Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

niedziela, 30 kwietnia 2017

Kwiatowa niedziela

Nie wiem jak u Was ale u mnie weekend póki co nie rozpieszcza pogodą. Wczoraj popołudniu co prawda się wypogodziło ale nie było zbyt ciepło. Dziś temperatura też nie jest zachwycająca. 12 stopni to nie jest to czego oczekiwaliśmy na długi weekend. Niby gdzieś zza chmur powoli wygląda słońce, ale czy wyjrzy na dłużej? 

Ostatnie dni to zresztą pogodowe szaleństwo. W mojej okolicy nie było co prawda śniegu czy ulew, ale to co widziałem w mediach przyprawić może o ból głowy. Zresztą ostatnie chłodne dni sprawiły, że wegetacja jakby znacząco zwolniła albo nawet stanęła w miejscu. Jedynie w ostatni wtorek, kiedy było słonecznie i ciepło wreszcie rozwinęły się moje tulipany. Mahonia zbita deszczem nie do końca jeszcze rozkwitła a już zrzuca płatki. Na szczęście cała armia trzmieli kręci się przy krzewie i dba o jego zapylanie.


Chłodna i wilgotna aura sprzyja długiemu kwitnieniu barwinków. 


Skromnie, bo skromnie ale wreszcie zakwitła jedna z moich skalnic.


A to już wymienione wcześniej tulipany. No i szafirki, które w tym roku podobnie jak barwinek kwitną wyjątkowo długo. 


Skimia już od miesiąca nie może się zdecydować czy zakwitnąć na dobre czy nie. 


Za to rozwijają się pąki różanecznika Progres.


Drobne kwiatki pojawiły się także na klonie palmowym Dissectum.


Coraz bardziej różowe robią się pąki zimozielonej kaliny Pragense. Kilka ciepłych dni i będzie kwitnąć.


Zalążki kwiatów pojawiły się także na stranwesji Davidii. Mimo tego, że krzew po zimie miał trochę uszkodzonych liści to jednak puszcza piękne nowe przyrosty i będzie kwitnąć.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już wkrótce kolejne posty z Keukenhof. Zaprezentuję także nowości w Szkółce w Janczewicach!

sobota, 29 kwietnia 2017

Katalog roślin Związku Szkółkarzy Polskich

Wiecie, że jestem wielkim miłośnikiem roślin. Szczególnym uwielbieniem darzę liściaste rośliny zimozielone. Ale nie tylko. Lubię zieleń, kwiaty, kolory ogrodów. Dlatego też z ogromną satysfakcją chciałbym przedstawić dziś "Katalog roślin polecanych przez Związek Szkółkarzy Polskich".

A długi majowy weekend, który właśnie się zaczyna sprzyja zakupom ogrodniczym i pracom w ogrodzie. Wśród nich na pewno nie zabraknie nowych nasadzeń, a katalog może być pomocny w ich planowaniu.


Ta księga to praktycznie wielka encyklopedia roślin, które bez problemów można uprawiać na terenie naszego kraju. To niewiarygodne, ale znajdziecie tu 2680 roślin. Wszystkie są piękne, co ważne sprawdzone w naszym klimacie i dostępne w szkółkach. Autorami katalogu jest 9 polskich ekspertów, którzy jak można z powodzeniem stwierdzić, tworzą "top of the top" polskich znawców przyrody.


W katalogu znajdziecie takie działy jak:
- planowanie ogrodu,
- sadzenie i pielęgnacja,
- drzewa i krzewy iglaste,
- drzewa liściaste,
- krzewy liściaste,
- rosliny tarasowe,
- rośliny wrzosowate,
- pnącza,
- róże,
- byliny,
- trawy i paprocie,
- rośłiny sadownicze,
- rośliny ozdobne o jadalnych owocach,
- zwalczanie szkodników i chorób.

Ponadto są tu działy:
- zwalczanie szkodników i chorób,
- zestawienia tabelaryczne,
- indeks nazw.


