Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

środa, 19 lipca 2017

Ogrodowa Mapa Polski - pomysł na wyjady 2

Wakacje w pełni. Niektórzy z Was mają już za sobą pierwsze wyjazdy. Inni wciąż czekają na upragniony urlop. Część ludzi wyjechała lub wyjedzie za granicę, ale sporo rodaków spędzi urlop w kraju. Pamiętajcie żeby przed wyjazdem zerknąć na Ogrodową Mapę Polski. Znajdziecie tutaj wiele ciekawych przyrodniczo miejsc. Jadąc przez Polskę sprawdźcie koniecznie gdzie można spotkać piękną zieleń. Ogrody botaniczne, arboreta, ogrody prywatne i parki to tylko część tego, co znajdziecie na https://omp.oop.org.pl/

Oczywiście część z Was ma te atrakcje na wyciągnięcie ręki i wcale nie potrzebuje urlopu żeby zwiedzić różne ładne miejsca. Tym bardziej zachęcam do korzystania z Mapy. Może jakiegoś miejsca jeszcze nie znacie?

Jak wiecie jestem redaktorem Mapy. I dzięki moim staraniom teraz możecie przeczytać o OMP w Magnolii. W sierpniowym numerze znajdziecie drugą część cyklu, w którym Pan Andrzej Nowiński - Redaktor naczelny Ogrodowej Mapy Polski opisuje warte odwiedzenia miejsca. Tekst wzbogacają zdjęcia, niektóre mojego autorstwa.

Już wkrótce kolejna część cyklu. A oprócz tego w Magnolii jak zawsze mnóstwo ciekawych artykułów i porad. 

Dodam tylko, że mapa cały czas się rozwija i regularnie pojawiają się na niej nowe miejsca. Szczegóły znajdziecie TUTAJ

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 18 lipca 2017

Ostrokrzew japoński w połowie lipca

Wśród wielu gatunków i odmian liściastych roślin zimozielonych w moim ogrodzie znaleźć można ostrokrzewy. Są to przede wszystkim różne odmiany Meserveae, ostrokrzewu kolczastego czy Crenata. Ale jest też jeden, który swoim wyglądem zupełnie nie przypomina znanych nam z kłujących listków ostrokrzewów. To ilex pedunculosa - ostrokrzew japoński. To bardzo rzadko spotykana w Polsce odmiana, znacznie różniąca się wyglądem od innych, znanych nam ostrokrzewów. Co ciekawe to również jedna z odmian najbardziej odpornych na mrozy. Wytrzymuje długotrwałe spadki temperatur do -25 stopni, a krótkie okresy z temperaturami rzędu -30 stopni C również wytrzyma! Krzew ten rośnie u mnie od 2013 roku, ale nie miał szczęścia do miejsc, w których było posadzony. Wędrował więc po ogrodzie, aż w końcu na stałe już zakotwiczył przy oczku wodnym. Tak krzew wyglądał pod koniec listopada ubiegłego roku.


Najwyraźniej miejsce przy oczku mu służy. Pomimo tego, że to dość wolno rosnąca roślina to tegoroczne przyrosty są imponujące. 


Ostrokrzew japoński (Ilex pedunculosa) to zimozielony krzew liściasty, który dorasta do wysokości ok. 3 a nawet 4 metrów, osiągając przy tym ok. 2 metry szerokości. Liście tej odmiany są zupełnie inne niż u innych powszechnie znanych ostrokrzewów. Są podłużne, jajowate, ciemnozielone, nie mają kolców i bardziej przypominają listki egzotycznego fikusa beniamina.


