Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

piątek, 22 września 2017

Bluszcze - kwiaty

Stali bywalcy bloga wiedzą, że bluszcze to moje ulubione pnącza. Cenię je za urodę, kolor i kształt liści oraz za to, że są zimozielone. W maju rozpocząłem pisać na blogu cykl artykułów o tych ciekawych i pięknych roślinach. Już za kilka dni go podsumuję i zakończę. W ostatnim poście z tego cyklu zaprezentuję Wam także te bluszcze, których jeszcze nie pokazałem. Zanim to jednak nastąpi chciałbym pokazać Wam kwiaty bluszczy. Przełom lata i jesieni to najlepszy moment na ich obserwację i prezentację.


Jak być może wiecie w moim ogrodzie rośnie kilka gatunków i kilkanaście odmian bluszczy. Jednym z moich ulubionych jest bluszcz pospolity w odmianie krzewiastej. Pozwolę sobie przypomnieć Wam, że to wyhodowana z pędów generatywnych (kwitnących) roślina, która nie jest pnączem, lecz rośnie w formie krzewu (stąd nazwa).


Kwiaty bluszczy choć może nie są tak urokliwe jak róże czy lilie, na pewno nie zanudzą obserwatorów. Kuliste, baldachowate kwiatostany pojawiają się na pędach generatywnych późnym latem. Chociaż bluszcz preferuje miejsca zacienione, to pędy kwitnące zwykle wyrastają tam, gdzie roślina ma dostęp do większej ilości światła. Są obupłciowe, w kolorze bladozielonym, wpadającym w żółty.


Kwiaty bluszczu zwabiają muchy, pszczoły i inne owady zapylające. Słupek kwiatu otacza 5 pręcików, które wytwarzają pyłek. Pyłek na różne sposoby, dzięki owadom czy ruchom powietrza dostaję się na znamię słupka. W ten sposób dochodzi do zapylenia i wyrastania owoców. Bluszcze, szczególnie starsze osobniki kwitną bardzo obficie. 

Poniżej bluszcze krzewiaste rosnące przy wejściu do ogrodu.


Cała roślina, a szczególnie owoce są dla ludzi trujące. Zawarte w nich saponiny działają drażniąco na skórę i śluzówkę. W przypadku spożycia dużych ilości tych owoców może dojść do biegunek, a w skrajnych przypadkach nawet do utraty oddechu! Ptaki żywią się nimi niechętnie, aczkolwiek w mroźne zimy, gdy brakuje im innych źródeł pokarmu potrafią szybko ogołocić z owoców cały bluszcz.


Mimo tego warto mieć te rośliny w ogrodzie. Od jesieni do wiosny ozdobią swoją zielenią nasze ogródki. W końcu to nie jedyne ogrodowe czy domowe rośliny, które mogą nam zaszkodzić. 


Wśród ciekawych odmian kwitnących w moim ogrodzie na wyróżnienie zasługuje bluszcz pospolity Ice Cream. To krzewiasta odmiana, która rośnie bardzo wolno. Ma jednak wyjątkowo ozdobne liście. Choć są niewielkie wyróżniają się na tle innych roślin.


A już jutro zapraszam na letni jeszcze spacer po stołecznym Parku Morskie Oko. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 21 września 2017

Mokro... bardzo mokro

Jeszcze 10 dni temu spacerowałem po stołecznych parkach w krótkich spodenkach i to wcale nie dlatego, że jestem fanem chłodów. Po prostu było bardzo ciepło i słonecznie. Przedwczoraj temperatury w mojej okolicy dochodziły do 20 stopni. Ale we wtorkowe popołudnie niebo się zachmurzyło i od  wczoraj prawie ciągle pada deszcz. Nie są to ulewy, ale deszcz pada równo. Jest mokro, bardzo mokro. Lato żegna się łzami. Dla roślin to dobrze, bo taka dawka wilgoci przyda się im przed nadejściem chłodów. A meteorolodzy od kilku dni straszą, ze w tym roku zimą przyjdzie wyjątkowo szybko i będzie bardzo mroźna. 


