Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

wtorek, 11 grudnia 2018

Ogród botaniczny w Lublinie - część II - zimozielone rośliny liściaste

Kilka dni temu opublikowałem pierwszą część relacji z mojej czerwcowej wizyty w Ogrodzie botanicznym UMCS w Lublinie. Opisałem tam historię m.in. ogrodu i jego bogatą kolekcję. Znajdziecie ją TUTAJ

Zgodnie z obietnicą dziś zapraszam Was do obejrzenia zdjęć liściastych roślin zimozielonych, które spotkać można w Ogrodzie botanicznym UMCS. Mimo tego, że Lublin położony jest w strefie klimatycznej, w której panują dość ostre zimy, nie przeszkadza to w uprawie wielu gatunków i odmian roślin, które nie gubią liści na zimę i zdobią to miejsce przez cały rok. To kolejny dowód na to, że nawet we wschodniej części Polski można sadzić takie rośliny. Zapraszam do obejrzenia sporej galerii zdjęć. 

Tuż po wejściu do Ogrodu, przy głównej alei spostrzegłem wspaniałe mahonie pospolite i piękną kalinę sztywnolistną.


W wielu miejscach Ogrodu UMCS znalazłem zimozielone rośliny okrywowe, takie jak trzmielina pnąca czy runianka japońska. Zresztą jest tu całkiem spora kolekcja trzmielin, ale o tym napiszę dalej. 


W ogrodzie znajdziemy też zimozielone paprocie, a w wielu miejscach rosną piękne bluszcze pospolite.


Są tu nawet laurowiśnie, niestety, jak widać po przyciętych gałęziach niektóre zimy musiały je troszkę zniszczyć. 


Co ciekawe zimuje tu bukszpan balearica. 


W kilku miejscach natrafiłem na wspaniale rozrośnięte okazy barwinka większego (vinca maior). 


Ozdobą ogrodu jest egzotyczny zakątek z kaktusami mrozoodpornymi i jukami.  Temu ciekawemu miejscu poświęcę osobny post. Dodam tylko, że obok egzotycznych opuncji i bambusów rośnie wspaniała i ogromna trzmielina. To już nie krzew, a niewielkie drzewo!


 Poniżej kolejne poletko z zimozielonymi języcznikami. 


A to przepiękna odmiana bluszczu krzewiastego. Zwróćcie uwagę na jego wyjątkowo wąskie listki. 


Poniżej kalmie i trzmieliny pnące, w tym, ciekawa odmiana drobnolistna.


W leśnej części ogrodu znajdziemy wiele interesujących odmian bukszpanów oraz kolejne krzewy laurowiśni.  Te ostatnie rosną tu w osłoniętym miejscu w cieniu i chociaż to krzewy dość wrażliwe na niskie temperatury, nie są zniszczone przez mrozy. 


A to już ciekawa odmiana mahonii pospolitej,


oraz rzadko spotykany w Polsce mahoberberys. To mieszaniec mahonii i berberysu zimozielonego. 


Obok znalazłem bluszcz pospolity odmiany Profesor Seneta.  


Spacerując dalej natknąłem się na sporą kolekcję różnych odmian zimozielonych berberysów. Zdziwiło mnie, że w warunkach klimatycznych Lublina rośnie ich tutaj tak wiele! Na kolejnych zdjęciach widać odmiany:
- julianae,
- gagnepainii,
- veitchii,
- candidula.


Na zakończenie jeszcze kolorowy barwinek oraz trzmieliny pnące, w tym ciekawa odmiana Vegetus. Ma ona prawie okrągłe, ciemnozielone liście, które jesienią przebarwiają się na bordowy. 


To co prawda jest iglak, ale bardzo rzadko spotykany w Polsce. Okazuje się, że nawet w chłodniejszej części Polski szydlica japońska ma się całkiem nieźle.  


