Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

sobota, 31 grudnia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku :-)

Już za chwilę pożegnamy stary 2016 rok. Za moment powitamy też nowy - 2017! Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom bloga, moim stałym gościom i tym, którzy wpadają tu tylko raz życzę aby nadchodzący rok przyniósł wiele radosnych chwil. Niech otacza Was dobro, miłość, zrozumienie i szacunek. A zło, pogarda i nienawiść niech na zawsze już opuszczą Wasze otoczenie! 

A w ogrodach niech znów zagości zieleń, kolory, zapach kwiatów i świeżo skoszonej trawy.  My, miłośnicy roślin nie możemy się już tego doczekać!

Szczęśliwego Nowego Roku!


Kartka pochodzi s serwisu internetowego www.kartkolandia.pl

czwartek, 29 grudnia 2016

Królewski Ogród Światła w Wilanowie 2016/2017

Wczorajsze popołudnie spędziłem w stołecznym Wilanowie. Po obiedzie w jednej z tutejszych restauracji odwiedziłem kościół parafialny pw. Św. Anny. Parafia istnieje tu już od XIV wieku, a sam kościół zbudowano w wieku XVIII. W kolejnym stuleciu został przebudowany.


Po krótkiej chwili dla ducha poszedłem pod Pałac zbudowany przez Jana II Sobieskiego, podziwiać Królewski Ogród Światła, który po raz kolejny zagościł w tym miejscu. Otwarty został  22 października, a zwiedzać go będzie można aż do 12 marca przyszłego roku! Szczegółowe informacje o tym wspaniałym przedsięwzięciu znajdziecie Państwo TUTAJ

Zwiedzanie warto rozpocząć od Złotego Dziedzińca. Stoi tu, podobnie jak w latach ubiegłych przepiękna kareta z 3 parami koni.


Na przeciwko Pałacu znajduje się wspaniała świetlna fontanna.


Kolejnym elementem Królewskiego Ogrodu Światła jest Ogród Wyobraźni. Ta kolorowa instalacja składa się z 300 000 światełek. Co 20 minut odbywają się tu pokazy, podczas których w rytm rytm utworów: „Walc kwiatów” z „Dziadka do orzechów” Piotra Czajkowskiego, „Masquerade WaltzArama Chaczaturiana oraz „Poranek” Edwarda Griega, rozbłyskują ułożone w barokowe wzory lampki.


Przy budynku oranżerii znajdziemy Magiczny Ogród Króla. Jest tu wiele ciekawych świetlnych instalacji. Do ogrodu prowadzi kolorowa brama.


A za bramą... same kolorowe cudeńka.


Jak podaje strona internetowa Królewskiego Ogrodu Światła na przekór jesienno-zimowej monotonii Magiczny Ogród Króla zachwyca światłem, kolorami i różnorodnością. Znajdujące się w nim obiekty powiększone są do takich rozmiarów, że nawet dorośli przez chwilę mogą poczuć się jak małe dzieci.


Spacerując ułożonymi ze świateł alejkami, możemy zobaczyć rośliny i zwierzęta, które gościły w ogrodzie króla Jana III ponad 300 lat temu, m.in. lilie, tulipany czy żonkile, a także biedronkę, pszczoły i motyle. Całości pilnuje ogromny ślimak, a o nawodnienie "dba" kolorowa konewka.


W soboty i niedziele na fasadzie Pałacu odbywają się mappingi. To trójwymiarowe pokazy łączące światło, obraz i dźwięk.

Królewski Ogród Światła czynny jest codziennie od godz. 16.00 do 21.00. Zamknięty będzie jedynie w Sylwestra. Kasy czynne są do 20.30, a ostatnie wejście na teren ogrodu możliwe jest o 20.40. Bilet normalny kosztuje 10 PLN, a ulgowy 5. Maluchy do 7 roku życia wchodzą do ogrodu za darmo!