Na szczególną uwagę zasługuje sposób prezentacji poszczególnych roślin. Oprócz nazwy polskiej i łacińskiej oraz opisu rośliny znajdziemy tu takie informacje jak stanowisko dla rośliny oraz jej odporność na mrozy. Bardzo spodobało mi się zaprezentowanie sylwetki roślin w wieku dojrzałym. Dla drzew to 30 a dla krzewów 10 lat. Porównanie z sylwetką człowieka jest genialne!

Do tego jeszcze czytelna legenda opisująca poszczególne obrazki w opisach roślin oraz rozszyfrowanie skrótów występujących w katalogu.


Szczegóły znajdziecie na stronie internetowej Związku Szkółkarzy Polskich http://www.zszp.pl/ 

Na tej samej stronie można zakupić katalog. Jego cena to 83 PLN. Mając na uwadze olbrzymią listę roślin oraz inne informacje i porady ważne dla ogrodników czy szkółkarzy lub architektów i projektantów ogrodów czy przestrzeni publicznych nie jest to cena wygórowana. Tym bardziej, że taki katalog to zakup na wiele lat!

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Keukenhof - kwiaty

Przedwczoraj (sobota 22 kwietnia) cały dzień spędziłem w ogrodzie Keukenhof w Lisse w Holandii. O podróży do tego pięknego kwiatowego raju marzyłem od dawna. W weekend marzenie się spełniło! Dziś zapraszam Was na pierwszą fotorelację z mojego wyjazdu. Tematem posta będą kwiaty, których w Keukenhof są miliony. W tym roku od 23 marca do 21 maja wiosenne kwiaty cebulowe władają "ogrodem kuchennym", bo tak można przetłumaczyć jego nazwę na polski. Keukenhof zajmuje powierzchnię 32 hektarów i jest największym na świecie ogrodem kwiatów cebulowych. Jest to również jedna z największych atrakcji turystycznych w Holandii. 


Ogród zrobił na mnie ogromne wrażenie. Biegałem alejkami jak wariat. Zrobiłem ponad 1000 zdjęć. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Cóż za radość. Momentami z wrażenia w oczach kręciły się łzy, a widząc kolejne rabaty z kwiatami na usta cały czas pchały się różne "ochy" i "achy". Przepiękne miejsce!


Jak podaje Wikipedia tereny dzisiejszego ogrodu stanowiły dawniej część posiadłości holenderskiej księżnej Jakoby z Bawarii (1401-1436), która w tej właśnie okolicy spędzała najwięcej swego czasu. Tutaj polowała, a przede wszystkim zbierała zioła do zamkowej kuchni. Stąd też nazwa Keukenhof – „ogród kuchenny”. Kiedy ok. 1830 r. poproszono Zochera, znanego architekta krajobrazu, o zaprojektowanie ogrodu. Ten, zainspirowany angielskim stylem kształtowania krajobrazu, stworzył podstawy dla dzisiejszego ogrodu. W 1949 r. grupa producentów i eksporterów cebulek, z inicjatywy ówczesnego burmistrza Leiden (Lejda), postanowiła wykorzystać ogród i zorganizować tu wystawę kwiatów na wolnym powietrzu, prezentującą najpiękniejsze odmiany. Od tego czasu wystawa taka organizowana jest w Keukenhof co roku. W ramach wystawy odbywa się "Parada kwiatowa" - przejazd platform z "rzeźbami" utworzonymi z kwiatów.
 

Pierwsza wystawa kwiatów odbyła się tutaj w 1950 roku. Od tej pory nieprzerwanie, co roku ogród zwiedzają miliony miłośników przyrody. Liczby nie kłamią. Od pierwszej wystawy Keukenhof odwiedziło ok. 55 milionów ludzi.  Atrakcją Keukenhof są też zmieniające się niemal co tydzień wystawy kwiatów w pawilonach: Oranje Nassau, Willem Alexander, warto czy Beatrix.
 

