Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

sobota, 26 maja 2018

Mrozoodporne i zimotrwałe kaktury ogrodowe

Wiele osób słysząc, że uprawiam w ogrodzie kaktusy puka się w głowę. Kaktusy w Polsce? Przecież to niemożliwe! A jednak! Możliwe. Oczywiście nie tak wielkie jak w Meksyku czy na pustyniach USA. Ale uprawa niektórych odmian kaktusów jest w Polsce możliwa. I to bez żadnego osłaniania czy przykrywania na zimę! Oczywiście trzeba spełnić kilka warunków.  Przykładem w pełni mrozoodpornych i zimotrwałych kaktusów mogą być opuncje odmiany Camanchica (Opuntia phaeacantha var. Camanchica) oraz odmiany Longispina (Opuntia phaeacantha var. Longispina). W tym sezonie moje kaktusy zostały dość mocno przycięte.  Dzięki temu zabiegowi ich kępy będą odmłodzone, a same rośliny będą atrakcyjniej wyglądać. Opuncje puszczają już młode pędy, więc kosmetyczny zabieg przycinania mogę uznać za udany. Poniżej dwa zdjęcia odmiany Camanchica.


Jak wspomniałem  na wstępie, żeby uprawiać te kaktusy należy spełnić kilka warunków. Przede wszystkim trzeba je posadzić w miejscu słonecznym. Bardzo ważna jest gleba. Kaktusy te powinno się sadzić w dobrze przepuszczalnej i jałowej glebie, najlepiej w piasku zmieszanym z kamieniami. Podłoże musi być suche i lekko zasadowe. Dobrze jest posadzić je na małym pagórku, tak aby woda mogła bez problemów odpływać z ich sytemu korzeniowego. Roślina składa się z wielu członów o jajowatym kształcie. Dochodzą one do ok. 10 – 15 cm średnicy i są w kolorze zielonym. Uwaga! Na członach jest mnóstwo kolców, które chętnie wbijają się w dłonie lub inne części ciała. Trzeba bardzo uważać przy ich sadzeniu. Starsze człony pokładają się na ziemi. Obie odmiany opuncji w sprzyjających warunkach kwitną w lipcu na żółto.
Poniżej na zdjęciu w lewym górnym rogu widać kolczastą odmianę Longispina. Ma ona znacznie dłuższe kolce niż Camanchica. 


Tu Longispina widoczna jest po lewej stronie. W środkowej części zdjęcia widoczna jest natomiast opucja Fragilis. To kolejna odmiana kaktusów, które z powodzeniem w Polsce można uprawiać "pod chmurką".


Młode opuncje Fragilis w całej okazałości!


Opuncje można samodzielnie rozmnażać poprzez podział członów. Należy odciąć jeden z nich i wsadzić go do podłoża na głębokość ok. 3 – 5 cm. W okresie wzrostu i kwitnienia opuncja wymaga regularnego podlewania. Dobrze też jest wzmocnić roślinę specjalnym nawozem do kaktusów.

Wspominałem Wam o przycinaniu opuncji. W tym roku z obciętych członów postanowiłem samodzielnie zrobić nowe sadzonki.


Jesienią opuncje wypuszczają wodę z członów do gleby. Są wtedy oklapnięte i wyglądają trochę jak pomięte chusteczki higieniczne. Na wiosnę jednak opuncje nabierają ponownie kształtów i po pewnym czasie się podnoszą. Uwaga! Zbyt wilgotne podłoże może spowodować gnicie rośliny.

Opuncje to jednak nie jedyne kaktusy, które można uprawiać w ogrodach w Polsce. Wkrótce przedstawię Wam kolejne. Niestety nie mam ich w moim ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. 

piątek, 25 maja 2018

Różaneczniki i azalie - usuwanie przekwitniętych kwiatostanów

Od początku trzeciej dekady kwietnia w moim ogrodzie kwitły różaneczniki. W tym roku miały mnóstwo kwiatów. Podobnie zresztą jak moje dwie azalie japońskie. Za to azalie wielkokwiatowe w tym roku zawiodły. Zakwitły tylko trzy z 14 krzewów. Niektóre odmiany różaneczników jeszcze kwitną, ale to już ich ostatnie chwile. Na kolejne kwiaty musimy poczekać niecałe 11 miesięcy. Jeśli aura będzie sprzyjać to już w drugiej połowie kwietnia przyszłego roku zacznie znów robić się kolorowo. Oczywiście wczesne odmiany różaneczników zakwitną jeszcze szybciej. Kwitnienie to naturalny proces, którego celem jest wytworzenie nasion. A to kosztuje każdą roślinę sporo sił. Dlatego też, żeby wzmocnić krzew oraz umożliwić mu wykorzystanie sił witalnych w tworzenie nowych przyrostów (gałązek) należy usuwać przekwitnięte kwiatostany azalii i różaneczników.