Ostrokrzew japoński pochodzi z Dalekiego Wschodu, z Japonii, Tajwanu i Chin. Dobrze zaaklimatyzował się w USA, skąd zresztą trafił do Europy. Niestety bardzo trudno kupić sadzonki tego krzewu. W Polsce naprawdę rzadko trafiają się sadzonki, głównie w sprzedaży internetowej. W szkółkach praktycznie jeszcze ich nie spotkałem. Można próbować w Niemczech lub w Czechach. Szkoda, bo to jeden z najbardziej mrozoodpornych i zimotrwałych ostrokrzewów. Jego egzotyczny wygląd na pewno byłby wspaniałą ozdobą niejednego ogrodu.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. 

poniedziałek, 17 lipca 2017

Wspaniała letnia niedziela

No i lipiec już niestety z górki. Wczoraj rozpoczęła się druga połowa miesiąca. Trzecia niedziela lipca, zarazem zresztą środkowa (bo wyjątkowo w tym miesiącu jest ich 5) zapisze się  historii jako pogodny i ciepły, typowo letni dzień. Tak przynajmniej było w mojej okolicy. 


Koło południa co prawda pojawiły się chmury, ale bardzo szybko zniknęły. Przez większość dnia mogliśmy cieszyć się przyjemną temperaturą rzędu 25, a momentami nawet 26 stopni. Do tego pyszny rodzinny obiad. No i ostatni urodzinowi goście. Niedzielę zakończyłem przepyszną pizzą oraz lodami. Karmel z solą i truskawka z szampanem to smaki z dwóch różnych biegunów. Ale ostatnio to moje ulubione lody.

Ale pomiędzy obiadem a wieczorną pizzą znalazłem czas na spacer po ogrodzie.

Ostatnie ulewy trochę zniszczyły kwiaty rosnące w doniczkach na schodach. Ale z drugiej strony ciepło i wilgoć bardzo pomagają roślinom.


W ogrodzie zarówno krzewy jak i byliny są wyjątkowo bujne. 

Oczko wodne i jego otoczenia są coraz piękniejsze. Rośliny tworzą wspaniałe kompozycje razem z kamieniami i wodą. Sama natura! 


W oczku jest coraz więcej ryb. Większość z nich urodziła się już tutaj. Jedynie 12 sztuk starszych i większych rybek przywędrowało tu w foliowych torbach z wodą ze sklepów.


Coraz piękniej wygląda kącik egzotyczny. Juki pięknie się rozrastają i są coraz większe. 


Rośnie także araukaria chilijska. Na prośbę jednego z Czytelników zamieszczam zdjęcie araukarii zrobione z boku, a nie z góry. Drzewko ma obecnie około 90 centymetrów wysokości. 


W popołudniowym słońcu wspaniale prezentują się trzmieliny pnące Canadale Gold. Już wkrótce na blogu w ramach cyklu poświęconego trzmielinom opublikuję więcej informacji o tej wspaniałej odmianie. 


Ciepło i wilgoć mają także doskonały wpływ na trawnik. W tym roku murawa jest wyjątkowo zielona.


A początek tygodnia przyniósł krótkie aczkolwiek póki co niezbyt obfite opady deszczu. Dziś się ochłodziło, ale podobno od środy wraca prawdziwe lato. 

A już jutro na blogu pokażę Wam mój ostrokrzew japoński (ilex pedunculosa). Krzew w tym sezonie ma spore przyrosty i coraz ładniej wygląda. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 16 lipca 2017

Bluszcz pospolity Woerneri - przycinanie

Nieco ponad 2 miesiące temu rozpocząłem pisanie na blogu cyklu artykułów poświęconych bluszczom. W pierwszym z nich (TUTAJ) przedstawiłem Wam m.in. bluszcz pospolity Woerneri (Hedera helix Woerneri). To jedna z ciekawszych i piękniejszych odmian bluszczu pospolitego. 

W tym sezonie moje bluszcze Woerneri bardzo się rozrosły. Jako ciekawostkę powiem Wam, że pierwotnie miałem jedynie kilkanaście sadzonek tej odmiany. Ale dzięki przycinaniu i ukorzenianiu obciętych pędów bluszcze te rosną nie tylko na ogrodzeniu przy wejściu, ale również na pergoli, przy kilku drzewach oraz przy nowym płotku oddzielającym mój ogród od ogrodu rodziców. Co więcej, sadzonkami obdarzyłem już wielu moich znajomych. Wczoraj znów musiałem przyciąć te piękne pnącza. Tak wyglądała pergola i wejście do ogrodu przez przycięciem bluszczy.


