Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

czwartek, 31 lipca 2014

Kwiat magnolii Grandiflora Edith Bogue

Wczoraj zakwitła moja zimozielona magnolia Edith Bogue! Wiele osób myśli, że to żadna rewelacja, przecież w Polsce wiosną kwitną magnolie! Ta odmiana jest jednak szczególna. A to dlatego, że jest przez cały rok zielona. Nie gubi liści na zimę i należy do niewielkiej grupy liściastych roślin zimozielonych. W Polsce jest ogromną rzadkością, a to dlatego, że nie do końca jest wiadomo jak krzew poradzi sobie z mrozami w zimie. Stali bywalcy bloga wiedzą, że moja magnolia przeżyła ostatnią zimę bez żadnych uszkodzeń, ale zima ta nie była ani długa, ani bardzo mroźna. W każdym razie kwiat Grandiflory wzbudza we mnie zachwyt i jestem bardzo dumny z tego, że zakwitła właśnie u mnie. Dziś kwiat do końca się rozwinął! Jest piękny, a do tego jeszcze wspaniale pachnie. Zapachem przypomina trochę limonkę połączoną z wanilią i cukrem. Oto kwiat!







Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Bardzo dziękuję za pozostawiane komentarze. Na każdy z nich na pewno odpowiem!

Kładka i pergola na przestrzeni kilku lat

Ścieżki, podjazdy czy chodniki są bardzo ważnym elementem każdego ogrodu. Budując ciągi komunikacyjne natrafiamy jednak czasem na różnego rodzaju problemy czy przeszkody. Tak też było w moim ogrodzie. Okazało się, że w ciągu chodnika są płytko położone bardzo grube korzenie sosen i dębu. Co z nimi zrobić? Jak położyć chodnik, żeby nie uszkodzić korzeni, a jednocześnie nie pozwolić korzeniom na wypiętrzanie chodnika? Problem rozwiązałem poprzez zrobienie kładki, która przechodzi nad korzeniami. Nie chciałem ich wycinać ponieważ po pierwsze zaszkodziłbym drzewom, a po drugie mogłoby to spowodować przewrócenie się drzew przy silniejszym wietrze.

Kładka powstała w 2008 roku. Wraz z nią od razu zbudowałem pergolę, którą obsadziłem bluszczem irlandzkim.


W 2009 roku bluszcz już trochę urósł.


Niestety bluszcz irlandzki przemarzł zimą na przełomie lat 2009 i 2010. W jego miejsce posadziłem bluszcz pospolity Woerneri. Jest on znacznie odporniejszy na mrozy i przesuszenie. 


Bluszcz ten rośnie dosyć szybko i w 2011 roku widać już było tego efekty. W 2011 roku pergola i mostek przeszły remont. Pergolę obsadziłem w stalowych kotwach. Wcześniej była po prostu wsadzona w ziemię. Przestrzeń pomiędzy drewnem i kotwami zabezpieczyłem silikonem, tak, żeby woda się tam nie dostawała. W tym samym roku zmieniłem chodnik i bordery. Drewno zastąpiłem granitem.


To już rok 2012.


Bluszcz coraz bardziej się rozkrzewiał i w 2013 roku zaczął zaratać górne części bocznych ścianek pergoli.


W tym roku bluszcz już zarasta łuk pergoli i za niedługo pewnie zarośnie całość. Takiego efektu oczekiwałem.


Liście tej odmiany bluszczu są duże. Niektóre mają wielkość męskiej dłoni! 


A już wieczorem pokażę najnowsze zdjęcia kwiatu magnolii Grandiflora Edith Bogue.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga! Bardzo dziękuję za pozostawianie komentarzy! Na każdy na pewno odpowiem!

środa, 30 lipca 2014

Zakwitła magnolia grandiflora!

Muszę się podzielić z Państwem wspaniałą wiadomością. Dziś zakwitła moja magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue (Magnolia Grandiflora Edith Bogue). Bardzo długo czekałem na ten moment! Oto ona!





To ogromna niespodzianka! Teraz będę trzymał kciuki, żeby krzew przeżył kolejne zimy i co roku równie pięknie kwitł!

Wejście do domu - zmiany od 2007 roku

Wejście do domu czy do ogrodu to bardzo ważny element, który świadczy o gospodarzach danego miejsca. Pamiętajmy, że pierwsze wrażenie odgrywa olbrzymią rolę w ocenie osoby, którą poznajemy. Podobnie jest z domem czy ogrodem. Dlatego też bardzo ważne jest to, żeby miejsca te wyglądały schludnie oraz oddawały nasz charakter. Oczywiście schludnie nie oznacza wcale "na bogato". Może być skromnie, ale ładnie. Wiadomo przecież, że nie każdego stać na postawienie i wykończenie domu oraz zrobienie od razu pięknego ogrodu ze wspaniałym wejściem.

