Skwerze. Jeszcze koło widokowe, fontanny, ostatni rzut oka na Sea Towes i czas na powrót do pensjonatu. 


Pozdrawiam Was serdecznie z Krynicy i zapraszam do codziennej lektury bloga.