Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

sobota, 23 września 2017

Morskie Oko - Park na stołecznym Mokotowie

Niemal dwa tygodnie temu, w piękną niedzielę 10 września postanowiłem wybrać się na długi spacer po dwóch bardzo znanych mokotowskich parkach. Mokotów to jedna z dzielnic Warszawy, jej stara część jest niezwykle urokliwa. Zieleń, piękne kamienice i przedwojenne wille nadają tej okolicy mnóstwo szyku. Główna ulica dzielnicy to Puławska. Ta "autostrada" jest w godzinach szczytu strasznie zakorkowana. Prowadzi na południe do Piaseczna. Biegnąc ku północy na Placu Unii Lubelskiej arteria ta zwęża się i nosi już inną nazwę. To znana chyba wszystkim Polakom Marszałkowska. Ale nie o Puławskiej miałem dziś pisać. Wspomniałem o niej, bo właśnie przy tej ulicy leżą parki Morskie Oko i Dreszera, które odwiedziłem dwa tygodnie temu. Dziś zapraszam nad Morskie Oko, ale nie to Tatrzańskie, lecz stołeczne.


Mokotów swą nazwę zawdzięcza Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej. Ta wyjątkowej zamożności dama była żoną marszałka wielkiego koronnego księcia Lubomirskiego. To ona na ówczesnych przedmieściach Warszawy dostrzegła urodę skarpy wiślanej i postanowiła zbudować tu swoją rezydencję. Należące do rodziny tereny ziemskie nazywała z francuska Mon Coteau, czyli Moje Wzgórze. Już w 1775 roku zakończono budowę willi Jaśniepani, w kolejnych latach w ogrodzie otaczającym willę i w romantycznym, naturalnym parku wzniesiono szereg budowli. Do dziś przetrwały tylko dwie. To Domek Mauretański, czyli dawna Glorieta Flamandzka, przebudowana w orientalnym stylu w 1825 roku. Obecnie Domek sto tuż przy ruchliwej Puławskiej.


Inna z budowli to dawny gołębnik z zegarem. Obecnie z wieży codziennie o 17.00 można wysłuchać powstańczej pieśni "Marsz Mokotowa". Godzinę wybrano nie bez kozery. Właśnie o 17.00, 01 sierpnia 1944 roku wybiła godzina "W", rozpoczęła się nierówna, ale jakże bohaterska walka Stolicy  z hitlerowskim okupantem. W parku nie brakuje zresztą motywów związanych z Powstaniem Warszawskim. Ale o tym napiszę jeszcze później. Tuż obok wieży znajdziemy malutką uliczkę Morskie Oko.


Marsz Mokotowa (źródło: Wikipedia).

1.
Nie grają nam surmy bojowe i werble do szturmu nie warczą,
Nam przecież te noce sierpniowe i prężne ramiona wystarczą.
Niech płynie piosenka z barykad, wśród bloków, zaułków, ogrodów,
Z chłopcami niech idzie na wypad, pod rękę przez cały Mokotów.
Ten pierwszy marsz ma dziwną moc,
Tak w piersiach gra, aż braknie tchu.
Czy słońca żar, czy chłodna noc,
Prowadzi nas pod ogniem z luf.
Ten pierwszy marsz, jak dzień po dniu,
W poszumie drzew i w sercach drży.
Bez zbędnych skarg i próżnych słów,
To nasza krew i czyjeś łzy.
2.
Niech wiatr ją poniesie do miasta, jak żagiew płonącą i krwawą,
Niech nocą zawiśnie na gwiazdach, czy słyszysz płonąca Warszawo?
Niech zabrzmi w uliczkach znajomych, w Alejach, gdzie bzy już nie kwitną,
Gdzie w twierdze zmieniły się domy, a serca z zapału nie stygną.
Ten pierwszy marsz ma dziwną moc,
Tak w piersiach gra, aż braknie tchu.
Czy słońca żar, czy chłodna noc,
Prowadzi nas pod ogniem z luf.
Ten pierwszy marsz niech dzień po dniu
W poszumie drzew i w sercach drży,
Bez zbędnych skarg i próżnych słów,
To Wolna Polsko jesteś Ty.