W moim ogrodzie wejście też ewaluowało. Dziś zapraszam do obejrzenia zdjęć wejścia do domu, skarp, które usypałem po obu stronach schodów oraz roślin na nich rosnących. A te z biegiem lat się zmieniały. Pozostały jedynie trzmieliny, które z kilku gałązek rozrosły się we wspaniały zimozielony dywan.

Tak wyglądało wejście w 2007 roku.


To już rok 2008. Dom został otynkowany, a rośliny zaczęły się wspaniale rozkrzewiać.


W 2009 roku było coraz więcej zieleni. Pojawiły się też paprocie, które do dziś skutecznie zasłaniają roboczy kącik znajdujący się za nimi.


2010 przyniósł sporo zmian. Iglaki płożące przesadziłem w okolice furtki. Trzmieliny po podcięciu traktowałem ukorzeniaczem i wsadzałem na górne części skarp. No i pojawiły się wreszcie płytki na schodach.


W 2011 zniknęły runianka japońska i barwinek. Znalazłem dla nich inne miejsce w ogrodzie. Zmienił się chodnik i bordery. Drewno zastąpiłem o wiele trwalszym granitem.


W 2012 trzmielina zaczęła wspinać się po ścianie budynku. Od tamtego momentu z ciekawością obserwuję jej marsz w górę.


W 2013 trzmielina kontynuowała rozrost po ścianie. Ponadto wspaniale zarosła skarpy, powoli realizując moje pierwotne założenie. 


W tym roku ściana robi się już coraz bardziej zielona. Rozrastają się również bluszcze posadzone przy kolumnach.


W ciągu 7 lat to miejsce bardzo się zmieniło. Kiedy oglądam zdjęcia sprzed kilku lat aż nie chce mi się wierzyć, że zmiany te nastąpiły tak szybko!

Tymczasem serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 29 lipca 2014

Kalina sztywnolistna latem 2014

Jesienią ubiegłego roku posadziłem w ogrodzie kalinę sztywnolistną. Ten liściasty krzew zimozielony już od dawna był w moich planach ogrodniczych, jednak dopiero na przełomie września i października 2013 zdecydowałem się na kupno tej odmiany kaliny i jej posadzenie.

Tak wyglądała na początku października 2013.


W mojej okolicy rośnie sporo dosyć dużych i rozrośniętych okazów kaliny sztywnolistnej. Bardzo ładne egzemplarze widziałem w Pradze i w Berlinie. Spory okaz rośnie też w Ogrodzie Botanicznym UW w Warszawie. Zapewniając temu krzewowi odpowiednie stanowisko oraz warunki glebowe możemy być pewni, że przezimuje bez żadnego uszczerbku. Więcej o kalinie sztywnolistnej pisałem TUTAJ

Poniżej zdjęcia kaliny zrobione dziś rano.



Jest jeszcze jedna odmiana kaliny, która nie gubi liści na zimę. To Pragense (kalina Praska). Podobno jest troszkę mniej odporna na mrozy. Za to ma bardzo gęste liście i chociaż są mniejsze niż u kaliny sztywnolistnej to jednak ich gęste ułożenie powoduje, ze roślina lepiej wygląda. Niestety trudno jest kupić sadzonki kaliny Praskiej.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Bardzo dziękuję za pozostawione komentarze! Na wszystkie na pewno odpowiem!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Głogownik Dawida - Photinia Davidiana latem 2014

Na początku lipca ubiegłego roku w moim ogrodzie pojawiło się kilka nowych roślin. Wśród nich był głogownik Davida (Photinia Davidiana), który zakupiłem w internetowym sklepie w Republice Czeskiej. Adres sklepu można znaleźć TUTAJ

Tak głogownik Dawida wyglądał tuż po posadzeniu. Zdjęcie robiłem 07 lipca 2013 roku.


Ten zimozielony krzew liściasty w cieplejszym niż polski klimacie może osiągać kilka metrów wysokości. W Polsce jego wysokość raczej nie przekroczy 2-3 metrów. Rośnie w formie wyprostowanej, z czasem przybierając wydłużony, owalny kształt. Co ciekawe krzew ten rośnie dosyć szybko. Tegoroczne przyrosty są naprawdę imponujące, niektóre gałązki urosły o ponad 1 metr! Kiedy na nie patrzę to aż nie chce się wierzyć, że głogownik Davidiana osiąga tylko 3 metry wysokości. 