Szczegółowe informacje o Królewskim Ogrodzie Światła znajdziecie Państwo na stronie http://wilanow-palac.pl/edukacja/krolewski_ogrod_swiatla

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 28 grudnia 2016

Ogród widziany z góry

Wczoraj nad moją okolicą czuć jeszcze było ostatnie tchnienie orkanu Barbara, który od poniedziałkowego wieczoru szalał nad Polską. Wtorek w okolicach Warszawy przyniósł był już nieco spokojniejszy. Popołudniu chmury jeszcze dosyć szybko przemieszczały się po niebie. Czasami świeciło słońce, a czasem padał deszcz. Do tego +6 stopni. Taka trochę wczesnowiosenna pogoda. 


Wczoraj popołudniu, niedługo przed zmierzchem zrobiłem z balkonu kilka zdjęć ogrodu. Widziany z góry wygląda inaczej niż kiedy patrzymy na niego z poziomu ziemi. 
Wirtualne zwiedzanie rozpoczniemy od południowo-wschodniej części ogrodu. Znajduje się tam wejście z ulicy, kładka z pergolą porośniętą bluszczem pospolitym Woerneri. Rosną tam także, jałowce, bukszpany, aukuby japońskie i różaneczniki. A do tego jeszcze kilka innych odmian bluszczu pospolitego (m.in. krzewiasty) i irlandzkiego.


Południowa strona ogrodu to część do imprezowania. Jest tu grill i altanka. Do tego 2 karmniki dla ptaków, którym towarzyszą kule z ptasim pokarmem. Wśród roślin znajdziemy tu trzmieliny, ostrokrzew Argentea Marginata, kiścienie, różaneczniki i świerk Conica, który zimą robi za choinkę. Na zdjęciu widoczny jest jego mały fragment (lewy dolny róg).


Bliżej domu na skarpach po obu stronach schodów znajdziemy trzmieliny pnące Sunspot i Emerald Gaiety. Po ścianie pnie się bluszcz kolchidzki Dentata oraz Dentata Variegata. Przy bluszczu rośnie mahonia, a obok niej osmantus Goshiki.


Po drugiej stronie schodów na skarpie rosną te same odmiany trzmielin co po ich stronie południowej. Dodam, że dzięki regularnemu przycinaniu trzmieliny są bardzo gęste i nie rozrastają się bez kontroli.


Na północ od wejścia znajduje się kącik japoński. Oprócz różaneczników rosną tu pierisy oraz skimie japońskie. Towarzyszą im trzmieliny Emerald Gaiety, które sam wyhodowałem. Obok nich rosną 2 odmiany bluszczy algierskich. Te ostatnie w mroźne i bezśnieżne zimy niestety przemarzają.


Centralna część ogrodu to oczko wodne. Otoczone jest różnego rodzaju krzewami, z których znakomita większość jest zimozielona. Rosną tu trzmieliny, osmantus, juki, ostrokrzew japoński, żywotnikowiec i kaktusy mrozoodporne. Z rołśin gubiących liście na zimę na uwagę zasługują klony japońskie Dissectum (zielony) oraz Dissectum Garnet (czerwony), a także leszczyna Concorta.


Północna część ogrodu to skupisko ostrokrzewów, bluszczy krzewiastych, barwinków, laurowiśni, berberysów czy trzmielin. Rosną tu także magnolie wielkokwiatowe, sośnica japońska i araukaria chilijska. Oczywiście wszystkie te krzewy są zimozielone. 


Dziś od rana w mojej okolicy jest piękna pogoda. Zrobiło się jednak chłodniej. Rano temperatura oscylowała wokół 0 stopni C. Teraz, mimo słońca jest tylko +3. A jaką pogodę przyniosą najbliższe dni? I jaki będzie ona mieć wpływ na moje rośliny? Na pewno o tym napiszę!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 27 grudnia 2016