Warto wspomnieć, że oprócz dwóch historycznych budowli i samego Pałacu, w czasach świetności romantycznego parku mieściło się tu wiele sztucznych ruin czy grot. Niestety, nie przetrwały one dziejów naszej historii.

Przy Puławskiej, dokładnie na wprost dawnego ogrodu księżnej stoi pomnik Jana Matejki. A przed nim co roku mienią się kolorami różne kwiaty. 


Wróćmy jednak do parku Morskie Oko. Tak naprawdę składa się on z 3 parków. Dawny ogród przy willi księżnej to Park Szustrów. Swą nazwę zawdzięcza on zamożnemu warszawskiemu mieszczaninowi Franciszkowi Karolowi Szustrowi. To właśnie on w 1845 roku kupił dawną willę, zamienioną później w pałacyk, zwany dziś Pałacem Szustra. Pałac w 1944 roku spalili hitlerowcy. Odbudowano go w latach 60-tych XX wieku i dziś mieści się tu Warszawskie Towarzystwo Muzyczne. Obok budynku można znaleźć wiele ciekawych okazów drzew.


Idąc od Puławskiej, po minięciu Pałacu Szustra dochodzimy do skarpy warszawskiej i schodząc w dół trafiamy do Parku Promenada. To drugi z parków, stanowiący część Morskiego Oka. Nieopodal przedwojennych budynków stoi kapliczka. To Mauzoleum dawnego właściciela tego terenu, Franciszka Szustra. Po śmierci został on tu pochowany, zresztą wraz ze swoją rodziną.


Promenada, swoim naturalistycznym założeniem parkowym i stawem przyciąga wielu mieszkańców. Niewątpliwie jest to bardzo urokliwe i spokojne miejsce, położone w sercu Starego Mokotowa. 


Park wymaga jednak inwestycji. W niektórych miejscach można wręcz połamać sobie nogi. Miejmy nadzieję że samorząd zajmie się tymi problemami. Takie piekne miejsce powinno być bardziej zadbane. 


Wracajmy jednak nad stołeczne Morskie Oko. Idąc w górę skarpy asfaltową alejką, która swoje najlepsze czasy przeżywała chyba kilkadziesiąt lat temu, dochodzimy między blokami i szkołą do ulicy Dworkowej przy której leży staw Morskie Oko oraz park schodzący znów w dół aż do ulicy Spacerowej. Mimo nazwy to dosyć ruchliwa arteria. 


Na chwilę przejdziemy sobie do Puławskiej, bo tu, przy jednej z kultowych mokotowskich knajp znalazłem to, co lubię najbardziej. Piękne zimozielone ostrokrzewy i mahonie. Szkoda, że w parku ich nie ma. 


Urokliwa okolica Stawu Morskie Oko przyciąga wielu spacerowiczów. Ludzie opalają się na trawniku, a przy brzegach Stawu jest mnóstwo wędkarzy. 


Znajdziemy tu również kolejne ślady powstańcze. Przy zejściu do Stawu stoi pomnik upamiętniający 140 powstańców warszawskich, w większości członków Pułku Armii Krajowej "Baszta", którzy zginęli w tym miejscu z rąk Niemców. Powstańcy, przemieszczając się kanałami wyszli tu wprost pod niemieckie karabiny. I wbrew prawu wojennemu zostali rozstrzelani. Przypomnijmy więc sobie do czego prowadzi brak przestrzegania prawa. Przypomnijmy to także tym, którzy na co dzień, często przed kamerami telewizyjnymi je łamią.


Jak wygląda Morskie Oko? Właśnie tak! Zaskoczeni? 