Roślina spokrewniona jest z głogownikiem Red Robin, jednak jest bardziej odporna na mrozy. Ocenia się, że odmiana Dawida bez problemów wytrzymuje spadki temperatur do -23 stopni C. W zacisznych i osłoniętych miejscach tolerancja rośliny wzrasta do -27 stopni C. Młode rośliny dobrze jest jednak zabezpieczyć agrowłókniną przed silnymi mrozami i wysuszającymi wiatrami. 

Obecnie krzew ma ok. 150 cm. wysokości.


Liście tego głogownika są ciemnozielone, skórzaste i lancetowate. Wiosną młode liście są w kolorze czerwonym. Jesienią starsze przebarwiają się na kolor purpurowy.


Wymaga żyznych gleb próchniczych, wilgotnych lecz przepuszczalnych i bogatych w materię organiczną. Krzew ten sadzimy w pełnym słońcu lub w półcieniu (tak jak u mnie w ogrodzie). Tak jak inne liściaste krzewy zimozielone głogownik również należy porządnie podlać przed nadejściem mrozów. Zalecane jest również podlewanie tego krzewu w trakcie zimy, gdy temperatury są dodatnie, a gleba rozmarznięta.


Ostatnia zima (2013/2014) nie jest dobrym wykładnikiem określającym odporność roślin na mrozy. Mój głogownik przeżył ją bez szwanku, ale zima ta była krótka i niezbyt mroźna. Jedynie kilka nocy przyniosło spadki temperatur poniżej -20 stopni C (przy gruncie). Zobaczymy jak krzew będzie rósł dalej i jak przeżyje kolejną zimę. Na pewno napiszę o tym na blogu!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 27 lipca 2014

Piękna upalna niedziela

Pogoda w ten weekend nas rozpieszcza. Już wczoraj było pięknie i bardzo ciepło (+32 stopnie). Dziś jest jeszcze cieplej. Słupek rtęci doszedł do +33 i wszystko wskazuje na to, że to nie koniec jego wędrówki w górę termometru. Wieje lekki wietrzyk, który wyczuwalny jest nawet u mnie w ogrodzie. Jest trochę duszno, ale to normalne w zalesionej okolicy. Wiaterek jednak uprzyjemnia popołudnie i zmniejsza odczucie temperatury. Przed nami ostatnie kilka dni lipca. Jak zapowiadają synoptycy mają nam one przynieść piękną i słoneczną pogodę. Temperatury będą wysokie i nawet nocami słupki rtęci rzadko kiedy spadną poniżej 18 stopni. I dobrze, w końcu mamy lato. Za 3 miesiące będziemy z rozrzewnieniem wspominać te wspaniałe, słoneczne i gorące dni, kiedy biegaliśmy po ogrodzie w samych spodenkach.

Dzięki temu, że ostatnio sporo padało zieleń krzewów w ogrodzie jest bardzo soczysta. Równie soczyście zielony jest trawnik. Paręnaście dni temu rozsiałem nawóz. Do tego doszło podlewanie i naturalne opady deszczu oraz częste koszenie.  Ostatnio kosiłem trawę w środę, a wcześniej w sobotę. Jutro też czeka mnie zwiedzanie trawnika z kosiarką w ręku. Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć ogrodu, leniwie zrobionych z balkonu mojego domu.

Poniżej widok na kącik różanecznikowy (japoński) oraz na północna stronę ogrodu. 


To już strona południowa, z altanką i grilem.


Widok na południowy wschód i wejście do ogrodu z ulicy.


A tak wygląda dziś niebo. Błękit miejscami przeplatany delikatnymi zamgleniami.


To już drzewa rosnące od strony północnej.

 
A to drzewa od południa i południowego wschodu. To one są odpowiedzialne za cień w moim ogrodzie.


A to już begonia Santa Cruz. Początkowo myślałem, że to fuksja. Zresztą Pani, która mi ją sprzedawała przekonywała mnie, że to właśnie fuksja. Jednak dzięki spostrzegawczości jednej z Czytelniczek teraz już wiem na 100%, że to begonia. A blog uważnej Czytelniczki można znaleźć tutaj: Słowiański ogród. Dodam, że begonia wcześniej stała na zewnętrznym parapecie. Wystawienie jej w miejsce bardziej nasłonecznione spowodowało zwiększenie ilości kwiatków. Teraz roślinka wygląda naprawdę świetnie.