Popołudniu wziąłem narzędzia i podszedłem ciąć. 


Efekt widać na poniższych zdjęciach. Bluszcze wciąż są piękne. Przycięcie umożliwia swobodne przejście pod pergolą. A i wejście do ogrodu wygląda na bardziej uporządkowane. 


Bluszcze to pnącza, które wyjątkowo dobrze znoszą cięcie. Dzięki takim zabiegom rozkrzewiają się i szybko rosną. Cięcie sprzyja także tworzeniu żywopłotów z bluszczy. Są one wyjątkowo bujne i gęste. A kiedy przycinać bluszcze? Można to robić nawet kilka razy w roku. Ale ja osobiście polecam 2 lub 3 cięcia. Pierwsze wykonujemy po ustąpieniu wiosennych przymrozków. Drugie w połowie lipca, a trzecie we wrześniu. Jeśli jednak przytniemy nasze pnącza jesienią, to wiosenne cięcie nie będzie potrzebne. Dlaczego? No bo bluszcze przez jesień i zimę zbytnie nie urosną. 

Jeśli zaś chcemy ukorzenić obcięte łodyżki to przytnijmy je w połowie lipca, kiedy młode przyrosty są już na tyle silne, że dadzą się ukorzenić. 

Dlaczego warto ukorzeniać tę odmianę? Bo jest wyjątkowo dekoracyjna, a jej olbrzymie liście przypominają bluszcze algierskie, które rosną w krajach położonych w basenie Morza Śródziemnego.


Przyznam się Wam, że na bluszczach Woerneri odkryłem kilka pędów generatywnych czyli kwitnących i owocujących. Obciąłem je i natychmiast ukorzeniłem. A wiecie dlaczego? Bo z nich uzyskuje się sadzonki bluszczu krzewiastego. Rośnie on w formie krzewu, a nie pnącza i jest naprawdę piękny! Już nie mogę się doczekać momentu kiedy wiosną wysadzę je do ogrodu. Jeśli oczywiście się ukorzenią. 

Sadzonki ukorzeniam przy pomocy ukorzeniacza. Obcinam łodyżki poniżej 3-4 liścia, a ich końcówki oprószam ukorzeniaczem. Wcześniej przygotowuję doniczki z żyzną ziemią. Robię w nich dziurki patyczkiem bambusowym i wkładam w nie oprószone ukorzeniaczem sadzonki. Następnie delikatnie ugniatam i podlewam. Poniżej ukorzeniane pędy generatywne bluszczu pospolitego Woerneri. Obok w słoikach z wodą czeka na mnie 80 sadzonek do ukorzenienia. Ale to praca na jutro.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 15 lipca 2017

Trzmielina pnąca Emerald'n Gold

Jakiś czas temu rozpocząłem na blogu cykl, w którym będę opisywał różne odmiany trzmielin pnących, które rosną w moim ogrodzie. Dziś polecam Wam wspaniałą trzmielinę pnącą Emerald’n Gold (Euonymus fortunei Emerald’n Gold).  To zimozielony krzew liściasty, dorastający do wysokości nawet ponad 1 metra (soliter). Jako, że jest to pnącze, roślina prowadzona przy podporach może osiągać nawet kilka metrów wysokości. Rośnie w średnim tempie. Roczne przyrosty dochodzą od 10 - 15 cm. W moim ogrodzie rosną one przy altance na wystawie północnej (szczepione na pniu). Do jednej z nich słońce ma dostęp jedynie latem i to przez bardzo krótki czas. Druga praktycznie pozostaje cały czas w cieniu.


Są bardzo odporne na mróz, wiatr i śnieg. Krzewy te z powodzeniem mogą być używane na niskie żywopłoty. Wyjątkowo dobrze znoszą cięcie, które należy wykonać na wiosnę, po zakończeniu okresu porannych przymrozków. Najlepszą porą na to jest maj. Drugie cięcie można wykonać na przełomie czerwca i lipca. Kolejne na początku września, ale na tyle wcześnie żeby rośliny zdążyły zagoić rany przed pierwszymi przymrozkami.