Ostrokrzew Golden King

Od wczorajszego wieczora wieje u mnie dosyć silny wiatr. Do tego stopnia dmucha, że wczoraj wieczorem przez prawie 3 godziny nie było u mnie prądu. To orkan Barbara, który dotarł do nas znad północnego Atlantyku. Pogoda za oknami zmienia się jak w kalejdoskopie. Przed momentem świeciło słońce, teraz znów zaczęło lać. Dlatego też dziś zapraszam na kolejny artykuł z cyklu poświęconego ostrokrzewom rosnącym w moim ogrodzie. We wcześniejszych artykułach opisałem już ostrokrzew crenata Dwarf Pagoda, ostrokrzewy meserveae Blue Princess i Blue Prince, ostrokrzewy kolczaste: Argentea Marginata, Silver Queen, Silver van Tol, Myrtifolia i Amber. Dziś opiszę inną odmianę. To ostrokrzew altaclerensis Golden King (Ilex altaclerensis Golden King). Ten zimozielony krzew liściasty jest dosyć często sprzedawany w wielu szkółkach na terenie kraju.


W klimacie środkowej Polski odmiana ta może w sprzyjających warunkach dorastać do wysokości ok. 100 - 150 cm (w regionach o łagodniejszym klimacie). Rośnie dość powoli, ok. 5-10 cm rocznie. Jego wysokość i szerokość można ograniczać poprzez cięcie, które przeprowadzamy wiosną po ustąpieniu ostatnich porannych przymrozków. Należy podkreślić, że pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew, niezależnie od tego czy jest formowany czy też nie.


Liście tej odmiany ostrokrzewu kolczastego są dosyć duże, podłużne, lekko owalne. Co ciekawe większość z nich nie posiada charakterystycznych dla ostrokrzewów kłujących ząbków. Tylko niektóre mogą mieć od jednego do kilku ząbków na obrzeżu liścia. Środek liścia jest ciemnozielony, a obrzeża żółto-kremowe. Im chłodniejszy klimat tym obrzeża liści będą ciemniejsze i bardziej żółte. Kwitnienie przypada na okres wiosenny. Kwiaty są białe i dosyć niepozorne. Pomimo nazwy (King czyli król) jest to odmiana żeńska, na której późnym latem pojawiają się czerwone owoce w kształcie jagód. Pamiętajmy, że owoce ostrokrzewów są dla ludzi trujące i mogą wywołać problemy trawienne.


Golden King to jedna z niewielu odmian, która wytrzymuje spadki temperatur do -27 stopni C. Toleruje przy tym miejsca nasłonecznione! W warunkach środkowej Polski lepiej posadzić go w miejscu półcienistym, z dużą ilością światła rozproszonego. Najlepiej tam, gdzie nie będzie narażony na działanie promieni wczesnowiosennego słońca. W chłodniejszych rejonach kraju krzewy te lepiej sadzić w miejscach osłoniętych od mroźnych i wysuszających wiatrów.

Ostrokrzewy tej odmiany preferują lekko kwaśną, żyzną, wilgotną ale dobrze przepuszczalną glebę. Podobnie jak w przypadku innych liściastych roślin zimozielonych ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymaga regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania. Już wkrótce na blogu zagoszczą kolejne odmiany ostrokrzewów rosnących w moim ogrodzie. A jeszcze kilka ich jest! 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Ogród w Boże Narodzenie 2016

Boże Narodzenie już prawie za nami. Czas rodzinnych spotkań, życzeń, prezentów, specjałów kuchni polskiej... Okres, na który czekamy przez cały rok. Ideałem byłoby gdyby za oknem był śnieg, lekki mróz, a pierwszej wigilijnej gwiazdki nie zasłaniały ciemne, deszczowe chmury. 

W tym roku, niestety było inaczej. W mojej okolicy w Wigilię było szaro i pochmurno. Co trochę padał deszcz i było dosyć ponuro. Za to pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia przyniósł odmianę. Błękitne niebo i słońce towarzyszyły nam aż do godzin popołudniowych.


Dodatnia temperatura i piękna pogoda sprawiły, że wiele osób po śniadaniu zdecydowało się na spacery. Widziałem też kilku rowerzystów i rolkarzy. Niedoścignionym wzorem są dla mnie biegacze, którzy dbają o formę nawet w Boże Narodzenie. Niestety, nie lubię biegać... Może gdybym był szczuplejszy...

