Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 31 października 2016

800 000 wizyt

Ależ ten czas pędzi! Październik przeleciał nie wiadomo kiedy. I chociaż teraz, jesienią, oglądalność bloga jest mniejsza niż wiosną, to wczoraj ilość jego wyświetleń przekroczyła 800 000. Niesamowite. Do tego jeszcze niedzielne przedpołudnie przypomniało nam o złotej polskiej jesieni. Miałem wrażenie, że pogoda świętuje razem ze mną. Przez wiele dni słońce tylko czasami wyglądało zza chmur. A w niedzielę do wczesnych godzin popołudniowych było przepięknie! Bardzo brakowało mi takich chwil. Tegoroczna jesień nie rozpieszczała nas przecież. 

Bardzo dziękuję za tak liczne odwiedziny bloga. Cieszę się, że moje hobby znajduje tak szerokie grono odbiorców. Równie ważne jest dla mnie także to, że propaguję wśród Czytelników liściaste rośliny zimozielone. I chociaż niektóre z nich są dość kapryśne, to jednak coraz więcej ludzi decyduje się na sadzenie ich w swoich ogrodach. Coraz częściej pojawiają się one także w przestrzeni publicznej. Cudownie! O to chodzi! Niech zimą też będzie zielono! 

A teraz zapraszam na zdjęcia zrobione w niedzielne przedpołudnie! I jeszcze raz dziękuję za Wasze odwiedziny na blogu :-)


Popołudniu niestety chmury powróciły i znów spadł deszcz. Ale to nic. Ważne, że chociaż przez kilka godzin słońce świętowało razem ze mną wczorajszy jubileusz. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 29 października 2016

Zasypany ogród

Wczoraj popołudniu i wieczorem znów lał deszcz. Do tego wiał silny, momentami wręcz porywisty wiatr, który w końcu rozgonił chmury. Na szczęście mimo w miarę pogodnego nieba wieczór i noc były cieplejsze niż te ostatnie. Temperatura nie spadła poniżej 7 stopni. 

Gdy dziś rano wstałem byłem pozytywnie zaskoczony pogodą. Zza chmur wyglądało słońce. Po śniadaniu podobnie jak dziesiątki tysięcy rodaków pojechałem na cmentarze zrobić porządki na grobach tych moich bliskich, którzy już odeszli. Ubrałem się ciepło, bo prognozy na sobotę nie były zbyt pomyślne. I faktycznie, chwilami mocno wiało. Ale gdy zza chmur wyglądało słońce robiło się przyjemnie i ciepło. Około południa słupki rtęci podskoczyły do 13 stopni. Niby żadna rewelacja, ale pamiętajmy, że to przecież koniec października. Nawet wiatr jakby na jakiś czas się uspokoił. Gdy jednak wracałem do domu wiatr znów się pojawił. I to ze zdwojoną siłą. Około 14.00 zaczęło lać. Na szczęście dojeżdżałem już do domu. Po kilku minutach ulewy z nieba spadło coś, co wziąłem za grad. Ale potem ze strony internetowej TVN Meteo dowiedziałem się, że to krupa śnieżna. Synoptyk TVN wyjaśnił, że kulki te tym się różnią od gradu, że są przezroczyste, a ich średnica nie przekracza 5 milimetrów.

Po obiedzie wyszedłem do ogrodu. Niestety w niczym nie przypomina on teraz mojego zadbanego i wypielęgnowanego zakątka. Od wczorajszego popołudnia spadło mnóstwo liści. Jeśli w poniedziałek nie będzie lało czeka mnie intensywne grabienie trawnika. I pewnie ostatnie koszenie.


Mnóstwo liści wpadło do oczka wodnego. Na szczęście od kilkunastu dni rozpięta jest nad nim siatka. 


Jeszcze wczoraj wyglądał oszałamiająco. Mowa o klonie japońskim Dissectum Garnet. Ulewa i wiatrzysko zrzuciły jednak z niego wszystkie listki. Do wiosny drzewko będzie wyglądało jak... stelaż na parasol. 


Chmury jak szybko przyszły tak i szybko sobie poszły. Tuż po 14.00 główna fala opadów była nad moją okolicą. Chmurowy wał widoczny jest na poniższym zdjęciu satelitarnym pochodzącym ze strony internetowej www.sat24.com


Po 15.00 niebo się rozpogodziło. Niestety, za frontem przyszło ochłodzenie i z 13 stopni zrobiło się 6. A sam front podążył na południowy wschód. 