Kwitnące pola wokół Keukenhof, od lat można zwiedzać na rowerze, wyznaczonymi trasami. Nową atrakcja są „ciche łodzie”, wyposażone w elektryczne silniki, które są przyjazne dla środowiska, nie zakłócają spokoju i doskonale nadające się do pływania po sieci kanałów przecinających cebulowe pola. Wycieczka łodzią trwa około jednej godziny i pozostawia niezapomniane wrażenia. Tegorocznym tematem wiodącym wystawy jest "Dutch Design" czyli holenderskie projektowanie.


Zakochałem się w Keukenhof. Już wkrótce na blogu opublikuję kolejne posty poświęcone tamtejszym liściastym roślinom zimozielonym oraz storczykom. Wspaniała wystawa tych pięknych kwiatów powaliła mnie z nóg.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Park Ujazdowski - 20 kwietnia 2017

W ciągu ostatnich kilku dni moje życie znacząco przyspieszyło. Pod koniec tygodnie odwiedziłem kilka zielonych oaz w centrum Warszawy. Opisałem już Łazienki i Ogród botaniczny UW. Dziś pora na Park Ujazdowski. I tylko napomknę Wam, że wczoraj byłem... w Holandii. Po 46 latach życia wreszcie zwiedziłem Keukenhof. Cudowne miejsce. Wkrótce o nim napiszę. I to kilka postów. Bo warto. Dziś jednak lekko zmęczony - bo od 13.00 w piątek do dziś do 12.00 spędziłem w podróży  47 godzin. Z tego tylko 9 w Keukenhof. Reszta w autokarze. Ale było warto! 

Dlatego też teraz zapraszam na krótki foto spacer po Parku Ujazdowskim. O Keukenhof napiszę już wkrótce!


Czyż nie jest pięknie? 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 22 kwietnia 2017

Ogród botaniczny UW - 20 kwietnia 2017

Powoli dojeżdżam do Keukenhof. O tej wyprawie napiszę po weekendzie. Dziś chciałbym Was zabrać w inne miejsce. W ostatni czwartek odbyłem mikro maraton po zielonej części wschodniej pierzei Alej Ujazdowskich. Jako pierwszy odwiedziłem Łazienki Królewskie. Po nich przyszedł czas na Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego. Należy do jednych z najstarszych na terenie naszego kraju. Jak podaje oficjalna strona internetowa Ogrodu Botanicznego został on założony w 1818 roku dzięki staraniom profesora botaniki Michała Szuberta. Położony na terenie dawnych Ogrodów Królewskich, w północnej części Łazienek, zajmował powierzchnię 22,5 ha i obejmował również szklarnie królewskie wraz ze Starą Pomarańczarnią. Twórca Ogrodu podzielił jego powierzchnię na trzy części: naukową – poświęconą systematyce roślin, pomologiczną – gdzie utworzono kolekcję drzew owocowych, służącą edukacji przyszłych ogrodników, i spacerową – dla szerokiej publiczności. Dzięki ofiarności i pracowitości założyciela oraz jego współpracowników w krótkim czasie powstał Ogród Botaniczny, którego sława wykraczała poza granice kraju. W wydanym w 1824 roku spisie roślin uprawianych w Ogrodzie znajduje się około 10 tysięcy gatunków i odmian, w tym tysiąc reprezentujących florę polską.

W ogrodzie powitały mnie przepiękne barwinki i wspaniałe iglaczki rosnące jeszcze przed wejściem.
 

Obok nich w cieniu rośnie zimozielona kalina. Jak widać tegoroczne mrozy przeżyła bez większych uszkodzeń. 


Od razu po wejściu poszedłem do zakątka, gdzie można znaleźć wolierę z puszczykiem. Dziękuję Magda (Barwy ogrodu) za poradę. Puszczyk jest całkiem interesujący. Dla nas oczywiście. Bo my dla niego raczej nie bardzo, co zresztą widać po jego minie. 