Usuwamy je bardzo delikatnie. Musimy uważać, żeby nie urwać wraz z nimi nowych gałązek lub pąków. Najlepiej je chwycić u nasady dwoma palcami i przechylając w obie strony powoli i delikatnie je oberwać. Jeśli młode gałązki są już spore (tak jak widać to na powyższym zdjęciu) usuwanie kwiatostanów jest łatwiejsze. Gorzej jednak, gdy przy nasadzie kwiatu są jedynie niewielkie pąki. Bądźcie bardzo delikatni! Te młode przyrosty są dosyć kruche! Pąki widoczne u nasady przekwitniętych kwiatostanów to pąki wegetatywne. Wkrótce rozwiną się z nich (lub już się rozwinęły) nowe gałązki, na szczycie których wyrosną pąki generatywne. To one będą źródłem przyszłorocznych kwiatów! 

Uwaga! Mimo tego, że przy obrywaniu pąków na pewno pobrudzicie sobie palce kleistą substancją pokrywającą dolne części kwiatostanów,  lepiej wykonywać ten zabieg bez rękawiczek. Jak już wspomniałem bardzo ważna jest tu delikatność i precyzja! No i oczywiście cierpliwość!


Po oberwaniu przekwitłych kwiatostanów krzewy należy zasilać nawozem do różaneczników i azalii. Dzięki temu wzmocnimy i odżywimy roślinę. Nie zapomnijcie także o zbadaniu pH gleby. W razie potrzeby podlejcie krzewy środkiem zakwaszającym podłoże. 

Więcej informacji o różnych odmianach różaneczników oraz o ich uprawie i pielęgnacji znajdziecie TUTAJ

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 24 maja 2018

Ostrokrzew meserveae Golden Prince

Początek kwietnia i tegoroczne Święta Wielkanocne upłynęły pod znakiem chłodnej, wręcz zimowej pogody. Ale po kilku dniach przyszło lato! Wiosny w zasadzie nie było. No może pojawiła się na krótko w maju, kiedy odnotowaliśmy kilka chłodniejszych dnie (16-18 stopni), ale w zasadzie od kwietnia temperatury utrzymują się na letnim poziomie. No bo jak nazwać porę roku, podczas której świeci piękne słońce, niebo jest błękitne, a słupki rtęci już o 10.00 rano pokazują +23 stopnie C?  Tegoroczna zima była dość kapryśna. Niektóre rośliny źle zniosły sezon 2017/2018, ale inne całkiem nieźle sobie poradziły ze zmienną pogoda i siarczystymi mrozami. Wśród tych, które dobrze znoszą znaczne spadki temperatur jest ostrokrzew meserveae Golden Prince. To bohater kolejnego artykułu z cyklu poświęconego ostrokrzewom rosnącym w moim ogrodzie.


W klimacie środkowej Polski ostrokrzew meserveae Golden Prince (Ilex meserveae Golden Prince) w sprzyjających warunkach może dorastać do wysokości nawet ok. 3 metrów (w regionach o łagodniejszym klimacie). Rośnie dość powoli, ok. 15-20 cm rocznie, chociaż początkowo, u bardzo młodych roślin przyrosty są mniejsze. Jego wysokość i szerokość można ograniczać poprzez cięcie, które przeprowadzamy wiosną po ustąpieniu ostatnich porannych przymrozków. Jest to szczególnie wskazane w przypadku młodych krzewów. Dzięki cięciu będą one znacznie gęściejsze! Pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew, niezależnie od tego czy jest formowany czy też nie.


Liście tej odmiany ostrokrzewu kolczastego nie są zbyt duże. Mają owalny kształt i są delikatnie ząbkowane. Środek liścia jest w kilku odcieniach zieleni, a obrzeża żółto-złociste. Wyglądem przypominają nieco liście odmiany Jade Star. Kwitnienie przypada na okres wiosenny. Kwiaty są białe i dosyć niepozorne. Jest to odmiana męska, a więc nie owocuje. Natomiast świetnie służy jako zapylacz dla innych, żeńskich form odmiany meserveae. Jego ozdobą oprócz oczywiście wspaniałych liści są pączki kwiatowe oraz łodyżki, które w okresie jesienno-zimowym przybierają barwę czerwieni burgundzkiej. Golden Prince, podobnie jak inne odmiany meserveae wytrzymuje spadki temperatur do -26 stopni, a nawet -30 stopni C (przez krótki okres). Toleruje przy tym miejsca nasłonecznione! W chłodniejszych rejonach  Polski (strefa 6A i 5B) lepiej posadzić go w miejscu półcienistym, z dużą ilością światła rozproszonego. Najlepiej tam, gdzie nie będzie narażony na działanie promieni wczesnowiosennego słońca oraz gdzie pozostanie osłonięty od mroźnych i wysuszających wiatrów.

