Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn-Pt 07.30 - 18.00

So: 08.00 - 17.00

Nd: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Keukenhof - kwiaty

Przedwczoraj (sobota 22 kwietnia) cały dzień spędziłem w ogrodzie Keukenhof w Lisse w Holandii. O podróży do tego pięknego kwiatowego raju marzyłem od dawna. W weekend marzenie się spełniło! Dziś zapraszam Was na pierwszą fotorelację z mojego wyjazdu. Tematem posta będą kwiaty, których w Keukenhof są miliony. W tym roku od 23 marca do 21 maja wiosenne kwiaty cebulowe władają "ogrodem kuchennym", bo tak można przetłumaczyć jego nazwę na polski. Keukenhof zajmuje powierzchnię 32 hektarów i jest największym na świecie ogrodem kwiatów cebulowych. Jest to również jedna z największych atrakcji turystycznych w Holandii. 


Ogród zrobił na mnie ogromne wrażenie. Biegałem alejkami jak wariat. Zrobiłem ponad 1000 zdjęć. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Cóż za radość. Momentami z wrażenia w oczach kręciły się łzy, a widząc kolejne rabaty z kwiatami na usta cały czas pchały się różne "ochy" i "achy". Przepiękne miejsce!


Jak podaje Wikipedia tereny dzisiejszego ogrodu stanowiły dawniej część posiadłości holenderskiej księżnej Jakoby z Bawarii (1401-1436), która w tej właśnie okolicy spędzała najwięcej swego czasu. Tutaj polowała, a przede wszystkim zbierała zioła do zamkowej kuchni. Stąd też nazwa Keukenhof – „ogród kuchenny”. Kiedy ok. 1830 r. poproszono Zochera, znanego architekta krajobrazu, o zaprojektowanie ogrodu. Ten, zainspirowany angielskim stylem kształtowania krajobrazu, stworzył podstawy dla dzisiejszego ogrodu. W 1949 r. grupa producentów i eksporterów cebulek, z inicjatywy ówczesnego burmistrza Leiden (Lejda), postanowiła wykorzystać ogród i zorganizować tu wystawę kwiatów na wolnym powietrzu, prezentującą najpiękniejsze odmiany. Od tego czasu wystawa taka organizowana jest w Keukenhof co roku. W ramach wystawy odbywa się "Parada kwiatowa" - przejazd platform z "rzeźbami" utworzonymi z kwiatów.
 

Pierwsza wystawa kwiatów odbyła się tutaj w 1950 roku. Od tej pory nieprzerwanie, co roku ogród zwiedzają miliony miłośników przyrody. Liczby nie kłamią. Od pierwszej wystawy Keukenhof odwiedziło ok. 55 milionów ludzi.  Atrakcją Keukenhof są też zmieniające się niemal co tydzień wystawy kwiatów w pawilonach: Oranje Nassau, Willem Alexander, warto czy Beatrix.
 

Kwitnące pola wokół Keukenhof, od lat można zwiedzać na rowerze, wyznaczonymi trasami. Nową atrakcja są „ciche łodzie”, wyposażone w elektryczne silniki, które są przyjazne dla środowiska, nie zakłócają spokoju i doskonale nadające się do pływania po sieci kanałów przecinających cebulowe pola. Wycieczka łodzią trwa około jednej godziny i pozostawia niezapomniane wrażenia. Tegorocznym tematem wiodącym wystawy jest "Dutch Design" czyli holenderskie projektowanie.


Zakochałem się w Keukenhof. Już wkrótce na blogu opublikuję kolejne posty poświęcone tamtejszym liściastym roślinom zimozielonym oraz storczykom. Wspaniała wystawa tych pięknych kwiatów powaliła mnie z nóg.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Park Ujazdowski - 20 kwietnia 2017

W ciągu ostatnich kilku dni moje życie znacząco przyspieszyło. Pod koniec tygodnie odwiedziłem kilka zielonych oaz w centrum Warszawy. Opisałem już Łazienki i Ogród botaniczny UW. Dziś pora na Park Ujazdowski. I tylko napomknę Wam, że wczoraj byłem... w Holandii. Po 46 latach życia wreszcie zwiedziłem Keukenhof. Cudowne miejsce. Wkrótce o nim napiszę. I to kilka postów. Bo warto. Dziś jednak lekko zmęczony - bo od 13.00 w piątek do dziś do 12.00 spędziłem w podróży  47 godzin. Z tego tylko 9 w Keukenhof. Reszta w autokarze. Ale było warto! 

Dlatego też teraz zapraszam na krótki foto spacer po Parku Ujazdowskim. O Keukenhof napiszę już wkrótce!


