Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 22 października 2018

Spełnione marzenia 3 - juki i inne roślinki

Od pewnego czasu prezentuję na blogu rośliny, które do niedawna było w sferze moich marzeń, a teraz mam już je w ogrodzie lub czekają na posadzenie wiosną. Dotychczas opisałem Wam dwie rośliny: trochodendron araliowaty oraz sarcococca confusa. Dziś pora na kolejne cuda, które już wiosną będą zdobić mój ogród. Ale za nim o nich napiszę przypomnę, że w niedzielę 14 października 2018 roku odwiedziłem Łódź i jej okolice. Ma to ogromny związek z moimi spełnionymi marzeniami. Dlaczego? Już piszę!

Jakiś czas temu na blogu pisałem, że poszukuję różnych roślinek. Wśród nich była juka Glauca. Któregoś dnia odezwał się do mnie Pan Daniel, miłośnik ogrodów i kolekcjoner wspaniałych roślin. Okazało się, że ma sadzonkę innej juki - Recurvifolia, a wiosną przyszłego roku będzie mógł mi ukorzenić poszukiwaną przeze mnie odmianę Glauca. Jadąc do Łodzi zabrałem dla Pana Daniela malutkie sadzonki bluszczu pospolitego Woerneri, które sam ukorzeniałem. Słowo malutkie ma tu ogromne znaczenia. 

Od dawna planowałem odwiedziny łódzkiego ogrodu botanicznego, dlatego też z ogromną przyjemnością przyjąłem zaproszenie od Pana Daniela, który mieszka w okolicy Łodzi. W ubiegłą niedzielę po spacerze w ogrodzie botanicznym i palmiarni pojechałem do Pana Daniela. Od razu wiedziałem gdzie zaparkować samochód. Ogród Pana Daniela zdecydowanie wyróżnia się urodą. Czystość, porządek, egzotyka, wspaniałe rośliny. Sami zresztą zobaczcie! Zdjęcia są autorstwa Pana Daniela i publikuję je za jego zgodą.


Pan Daniel zaprosił mnie na spacer po swoim ogrodzie. Podziwiałem jego juki, zimozielone kaliny, trzmieliny, bluszcze i ostrokrzewy. Zachwyciłem się rosnącą w gruncie palma Trachycarpus Fortunei. Drzewko jest na zimę osłaniane i delikatnie ogrzewane. Wygląda niesamowicie egzotycznie! 

Jakież było moje zdziwienie kiedy Pan Daniel zaprosił mnie do roboczej części ogrodu, gdzie czekała na mnie sadzonka juku Recurvifolia. Myślałem, że to będzie maleństwo. Okazało się, że to dorodna i wielka roślina. Dodatkowo Pana Daniel podarował mi sadzonki figowca, bluszczu (nie znamy jego odmiany) oraz fuksji krzewiastej, która zimuje w gruncie. Gdy już miałem wyjeżdżać Pan Daniel wziął szpadel i wykopał mi ogromną jukę Glauca. Przyznam szczerze, ze łezka zakręciła mi się w oku. Coraz rzadziej spotykamy na co dzień tak życzliwych ludzi. Spełniły się moje kolejne marzenia ogrodowe. 

Oto rośliny, które dostałem w prezencie. Poniższe zdjęcia robiłem już samodzielnie u siebie w ogrodzie.


Juka Glauca. 


Juka Recurvifolia.


Figowiec. 


Bluszcz (po lewej) i fuksja. 


Nadchodzącą zimę rośliny spędzą w foliaku. Nie jest on ogrzewany, ale zabezpieczy sadzonki przed mroźnymi wiatrami. Dzięki temu będą lepiej zahartowane i wiosną trafią do ogrodu. 

Za sadzonki nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Ale Pan Daniel i tak na pewno wie, jak wielką sprawił mi niespodziankę i przyjemność. 

Wczoraj do mojego ogrodu trafiły kolejne rośliny. Przywiozłem je z Arboretum SGGW w Rogowie. W niedzielę 21.10.2018 odwiedziłem to wspaniałe miejsce i jutro opublikuję post ze zdjęciami z kolorowego, słonecznego, jesiennego Rogowa. Za kilka dni pokażę Wam, co kupiłem w tamtejszym sklepiku. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

niedziela, 21 października 2018

Mokra, jesienna sobota

Tradycji stało się zadość.Wraz z początkiem weekendu zaczęło padać. Co prawda deszcze jest teraz bardzo potrzebny, ale mogłoby padać w nocy. Zamiast sprzątać ogród patrzyłem przez okna na opadające pod ciężarem kropel liście z drzew. W przerwach między opadami wyskoczyłem do ogrodu zrobić parę zdjęć. I muszę Wam przyznać, że pomimo niesprzyjającej aury i braku słońca ogród wcale nie wyglądał źle. Owszem, jest mnóstwo liści, ale nawet pomimo braku promieni słonecznych kolorowe krzewy i drzewa wyglądają bardzo romantycznie. Tak sobie spacerowałem, pstrykałem fotki i podziwiałem mokrą, ale złotą i piękną polską jesień. 

