Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

czwartek, 23 listopada 2017

Dąb ostrolistny - próba uprawy

Dziś wreszcie zrobiło się słonecznie i jest znacznie cieplej niż było przez ostatnich kilka dni. W ogrodzie porządki, grabienie liści i sprzątanie. Ale w głowie wciąż mam ubiegłotygodniową wycieczkę na Lazurowe Wybrzeże. Piękna pogoda, ciepło, wspaniałe widoki, cudownie czysto... Miło powspominać. Baterie mam naładowane na całą zimę. Taką przynajmniej mam nadzieję. 

W krajobrazach państw basenu Morza Śródziemnego nawet w okresie jesienno - zimowym dominuje zieleń. Wiecznie zielone drzewa i krzewy dodają tym miejscom wiele uroku. A tamtejsza zieleń to przecież nie tylko palmy. Mojej uwadze nie umknęły fikusy różnych odmian, magnolie wielkokwiatowe czy dęby ostrolistne. O magnoliach napiszę przy innej okazji. Dziś moją uwagę skupię na dębie ostrolistnym (Quercus ilex). Dlaczego? Już wyjaśniam. 

We Włoszech, Hiszpanii czy południowej Francji dęby ostrolistne to dość potężne drzewa osiągające wysokość nawet ponad 20 metrów. Gęste, rozłożyste i, co dla mnie najważniejsze wiecznie zielone. 

Poniżej 3 zdjęcia dębów ostrolistnych rosnących na Lazurowym Wybrzeżu.


A to lasek dębów ostrolistnych w Rzymie.


Ale rośliny te spotkać można także w Polsce. We wrocławskim Ogrodzie botanicznym rośnie wspaniały dąb ostrolistny. Co prawda bardziej przypomina spory krzew niż drzewo, ale mimo tego jest on bardzo piękny. Moim marzeniem jest aby wyhodować taki dąb we własnym ogrodzie. 

Różne źródła podają, że niektóre odmiany dębów ostrolistnych mogą rosnąć w strefie USDA 7A, a to oznacza, że w zachodniej i północnej Polsce jego uprawa może się udać. Szczególnie dotyczy to odmiany podstawowej, której liście są lancetowate, ciemnozielone i skórzaste. Osiągają długość od 5 do nawet 10 cm, od spodu szare i lekko omszone. Co ciekawe liście dolnych partii drzew posiadają na brzegach liczne ząbki czy też kolce (stąd nazwa). Chronią one roślinę przed zjedzeniem przez różne zwierzęta, takie chociażby jak dziki czy sarny. Niestety, odmiana Rotundifolia w naszym klimacie raczej nie przeżyje zimy.


Jak wiecie lubię eksperymentować w ogrodzie. Przynosi to oczywiście różne efekty. Czasami osiągam spore sukcesy, innym razem trafiają się porażki. Ale warto próbować. Dowodem na to są chociażby bluszcze algierskie, skimie japońskie, aukuby japońskie czy wiele odmian ostrokrzewów, rosnące w moim ogrodzie. Tym razem czeka mnie kolejna próba. 

Podczas ubiegłotygodniowego pobytu we Francji spacerując po różnych parkach nazbierałem trochę żołędzi dębów ostrolistnych.


Przyjechały one ze mną z Lazurowego Wybrzeża. Teraz kilkanaście dni spędzą w lodówce. A za jakieś dwa, trzy tygodnie posadzę je do doniczek. Doniczki trafią na parapet w domu i mam nadzieję, że po pewnym czasie wykiełkują z nich dorodne sadzonki Quercus ilex. Jeśli się uda, to następną zimę sadzonki spędzą w foliaku moich rodziców, a wiosną 2019 trafią do ogrodu.

Bardzo jestem ciekaw czy ten eksperyment mi się uda. Na pewno napiszę o jego efektach.

Serdecznie zapraszam do codziennj lektury bloga.