Poniżej ten sam krzew w zimowej odsłonie.


Ostrokrzewy tej odmiany preferują lekko kwaśną, żyzną, wilgotną ale dobrze przepuszczalną glebę. Podobnie jak w przypadku innych liściastych roślin zimozielonych ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymaga regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania.

Już wkrótce na blogu zagoszczą kolejne odmiany ostrokrzewów rosnących w moim ogrodzie. A jeszcze kilka ich jest! Zaprezentuję też te, które posadziłem całkiem niedawno.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 23 maja 2018

Powiew Japonii

Mój Zimozielony ogród nie jest zdecydowanie ogrodem japońskim, mój dom nie przypomina też pagody. Ale w ogrodzie jest mnóstwo roślin i elementów takich, jak kamień czy woda, które są charakterystyczne dla dalekowschodnich terenów zieleni. Uwielbiam ogrody japońskie. Te piękne klony, trzmieliny, szum wody, kamienie, harmonia i ład... to wszystko powoduje, że czuję się w nich doskonale. W moim ogrodzie jest jedynie namiastka tego, co można by nazwać ogrodem japońskim. Ale jest! Jest woda, są kamienie, jest harmonia i ład. A przede wszystkim są rośliny. Zapraszam do obejrzenia wybranych krzewów pochodzących z Japonii.


Pierwsze prezentowane dziś rośliny to klony palmowe pochodzące z Kraju Kwitnącej Wiśni.. Ten wpadający w czerwień to odmiana Dissectum Garnet. Zielony to Dissectum. Oba rosną przy oczku wodnym i zimują w warunkach klimatycznych centralnej Polski bez żadnych problemów. Rosną bardzo powoli. Dissectum Garnet wygląda wręcz jak spory już parasol. Lubią wilgoć, ale w ich korzeniach nie powinna zalegać woda.


Azalie japońskie (na drugim planie po obu stronach kamienia) rosną razem z miniaturowym różanecznikiem. One też lubią wilgoć i osłonięte miejsca. Wiele odmian jest w pełni odpornych na warunki klimatyczne panujące na większości obszaru Polski. 


Skimie japońskie to kolejni "emigranci" z Dalekiego Wschodu. Ogólnie rzecz biorąc ich uprawa możliwa jest na terenach położonych na zachód od Wisły. Oczywiście od tej reguły są pewne ustępstwa jak np. niżej położone tereny Małopolski czy północno-zachodnia Warmia. W swojej ojczyźnie niektóre odmiany skimii to dość wysokie krzewy lub niskie drzewa. W moim ogrodzie rosną odmany Rubella (1 i 2 zdjęcie poniżej) oraz Fragrant Cloud (3 zdjęcie poniżej). 


Pierisy japońskie to dość odporne na nasze warunki klimatyczne krzewy. Niektóre odmiany potrafią po wielu latach urosnąć do wysokości ponad 2-3 metrów.  U mnie są jeszcze malutkie. Odmiana Debutante (poniżej po lewej) nigdy taka nie urośnie. Natomiast Mountain Fire może być kiedyś naprawdę wysoki (poniżej po prawej). 


Odmiana Little Heath po wielu latach dorasta do ok. 150 cm wysokości.  


Natomiast Little Heath Green to dość niski krzew. 


W centralnej Polsce sporym wyzwaniem jest uprawa aukub japońskich. Rośliny te są dość wymagające i niezbyt odporne na bardzo niskie temperatury.W moim ogrodzie rosną 4 krzewy odmiany Crotonifolia. W tym roku nie okrywałem ich na zimę. Mrozy rzędu -26 stopni uszkodziły część liści, ale w kwietniu i maju rośliny wspaniale się zregenerowały.


Podobna sytuacja miała miejsce z odmianą Dentata.  


Ogrody japońskie od lat stają się coraz bardziej modne. Coraz więcej osób uprawia również rośliny, które do niedawna były wręcz nieznane lub uważane za egzotyczne. Jak się okazuje w wielu częściach kraju można pokusić się o uprawę aukub czy skimii japońskich. Kilkumetrowe pierisy japońskie rosnące w ogrodach botanicznych nie tylko Wrocławia, ale również Krakowa czy Warszawy to wieloletni dowód na to, ze rośliny te z powodzeniem można uprawiać w naszym kraju, przynajmniej w strefie 6B. 