Zapraszam Was serdecznie na foto spacer po moim ogrodzie. Z dnia na dzień wszystko się w nim zmienia. Ale jest pięknie!


Pewnie powtórzę się, ale nie mogę się napatrzeć na mój klonik palmowy Dissectum Garnet. Ależ on ma kolor! Wygląda jak sztuczny, albo pomalowany! Niestety dziś klon zaczął gubić liście i za kilka dni zapewne będzie już łysy.


Ale kolory w ogrodzie to nie tylko klon. To również żurawki, kończące tegoroczny sezon funkie, zimozielone trawy, wrzosy...


Jesień i coraz niższe temperatury oraz coraz krótsze dni nie tylko zmieniają kolory liści. Kaktusy już odczuły nadciągające chłody i opadły jak pomięte chusteczki. Nie ma już śladów po sztywnych, wyprostowanych pędach. Do dobrej kondycji opuncje wrócą dopiero w maju.


Zieleń jednak nie ginie w ogrodzie. Coraz bardziej widoczne są liściaste rośliny zimozielone, które swoją formę i zieleń utrzymują przez cały rok, nawet w zimie. 


W mojej okolicy nie było jeszcze jesiennych przymrozków. Pelargonie wciąż zdobią skrzynki na balkonie. Jak na tę porę roku i brak słońca (a rosną w półcieniu) mają wyjątkowo dużo kwiatów. 


Wczoraj otworzył się kolejny kwiat hibiskusa bagiennego. To najpewniej już ostatni w tym sezonie. Coś się kończy, ale też coś się zaczyna. Natura nie lubi pustki. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

sobota, 20 października 2018

Palmiarnia w Łodzi 14.10.2018

Bycie emerytem ma swoje ogromne plusy. Dodatkowa praca nie zabiera zbyt wiele czasu, wolne chwile można więc spożytkować na różne prace i przyjemności. Ale nawyki z dawnych lat wciąż pozostają w człowieku. Dlatego też sobota to dzień sprzątania i porządków w ogrodzie. Dziś miałem grabić liście, ale od rana siąpi deszcz więc skupiłem się jedynie na pracach w domu. Powoli też zabieram się za uzupełnienie i uaktualnienie spisu roślin w ogrodzie. No i za opracowanie kolejnych artykułów na stronę internetową. Przede mną jesień i zima, więc czasu raczej na to nie zabraknie. Na jutro zaplanowałem sobie wyjazd do Arboretum w Rogowie. Ale jeśli znów będzie padać to moje plany runą na łeb na szyję. 

Ostatnio tak się złożyło, że ciągle gdzieś jeżdżę. Są to krótkie wycieczki po bliższej i dalszej okolicy. Piękna jesień, która była jeszcze do piątku zachęca do takich wypraw. W ubiegłą niedzielę byłem w Łodzi. Odwiedziłem tamtejszy Ogród botaniczny (relacja TUTAJ) oraz Palmiarnię, która jest w strukturze organizacyjnej Ogrodu. Zapraszam na foto spacer po szklarniach wypełnionych egzotyczną roślinnością.


Po raz pierwszy łódzką Palmiarnię odwiedziłem w marcu 2017 roku. Kolejna moja wizyta w tym pięknym i zadbanym obiekcie miała miejsce we wrześniu 2017. Tydzień temu z przyjemnością jeszcze raz odwiedziłem Palmiarnię. Opis tego miejsca znajdziecie TUTAJ (marzec 2017).

Warto wspomnieć, że 15 lat temu Palmiarnia przeszła gruntowną modernizację i w chwili obecnej należy do najnowocześniejszych obiektów tego typu na terenie Polski. Oprócz wspaniałych okazów flory, nierzadko mających po dziesiątki lat spotkamy tu także żółwie, karpie koi oraz... piranie czy inne egzotyczne ryby. Te ostatnie pływają sobie w akwariach.


Osobny pawilon zajmują sukulenty i kaktusy. Rośliny te mają tu stworzone idealne wręcz warunki, co widać po ich wyglądzie. Dorodne okazy przykuwają wzrok i na pewno są obiektem zazdrości wielu kolekcjonerów i miłośników takich roślin. 


Po obejrzeniu kaktusów miałem zamiar iść do Ogrodu Dydaktycznego, będącego integralną częścią Palmiarni. Niestety, z powodu przebudowy i prace renowacyjnych ogród był nieczynny. Będę miał więc powód żeby znów tam pojechać. 

Zamiast do ogrodu poszedłem podziwiać różne ciekawe rybki, storczyki i inne egzotyczne dla na s rośliny. 


Piękna jesień, cudowna pogoda i ciepło pozwoliły mi także na krótki spacer po parku znajdującym się przy Palmiarni. 


Na koniec, przed wejściem do szklarni zrobiłem jeszcze parę zdjęć budynku i kolorowego, jesiennego otoczenia. W obiektywie nie mogło zabraknąć wróbelka. 


Czas mnie gonił, bo jechałem spełnić moje kolejne ogrodowe marzenie. Apotem do Raju, Raju Małgosi. Ale o tym napiszę już w innych postach.

Serdecznie zaprasza mdo codziennej lektury bloga.