środa, 22 listopada 2017

Miasta ogrody a WKD

Brwinów, Milanówek i Podkowa Leśna tworzą Podwarszawskie Trójmiasto Ogrodów. O ile Brwinów ma już ponad 500 lat, to Milanówek powstał dopiero na przełomie XIX i XX wieku, a najmłodsza Podkowa Leśna powstawała wraz z pierwszą w Polsce zelektryfikowaną linią kolejową Elektrycznej Kolei Dojazdowej (EKD), zwaną obecnie Warszawską Koleją Dojazdową (WKD).

Poniżej pierwsze wagony EKD produkowane w Wielkiej Brytanii.


Rozwój terenów mieszkaniowych czy też rozwój gospodarczy nie byłyby możliwe bez sprawnej komunikacji. Mam tu na myśli nie tylko transport lotniczy, drogowy czy szynowy, ale również sprawną komunikację publiczną. Lata 20 ubiegłego wieku były okresem rozkwitu Warszawy i jej okolic. Powstało bądź rozbudowało się wtedy wiele podstołecznych miejscowości, wśród których są wspomniane wcześniej Podkowa Leśna czy Milanówek. Włochy były wtedy samodzielnym miastem, teraz są jedną z dzielnic Warszawy. Kiedyś EKD/WKD pędziła ulicami Warszawy dojeżdżając aż do Marszałkowskiej. Teraz jeździ tunelem średnicowym...

Poniżej nowoczesne wówczas składy EN 95 - PaFaWag Wrocław.


Kolej Warszawsko - Wiedeńska, która powstała w XIX wieku, czy tez jej znacznie młodsza siostra EKD/WKD  generowały i wciąż generują rozwój tzw. pasma zachodniego od Piastowa, przez Pruszków, Brwinów, Podkowę Leśną, Milanówek aż po Grodzisk Mazowiecki. Do tego dziesiątki miasteczek i wsi. To najludniejsze przedmieścia Warszawy. I najlepiej skomunikowane z centrum stolicy. 

Już w najbliższy piątek o godzinie 18.00 Warszawski Oddział PTTK organizuje wykład połączony z prezentacją multimedialną, których tematem jest "90 lat EKD/WKD, a miasta ogrody". Spotkanie poprowadzi Pan Jacek Kaczmarek, miłośnik kolei i komunikacji oraz przewodnik po Warszawie. Odbędzie się ono w siedzibie stołecznego oddziału PTTK w Warszawie, Al. Jerozolimskie 51/16. UWAGA! Wstęp wolny! Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ

Poniżej nieużywane już składy EN 95, a w tle nowe pociągi firmy PESA.


Na pierwszym planie nowe składy WKD firmy NEWAG. W tle Pendolino. 


Już wkrótce na blogu opublikuję relację z tego spotkania połączoną z opisem historii EKD/WKD.

Serdecznie zapraszam na spotkanie oraz oczywiście do codziennej lektury bloga.

Zdjęcia w niniejszym poście pochodzą z Internetu.

Kalina sztywnolistna

Na moim blogu pojawiło się już bardzo wiele różnych cykli czy serii artykułów dotyczących zimozielonych krzewów, pnączy czy chociażby klimatu polskich miast i aglomeracji. Cieszą się one ogromną popularnością, podobnie zresztą jak opisy poszczególnych roślinek. Dlatego też na blogu na pewno kontynuował będę tę formę przekazu informacji.

Jakiś czas temu rozpocząłem nowy cykl artykułów, w którym będę opisywał różne odmiany zimozielonych kalin, rosnących w moim ogrodzie. Bohaterką dzisiejszego posta jest kalina sztywnolistna (viburnum rhytidophyllum). Te wspaniałe rośliny lubią cień i półcień oraz  wilgotne stanowiska.


Kalina sztywnolistna to kolejny "emigrant" w moim ogrodzie. Roślina pochodzi bowiem z Azji, a dokładnie z zachodnich i północnych Chin. I chociaż coraz popularniejsza, kalina sztywnolistna sadzona jest głównie w ogrodach botanicznych i parkach.
Krzew ten może dorastać do ponad 3 metrów wysokości i podobnej szerokości. Pierwsza kalina sztywnolistna pojawiła się w moim ogrodzie we wrześniu 2013 roku. Posadziłem ją pomiędzy dębem, a bukszpanami. Jak się później okazało miejsce to było dla niej zbyt suche. Dlatego też w tym roku zdecydowałem się na jej przesadzenie.