Nad Parkiem dominuje wieżowiec mieszkalny. Czy tu pasuje? Trudno powiedzieć. Ale wiem jedno. Zazdroszczę mieszkańcom widoków jakie mają na zieleń skarpy warszawskiej i na całe miasto. Z ciekawostek powiem Wam, że obok punktowca mieścił się chyba pierwszy w Polsce sklep znanej marki Terrranova. Niestety nigdy nie robiłem tam zakupów, a to dlatego, że największy rozmiar męskich spodni sprzedawanych przez tę sieciówkę mieścił mi się ledwie na jedną nogę.


Niewątpliwie Morskie Oko, jego stawy i przyroda są przepięknym elementem przyrody Mokotowa. Przy okazji pobytu w stolicy warto tu wpaść choć na krótką chwilę. Tym bardziej, że z Dworaca Centralnego (Al. Jana Pawła II) dojedziecie tu bezpośrednio tramwajem linii nr 10 (tzw. dycha lub dziesiątka). 


A już wkrótce zaproszę Was na spacer po Parku Szredera. Znalazłem tam mnóstwo zimozielonych roślin liściastych. Ale o tym napiszę za troszkę. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 22 września 2017

Bluszcze - kwiaty

Stali bywalcy bloga wiedzą, że bluszcze to moje ulubione pnącza. Cenię je za urodę, kolor i kształt liści oraz za to, że są zimozielone. W maju rozpocząłem pisać na blogu cykl artykułów o tych ciekawych i pięknych roślinach. Już za kilka dni go podsumuję i zakończę. W ostatnim poście z tego cyklu zaprezentuję Wam także te bluszcze, których jeszcze nie pokazałem. Zanim to jednak nastąpi chciałbym pokazać Wam kwiaty bluszczy. Przełom lata i jesieni to najlepszy moment na ich obserwację i prezentację.


Jak być może wiecie w moim ogrodzie rośnie kilka gatunków i kilkanaście odmian bluszczy. Jednym z moich ulubionych jest bluszcz pospolity w odmianie krzewiastej. Pozwolę sobie przypomnieć Wam, że to wyhodowana z pędów generatywnych (kwitnących) roślina, która nie jest pnączem, lecz rośnie w formie krzewu (stąd nazwa).


Kwiaty bluszczy choć może nie są tak urokliwe jak róże czy lilie, na pewno nie zanudzą obserwatorów. Kuliste, baldachowate kwiatostany pojawiają się na pędach generatywnych późnym latem. Chociaż bluszcz preferuje miejsca zacienione, to pędy kwitnące zwykle wyrastają tam, gdzie roślina ma dostęp do większej ilości światła. Są obupłciowe, w kolorze bladozielonym, wpadającym w żółty.


Kwiaty bluszczu zwabiają muchy, pszczoły i inne owady zapylające. Słupek kwiatu otacza 5 pręcików, które wytwarzają pyłek. Pyłek na różne sposoby, dzięki owadom czy ruchom powietrza dostaję się na znamię słupka. W ten sposób dochodzi do zapylenia i wyrastania owoców. Bluszcze, szczególnie starsze osobniki kwitną bardzo obficie. 

Poniżej bluszcze krzewiaste rosnące przy wejściu do ogrodu.


Cała roślina, a szczególnie owoce są dla ludzi trujące. Zawarte w nich saponiny działają drażniąco na skórę i śluzówkę. W przypadku spożycia dużych ilości tych owoców może dojść do biegunek, a w skrajnych przypadkach nawet do utraty oddechu! Ptaki żywią się nimi niechętnie, aczkolwiek w mroźne zimy, gdy brakuje im innych źródeł pokarmu potrafią szybko ogołocić z owoców cały bluszcz.


Mimo tego warto mieć te rośliny w ogrodzie. Od jesieni do wiosny ozdobią swoją zielenią nasze ogródki. W końcu to nie jedyne ogrodowe czy domowe rośliny, które mogą nam zaszkodzić. 


Wśród ciekawych odmian kwitnących w moim ogrodzie na wyróżnienie zasługuje bluszcz pospolity Ice Cream. To krzewiasta odmiana, która rośnie bardzo wolno. Ma jednak wyjątkowo ozdobne liście. Choć są niewielkie wyróżniają się na tle innych roślin.