Mimo chłodów w ogrodzie robi się zielono. A kwitnące kwiaty zapewniają też mnogość innych kolorów. 


Część roślin ma niestety ślady ostatniej zimy.


Wróćmy jednak do historii Ogrodu. Dalszy jego rozwój został zahamowany po stłumieniu powstania listopadowego. W 1834 roku zamknięto Uniwersytet i zmniejszono powierzchnię Ogrodu o ¾ (tak okrojona pozostała ona do dziś). W 1846 roku Michała Szuberta pozbawiono funkcji kierownika Ogrodu, a władzę przejął starszy ogrodnik Ignacy Hanusz. Był to początek upadku tej świetnie rozwijającej się placówki. Przez kilkadziesiąt lat kierownicze funkcje w Ogrodzie pełnili carscy urzędnicy. W tym czasie Ogród stał się miejscem, którym interesowała się nie tylko warszawska prasa, ale i policja.W 1916 roku Ogród Botaniczny przeszedł pod zarząd odrodzonego Uniwersytetu Warszawskiego. Jego dyrektorem został prof. Zygmunt Wóycicki, który energicznie przystąpił do odbudowy placówki. Założono nowe działy: biologii roślin, ozdobny oraz różankę, rozpoczęto również remont szklarni. W 1919 roku kierownictwo Ogrodu objął prof. Bolesław Hryniewiecki, wybitny systematyk i geograf roślin. W tym czasie przebudowano i podłączono do centralnego ogrzewania wszystkie szklarnie, wzbogacono kolekcje drzew i krzewów. Ogród odzyskał dawną rangę naukową i dydaktyczną. Na prężnie rozwijającą się instytucję spadł jednak ciężki cios – II wojna światowa. Podczas powstania warszawskiego legły w gruzach wszystkie budynki ogrodowe oraz szklarnie, teren parku stał się cmentarzyskiem dawnych bogatych kolekcji.


W Ogrodzie oprócz kaczeńców kwitną też magnolie. Niektóre już przekwitły, inne dopiero otwierają swoje pąki. 


Po wojnie nie brakło jednak zapału i wiary w możliwość odbudowy Ogrodu. Profesor Bolesław Hryniewiecki, dr Roman Kobendza i dr Wacław Gajewski rozpoczęli długoletnią i wytrwałą pracę nad restauracją Ogrodu. W ciągu kilku lat odbudowano zburzone budynki i szklarnie, rozpoczęto odtwarzanie kolekcji. W 1960 roku kierownictwo Ogrodu objęła doc. Ludmiła Karpowiczowa, która z ogromnym zaangażowaniem zdobywała fundusze na utrzymanie Ogrodu, powiększała kolekcje, a także popularyzowała wiedzę botaniczną. Dzięki jej staraniom w 1965 roku Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego wpisany został do rejestru Zabytków Kultury i Nauki miasta stołecznego Warszawy. Po śmierci Ludmiły Karpowiczowej w 1973 roku przyszły lata zastoju. Po raz kolejny w historii, borykając się z brakiem funduszy, Ogród powoli tracił swoją rangę. W 1987 roku kierownikiem Ogrodu została dr Hanna Werblan-Jakubiec. Dzięki niej przywrócono historyczny kształt działowi biologii roślin, przebudowano i wzbogacono kolekcje róż, pnączy, roślin leczniczych oraz użytkowych. Wyremontowano i rozbudowano szklarnie Ogrodu.


Róże w rosarium dopiero rozpoczęły wegetację. Ale już za kilka tygodni będziemy mogli podziwiać ich piękne kwiaty. 


Szczegóły dotyczące godzin otwarcia Ogrodu czy cen biletów znajdziecie TUTAJ


Zapraszam do odwiedzania tego pięknego miejsca. I jeszcze raz dziękuję Magdzie i wszystkim pracownikom Ogrodu oraz Wydziału Biologii UW. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już za chwilę odwiedzimy Park Ujazdowski.