Kalinę sztywnolistną należy posadzić w osłoniętym miejscu, na stanowisku półcienistym. W cieniu będzie również rosła, jednak jej pokrój będzie luźniejszy, a ulistnienie rzadsze. W miejscach nasłonecznionych roślina potrzebuje sporej dawki wilgoci. A zimowe lub wczesnowiosenne palące słońce połączone z mrozem może uszkodzić jej liście.

Liście tej odmiany kaliny są zimozielone. Osiągają nawet do ponad 20 cm długości. Mają lancetowaty, podłużny kształt. Są wyraźnie pofałdowane (na unerwieniach), ciemnozielone, od spodu brązowe i omszone. 

Druga z moich kalin sztywnolistnych rośnie w moim ogrodzie od początku czerwca 2017. Ta prowadzona w formie drzewka roślina pochodzi ze szkółki Arboretum SGGW w Rogowie. Została tam wyhodowana i ukształtowana. W tej chwili ma już ponad 2 metry wysokości. Przez cały sezon rosła jak szalona!


Krzew rośnie dosyć szybko. Roczne przyrosty osiągają od 30 do 50 cm. Kwiaty kaliny są białe, zebrane w baldachogrona o średnicy ok. 20 cm. Okres kwitnienia przypada od końca kwietnia do czerwca (zależnie od miejsca posadzenia i rejonu kraju). Jak już wspomniałem, kalina sztywnolistna potrzebuje wilgotnego podłoża. Toleruje prawie każdy rodzaj gleby, urośnie nawet na mocno wapiennych podłożach.


Jej mrozoodporność jest wystarczająca dla stref USDA 6B i wyższych. Oznacza to, że ogólnie mówiąc można bez żadnych obaw sadzić ją na terenach Polski położonych na zachód od linii Wisły. 

Już wkrótce zapraszam na kolejne posty, w których opiszę moje zimozielone kaliny.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 21 listopada 2017

Sadzonki - przygotowanie do zimy

Wczoraj rano po raz pierwszy w tym sezonie w mojej okolicy pojawił się śnieg. Niby nic nadzwyczajnego o tej porze roku, ale jednak jakże to było symboliczne. Szczególnie, że jeszcze w ostatni piątek spacerowałem po ciepłej i słonecznej Nicei. A w pamięci miałem piękną złotą polską jesień. Pierwszy śnieg i padający przed południem deszcz trochę zepsuły moje plany. Zamiast sprzątać ogród pojechałem na zakupy. Ale wczesnym popołudniem poszedłem jednak do ogrodu. W końcu oprócz grabienia liści jest tu jeszcze sporo innych rzeczy do zrobienia. Najpierw zająłem się kwiatami na schodach i przy altance. Niecierpki wylądowały na kompostowniku. Jeszcze przed moim wyjazdem były w świetnej formie, teraz niestety już padły. Obok nich wylądowała jedna z ozdobnych kapustek. Ale nie dlatego, że nie wytrzymała aury... Po prostu zjadły ją ślimaki. Na schodach zostały za to jeszcze pelargonie, begonie, reszta kapustek i wrzosy oraz mrozy. Pelargonie już nie kwitną, ale dają jeszcze wrażenie zieleni i... minionego lata.


Po kwiatach przyszła pora na sadzonki roślin, przede wszystkim tych, które sam ukorzeniłem, ale również takich, które dostałem od moich Czytelników.


Najpierw dokonałem przeglądu roślin. Te, które się nie ukorzeniły wylądowały na kompostowniku. Zdecydowana większość roślin ma się jednak świetnie. Część z nich powypuszczała korzonki przez dziurki w dnie doniczek i postanowiła zadomowić się w kąciku roboczym. Niestety, nie pozwoliłem im na to. Na okres zimy zostały przeniesione do szklarenki moich rodziców. 