A już jutro zapraszam do lektury posta o głogowniku Davidiana, który szaleje w moim ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 26 lipca 2014

Berberysy zimozielone - nowy nabytek

Moja przygoda z zimozielonymi berberysami rozpoczęła się w połowie maja 2012 roku, a więc wcale nie tak dawno temu. Jako pierwszy pojawił się berberys Julianae. Wiele czytałem wcześniej o tej odmianie. Jeżdżąc na rowerze po okolicy widziałem też te krzewy w kilku ogrodach. W jednym rosły jako żywopłot i miały prawie 2 metry wysokości. Oznaczało to, że musiały tam rosnąć już kilka lat, czyli przeżyły parę zim. Krzewy były gęste i nie miały śladów uszkodzeń zimowych, dlatego też zdecydowałem się na zakup jednej sadzonki. Tak wyglądał mój berberys Julianae w połowie maja 2012.


Krzew regularnie podcinałem, jego przyrosty dochodzą nawet do 80 cm rocznie! Tak wygląda dzisiaj. Jest gęsty i ma piękne, aczkolwiek kłujące liście. Nie polecam jednak tego krzewu osobom, które mają małe dzieci, gdyż poza kłującymi liśćmi ma on również twarde i ostre igły wyrastające z łodyg, którymi można nieźle się pokłuć.


W ubiegłym roku zdecydowałem się na zakup kolejnej odmiany zimozielonego berberysu. Tym razem to berberys brodawkowaty (gruczołkowaty). Wyglądem przypomina zminiaturyzowany berberys Julianae. Ma znacznie mniejsze liście. Prawdopodobnie jest również trochę mniej odporny na niskie temperatury.


A w tym roku do grona moich berberysów zimozielonych dołączył berberys pośredni Red Jewel (Berberis media Red Jewel). Jest to krzew , który w ostrzejsze zimy gubi część liści. Na wiosnę jednak listki odrastają. Podczas łagodniejszych zim, lub w cieplejszych rejonach Polski berberys ten pozostanie krzewem w pełni zimozielonym. Jesienią jego liście przebarwiają się na purpurowo, więc nazwa "zimozielony" nie w pełni oddaje jego koloryt. 



Bardzo jestem ciekaw jak przetrwa warunki zimowe panujące w centralnej części Polski. Na pewno napiszę o tym na blogu!

Serdecznie zapraszam do lektury.

piątek, 25 lipca 2014

Kolejne zmiany w ogrodzie

W moim ogrodzie cały czas zachodzą jakieś zmiany. Jedne są mniejsze, inne większe, ale cały czas coś się dzieje. Nie mówię tu o zmieniających się okolicznościach przyrody, lecz o zmianach, które sam dokonuję, przesadzając krzewy bądź sadząc nowe nabytki. W sobotę 12 lipca obchodziłem urodziny. Nie napiszę które, bo to nie ma większego znaczenia. W każdym razie jak zawsze dostałem wspaniałe prezenty. Wspaniały kosz ziół, miska na sałatki, czekoladki... Ale dostałem też prezent związany z moimi zainteresowaniami. Moi sąsiedzi sprawili mi nie lada niespodziankę i obdarowali mnie przepiękną hortensją bukietową. Kilka dni chodziłem po ogrodzie, żeby znaleźć dla niej najlepsze miejsce. Dodam, że powinna mieć sporo światła, trochę bezpośredniego słońca i trochę cienia. No i ziemia powinna być lekko kwaśna, najlepiej żyzna i przepuszczalna. W końcu znalazłem!



Stali bywalcy bloga zapewne zauważą, że hortensja zajęła miejsce ostrokrzewu Pedunculosa. Miejsce to nie za bardzo mu odpowiadało, więc go wykopałem i zadoniczkowałem. Czeka teraz na nowe miejsce, a ja mam kolejne kilka dni na przemyślenie gdzie go posadzić. 


Tak wygląda hortensja w towarzystwie innych krzewów, w znakomitej większości zimozielonych.Obok niej rosną funkie, a gleba dookoła wyściółkowana jest korą sosnową.


To jednak nie koniec zmian w ogrodzie. Niedawno pojawił się w nim bluszcz wyprostowany (Hedera Erecta). Więcej o tej odmianie napiszę już wkrótce. Jest to kolejny już bluszcz w mojej kolekcji! Rośnie przy oczku wodnym.


Na balkonie pojawiły się dwie nowe surfinie. Z tych, które były wcześniej jedna niestety padła, a drugą przestawiłem na parapet okna balkonowego, gdzie ma wystarczającą ilość światła. 


Tak wygląda z bliska nowy nabytek.
 

Dziś przez cały dzień siąpi deszcz. Raz pada mocniej, raz słabiej, do tego jest strasznie duszno i to pomimo niezbyt wysokiej temperatury (+24 stopnie).  

A już jutro napisze o jeszcze jednym moim nowym nabytku, który pojawił się jakiś czas temu w ogrodzie i uzupełnił moją kolekcję berberysów zimozielonych! 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!