Jak już wspomniałem silny wiatr i opady pozrzucały w cągu ostatnich 24 godzin mnóstwo liści. Brzozy są już prawie łyse. 


Trochę liści ostało się jeszcze na dębach. 


A tak prawdę mówiąc na niektórych jest ich jeszcze całkiem sporo. 


Niewątpliwie jednak powoli nastaje czas moich ulubionych liściastych roślin zimozielonych.  Są one teraz dobrze widoczne i jako jedyne wciąż cieszą oczy zielenią nieopadających po sezonie liści. 


Kiedy już spadną wszystkie liście zbiorę je z kory sosnowej. Wtedy na tle brązu rośliny będą jeszcze lepiej widoczne. 


Niestety pochmurny i szary październik pozbawił nas złotej polskiej jesieni. I w tym roku na pewno już ona nie powróci. Prognozy pogody d;a  Warszawy i okolic przewidują, że  w ciągu najbliższych dwóch tygodnie temperatury w ciągu dnia będą oscylować wokół 6-8 stopni C. Ale jeszcze przed 11 listopada mogą pojawić się poranne przymrozki. A Po Święcie Niepodległości może nawet spaść deszcz ze śniegiem. Jak już wielokrotnie pisałem pogoda jak to kobieta zmieną jest. Czy prognozy się sprawdzą? Pokażą to już najbliższe dni. Tym bardziej, że sytuacja pogodowa będzie wyjątkowo dynamiczna. A ja równie dynamicznie o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

piątek, 28 października 2016

Jesień w ogrodzie rodziców

Przez ostatnich kilka dni pisałem o kolorach jesieni. Dziś znów poskarżę się trochę na pogodę, bo po wczorajszym chwilowym błysku słońca znów zrobiło się szaro i buro. Ale atmosferę tą przełamują kwitnące jeszcze kolorowe kwiaty oraz równie kolorowe liście. Zapraszam do obejrzenia tych radosnych "światełek", które wciąż panują w ogrodzie moich rodziców.

Aksamitki zostały trochę zniszczone przez padające ostatnio deszcze, ale całkiem nieźle się jeszcze trzymają.


Podobnie zresztą nasturcje. Choć te podjadły trochę ślimaki.  


Nad oczkiem wodnym zakwitło takie cudeńko. 


Gdyby nie zbliżające się chłody i coraz krótsze dni róże kwitłyby chyba przez całą zimę. W jednym z kwiatów wciąż dziarsko pracuje jakaś zagubiona chyba pszczółka.


Dalie szukają słońca, ale mimo szarugi nie poddają się i oprócz kwiatów mają jeszcze sporo pąków. 


Dalie miniaturowe też jeszcze kwitną.  


Hortensje ogrodowe kiepsko w tym roku kwitły. Ale te, które miały choć trochę kwiatów cały czas trzymają jeszcze formę. 


Niestety część tych krzewów nie kwitła w tym sezonie. Jest jednak nadzieją na kwiaty w przyszłym roku. Krzewy te kwitną na pędach zeszłorocznych, a tych jak widać na poniższym zdjęciu nie brakuje. 


Glicynia powoli żółknie. Wystarczy trochę mrozu i wszystkie liście z tego pnącza opadną. 

Azalia japońska czerwieni się i wzdycha za wiosną. Ale musi jeszcze trochę na nią poczekać. 


Koloru pozazdrościł jej zimozielony berberys Julianae i też się przebarwia.


Niektóre z berberysów zrzuciły już większość liści. 


Ale część z nich jeszcze się nie poddaje. Żółty kolor malutkich listków oznacza jednak, że wkrótce i z tego krzewu pozostaną już tylko łodyżki, a na nich czerwone owoce, które są przysmakiem ptaków.