Jeżeli faktycznie temperatury spadną do -30 stopni, to... z moimi zimozielonymi roślinami liściastymi może być różnie. Zdecydowana większość z nich radzi sobie co prawda z mrozami rzędu -25 stopni C, ale jeśli rzeczywiście temperatury rzędu -30 stopni będą utrzymywać się przez dłuższy czas to... ach, póki co nie chcę o tym myśleć. Ale może być źle. Oby te prognozy się nie sprawdziły. Póki co od dwóch dni włączone jest naturalne podlewanie. I mam nadzieję, że nie będzie tak padać przez kilka następnych dni. W końcu wszyscy czekamy na złotą, polską jesień.


Muszę przyznać, że krzewy w deszczu wyglądają pięknie. Ich liście wspaniale się lśnią, zupełnie jakby ktoś posmarował je jakąś pastą albo opryskał błyszczącym lakierem. 


Niektóre z krzewów zimozielonych przebarwiają się na jesień. Należy do nich m.in. mahonia pospolita.


Krzewy gubiące liście na zimę także zmieniają kolory. Poniżej berberys, który rośnie u mojej mamy. Jego kolorowe listki i czerwone owoce wyglądają teraz zjawiskowo. 


Są jednak rejony Polski gdzie dziś nie pada. Mieszkańcy Torunia, Bydgoszczy czy środkowo-wschodniego Pomorza mogli dziś cieszyć się chwilami ze słońcem. A w Trójmieście czy Elblągu momentami niebo było zupełnie bezchmurne. Doskonale widać to na poniższej mapie satelitarnej pochodzącej ze strony internetowej www.sat24.com


U mnie jednak dalej jest pochmurno. popołudniu jednak zanotowałem spore przerwy w dostawie wody z nieba. Moja hortensja Anabelle dotkliwie odczuwa nadmiar wody w kwiatach. Pędy tej odmiany są dosyć cienkie, a kwiaty duże. Chłoną wode, robią się ciężkie i smutno zwisają. 


Za to hortensja ogrodowa u moich rodziców wydaje się być zadowolona z takiej pogody. W tym roku krzew ma mało kwiatów, a to dlatego, że część pędów przemarzła wiosną. 


A jak wyglądają inne kwiaty? No cóż, nie są w najlepszej kondycji. Kwiaty niecierków, podobnie jak hortensja Anabelle także zwisają obciążone deszczem. Moich begonii nie będę pokazywał, bo nie ma się czym chwalić.


Aksamitki i pierwiosnki u rodziców wyraźnie mają nadmiar wody.  


Podobnie róże. Chociaż krzewy mają jeszcze sporo pąków i jeśli będzie w miarę ciepło to będą kwitnąć do późnej jesieni. 


Za to nasturcje całkiem nieźle znoszą deszczową aurę. I chociaż niektóre trochę się połamały od ciężaru wody to większość kwiatków ma się dobrze. 


Kwitną bluszcze. Ale o tym napiszę już jutro. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

środa, 20 września 2017

Przygotowanie ogrodu do zimy

Za oknami zrobiło się jesiennie. Dziś przez cały dziś pada i jest chłodno. Z drzew powoli spadają liście i czas najwyższy rozpocząć przygotowania do sezonu jesienno-zimowego. Jak zapewne wiecie od pewnego czasu jestem Ambasadorem marki VICTUS, która prowadzi stronę internetową Idealny trawnik Na stronie tej znajdziecie kolejny już artykuł mojego autorstwa, powstały we współpracy z tą marką. Tym razem piszę o tym, jak przygotować ogród do zimy (TUTAJ)


Dzięki współpracy z Victus możemy wspólnie promować ideę pięknych i zadbanych ogrodów. A Idealny trawnik oprócz mojego skromnego wkładu publikuje wiele cennych informacji związanych nie tylko z zieloną i równo przyciętą murawą, ale także z wieloma innymi aspektami zakładania i pielęgnacji ogrodów.


