środa, 25 lipca 2012

Rododendron - choroby - fytoftoroza

Rośliny w naszych ogrodach czasami robią nam niemiłe niespodzianki i zaczynają chorować. Jednymi z groźniejszych chorób są choroby grzybowe, które atakują m.in. rododendrony (różaneczniki).

Na stronie www.choroby-szkodniki.pl znalazłem szereg informacji o fytoftorozie - jednaj z najgroźniejszych chorób grzybowych, atakujących m.in. różaneczniki.

Jej objawami są: plamistości liści, zgnilizna korzeni i podstawy pędu, brązowienie i zamieranie łodyg, brak wzrostu roślin, u podstawy pędu widoczne brązowe obumarłe tkanki, rośliny tracą naturalną barwę i połysk.
Oprócz rododendronów (różaneczniki i azalie) atakuje on m.in. chryzantemę, cyklamen oraz inne drzewa i krzewy liściaste i iglaste.

Tak wyglądają zaatakowane przez tą chorobę pędy różanecznika w moim ogrodzie.


Jak podaje ww. strona internetowa fytoftoroza należy do najgroźniejszych chorób wielu roślin, wywoływana jest przez grzyby z rodzaju Phytophthora spp. Istnieje ponad 80 gatunków z rodzaju Phytophthora. Wszystkie gatunki z rodzaju Phytophthora rozwijają się szybko w warunkach bardzo wysokiej wilgotności względnej powietrza i w temperaturze powyżej 20°C (np. kilkudniowa letnia mżawka) oraz zastoinami wody. Grzybnia na roślinie rozwija się bardzo intensywnie w przestrzeniach międzykomórkowych. Na drzewach i krzewach iglastych pierwsze objawy widoczne są na częściach nadziemnych i mogą ujawniać się zahamowaniem wzrostu. Dalszym etapem rozwoju choroby jest zmiana zabarwienia pędów, które wyglądają jak przypalone. Gałązki stopniowo zamierają, a igły czy łuski zaczynają się przebarwiać na żółto, a potem zmieniają barwę na kolor brązowy i zasychają. Fytoftoroza atakująca rośliny liściaste ujawnia się na liściach w postaci nekrozy występującej na ogonkach liściowych i blaszce liściowej, rozszerza się w kierunku wierzchołków liści tworząc kształt litery V lub w postaci dużych, ciemnobrunatnych, mokrych plam, które na dolnej stronie blaszki pokryta jest białym nalotem grzybni. Powierzchnia kory jest pomarszczona i zamiera. Niezdrewniałe pędy i kwiatostany zamierają. Choroba prowadzi również do redukcji korzeni i zamierania podstawy łodygi. Przy podstawie pędu, po zdrapaniu kory, wyraźnie widoczna jest różnica między zbrązowiałą – chorą, a jasną – zdrową tkanką. Po wyjęciu rośliny z ziemi zauważyć można, że najgrubsze korzenie stały się kruche, a te drobne zanikły całkowicie. Po przekrojeniu wzdłuż głównego pędu wyraźnie widać czerwoną linię oddzielającą zdrową tkankę od chorej. Silnie porażone rośliny najlepiej jest usunąć i spalić. Objawami działalności grzyba są: plamistości liści (nekroza na ogonkach liściowych, blaszce liściowej – tworząc kształt litery V), zgnilizna korzeni i podstawy pędu (zainfekowane korzenie pokrywają się brązowymi lekko zagłębionymi plamami), brązowienie i zamieranie łodyg (na pędach występują brązowe, nieregularne plamy, rozszerzające się na obwodzie prowadzą do silnego zamierania tkanek).

 
Zauważając powyżej opisane objawy, bądź widząc zmiany na liściach przedstawione na ww. zdjęciach z mojego ogrodu należy natychmiast zareagować. Mimo tego, że nie jestem fanem stosowania chemii w ogrodzie w tym przypadku opryskałem rośliny (te chore i te zdrowe) specjalnym preparatem na fytoftorozę. Preparaty te można kupić w sklepach ogrodniczych. Nie należą one do tanich. Buteleczka o pojemności  100 ml kosztuje ok. 50 - 60 PLN. Dodam tylko, że na 5 litrów wody używa się ok. 10 ml preparatu. Dokładny sposób przygotowania roztworu znajdziecie Państwo na etykiecie zakupionego preparatu.

Gałęzie, które zostały zaatakowane najlepiej jest wyciąć.

2 komentarze:

  1. Witam Panie Andrzeju.Mam taki rododendron w ogrodzie.Walczę z tą chorobą,szkoda usunąć roślinę.W zeszłym roku walczyłam.W tym roku też walczę.Po deszczach jej stan się pogarsza pomimo stosowania preparatu dolistnie jak i podlewając nim.Czy preparat zastosowany przez pana pomógł.Pozdrawiam-Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie! Na razie trudno ocenić w jakim stopniu pomógł oprysk. Póki co pąki kwiatowe rosną. Inne liście nie brązowieją. Ja oprócz oprysku zastosowałem mikoryzę do różaneczników. Zobaczymy jakie będą efekty. Sytuacja się nie pogarsza, ale efekty będą pewnie widoczne dopiero późnym latem kiedy rozwiną się i dojrzeją nowe przyrosty. Pozdrawiam serdecznie. Andrzej.

      Usuń