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Niespotykane zimozielone rośliny liściaste - bluszcz kolchidzki Fall Favourite

Od niedawna na blogu publikuję cykl artykułów, w którym prezentuję ciekawe, a co ważniejsze mało znane lub wręcz niespotykane w naszym kraju liściaste rośliny zimozielone. Są to te gatunki i odmiany, które mogą rosnąć w Polsce w gruncie, i które tolerują tutejszy klimat. Oczywiście warto mieć na uwadze, że Suwałki czy Zakopane mają zupełnie inny klimat niż np. Warszawa czy Kraków. A takie miasta jak Opole, Wrocław, Zielona Góra, Szczecin czy Kołobrzeg lub Gdańsk, nie są narażone na tak ekstremalne zimy, jakie występują na wschodzie Polski. Wybrzeże i zachód kraju mają najlepsze warunki klimatyczne do uprawy liściastych roślin zimozielonych. Ale, jak pokazuje doświadczenie wielu ogrodników, mogą one rosnąć także w centrum czy na południu kraju. A niektóre tolerują także klimat wschodniej Polski. W naszym kraju jest kilka stref mrozoodporności roślin. Piszę o nich na mojej stronie internetowej, artykuł znajdziecie TUTAJ

Dziś przedstawię Wam kolejną roślinę, której uprawa możliwa jest mniej więcej na zachód od linii Gdańsk - Warszawa - Kraków. A być może i na wschód od Wisły. To krzewiasta odmiana bluszczu kolchidzkiego Fall Favourite (hedera colchica Fall Favourite). Jeszcze kilka lat temu krzew ten funkcjonował pod nazwą hedera colchica Arborescens. Przyznam się Wam, że to moje kolejne marzenie ogrodnicze. Od kilku już lat poszukuję tych sadzonek. Niestety w Polsce są one praktycznie niedostępne, a kupić je można jedynie w Holandii, Czechach czy w Niemczech. 

Jak dotąd w Polsce spotkałem e bluszcze jedynie w dwóch miejscach. To Ogród botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego (zdjęcie poniżej) oraz Ogrody Hortulus na Pomorzu (kolejne dwa zdjęcia).


Krzewiasta odmiana bluszczu kolchidzkiego (Fall Favourite) została wyhodowana z kwitnących pędów odmiany podstawowej. W cieplejszym klimacie (państwa Beneluxu, zachodnie Niemcy, Francja) może on osiągać ponad 150 cm wysokości.  W naszych warunkach to raczej niemożliwe, ale starsze okazy powinny dorosnąć do ok. 1 metra wysokości przy podobnej lub większej szerokości. 

Skórzaste i błyszczące liście Fall Favourite są dość duże, lekko sercowate i wydłużone. Odmiana ta preferuje cieniste i półcieniste stanowiska. W cieplejszych rejonach może rosnąc w miejscach słonecznych. Podłoże powinno być obojętne lub lekko zasadowe, wilgotne lecz przepuszczalne i żyzne. Wg różnych źródeł krzewy te wytrzymują spadki temperatur do ok. -25 stopni C. 

Poniżej zdjęcia bluszczu kolchidzkiego Fall Favourite, które robiłem w holenderskim Keukenhof.


To wyjątkowo ciekawa i piękna odmiana bluszczu kolchidzkiego. Warto zaryzykowac uprawę krzewu w naszych ogrodach. Szkoda tylko, że jego sadzonki są tak trudno dostępne na polskim rynku.

Serdecznie zaprasza mdo codziennej lektury bloga.

niedziela, 9 grudnia 2018

Języcznik zwyczajny - zimozielona paproć

W moim ogrodzie, w okolicy kącika roboczego rośnie sporo paproci. Ale bodajże 2 lub 3 lata temu zaprosiłem do niego wyjątkową odmianę paproci jaką jest języcznik zwyczajny (Phyllitis scolopendrium). Ta zimozielona bylina rośnie w wielu miejscach Europy, Azji i północnej Afryki. W Polsce, na naturalnych stanowiskach można ją spotkać w Karpatach i Sudetach. Jest to jednak niezwykle rzadka w kraju odmiana paproci i podlega ścisłej ochronie gatunkowej. Początkowo rosła u mnie w innym miejscu ogrodu, ale w ubiegłym roku przesadziłem ją w okolice oczka wodnego, gdzie ma znacznie lepsze warunki niż na poprzednim miejscu.