Serdecznie zapraszam do lektury ww. strony internetowej. Znajdziecie tam wiele ciekawych artykułów i przydatnych porad.

piątek, 15 września 2017

Róża pnąca Grand Award 2017

Róża pnąca Grand Award to jedna za najpiękniejszych odmian pnących. Nie bez kozery wielu ogrodników twierdzi, że to królowa wśród róż. Do wiosny tego roku krzew rósł u mnie przy altance. Mimo dosyć sporej odporności na mróz i kopczykowania tej zimy krzew przemarzł. Wpływ na to miała ciepła jesień i początek zimy oraz nagłe nadejście dość surowych mrozów. Przypomnę tylko, że jeszcze w Boże Narodzenie 2016 mieliśmy +14 stopni, a już po dwóch tygodniach, w Święto Trzech Króli (06 stycznia 2017) temperatura nocą spadła do rzadko spotykanych w mojej okolicy -26 stopni C. W ciągu następnych dni i nocy temperatury wahały się od -12 do -26 stopni. Kolejny atak mrozów przyszedł w lutym. Różę jednak udało się uratować, ale o tym za chwilę.

Tak krzew wyglądał na początku lipca 2012.


A to już zdjęcie z 2013 roku. Róża wyraźnie się rozrosła i mimo braku dostatecznej ilości słońca pięknie kwitła przez cały sezon. Przy altance promienie naszej dziennej gwiazdy docierały do róży jedynie przez 2-3 godziny popołudniu. 

Róża pnąca Grand Award (Rosa Grand Award) będzie ozdobą każdego ogrodu! Krzew ten bardzo obficie kwitnie. Może z powodzeniem rosnąć w donicach na balkonie czy tarasie, wtedy jednak należy naszą różę ochronić przed przemarznięciem (np. kilkoma warstwami agrowłókniny). Pamiętajmy również żeby posadzić krzew w donicy mrozoodpornej. Jak podaje producent, róże te posadzone w gruncie są dosyć odporne na mróz. Ich długie pędy wymagają podwiązywania. Grand Award dobrze rośnie przy podporach, pergolach, altanach itp. Tworzy wtedy długie pędy, na których pojawiają się piękne czerwone kwiaty (na całej długości pędów). Pędy nie wymagają przycinania, jednakże wczesną wiosną dobrze jest usunąć obumarłe gałązki. Róża ta preferuje miejsca słoneczne. Lubi również nawożenie i wilgotną glebę. Kwiaty są dosyć duże, ich średnica dochodzi do 10 cm. Róża Grand Award kwitnie bez przerwy od czerwca aż do jesieni. Żeby wzmocnić roślinę dobrze jest usuwać przekwitnięte kwiatostany. Krzew nie traci wtedy sił na wytwarzanie owoców.


Ponieważ jak wspomniałem na wstępie w tym roku krzew przemarzł zdecydowałem się na przesadzenie róży. M.in. dlatego, że w nowym miejscu będzie mieć więcej słońca. Poza tym rosnący przy niej bluszcz kolchidzki bardzo się rozrósł i zajął część drabinek przeznaczonych wcześniej dla róży. Wiosną przyciąłem przemarznięte pędy przy samej ziemi, a krzew przesadziłem kilka metrów bliżej domu. Rośnie teraz przy pergoli, obok powojników Josephine i wiciokrzewu zimozielonego. 


W tym roku róża nie rozrosła się zbytnio. Ważne jednak, że przyjęła się w nowym miejscu i nawet zakwitła, co widać na dwóch powyższych zdjęciach. Mam nadzieję, że większa ilość słońca będzie jej służyć i w przyszłym sezonie krzew pokaże na co go stać. Oczywiście o stanie róży będę na bieżąco Was informował. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 14 września 2017

Kiścień Curly Red

W moim ogrodzie w tym roku pojawiło się sporo nowych roślin. Wśród nich jest ciekawa odmiana kiścienia. To Curly Red (leucothoe axillaris Curly Red). Ten zimozielony krzew liściasty został wyselekcjonowany przez holenderskich szkółkarzy w 1996 roku. Już 8 lat później zdobył nagrodę na giełdzie ogrodniczej w Aalsmeer.