Wkrótce znów wybierzemy się na wirtualną wycieczkę zagraniczną. Jakie miejsce tym razem odwiedzimy?  O tym napiszę już wkrótce na blogu. W najbliższych dniach podsumuję też październik. Odwiedzimy również kilka niewielkich ale pięknych polskich miasteczek.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 27 października 2016

Kolorowo październikowo

Powoli kończy się październik. Już za kilka dni początek listopada, kiedy to odwiedzimy groby najbliższych i przyjaciół. Jak już wielokrotnie pisałem w tym roku drugi miesiąc jesieni zapisał się w mojej okolicy pod znakiem szarości i deszczu. Jednak bardzo potrzebnego deszczu! Złota polska jesień miała swoje przebłyski na przełomie września i października. Dziś choć przez większą część dnia było pochmurno, to jednak chwilami zza obłoków wyglądało słońce, a temperatura wzrosła do 11 stopni C. Dzięki temu choć na krótki czas wróciła ta nasza złota pora roku. I było na co popatrzeć. Dzięki temu, że w zasadzie nie było jeszcze przymrozków i spadło sporo deszczu na drzewach, szczególnie na dębach i brzozach wciąż utrzymuje się sporo liści. Dodatnie temperatury powodują, że wciąż kwitną kojarzące się nam z latem kwiaty. 

Na balkonie całkiem nieźle radzą sobie jeszcze komarzyce. A i pelargonie nie dają za wygraną. I choć już nie są tak ukwiecone jak latem to wciąż jednak mają kwiaty i nowe pąki!


Na schodach kwitną jeszcze begonie. Trochę zniszczył je padający ostatnio ciągle deszcz, ale póki nie zmarzną nie będę ich wyrzucał. Zawsze miło popatrzeć na trochę kolorów w doniczkach.


W delikatnym słońcu wspaniale złociły się dziś liście dębów.


W ogrodzie jest już bardzo jesiennie ale jednocześnie kolorowo.  Hosty praktycznie już całe są złote i lada moment trzeba będzie ściąć ich liście. 


Część azalii wielkokwiatowych już dawno zgubiła liście, ale niektóre pięknie się przebarwiły i ozdabiają okolicę swoimi kolorami. Jednak szczerze mówiąc zdecydowanie wolę kolory ich kwiatów.


Złoto-czerwona zrobiła się jedna z moich kalin. Ta akurat zrzuca liście na zimę. 


Jesienne barwy przybrała też hortensja Anabelle. Jeszcze kilka dni i zrzuci wszystkie liście. 


Berberys brodawkowaty (gruczołkowaty) także poczerwieniał.


Podobnie jak jego większy kuzyn - berberys Julianae. Ten jednak ma zbyt mało słońca i stąd większość liści jest żółto-pomarańczowa. 


Chociaż jesień zwiastuje nadejście zimnych, krótkich i szarych dni to jednak ma swój urok. A już jutro odwiedzimy ogród moich rodziców i sprawdzimy jakie barwy przybrała tam jesień. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 26 października 2016

Klon palmowy Dissectum Garnet

Ostatnie dni przyniosły w mojej okolicy opady deszczu i pochmurną szarą pogodę. Dziś na chwilę wyjrzało słońce, ale tak naprawdę środa była kolejnym burym dniem. Jesień zapanowała na dobre. Jednak pomimo takiej szarówki w moim ogrodzie jest wyjątkowo kolorowo. A to dzięki pięknemu klonowi japońskiemu Dissectum Garnet. Krzew pięknie się teraz przebarwia i z dnia na dzień jest coraz bardziej czerwony. Niestety listki już zaczynają powoli z niego opadać ale i tak wygląda zjawiskowo. 


Klon palmowy Dissectum Garnet (Acer palmatum Dissectum Garnet) może rosnąć w pełnym słońcu lub w półcieniu. Jest to niewielki krzew dorastający do ok. 1 – 1,5 metra wysokości. Nie kwitnie i nie lubi cięcia. Jego listki są purpurowo czerwone i bardzo głęboko wcięte. Jeśli rośnie w słońcu listki pięknie wybarwiają się na  purpurowo. Posadzony w półcieniu będzie mieć liście zielonkawe, wpadające lekko w czerwień. Niezależnie od tego młode liście wiosną oraz starsze jesienią (koniec października) przebarwiają się na mocno czerwony kolor!


Szczególnie ładnie prezentuje się nad oczkami wodnymi. Jest wrażliwy na duży mróz, dlatego też na zimę dobrze jest zabezpieczyć pień drzewka kopczykiem. Bardzo młode rośliny można również zabezpieczyć agrowłókniną. Kopczykowanie jest bardzo ważne ponieważ korzenie tego klonu są położone bardzo płytko pod ziemią. Wymaga żyznej, lekko kwaśnej i stale, umiarkowanie wilgotnej gleby oraz osłoniętych stanowisk.
 

