Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

czwartek, 8 lutego 2018

Ostrokrzew kolczasty Myrtifolia

Wczoraj narzekałem troszkę na brak śniegu. No to dziś w nocy biały puch nadrobił trochę zaległości.  Dookoła zrobiło się biało i... cieplej. W nocy były -4 stopnie, a teraz słupek rtęci dochodzi do 0 C.

Ale nie o śniegu i nie o pogodzie miałem dziś pisać. O głównym temacie posta za chwilę. Teraz zobaczcie 3 zdjęcia ogrodu przykrytego cienką warstwą śniegu.


Ostatnio policzyłem i rozrysowałem na planie wszystkie gatunki i odmiany ostrokrzewów rosnących w moim ogrodzie. Mam w sumie prawie 50 krzewów tych ciekawych i nie zawsze kłujących roślin.  Jeśli chodzi o ilość to dominuje tu Ilex meserveae (ostrokrzew Meserwy) Blue Princess i Blue Prince. A to dlatego, że rosną one jako żywopłot. Mam ich w sumie 25 sztuk. Ale jeśli chodzi o różnorodność odmian prym wiedzie ostrokrzew kolczasty (Ilex aquifolium). Dlatego też cykl poświęcony ostrokrzewom rosnącym w moim ogrodzie zacząłem właśnie od nich. Dziś naszym bohaterem będzie kolejna odmiana ostrokrzewu kolczastego. To ostrokrzew mirtolistny (Ilex aquifolium Myrtifolia). Ten zimozielony krzew liściasty zdecydowanie wyróżnia się spośród innych odmian ostrokrzewu kolczastego. Dlaczego? O tym napiszę dalej.


Zanim jednak przejdziemy do opisu samej rośliny muszę Wam coś powiedzieć. Wyobraźcie sobie, że podczas obserwacji ostrokrzewów od wiosny do zimy stwierdziłem, że niektóre odmiany sprzedano mi pod złą nazwą. Dopiero ponad roczna obserwacja pozwoliła mi na ich właściwą identyfikację. Dlatego też ten cykl jest dla mnie tak cenny.

Był marzec 2013 roku. Mroźny ale słoneczny dzień. Byłem wtedy na kilkudniowej wyciecze w Toruniu. Miała być już prawie wiosna... Niestety, dookoła było biało, a temperatura w dzień oscylowała pomiędzy -5 a -10 stopniami C. Trochę byłem zaskoczony. No ale w takich warunkach też da się zwiedzać. Szczególnie tak piękne miasto jak Toruń. Przechadzając się po ulicach tamtejszej Starówki przy jednej z restauracji zauważyłem spora donicę, a w niej roślinę, której wtedy jeszcze nie znałem. Niestety pracownicy restauracji też nie wiedzieli co to za cudo. Po powrocie do domu zacząłem więc szukać. No i znalazłem. To był właśnie ostrokrzew mirtolistny. Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą.


Już miesiąc później udało mi się znaleźć tę odmianę w jednej ze szkółek w... Opolu. Kupiłem no i oczywiście krzew od razu zadomowił się w moim ogrodzie.

W klimacie środkowej Polski odmiana ta może w sprzyjających warunkach dorastać do wysokości nawet ponad 2 metrów. Myrtifolia rośnie dość powoli, ok. 5-10 cm rocznie. Jego wysokość i szerokość można ograniczać poprzez cięcie, które przeprowadzamy wiosną po ustąpieniu ostatnich porannych przymrozków. Ma wzniesiony pokrój, w miejscach słonecznych jest bardzo gęsty! Ostrokrzew Myrtifolia na ogół tworzy wiele odnóg piennych. Należy podkreślić, że pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew, niezależnie od tego czy jest formowany czy też nie.


Jest to jeden z bardziej odpornych na mrozy ostrokrzewów. Bez problemów powinien wytrzymać spadki temperatur do -27 stopni C.

Tym, co wyróżnia go spośród innych odmian ostrokrzewu kolczastego są liście. Ciemnoizielone, wąskie, podłużne, bardzo błyszczące, z regularnie ząbkowatymi brzegami. Młode listki mają jaśniejsze wybarwienie. Kwitnienie przypada na okres wiosenny. Kwiaty pojawiają się niezwykle rzadko. Są białe i dosyć niepozorne. Jest to odmiana męska więc krzew ten nie owocuje.


Ostrokrzewy tej odmiany w łagodniejszym klimacie lubią miejsca słoneczne. W warunkach środkowej Polski lepiej posadzić go w miejscu półcienistym, z dużą ilością światła rozproszonego. Odmiana ta dobrze sobie radzi nawet w niezbyt zacisznych i nieosłoniętych miejscach.

Gleba powinna być lekko kwaśna i dobrze przepuszczalna. Podobnie jak w przypadku innych liściastych roślin zimozielonych ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Poniżej zdjęcie krzewu zrobione w czasie odwilży 28 stycznia 2018.

Ostrokrzew mirtolistny wymaga regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania. A w sezonie wegetacyjnym dobrze jest zasilać go regularnie nawozem uniwersalnym albo biohumusem. Jeśli chociaż trochę o niego zadbacie odwdzięczy się Wam swoim urokliwym i dość nietypowym wyglądem.
Już wkrótce na blogu zagoszczą kolejne odmiany ostrokrzewów rosnących w moim ogrodzie. A jest ich jeszcze sporo. Niedługo się o tym przekonacie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

2 komentarze:

  1. Troszkę u Was posypało :) U nas jak na biegunie - zaspy śnieżne przykryły ogród tak, że nawet czubków krzewów nie widać. Ale mróz rzeczywiście nieco odpuścił (na szczęście).
    Piękne są te Twoje ostrokrzewy, ja niestety nie mam.
    Miłego weekendu Andrzejku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale śniegu jest bardzo niewiele. A ponieważ najbliższe dni mają przynieść dodatnie temperatury pewnie stopnieje. Dziękuję Ewuniu za miłe słowa. Na blogu będzie jeszcze sporo różnych gatunków i odmian ostrokrzewów. To chyba najliczniej reprezentowane krzaczki w moim ogrodzie. Serdeczności, miłego weekendu!

      Usuń