Krzew ten charakteryzuje się bardzo powolnym wzrostem. Jest bardzo zwarty. Po 10 latach może dorastać do ok. 40-50 cm wysokości i szerokości. Wymaga stanowisk osłoniętych i półcienistych. Gleba powinna być lekko kwaśna, żyzna, wilgotna lecz przepuszczalna. Liście tej odmiany są nieduże, pokręcone spiralnie, z drobnym lecz wyraźnym ząbkowaniem na brzegach. Latem ciemnozielone, jesienią przebarwiają się na bordowo, a nawet brązowo.


Różne źródła podają, że kiścień Curly Red wytrzymuje spadki temperatur do ok. -23 stopni C. W miejscach narażonych na promienie zimowego słońca zaleca się osłanianie rośliny. Podobnie jak w przypadku wielu innych liściastych rośłin zimozielonych krzew ten należy porządnie podlać przed nadejściem mrozów. Zimą, w czasie gdy gleba jest rozmarznięta, a temperatury są dodatnie zaleca się okresowe podlewanie. 


Pamiętajmy, że nic nie szkodzi tej grupie roślin tak bardzo, jak zimowa susza i mroźne oraz wysuszające wiatry. Już wkrótce na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl opublikuję więcej informacji na temat warunków uprawy tego interesującego krzewu. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 13 września 2017

Ćma bukszpanowa

Dziś zapraszam na post, w którym wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Roślin (PSOR) będziemy Was przestrzegać przed pewnym wstrętnym robakiem. Kilka lat temu (2012) w Polsce zaobserwowano szkodnika żerującego na różnych odmianach bukszpanu. To tzw. ćma bukszpanowa (Cydalima perspectalis). Szkodnika tego po raz pierwszy w Europie napotkano w Niemczech w 2006 roku. Potem robak zaczął rozprzestrzeniać się po innych rejonach Europy. W 2007 roku trafił do Szwajcarii i Holandii, rok później do Wielkiej Brytanii, a w kolejnym roku do Francji. Potem larwy zaobserwowano także w Europie Środkowej, w tym w Polsce. 

Robak pochodzi z południowo-zachodniej Azji. W Polsce wyrządził już wiele szkód na południu kraju (m.in. Kraków i Wrocław) oraz w Warszawie  i okolicach.


Zdjęcie pochodzi z serwisu Wikipedia

Jak podaje informacja prasowa opracowana przez PSOR ćma bukszpanowa jest inwazyjnym gatunkiem motyla i osiąga do 4 cm rozpiętości skrzydeł, co czyni gatunek największym wśród europejskich przedstawicieli wachlarzykowatych (Crambidae). Dzięki bardzo charakterystycznemu ubarwieniu skrzydeł ćmy bukszpanowe są łatwe do rozpoznania. Częściej spotykana forma biała posiada opalizujące skrzydła z szeroką, brązową smugę biegnącą wzdłuż przedniego brzegu przedniego skrzydła i jeszcze szerszymi obwiedzeniami tej samej barwy biegnącymi wzdłuż brzegów zewnętrznych obu par skrzydeł. Znaczny odsetek populacji stanowią osobniki z brązowym tłem skrzydeł, wyraźnym fioletowym połyskiem i kontrastująco białą, półksiężycowatą  plamą. Co istotne bukszpany są jedynymi roślinami żywicielskimi larw tego motyla, także miejscem składania jaj i schadzek obu płci. W Europie Środkowej gatunek wydaje dwa lub trzy pokolenia w ciągu roku, w zależności od warunków pogodowych i klimatycznych. Larwy rozwijają się na liściach i pędach rośliny żywicielskiej intensywnie przędąc jedwabne nici. Młodsze ogryzają brzegi liści, starsze zjadają niemal całe liście. Przy intensywnym żerowaniu często dochodzi do defoliacji pędów, a nawet całkowitego usychania roślin. 