Jej liście są podłużnie eliptyczne, skórzaste i lekko błyszczące, zielone z kremową, żółtą lub wręcz złotą obwódką. Osiągają długość ok. 5 cm. Rośliny rosnące w miejscach półcienistych lub słonecznych ładniej się latem wybarwiają. Natomiast zimą przebarwiają się na kolor pomarańczowy i czerwony.Jak widać na powyższym zdjęciu liście krzewu rosnącego w całkowitym cieniu są mniej wybarwione na złoto, a kolor ich obwódki wpada raczej w zieleń. Natomiast krzew z poniższego zdjęcia rośnie w półcieniu, z popołudniowym słońcem. Wybarwienie liści tej samej odmiany jest zupełnie inne. 


Trzmielina Emerald'n Gold pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew. Nie wymaga wtedy przycinania. Mimo braku cięcia jest krzewem dosyć gęstym. Różne strony internetowe podają, że uprawa ww. trzmielin możliwa jest w strefach USDA od 9 do 5. 


Kwitnie późną wiosną (czerwiec). Kwiaty trzmieliny Emerald’n Gold są biało-zielonkawe i dosyć niepozorne. Starsze rośliny mogą kwitnąć i owocować częściej niż młode. UWAGA!!! Należy uważać, gdyż ich owoce (jeśli się zawiążą) są silnie trujące. Wikipedia podaje, że zjedzenie przez dorosłego człowieka już 35 jagód tego krzewu może doprowadzić do śmierci!!! Trzmieliny mogą rosnąć w słońcu, ale wolą miejsca cieniste lub półcieniste. W słońcu listki będą ładniej się wybarwiać, natomiast w cieniu trzmielina ta będzie się lepiej piąć po podporach. Preferują  wilgotną glebę próchniczą. Ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymagają regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania. Jest to, jak mówi sama nazwa trzmielina pnąca, która w sprzyjających warunkach wspina się po drzewach, murach, kamieniach. Wytwarza ona korzonki przybyszowe i pnie się po podporach lub murach czy ścianach. Nie niszczy ich przy tym, lecz pobiera wilgoć z powietrza dzięki czemu osusza ściany. Jedynym minusem może być osiedlanie się różnych owadów, w tym pająków, w gęstwinie trzmielin pnących. Jako pnącze może osiągać nawet kilka metrów wysokości. 


Trzmieliny bardzo dobrze się ukorzeniają. Wystarczy obcięte końcówki (poniżej trzeciego liścia) wsadzić w słoik z wodą i po kilku tygodniach puszczą korzonki. Innym sposobem, który stosuję od kilku lat z dużym powodzeniem jest oprószenie ukorzeniaczem końcówek obciętych trzmielin i wsadzenie ich do doniczek z ziemią lub bezpośrednio do gleby. Jeśli zrobimy to do końca sierpnia to rośliny prawie na pewno się ukorzenią.


Po kilku latach uprawy trzmielin w moim ogrodzie mogę z powodzeniem polecić je Państwu. Nadadzą one kolorytu, a zimą, gdy inne krzewy nie mają już liści, trzmieliny ozdobią nasze ogrody różnymi odcieniami zieleni i żółci.

A już wkrótce na blogu opublikuję kolejny artykuł z cyklu poświęconego trzmielinom pnącym rosnącym w moim ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do lektury.

piątek, 14 lipca 2017

Aukuby japońskie w Zimozielonym ogrodzie

W moim Zimozielonym ogrodzie od lat rośnie sporo roślin pochodzących z różnych dosyć egzotycznych miejsc świata. Wśród nich są takie, które z założenie nie powinny wytrzymać klimatu centralnej Polski. Specyficzny mikroklimat panujący na zalesionym obszarze części Brwinowa i w Podkowie Leśnej pozwala jednak na uprawę przynajmniej niektórych mniej odpornych na mrozy krzewów. Od kilku lat z mniejszym lub większym, ale wciąż jednak z powodzeniem uprawiam dwie odmiany aukuby japońskiej (aucuba japonica). Jedna to odmiana podstawowa, która ma ciemnozielone liście, a przynajmniej takowe miała w ubiegłym roku. mam także 4 aukuby Crotonifolia, o marmurkowych liściach. 