A już jutro zapraszam na letni jeszcze spacer po stołecznym Parku Morskie Oko. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 21 września 2017

Mokro... bardzo mokro

Jeszcze 10 dni temu spacerowałem po stołecznych parkach w krótkich spodenkach i to wcale nie dlatego, że jestem fanem chłodów. Po prostu było bardzo ciepło i słonecznie. Przedwczoraj temperatury w mojej okolicy dochodziły do 20 stopni. Ale we wtorkowe popołudnie niebo się zachmurzyło i od  wczoraj prawie ciągle pada deszcz. Nie są to ulewy, ale deszcz pada równo. Jest mokro, bardzo mokro. Lato żegna się łzami. Dla roślin to dobrze, bo taka dawka wilgoci przyda się im przed nadejściem chłodów. A meteorolodzy od kilku dni straszą, ze w tym roku zimą przyjdzie wyjątkowo szybko i będzie bardzo mroźna. 


Jeżeli faktycznie temperatury spadną do -30 stopni, to... z moimi zimozielonymi roślinami liściastymi może być różnie. Zdecydowana większość z nich radzi sobie co prawda z mrozami rzędu -25 stopni C, ale jeśli rzeczywiście temperatury rzędu -30 stopni będą utrzymywać się przez dłuższy czas to... ach, póki co nie chcę o tym myśleć. Ale może być źle. Oby te prognozy się nie sprawdziły. Póki co od dwóch dni włączone jest naturalne podlewanie. I mam nadzieję, że nie będzie tak padać przez kilka następnych dni. W końcu wszyscy czekamy na złotą, polską jesień.


Muszę przyznać, że krzewy w deszczu wyglądają pięknie. Ich liście wspaniale się lśnią, zupełnie jakby ktoś posmarował je jakąś pastą albo opryskał błyszczącym lakierem. 


Niektóre z krzewów zimozielonych przebarwiają się na jesień. Należy do nich m.in. mahonia pospolita.


Krzewy gubiące liście na zimę także zmieniają kolory. Poniżej berberys, który rośnie u mojej mamy. Jego kolorowe listki i czerwone owoce wyglądają teraz zjawiskowo. 


Są jednak rejony Polski gdzie dziś nie pada. Mieszkańcy Torunia, Bydgoszczy czy środkowo-wschodniego Pomorza mogli dziś cieszyć się chwilami ze słońcem. A w Trójmieście czy Elblągu momentami niebo było zupełnie bezchmurne. Doskonale widać to na poniższej mapie satelitarnej pochodzącej ze strony internetowej www.sat24.com


U mnie jednak dalej jest pochmurno. popołudniu jednak zanotowałem spore przerwy w dostawie wody z nieba. Moja hortensja Anabelle dotkliwie odczuwa nadmiar wody w kwiatach. Pędy tej odmiany są dosyć cienkie, a kwiaty duże. Chłoną wode, robią się ciężkie i smutno zwisają. 


Za to hortensja ogrodowa u moich rodziców wydaje się być zadowolona z takiej pogody. W tym roku krzew ma mało kwiatów, a to dlatego, że część pędów przemarzła wiosną. 


A jak wyglądają inne kwiaty? No cóż, nie są w najlepszej kondycji. Kwiaty niecierków, podobnie jak hortensja Anabelle także zwisają obciążone deszczem. Moich begonii nie będę pokazywał, bo nie ma się czym chwalić.


Aksamitki i pierwiosnki u rodziców wyraźnie mają nadmiar wody.  


Podobnie róże. Chociaż krzewy mają jeszcze sporo pąków i jeśli będzie w miarę ciepło to będą kwitnąć do późnej jesieni. 


Za to nasturcje całkiem nieźle znoszą deszczową aurę. I chociaż niektóre trochę się połamały od ciężaru wody to większość kwiatków ma się dobrze. 


Kwitną bluszcze. Ale o tym napiszę już jutro. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.