UWAGA! Ćma bukszpanowa nie ma w Europie naturalnych wrogów. Dla ptaków jest niestety trująca!

Tak wygląda larwa tej paskudy.

 
Zdjęcie pochodzi STĄD (By böhringer friedrich - Own work, CC BY-SA 2.5).

Dr Joanna Gałązka, ekspertka PSOR podaje kilka sposobów Jak mówi, najważniejsza jest jednak częsta obserwacja roślin abyśmy mogli w porę zareagować. Co kilka dni trzeba przyjrzeć się dokładnie krzewom i sprawdzić czy nie występują na nich liście z nadgryzieniami i przędzą. Trzeba uważnie oglądać krzewy ponieważ młode gąsienice rozpoczynają żer często w wewnętrznych przestrzeniach korony. Gąsienice, możliwie w jak najwcześniejszym stadium rozwoju,  należy wyłapywać i niszczyć. Możemy je zbierać ręcznie, otrząsać je z krzewu lub zmywać wodą pod wysokim ciśnieniem - radzi ekspertka PSOR, dr Joanna Gałązka. Wyłapywanie gąsienic często jest wystarczającą metodą ochrony, szczególnie w ogrodach przydomowych w których rośnie jedynie kilka krzewów. Przy braku efektów można zastosować chemiczne środki na bazie acetamipridu, deltametryny i lambda-cyhalotryny  przeznaczone do ochrony roślin ozdobnych – dodaje dr Gałązka.
Przed zastosowaniem jakichkolwiek środków ochrony roślin należy dokładnie przeczytać etykietę, na której znajdziemy najważniejsze informacje dotyczące stosowania danego środka.

Obejrzyjcie dokładnie swoje bukszpany. I to nie tylko od zewnątrz. Zajrzyjcie do wnętrza krzewów, gdyż larwy często właśnie tam się kryją. Spójrzcie na spodnie strony listków. Jeśli znajdziecie tam pajęczynki, kokony lub malutkie jajka natychmiast interweniujcie. Za jakiś czas może być za późno!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

wtorek, 12 września 2017

Sarcococca confusa - miła niespodzianka

Dziś, troszkę inaczej niż zwykle napisze o pewnej wspaniałej roślinie widzianej przez pryzmat najcenniejszych ludzkich odruchów. Moi drodzy! Ostatnio przekonałem się, że zwykła ludzka życzliwość i bezinteresowność jeszcze nie wyginęły. A ludzie o tych cechach wciąż są między nami. Skąd takie przemyślenia? Już wyjaśniam.

Jak doskonale wiecie jestem wielkim fanem zimozielonych roślin liściastych. Wciąż poszukuję nowych gatunków i odmian, które mogą rosnąć w klimacie środkowej Polski. I mam ich całkiem sporo. Od dawna już poszukiwałem trochodendrona araliowatego i w tym roku udało mi się go zdobyć. Inną poszukiwaną przeze mnie rośliną była sarcococca confusa. 


Pisałem o tym wielokrotnie na blogu. Pod koniec sierpnia odebrałem maila od mojej Czytelniczki, Pani Marty, która na stałe mieszka w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że przyjechała do Polski i przywiozła dla mnie wspaniałą sadzonkę sarcococca. Roślina przyleciała samolotem na południe Polski, a Pani Marta poprosiła mnie o podanie adresu i mi ją wysłała. Coś niesamowitego! Tak zupełnie bezinteresownie, po prostu przeczytała, że szukam sadzonki, zakupiła ją i zupełnie za darmo przywiozła ją do naszego kraju i mi ją przesłała. Pani Marta też jest blogerką. Pisze bloga "City Gardener, czyli miejski ogrodnik w akcji". Znajdziecie go TUTAJ



Muszę się przyznać, że bardzo się wzruszyłem. Ostatnio taką niespodziankę sprawiła mi moja znajoma z Pomorza czyli Agnieszka (Ogród mówi).