Dziś od rana świeci słońce. Wczoraj tez świeciło, ale z przerwami na ulewy, a nawet w ich trakcie. Dobrze, zew ogrodzie jest pergola z bluszczem, miałem się gdzie schować.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

wtorek, 22 maja 2018

Dzieje się - porządki, nowości, kwiaty...

Piękna pogoda i trochę wolnego czasu. To wspaniałe połączenie zawsze wygania mnie do ogrodu. Kolana bolą, kręgosłup też, ale co tam... Ważne, że znów wyrwałem trochę chwastów i posadziłem coś nowego. Odnośnie kręgosłupa i kolan...Wypadałoby schudnąć z 10 kg, żeby przynajmniej zejść poniżej 90. Ale jak to zrobić? Jak tu nie zjeść sera pleśniowego czy majonezu albo czekoladek? Nie umiem, nie chcę... no może spróbuję. W każdym razie w ogrodzie wczoraj sporo się zadziało.


Podciąłem juki, oczyściłem i uzupełniłem kamienie w kąciku egzotycznym. Kilkanaście dni temu przyciąłem dość mocno opuncje, aby je odmłodzić. Kaktusy już puszczają młode człony. 


Ostatnio otrzymałem bardzo wiele pytań dotyczących kaktusów, które można uprawiać w Polsce. Dlatego też w najbliższych dniach opublikuję osobny post, w którym opiszę mrozoodporne i zimotrwałe opuncje wraz z warunkami ich uprawy. 


Ukorzeniłem dwie opuncje. A, ku mojej radości, z kłączy juk, które zasadziłem jesienią wyrastają młode sadzonki.


Pamiętacie moją araukarię? Monkey puzzle tree zaczyna rosnąć.


W sąsiedztwie pojawiła się druga araukaria, którą dostałem od mojego Czytelnika z Zalesia Dolnego. O historii tej araukarii pisałem TUTAJ

Drzewko zimowało w foliaku moich rodziców. Zima pozostawiła na nim swoje ślady, ale po lekkim przycięciu araukaria zaczęła rosnąć.  Bardzo jestem ciekaw jak sobie poradzi w warunkach klimatycznych środkowej Polski.


W egzotycznym zakątku posadziłem malutkie bluszcze wyprostowane, które ukorzeniałem jesienią ubiegłego roku.


Bliżej starszej araukarii znajdziecie trzy nowe bluszcze. Pierwszy z nich to odmiana Ivalace.


W miejscach po magnoliach wielkokwiatowych rosną dwa inne: Bulgaria oraz...


Goldchild.


Ale to nie koniec nowych bluszczy. Wczoraj pisałem o odmianach krzewiastych. Te, które prezentuję dzisiaj to formy pnące lub płożące. Wszystkie jednak dołączają do zacnego grona kilkunastu odmian bluszczy rosnących w Zimozielonym ogrodzie. 

Poniżej bluszcz pospolity Duck Foot. Kacza stopa wygląda bardzo ładnie, niezależnie od tego, czy niesie za sobą podtekst polityczny. Mam nadzieję, że mnie nie zamkną.


To już bluszcz pospolity Gold Shamrock.


Jak zwykle, w ogrodzie towarzyszył mi Dyzio.


Kot leniwie obserwował wiewiórki i ptaki, a ja w tym czasie zrobiłem porządki w kąciku roboczym.


Potem posadziłem jeszcze dwa nowe ostrokrzewy. To odmiana Golden Van Tol. Dołączyły do swoich "siostrzyczek", starszej Silver Van Tol i zeszłorocznej JC Van Tol. 


Tymczasem w ogrodzie zaczynają kwitnąć kalmie. Spore pąki ma też hortensja Anabelle. 


Dookoła roznosi się słodkawy zapach stranwesji. Jej kwity przyciągają mnóstwo owadów. Wszędzie dookoła słychać bzyczenie. 


Inne kwiaty musiałem wczoraj oberwać. Tym samym rozpocząłem sezon na usuwanie przekwitniętych kwiatów różaneczników i azalii. 


Zarówno ostatnie deszcze jak i moje działania ogrodnicze sprawiły, ze wszystko rośnie jak na drożdżach. poniżej ostrokrzew japoński. 


A to trochodendron araliowaty. Od początku maja bardzo się rozrósł. 


Bardzo szybko rosną hibiskusy. I to zarówno te bylinowe jak i rosnący między nimi hibiskus krzewiasty. Ten ostatni ma już chyba malutkie pąki kwiatowe, ale muszę to sprawdzić po założeniu okularów. 


Dziś kolejne prace w ogrodzie. Ale już nie na taką skalę. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!