Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

sobota, 14 października 2017

Bluszcz 5 - zakończenie cyklu

Bluszcze to jak wiecie moje ulubione pnącza zimozielone. Dlatego co jakiś czas poświęcam im sporo miejsca na blogu. Latem tego roku zagościł tu cykl poświęcony tym pięknym roślinom. Dziś nadszedł dzień kiedy tegoroczny cykl o bluszczach należy zakończyć. W ostatnim odcinku pokażę Wam kilka ciekawych, zarówno tych znanych mi, jak i anonimowych (dla mnie) odmian bluszczy. A co było wcześniej? 

Część 1: TUTAJ
Część 2: TU  
Część 3: TUTAJ
Część 4: TU TEŻ
Część 5: I TU
Część 6: TU TEŻ
Część 7: TUTAJ

Zacznijmy od bluszczu kolchidzkiego. Ten ciemny po lewej stronie to odmiana Dentata, ale inna od tych, które prezentowałem wcześniej. Ten egzemplarz przywiozłem z Rogowa. Ciekaw jestem jak będzie rósł. Po jego prawej stronie widać bluszcz kolchidzki Sulphur Heart.


A to już Sulphur Heart w wersji krzewiastej. Przywieziony znad morza... Bałtyckiego.


A to już bluszcz wyprostowany (hedera Helix Erecta). 


No i Ice Cream, o którm pisałem wcześniej. 


A ti już bluszcze, których nie rozpoznałem. Może Wy coś znacie?


Uwielbiam bluszcze. Są cudnie zimozielone. I Wam też bardzo je polecam.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 13 października 2017

Nowe kwiaty cebulowe i jesienne barwy w ogrodzie

Ostatnio mam sporo pracy w ogrodzie. Przesadzałem część roślin, dosadzałem nowe. Na okrągło grabię liście, które zaczynają coraz szybciej spadać. Oczywiście póki co oczyszczam z nich tylko trawnik i oczko wodne. Z kory sosnowej uprzątnę je kiedy wszystkie już spadną. Ostatnio dodałem sobie jeszcze pracy. Będąc na lokalnym targowisku oraz w sklepie, którego logo to robak zjadający mszyce nakupowałem mnóstwo cebul różnych wiosennych kwiatów.


Do tego miałem zadoniczkowane cebule tych kwiatów, które wiosną stały na schodach.


Wczoraj postanowiłem je wszystkie posadzić. Najpierw porozkładałem sobie doniczki i opakowania z cebulkami. Przejrzałem też zdjęcia z wiosny, żeby sprawdzić gdzie rosną posadzone ubiegłej jesieni cebulki. Niestety na wiosnę ich nie wyjmowałem. Efekt tego jest taki, że niektóre rośliny są już całkiem spore.


Cebule znalazły się w kąciku, gdzie już od roku rosną inne wiosenne kwiaty cebulowe. Obszar ten ograniczają sośnica japońska, dwie magnolie Grandiflora (o nich wkrótce przeczytacie na blogu) oraz różanecznik Wilsonii Gartendirektor Glocker (nazwę odnalazłem dzięki koleżance - dzięki Iza). 


Wczorajsza pogoda zachęcała też do innych prac ogrodowych. Poniższa mapa temperatur pochodzi ze strony internetowej www.wetterzentrale.de


Po roku życia w doniczkach swoje nowe miejsce wreszcie znalazły zimozielone turzyce (carex evergold). A to dlatego, że  wysadziłem stąd kalinę praską, a na jej miejsce posadziłem wyhodowany samodzielnie bluszcz krzewiasty. No i znalazło się też miejsce dla turzyc.


A jak już tak sobie troszkę popracowałem, to postanowiłem odpocząć i zrobić trochę zdjęć ogrodu i roślin. Z dnia na dzień wyglądają one inaczej.

Hosty powoli odchodzą w zapomnienie. Dadzą o sobie znać za mniej więcej 4-5 miesięcy.


Pamiętacie mój miłorząb? Rósł przy altance, ale miał tam za ciemno. No i za mało miejsca. Paręnaście dni temu przesadziłem go za ogrodzenie. Będę go przycinał, żeby za bardzo się nie rozrósł. Obok niego rośnie piękna kalina (obecnie już prawie czerwona) oraz dwie trzmieliny półzimozielone. 


Tulipanowiec z dnia na dzień zmienia swoje kolory.


Klon japoński Dissectum gubi już listki. 


Dęby mimo ataków mączniaka zaczynają coraz ładniej się przebarwiać.