Mój języcznik jest jeszcze młody, no i "po przejściach" związanych z przesadzaniem. Stąd też roślina jest niewielkich rozmiarów. Starsze osobniki mogą osiągać nawet ponad 30 cm wysokości i do 50 dm szerokości. Jej całobrzegie liście są rzadkością wśród paproci. Mogą osiągać nawet ponad 30 cm długości i 3-6 cm szerokości. Na spodniej stronie liści późnym latem pojawiają się zarodniki. Widać je na poniższym zdjęciu.


Języcznik preferuje półcieniste lub cieniste miejsca. Dobrze będzie rosnąć pod koronami drzew, czy w sąsiedztwie krzewów chroniących paproć przed działaniem promieni słonecznych. Preferuje stale wilgotne, żyzne, wapienne podłoże. 

Poniżej jeden z języczników rosnących w Ogrodzie botanicznym UW w Warszawie. 


Ostatnio jeden ze znajomych zaoferował mi sadzonkę innej, zimozielonej lub półzimozielonej paproci. To blechnum penna-marina. Na wiosnę na pewno skorzystam z tej interesującej propozycji i zaproszę tę paprotkę do ogrodu. Postanowiłem także, że w przyszłym roku posadzę więcej języczników i innych zimozielonych paproci. Na pewno o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. 

sobota, 8 grudnia 2018

Koniec pierwszej dekady grudnia w latach 2012 - 2018

Dawno już na blogu nie porównywałem tego samego okresu z różnych lat. A ponieważ posty te cieszą się dość sporą popularnością dziś zapraszam Was do obejrzenia zdjęć robionych pod koniec pierwszej dekady grudnia w ciągu ostatnich 6 lat. 

Jak wiadomo grudzień w Polsce bywa kapryśny. Często zdarza się, że podczas gdy na wschodzie kraju czy w górach jest mróz i śnieg, na zachodzie i na Pomorzu wciąż jeszcze jest jesiennie. Podobnie rzecz się ma w mojej okolicy. Jeśli powieje ze wschodu mamy zimę, a jeśli nadejdą ciepłe i wilgotne masy powietrza znad Atlantyku, powraca jesień. A jak przy tym wszystkim wygląda Zimozielony ogród? Zapraszam Was do mojego wehikułu czasu. 

Naszą podróż rozpoczniemy od 2012 roku. 6 lat temu pierwsza dekada grudnia było bardzo zimowa. Zima zaczęła się wcześnie. I trwała aż do początków kwietnia 2013.


Początek grudnia 2013 także był "biały".


2014 rok to huśtawka pogodowa. Jednego dnia był lekki mróz, zaraz potem odwilż i deszcz.


Pierwsza dekada grudnia 2015 zapisała się pod znakiem słońca i dodatniej temperatury. Pogoda była bardzo przyjemna i można się było poczuć jakby był to początek wiosny, a nie próg zimy. 


Podobna pogodowa ruletka była w pierwszej dekadzie grudnia 2016. Słońce, śnieg, deszcz... Zima chciała zapanować w ogrodzie, ale jesień nie dawała wciąż za wygraną. 


W ubiegłym roku na początku grudnia było dość ciepło. I oczywiście zielono.


A dziś... Po deszczowym piątku nastała całkiem przyjemna i bardzo ciepła jak na grudzień sobota. Prawie 10 stopni i  słońce, które wyszło zza chmur tuż po 13.00. Zjawiskowy był dzisiejszy zachód słońca. Pięknie podświetlone niebo i chmurki, które wisiały tuż nad horyzontem.


Tęsknicie za mrozem i śniegiem? Ja nie. Przyznam się szczerze, że chciałbym żeby już była wiosna. Najbardziej brakuje mi dłuższych dni. Ale przecież przed nami zaczyna się właśnie okres najkrótszych dni w roku. Na szczęście za dwa tygodnie dnia zacznie już powoli przybywać. Na widoczne gołym okiem efekty musimy jednak poczekać trochę dłużej. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.