Póki co sadzonkę zadoniczkowałem i podlewam ją nawozem przyspieszającym ukorzenianie. Jeszcze nie wiem, czy roślina przezimuje w foliaku rodziców, czy być może już niedługo posadzę ją w ogrodzie. To drugie rozwiązanie chyba zwycięży. Wszak sarcococca confusa powinna bez większych problemów wytrzymać naszą zimę (strefa USDA 6B).

Pani Marto! Jeszcze raz serdecznie dziękuję! 

A więcej o tej ciekawej i rzadko spotykanej roślinie napiszę już wkrótce. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

poniedziałek, 11 września 2017

Babie lato

Już za 10 dni powitamy jesień. Po mokrym i chłodnym początku września w ostatni weekend powróciło lato! Parę dni temu schowałem sandały do szafki. Pomyślałem, że już nie będą mi potrzebne. A tu nagle niespodzianka. W sobotę 24 stopnie. A wczoraj 26! Wczorajsze popołudnie spędziłem w kilku parkach położonych na stołecznym Mokotowie. Już wkrótce na blogu opublikuję relację z moich wycieczek. A sobota... jak zwykle w ogrodzie. Tutaj nigdy się nie nudzę i zawsze mam coś do zrobienia. Dosłownie zawsze! Koszenie trawnika, zbieranie gałęzi, a ostatnio ewidencjonowanie roślin. Moja stara ewidencja jest już praktycznie nieaktualna. Dosadziłem wiele roślin, a na starym rysunku nie ma już miejsca żeby je nanieść.


W sobotni wieczór jak zwykle pospacerowałem sobie po ogrodzie. U schyłku lata laurowiśnia wschodnia Otto Luyken ma już dojrzałe owoce. Ale ma też kwiaty! Co prawda nie aż tyle co wiosną, ale zawsze coś tam kwitnie. 


Kwitnie także bluszcz pospolity. 


Mahonia orzecholistna powoli zmienia kolor liści. 


Kwiatostany pałki wodnej przekształciły się już w atrakcyjne gniazda nasienne. Za kilka tygodni nasiona zaczną fruwać po ogrodzie. No chyba, że wcześniej je zetnę.


Jak zawsze, podczas spacerów towarzyszy mi Dyzio. Zdjęcie specjalnie na życzenie Ani.


No a babie lato? To tytuł dzisiejszego posta... Nie, nie. Jeszcze go nie ma. Pojawi się pewnie pod koniec września. Wtedy to niektóre młode pająki niektórych mniejszych gatunków zaczną swoje podróże na niciach przędnych. Dzięki wiatrowi pajączki przemieszczają się na niezwykłe odległości, które mierzy się czasem w dziesiątkach, a nawet setkach kilometrów. 

Tymczasem w ogrodzie królują krzyżaki. Jest ich w tym roku mnóstwo!


A oprócz niezbyt przyjemnych ale pięknych pająków wszędzie są ślimaki. I te z "domkiem" na plecach i te bezmuszlowe. Te ostatnie są najgorsze. Zjadają mnóstwo roślin ozdobnych. W tym roku nadgryzły nawet kaktusy ogrodowe. A właśnie, niedługo o nich napiszę. Ostatnio mnóstwo ludzi pytało się mnie o te ciekawe rośliny.


Dni są coraz krótsze. Słońce zachodzi tuż po 19.00. W lesie już o 18.00 słońca nie widać, bo kryje się za drzewami. Ale miejscami jeszcze gdzieś przebija się przez korony dębów i sosen. Jego delikatne promienie w sobotni wczesny wieczór pięknie podświetliły duże źdźbła trawy penissetum purpureum Vertigo (rozplenica słoniowa Vertigo). 


W weekend było cudownie. A dziś... Od rana padało. W ciągu dnia pokazało się na trochę słońca. Ale wieczór znów przyniósł opady i dużą wilgotność powietrza. Jest też ciepło, prawie 25 stopni... no i duszno. 

A już jutro zapraszam Was na niespodziankę, która mocno chwyciła mnie za serce i podtrzymała wiarę w bezinteresowność ludzi.