A wszystkiemu przygląda się Dyzio. Z niezmąconym spokojem obserwuje to, co robię w ogrodzie i co się dzieje dookoła niego. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 12 października 2017

Park Dreszera - stołeczny Mokotów

W tym roku odwiedziłem wyjątkowo dużo parków, ogrodów botanicznych czy arboretów. Na moim szlaku znalazł się Rogów, Kurnik, Gdańsk, Łuk Mużakowa, ogrody botaniczne Poznania, Warszawy (2), Łodzi, Zielonej Góry... Do tego mnóstwo parków. W jedną z ostatnich letnich niedziel zwiedzałem parki położone na Mokotowie. To jedna z  piękniejszych dzielnic Warszawy. Jako pierwszy zaprezentowałem zespół parków Morskie Oko, których opis i zdjęcia znajdziecie TUTAJ

Kolejne zielone miejsce na mapie stołecznego Mokotowa to Park Dreszera.


Jak podaje strona internetowa Zielona Warszawa Park założono za czasów prezydentury Stefana Starzyńskiego, na terenie fosy fortecznej dawnego Fortu Mokotowskiego według projektu inż. Zygmunta Hellwiga. Otwarcia i nadania imienia Gustawa Orlicza-Dreszera, generała Wojska Polskiego, który zginął w katastrofie samolotowej w 1936 r. dokonano 26 czerwca 1938 r. W czasie powstania warszawskiego toczyły się w tym rejonie zacięte walki.


Obszar ten był także jednym z największych prowizorycznych cmentarzy. Po zniszczeniach wojennych park zrewitalizowano w 1951 r., a część leżącą pomiędzy ul. Krasickiego a al. Niepodległości zamieniono  na ogródek jordanowski. Obecny układ kompozycyjny Parku Dreszera, w obrębie współczesnych granic, nie uległ zasadniczym zmianom w stosunku do formy przedwojennej. Park utrzymany jest w stylu modernistycznym. Centralną oś kompozycji tworzy aleja główna z układem prostokątnych wnętrz parkowych położonych po obu jej stronach. Wyróżniającym się elementem kompozycji jest szeroka, owalna aleja kasztanowcowa we wschodniej części parku. Przecięcie alei głównej z aleją poprzeczną zaakcentowane jest fontanną. Symetrycznie, po obu stronach alei głównej usytuowane są: pomnik Powstańców Mokotowa – żołnierzy AK pułku „Baszta” i plac zabaw dla dzieci. Park jest ogrodzony, posiada ochronę i publiczną toaletę. Ze względu na swoje położenie przy ulicy Puławskiej – jednej z głównych arterii miasta - jest licznie odwiedzany przez mieszkańców stolicy. W czasach komuny Park nazwano Mokotowskim. Park odzyskał jednak swoją historyczną nazwę.


W Parku Dreszera zachwyca porządek i spora ilość liściastych roślin zimozielonych. Rosną tu kaliny sztywnolistne, różaneczniki, mahonie czy ogniki szkarłatne. 


Wzrok przyciągają zimozielone kobierce z runianki japońskiej...


barwinka pospolitego...


trzmielin...


oraz bluszczu pospolitego.


Park Dreszera to wspaniałe i warte odwiedzenia miejsce. Dojedziecie tu tramwajem nr 10, wprost z Dworca Centralnego (Al. Jana Pawła II). Spod Rotundy jadą tu trzy linie tramwajowe: 4, 18 i 35. Do tego dochodzi kilka linii autobusowych. Np. bezpośrednio z praskiego (Grochów) Wiatraka (Rondo Wiatraczna) dojedziecie tu autobusem linii 141. Szczegóły dojazdu znajdziecie na stronie internetowej stołecznego Zarządu Transportu Miejskiego


Jeszcze jedna ważna informacja. Wejście do Parku jest bezpłatne. Bezpłatna jest też toaleta! I do tego czysta! 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 11 października 2017

Za to kocham jesień

Dziś co prawda od rana siąpi deszcz, ale za to wczoraj! Wzorcowe jesienne popołudnie! Wspaniała pogoda zachęcała do pobytu na dworze. Mogłoby być troszkę cieplej, ale 14 stopni to i tak nie jest źle jak na koniec pierwszej dekady października. Wczoraj udało mi się zrobić trochę porządków w ogrodzie. Grabienie liści, koszenie trawnika, czyszczenie oczka wodnego... No i radość z pięknej pogody. Cudowne kolory! Błękit nieba, zieleń, złoto i czerwień liści, zielony trawnik. Za to właśnie kocham jesień. Cóż więcej pisać! Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wtorkowego, słonecznego popołudnia. Dziś już nie jest tak pięknie. A w piątek pewnie znów czeka mnie grabienie liści z trawnika. Z kory sosnowej liście znikną dopiero wtedy, kiedy wszystkie już opadną już z drzew.


Cudowny dzień. No i dobre wiadomości. Z dnia na dzień ma być coraz cieplej! Od niedzieli nawet ponad 20 stopni. I słońce. Takiej właśnie oczekuję jesieni. Kolorowej, słonecznej i ciepłej.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już jutro pójdziemy na wirtualny spacer po Parku Dreszera na stołecznym Mokotowie.