Czyż nie jest pięknie? 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 22 kwietnia 2017

Ogród botaniczny UW - 20 kwietnia 2017

Powoli dojeżdżam do Keukenhof. O tej wyprawie napiszę po weekendzie. Dziś chciałbym Was zabrać w inne miejsce. W ostatni czwartek odbyłem mikro maraton po zielonej części wschodniej pierzei Alej Ujazdowskich. Jako pierwszy odwiedziłem Łazienki Królewskie. Po nich przyszedł czas na Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego. Należy do jednych z najstarszych na terenie naszego kraju. Jak podaje oficjalna strona internetowa Ogrodu Botanicznego został on założony w 1818 roku dzięki staraniom profesora botaniki Michała Szuberta. Położony na terenie dawnych Ogrodów Królewskich, w północnej części Łazienek, zajmował powierzchnię 22,5 ha i obejmował również szklarnie królewskie wraz ze Starą Pomarańczarnią. Twórca Ogrodu podzielił jego powierzchnię na trzy części: naukową – poświęconą systematyce roślin, pomologiczną – gdzie utworzono kolekcję drzew owocowych, służącą edukacji przyszłych ogrodników, i spacerową – dla szerokiej publiczności. Dzięki ofiarności i pracowitości założyciela oraz jego współpracowników w krótkim czasie powstał Ogród Botaniczny, którego sława wykraczała poza granice kraju. W wydanym w 1824 roku spisie roślin uprawianych w Ogrodzie znajduje się około 10 tysięcy gatunków i odmian, w tym tysiąc reprezentujących florę polską.

W ogrodzie powitały mnie przepiękne barwinki i wspaniałe iglaczki rosnące jeszcze przed wejściem.
 

Obok nich w cieniu rośnie zimozielona kalina. Jak widać tegoroczne mrozy przeżyła bez większych uszkodzeń. 


Od razu po wejściu poszedłem do zakątka, gdzie można znaleźć wolierę z puszczykiem. Dziękuję Magda (Barwy ogrodu) za poradę. Puszczyk jest całkiem interesujący. Dla nas oczywiście. Bo my dla niego raczej nie bardzo, co zresztą widać po jego minie. 


Mimo chłodów w ogrodzie robi się zielono. A kwitnące kwiaty zapewniają też mnogość innych kolorów. 


Część roślin ma niestety ślady ostatniej zimy.


Wróćmy jednak do historii Ogrodu. Dalszy jego rozwój został zahamowany po stłumieniu powstania listopadowego. W 1834 roku zamknięto Uniwersytet i zmniejszono powierzchnię Ogrodu o ¾ (tak okrojona pozostała ona do dziś). W 1846 roku Michała Szuberta pozbawiono funkcji kierownika Ogrodu, a władzę przejął starszy ogrodnik Ignacy Hanusz. Był to początek upadku tej świetnie rozwijającej się placówki. Przez kilkadziesiąt lat kierownicze funkcje w Ogrodzie pełnili carscy urzędnicy. W tym czasie Ogród stał się miejscem, którym interesowała się nie tylko warszawska prasa, ale i policja.W 1916 roku Ogród Botaniczny przeszedł pod zarząd odrodzonego Uniwersytetu Warszawskiego. Jego dyrektorem został prof. Zygmunt Wóycicki, który energicznie przystąpił do odbudowy placówki. Założono nowe działy: biologii roślin, ozdobny oraz różankę, rozpoczęto również remont szklarni. W 1919 roku kierownictwo Ogrodu objął prof. Bolesław Hryniewiecki, wybitny systematyk i geograf roślin. W tym czasie przebudowano i podłączono do centralnego ogrzewania wszystkie szklarnie, wzbogacono kolekcje drzew i krzewów. Ogród odzyskał dawną rangę naukową i dydaktyczną. Na prężnie rozwijającą się instytucję spadł jednak ciężki cios – II wojna światowa. Podczas powstania warszawskiego legły w gruzach wszystkie budynki ogrodowe oraz szklarnie, teren parku stał się cmentarzyskiem dawnych bogatych kolekcji.


W Ogrodzie oprócz kaczeńców kwitną też magnolie. Niektóre już przekwitły, inne dopiero otwierają swoje pąki. 


Po wojnie nie brakło jednak zapału i wiary w możliwość odbudowy Ogrodu. Profesor Bolesław Hryniewiecki, dr Roman Kobendza i dr Wacław Gajewski rozpoczęli długoletnią i wytrwałą pracę nad restauracją Ogrodu. W ciągu kilku lat odbudowano zburzone budynki i szklarnie, rozpoczęto odtwarzanie kolekcji. W 1960 roku kierownictwo Ogrodu objęła doc. Ludmiła Karpowiczowa, która z ogromnym zaangażowaniem zdobywała fundusze na utrzymanie Ogrodu, powiększała kolekcje, a także popularyzowała wiedzę botaniczną. Dzięki jej staraniom w 1965 roku Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego wpisany został do rejestru Zabytków Kultury i Nauki miasta stołecznego Warszawy. Po śmierci Ludmiły Karpowiczowej w 1973 roku przyszły lata zastoju. Po raz kolejny w historii, borykając się z brakiem funduszy, Ogród powoli tracił swoją rangę. W 1987 roku kierownikiem Ogrodu została dr Hanna Werblan-Jakubiec. Dzięki niej przywrócono historyczny kształt działowi biologii roślin, przebudowano i wzbogacono kolekcje róż, pnączy, roślin leczniczych oraz użytkowych. Wyremontowano i rozbudowano szklarnie Ogrodu.