Trafiły tam m.in. niedawno ukorzeniane bluszcze wyprostowane (hedera Erecta).


W inspekcie jest ok. 70 doniczek z różnymi roślinami. Poza bluszczem wyprostowanym znaleźć tu można bluszcze Woerneri oraz Thorndale, trawy czy trzmieliny. Są tu również samosiejki różnych roślin z mojego ogrodu) takie jak mahonie, żywotniki czy cisy. W pustych wydawałoby się doniczkach są kłącza funkii (poniżej).


Trafiły tu również wrzośce. To odmiana kwitnąca późną wiosną i latem, dlatego tez przytnę je dopiero na początku marca. Mam nadzieję, że w foliaku będzie im dobrze. Zobaczymy czy rośliny da się uratować i przywrócić do ładnego wyglądu. 


Obok różnych sadzonek w foliaku zabezpieczyłem też araukarię chilijską oraz krzew sarcococca confusa. To prezenty od moich Czytelników. Będą siętutaj przez zimę hartować. Do ogrodu trafią wiosną, a kolejne zimy spędzą już na swoich stałych stanowiskach pod gołym niebem. W 3 doniczkach widocznych w dolnej części zdjęcia rosną kłącza juki Glauca. Ciekaw jestem, czy cokolwiek z nich wyrośnie.


Na koniec wszystkie sadzonki i krzewy porządnie podlałem. Pamiętajcie, że nawet zimą w okresie kiedy nie ma mrozu rośliny przechowywane w nieogrzewanych szklarenkach oraz liściaste krzewy zimozielone, które rosną w ogrodzie należy podlewać. W przypadku ogrodu tylko wtedy oczywiście kiedy nie jest sucho. Rośliny w ogrzewanych inspektach podlewamy regularnie. Ale to jest chyba oczywiste. 


Segregacja i przeniesienie doniczek zajęły mi sporo czasu. Po podlaniu roślin zająłem się porządkami w kąciku roboczym. Ale o tym napisze już w osobnym poście.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Pierwszy śnieg

No i stało się. 20 listopada 2017 roku zapisze się w kartach historii pogody jako dzień, który w Warszawie i okolicach przyniósł pierwszy śnieg. U mnie, 24 km na południowy zachód od centrum miasta  tego śniegu spadło bardzo niewiele. A przy temperaturze rzędu +3 stopni momentalnie stopniał. Ale z tego co widziałem w TV i internecie w niektórych dzielnicach Warszawy zrobiło się zupełnie biało. Czy to jakieś anomalia pogodowe? Absolutnie nie. W naszym klimacie takie opady to norma. Śnieg popsuł moje plany. Dopiero po 13.00 będę mógł się zabrać za wstępne porządki w ogrodzie. Tak dziś rano wyglądał mój ogród.


Z uwagi na dodatnią temperaturę śnieg tak szybko jak się pojawił, to równie szybko zniknął. O 11.00 nie było już po nim praktycznie śladu. No może poza wodą, która pozostała po jego roztopieniu. Na domiar złego spadło trochę deszczu i liście znów są strasznie mokre. Ale to nic. jak pozałatwiam wszystkie sprawy to wezmę się za porządki w kąciku roboczym. Muszę przenieść sadzonki roślin o foliaka rodziców i pochować do piwnicy wszystkie nawozy i niepotrzebne  tej porze roku narzędzia. 

Wróćmy jednak do śniegu. Jak już wspomniałem w naszym klimacie śnieg w listopadzie, a nawet pod koniec października nie powinien nikogo dziwić. Oczywiście poza terenami górskimi nie powinien on się zbyt długo utrzymywać. Ale takie opady to w Polsce norma. Wczoraj wieczorem dziwiłem się, kiedy moja znajoma poinformowała, ze na Opolszczyźnie pada śnieg. A dziś rano mogłem zobaczyć biały puch na własne oczy. 