Gorąco polecam ten piękny krzew wszystkim miłośników ogrodów!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 21 października 2016

Kolejne zmiany w ogrodzie 2

W ubiegłym roku mój ogród przeszedł sporą metamorfozę. Posadziłem kilkanaście krzewów azalii, okroiłem trawnik, pojawiła się też w nim nowa duża trzmielina oraz sośnica japońska. Wtedy mówiłem sobie, że to już koniec zmian. Ale fragment ogrodu pomiędzy oczkiem wodnym, a wspomnianymi sośnicą i trzmieliną od początku nie podobał mi się. Dlatego też w tym roku postanowiłem zmienić oblicze zakątka, który kiedyś nazwałem egzotycznym. 

Zacznijmy jednak od innego miejsca. Jesienią 2015 przy kole z bukszpanów, w którym rosną aukuby japońskie Variegata stworzyłem półkole z kostki granitowej, gdzie posadziłem inną aukubę oraz 2 piersisy japońskie. Obok nich znalazły się hosty. Okazało się jednak, że byliny bardzo urosły i zasłaniały krzewy zimozielone. Dlatego też zdecydowałem się je przesadzić. Część z nich trafiła na miejsce po mahoniach. Te ostatnie wywędrowały zupełnie gdzie indziej ale o tym napiszę pod koniec posta. Zdecydowałem, że pomiędzy zieloną aukubą a pierisami posadzę jeszcze dwa inne pierisy lub aukuby.


Totalnie zmienia się zakątek egzotyczny. Nowe obrzeża z kostki granitowej połączyły to miejsce z północną częścią ogrodu. Przez to został on podzielony na część wschodnią i zachodnią. W tej pierwszej znaleźć można różaneczniki, azalie wielkokwiatowe, kaliny i ostrokrzewy. Część zachodnia to również ostrokrzewy i różaneczniki, ale także laurowiśnie, kalmie i berberysy zimozielone. 

W zakątku egzotycznym rosną juki, opuncje oraz araukaria chilijska, sośnica japońska oraz wspomniana bardzo duża już trzmielina. Ostatnio przesadziłem dwie odmiany juk: glauca oraz karolińską Bright Edge. Rosną teraz w miejscu gdzie dociera troszkę więcej słońca niż w ich poprzedniej lokalizacji.


Pamiętacie jak wiosną nie mogłem pogodzić się ze stratą magnolii wielkokwiatowej Edith Bogue?  Pomimo świetnego zimowania krzew zmarniał, a to dlatego, że jego korzenie podgryzł najprawdopodobniej karczownik. Cóż, zdarza się... Kilka dni temu posadziłem tu dwie nowe zimozielone magnolie. To odmiany Edith Bogue oraz DD Blanchard.


Przesadziłem tez młode jeszcze trzmieliny oraz mały różanecznik odmiany Gartendirector Glocker. Wcześniej miejsce to opuścił różanecznik Nishan. Teraz rośnie bliżej ogrodzenia, niedaleko niedawno ściętego kawałka płotu.



Wspomniane na początku posta mahonie trafiły do nowej części ogrodu, która nie jest jeszcze po mojej stronie ogrodzenia. Ale pracuję nad tym, żeby postawić nowy płotek i tym samym połączyć ten kawałek ze starszą częścią ogrodu. Póki co przesadziłem tu mahonię ostrolistną, mahonię orzecholistną, dwie mahonie rozłogowe oraz dwie hortensje. Cały czas myślę nad tym, żeby przenieść tu jedną z laurowiśni Herbergii. I pewnie tak zrobię. Wciąż pozostanie jeszcze trochę miejsca na inne krzewy. Jakie? Jeszcze nie wiem, ale do wiosny na pewno coś wymyślę. 

Nowe ogrodzenie i większa ilość miejsca pozwolą też na lepszy wzrost starszym roślinom z mojego ogrodu takim jak berberys Julianae, laurowiśnie wschodnia Caucasica czy dwóm laurowiśniom wschodnim Otto Luyken. Przestrzeń zyskają też trzmieliny rosnące przy brzozie. 


Oczywiście jak zawsze w ogrodzie towarzyszył mi Dyzio, który skrzętnie obwąchiwał wszystkie rośliny i nie mógł się nadziwić, że znów wymyśliłem jakieś zmiany.  


Przede mną jest jeszcze wysypanie kory sosnowej oraz białego kamienia otoczaka. Myślę też o jakimś sporym głazie, który byłby charakterystycznym elementem nowego założenia ogrodowego. A jak i kiedy zakończą się tegoroczne rewolucje ogrodowe? Na pewno o tym napiszę. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!