Róże w rosarium dopiero rozpoczęły wegetację. Ale już za kilka tygodni będziemy mogli podziwiać ich piękne kwiaty. 


Szczegóły dotyczące godzin otwarcia Ogrodu czy cen biletów znajdziecie TUTAJ


Zapraszam do odwiedzania tego pięknego miejsca. I jeszcze raz dziękuję Magdzie i wszystkim pracownikom Ogrodu oraz Wydziału Biologii UW. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już za chwilę odwiedzimy Park Ujazdowski.

piątek, 21 kwietnia 2017

Łazienki Królewskie - 20 kwietnia 2017

Od ładnych kilku dni szykowałem się do zwiedzenia kilku stołecznych parków i Ogrodu botanicznego UW. Ale a to pogoda nie pozwalała, a to Święta...W końcu jednak udało mi się i wczorajsze wczesne popołudnie spędziłem w centrum Warszawy. Okolice reprezentacyjnych Alej Ujazdowskich pełne są zaczarowanych miejsc. Wśród nich są Łazienki Królewskie, które dziś odwiedzimy. 

Chociaż czwartek był dość chłodny, to jednak słońce, które zza chmur wyszło tuż przed południem, spowodowało, że w zacisznych miejscach parku było całkiem przyjemnie i ciepło. Park Łazienkowski przywitał mnie piękną, aczkolwiek powoli przekwitającą forsycją. W tym roku krzewy te wyjątkowo długo kwitną.


Jak podaje strona internetowa Łazienek Królewskich historia tego miejsca sięga 1262 roku, gdy jazdowski gród książąt mazowieckich został zniszczony przez plemiona najeźdźców. Datę tę upamiętnia kolumna usytuowana na skarpie od Alei Ujazdowskich. Otwiera ona historię Łazienek i Warszawy. W Parku jest wiele ciekawych budowli. Poniżej Świątynia Diany.


W Łazienkach robi się coraz bardziej zielono. I nawet we wczesne czwartkowe popołudnie nie brakowało tu wielu odwiedzających. Spotkałem tu mieszkańców stolicy, którzy przyszli na spacer, ale mijałem również wiele wycieczek zagranicznych turystów.


Wśród żyjących tu zwierząt takich jak ptaki, wiewiórki, pawie czy kaczki znajdziemy też emigranta z Państwa Środka. Oby tylko nikomu nie przyszło do głowy upolowanie i zjedzenie tego ptaka! 


W okolicy Łazienek jest wiele urzędów centralnych i sporo różnych placówek dyplomatycznych. A to już widok na Belweder. Pełni on obecnie funkcję siedziby Prezydenta RP.


Jak podaje Wikipedia nazwa Zespołu pałacowo-parkowego pochodzi od barokowego pawilonu Łaźni, wzniesionego w latach 80. XVII wieku przez Stanisława Lubomirskiego i przebudowanego przez Stanisława Augusta Poniatowskiego. Oprócz budynków pałacowych, pawilonów oraz wolnostojących rzeźb znajdują się tutaj trzy ogrody: Ogród Królewski, Ogród Romantyczny i Ogród Modernistyczny. Od 2014 roku istnieje również Ogród Chiński. W Parku niedługo zakwitną różaneczniki.


Nie byłbym sobą gdybym przeszedł obojętnie obok tego wspaniałego bluszczu. 


Najważniejszym zabytkiem Parku jest Pałac na Wodzie, zwany też Pałacem na Wyspie. 


Będąc w Łazienkach warto obejść dookoła tutejszy staw. Z każdej strony wygląda on inaczej. W jego centrum stoi wspomniany Pałac na Wyspie, który powstał za panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a wzorowany był na takich wspaniałych włoskich budowlach jak chociażby Villa Borghese.


W wielu miejscach świeża zieleń młodych liści kontrastuje z różnymi roślinami zimozielonymi np. z bluszczem. 


Łazienki są miejscem wielu wydarzeń o charakterze kulturalnym, naukowym i rozrywkowym, a także jednym z ulubionych miejsc spacerów mieszkańców i gości stolicy. Niestety powoli czas kończyć wycieczkę po Łazienkach. Czekają na mnie kolejne piękne miejsca. 


Chociażby takie jak to za drzewami za budynkiem Obserwatorium astronomicznego. Czyli Ogród botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego. 


O tym wspaniałym miejscu napiszę jutro.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!