A jak sytuacja ze śniegiem wyglądała w latach ubiegłych? 

W zeszłym roku pierwszy śnieg na chwilę pojawił się 11 listopada!


W 2015 pierwsze poważne przymrozki chwyciły 25 listopada. Ale potem zrobiło się cieplej i pierwszy śnieg spadł 15 grudnia. 


Jeszcze inaczej sytuacja wyglądała w roku 2014. Wtedy pierwsze przymrozki zarejestrowałem dopiero 10 grudnia. A pierwszy śnieg spadł w Drugi Dzień Bożego Narodzenia czyli 26 grudnia.  


27 listopada 2013 roku obfitował w wilgotną pogodę, przez to wszędzie pojawił się szron, który przyprószyła cieniutka warstwa śniegu.  


Początek grudnia 2012 roku obfitował w różne zdarzenia pogodowe. Już 03 grudnia spadł śnieg, co prawda nie utrzymał się długo. Za to po dwóch dniach chwycił mróz i zaczęła się prawdziwa zima. Trwała z przerwami aż do pierwszej połowy kwietnia. Strasznie długa i męcząca. No i mroźna i śnieżna.


A czy dzisiejszy śnieg to przedsmak nadchodzącej mroźnej i długiej zimy? Podobno nie. Już od środy ma się robić coraz cieplej. pod koniec tygodnia temperatury w dzień przekroczą +10 stopni. Ciekawe jak długo utrzyma się taka jesienna aura. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. 

niedziela, 19 listopada 2017

Ogród po powrocie do domu

Już dawno nie spacerowałem po moim ogrodzie z aparatem w ręku. Jak wiecie, w kończącym się właśnie tygodniu ładowałem sobie akumulatory na Lazurowym Wybrzeżu. Miałem wspaniałą pogodę, było słonecznie i ciepło. Ale wiem, że niektórzy mieli już dość "pocztówkowych" widoków, jakie codziennie publikowałem na blogu. Przyznam się szczerze, że ja też zatęskniłem trochę za moim ogrodem i rosnącymi w nim liściastymi roślinami zimozielonymi. Palmy, magnolie wielkokwiatowe, kaktusy czy dęby ostrolistne są piękne, ale krzewy z mojego ogrodu wcale nie są wiele gorsze. 

Do domu przyjechałem w środku nocy z piątku na sobotę. Zanim poszedłem spać zrobiła się 4 rano. Wczoraj więc odsypiałem, sprzątałem w domu, 3 razy zapakowałem i opróżniłem pralkę no i jak już miałem wolną chwilę to zrobiło się ciemno. Nie lubię tych krótkich późnojesiennych dni. 15.30 i robi się powoli ciemno. A w Nicei dopiero po 17.00 słońce chowało się za horyzontem. W każdym razie dziś po powrocie z zakupów i po obejrzeniu ponad 1400 zdjęć złapałem za aparat i poszedłem robić kolejne. Tym razem jednak w moim ogrodzie.


Pod moją nieobecność z drzew spadły już prawie wszystkie liście. cały ogród przykryty jest brązowym dywanem i od jutra czeka mnie wielkie, jesienne sprzątanie. 


Przez najbliższe co najmniej 5 miesięcy mój ogród będzie wyróżniał się wśród innych zielenią. Już nie mogę się doczekać chwili, kiedy w ogrodzie będzie czysto i będę mógł pokazać Wam jak wygląda Zimozielony ogród w okresie, kiedy na innych drzewach i krzewach nie ma już liści. Wtedy dopiero tak naprawdę widać urok różaneczników, ostrokrzewów, pierisów, trzmielin, bluszczy czy laurowiśni.


Już wkrótce na blogu zagości jesienno-zimowy cykl, w którym opiszę różne gatunki i odmiany liściastych roślin zimozielonych, rosnących w moim ogrodzie oraz pokażę Wam ich tegoroczne przyrosty. Dzięki temu będziecie wiedzieć jak szybko one rosną i czy nadają się do Waszych ogrodów. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.