W każdym razie po śniadaniu odwiedziłem cmentarze, na których pochowani są moi bliscy, a potem pospacerowałem sobie po ogrodzie. Było bardzo przyjemnie, a pogoda bardziej przypominała wiosnę niż zimę.


Oczko rozmarzło całkowicie i to mimo tego, że ostatnio nie włączam napowietrzacza z grzałką. 


Dzięki temu, że nie ma liści na drzewach słoneczko, choć nisko zawieszone nad horyzontem dociera do części ogrodu. 


Przepięknie oświetla też drzewa, które u nas rosną.


Dyzio także korzystał z ciepłej aury. Wcale nie chciał wracać do domu. 


 Wręcz przeciwnie, biegał po ogrodzie i pchał się w kadr. Ma chyba parcie na szkło. 


Dziś pogoda znów się zmieniła. Teraz na termometrach jest ponad 10 stopni! Jeszcze cieplej jest w okolicach Zielonej Góry. Jedynie Podkarpacie i południowa Małopolska mogą cieszyć się śniegiem i zimowymi krajobrazami. Ale i tam powoli dociera ciepły front, który od wczoraj przetacza się nad Polską. Rozkład temperatur w Polsce i w Europie doskonale pokazuje mapa pochodząca ze strony internetowej www.wetterzentrale.de


Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia to już 361 dzień roku. Jeszcze tego pewnie nie widać, ale dzień już jest dłuższy od tego najkrótszego o 2 minuty. I aż do początku lata 2017 będzie się wydłużał! Dziś tego nie dostrzeżemy bo na niebie wisi gęsta warstwa chmur. Co prawda jeszcze nie pada, ale w powietrzu czuć wilgoć. 


Pogoda nie przeszkadza oczywiście Dyziowi w spacerach po ogrodzie. Często mu się zdarza, że zamiast hasać po trawniku chodzi sobie po obwódce z kostki granitowej.  


W ogrodzie dominuje zieleń, która przełamuje i rozwesela szarość pochmurnych i krótkich dni. 


Podobno jutro będzie ostatni ciepły dzień.  Synoptycy przewidują ochłodzenie, które nadejść ma od środy. W dzień w mojej okolicy temperatury będą oscylować wokół +2, +3 stopnie. Nocami pojawią się przymrozki. A po Nowym Roku podobno ma wrócić zima.


Czy prognozy się sprawdzą? Zobaczymy już wkrótce. 

Tymczasem zapraszam do codziennej lektury bloga. Już jutro zagości tu kolejny ostrokrzew z mojej kolekcji!

niedziela, 25 grudnia 2016

Bergamo - włoska perełka

W drugiej połowie maja tego roku odwiedziłem Lombardię. Większość czasu spędziłem w Mediolanie, który jest stolicą tej pięknej włoskiej prowincji. Ale udało mi się też zobaczyć jezioro Como i jego okolice, oraz Bergamo. Miasto to położone jest w odległości ok. 50 km od Mediolanu. Szybko i tanio (5 EURO) można tu dotrzeć z Mediolanu pociągiem. Podróż trwa niecałą godzinę. Pomimo swojej urody miasto to jest wciąż niedoceniane przez polskich turystów. Większość przylatuje tu tanimi liniami po czym autokarem natychmiast udaje się do Mediolanu. Mam nadzieję, że mój dzisiejszy post zachęci wielu z Was do odwiedzenia Bergamo. 

Miasto zamieszkuje ok. 120 000 mieszkańców. Składa się ono z dwóch części: starszego Miasta Górnego (Citta Alta) oraz znacznie młodszego Miasta Dolnego (Citta Bassa). Pierwsze wzmianki o osadnictwie na wzgórzu, gdzie leży Citta Alta datowane są na XII w p.n.e. Już w I w.n.e. osadę przejęli Rzymianie. Pod koniec IV w.n.e. Celtowie wznieśli na wzgórzu swoje miasto. 

Po przyjeździe pociągiem na dworzec wychodzimy na główną arterią Dolnego Miasta. To ulica Papieża Jana XXIII, który przed objęciem stolicy Piotrowej był arcybiskupem Bergamo. Prowadzi nas ona w kierunku Górnego Miasta. Granicą między oboma terenami jest Porta Nouva. To szeroka brama otoczona klasycystyczną architekturą.


Gdy ją miniemy docieramy do stóp wzgórza. Do Górnego Miasta można dojechać kolejką terenowo-linową. Ale ja polecam wejść troszkę krętą ścieżką i schodami. Widoki stamtąd zapierają dech w piersiach. No i możemy podejrzeć ogrody bogatych mieszkańców Bergamo. Z wielu miejsc widać panoramę Dolnego Miasta oraz przecinającą jego centrum ulicę Papieża Jana XXIII.


Troszkę wysiłku i po kilku minutach jesteśmy już na górze. Muszę przyznać, że nie była to zbyt męcząca wspinaczka. Dróżka kończy się wiaduktem, którym docieramy do bramy prowadzącej do starszej część Bergamo.


Spacer rozpoczynam od obejścia prawie dookoła całej Starówki. Idę murami zbudowanymi przez Wenecjan. Po drodze podziwiam wzgórza otaczające miasto oraz wspaniałą roślinność. Jak zawsze urzekły mnie przepiękne cedry! Niedaleko Placu Cytadeli mieści się niewielki ogród botaniczny Lorenzo Rota. Wejście jest bezpłatne. Warto tam zajrzeć choć na chwilę.


Po obejściu znacznej części murów i wizycie w Orto Botanico kieruję się w głąb starówki. Przy Piazza Vecchia natknąłem się na wspaniałe rośliny. Ostrokrzew Golden van Tol, głogowniki, trzmieliny japońskie i laurowiśnie. Przepiękne! Dzięki dosyć łagodnemu klimatowi rosną one tu w donicach na zewnątrz przez cały rok. Są ozdobą ogródka jednej z restauracji.


A propos restauracji... pora coś zjeść. W Bergamo jest mnóstwo małych restauracyjek i sklepów, w których są stoliki i można coś skonsumować na miejscu. Ja zdecydowałem się na to! Przepyszne! 


Piazza Vecchia to centralna część Górnego Miasta. Mieszczą się tu wspaniałe kościoły (Basilica di Santa Maria Maggiore, Duomo di Bergamo) oraz liczne instytucje kulturalne. Wnętrza kościołów robią wrażenie!


Teraz kieruję się wgłąb Górnego Miasta. Wybrałem uliczki, gdzie nie było zbyt wielu turystów. Nie pożałowałem tego. Nie sposób tu oprzeć się urokowi klimatycznych kamieniczek.


Nad jedną z nich natrafiłem na kładkę - kwietnik. Pięknie urządzone miejsce!


Spacerując po okolicy trafiłem do Parco della Rocca e fauna Orobica. No i nie mogłem sobie odmówić zrobienia roślinom kilkudziesięciu zdjęć. Poniżej aukuba japońska Crotonifolia. 


A to kolejny przepiękny cedr.


Z północnej części murów rozpościera się przepiękna panorama Alp. Mimo drugiej połowy maja na szczytach wciąż jest biało. 


Po drugiej stronie murów widać panoramę Górnego Miasta.


Powoli pora wracać. Jeszcze rzut oka na mury i otaczającą je roślinność.


Z kilku miejsc można dostrzec port lotniczy w Bergamo. 


Ładna pogoda i w miarę czyste powietrze sprawiają, że na horyzoncie widać odległy o ok. 50 km Mediolan. 


Niestety czas ucieka nieubłaganie. Trzeba wracać do stolicy prowincji. Jeszcze tylko kilka chwil na ulicy Papieża Jana XXIII i muszę pędzić na pociąg. 


Chociaż w pośpiechu i biegu to jednak wspaniale spędziłem ten dzień. Na pewno wrócę jeszcze do Bergamo. Nie tylko na lotnisko ale także do miasta bo oferuje ono wspaniały klimat i piękną architekturę. No i pyszne jedzenie! 

Wy też nie zapomnijcie odwiedzić Bergamo!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.