Poniżej na pierwszym planie odmiana podstawowa aukuby japońskiej. W otoczce z bukszpanów widać krzewy odmiany Crotonifolia. Te ostatnie rosną u mnie już od kilku lat i wytrzymały nawet długą i mroźną zimę z sezonu 2012/2013.


Jak podają różne źródła ich uprawa możliwa jest w rejonach gdzie minimalne temperatury nie spadają poniżej -20 stopni C (strefa USDA 7B). Aukuby trafiły do Europy pod koniec XVIII wieku.Z powodzeniem uprawiane są w regionach o wysokiej wilgotności powietrza i łagodnych zimach. Przede wszystkim można je spotkać w krajach Beneluxu, w Wielkiej Brytanii czy w zachodnich landach RFN. Rosną także we Włoszech czy w Szwajcarii i Francji. W Polsce ich uprawa możliwa jest przede wszystkim w tych rejonach, gdzie zimy są w miarę łagodne, a powietrze ma wysoką wilgotność. Jednak jak pokazuje moje doświadczenie, przy odrobinie szczęścia i niewielkim zimowym osłonom ich uprawa może udać się także w okolicach Warszawy. 

W czasie ostatnie zimy krzewy odmiany Crotonifolia przez ponad 3 tygodnie osłonięte były agrowłókniną. Mimo tego bardzo niskie temperatury oraz brak lub niewielka ilość śniegu spowodowały, że rośliny trochę ucierpiały.


Niestety bardziej ucierpiała odmiana podstawowa, której ni osłoniłem przed mroźnym i wysuszającym wiatrem. Krzew na tyle źle zniósł zimę, że postanowiłem go wykopać i zadoniczkować.


Dziś aukuby znów wyglądają zdrowo i pięknie. Mają sporo nowych przyrostów i wspaniałe błyszczące liście. Na miejscu krzewu odmiany podstawowej rośnie bluszcz krzewiasty "Ice Cream".  


Idealnym miejscem sadzenia aukuby są tereny zacienione lub z niewielkim nasłonecznieniem (półcieniste). Powinny one być zaciszne (osłonięte od wiatru). Dobrze rosną pod dużymi drzewami, które zapewniają im ochronę przed zbyt mocnymi promieniami naszej dziennej gwiazdy. Aukuba lubi glebę próchniczą, lekko kwaśną lub obojętną. Uwielbia ściółkowanie np. korą sosnową. To również chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Dobrze znosi okresy suszy (również tej zimowej), ale znacznie lepiej rośnie, kiedy jest regularnie podlewana. W czasie zimy, w okresach, kiedy temperatura wzrasta powyżej 0 stopni Celsjusza, a ziemia nie jest zmarznięta dobrze jest podlać aukubę. Zalecane jest, aby w chłodniejszych rejonach kraju rośliny zabezpieczyć agrowłókniną przed dużymi mrozami i wysuszającymi wiatrami.


A co z odmianą podstawową? Krzew po zadoniczkowaniu zaczął powoli puszczać nowe pędy. Na początku czerwca postanowiłem posadzić go w glebie. Decyzja była wyjątkowo trafna. Aukuba ruszyła jak rakieta. Po miesiącu ma już mnóstwo nowych pędów i pięknych liści. Co ciekawe, na niektórych z nich pojawiły się żółte plamki. Czyżby chciała zmienić się w Crotonifolię? 


Czas pokaże jak aukuby zniosą kolejną zimę. Oby nie przemarzły.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

czwartek, 13 lipca 2017

Clematis - powojnik

Przyjąłem wyzwanie od Wojtka, który prowadzi stronę internetową i fanpage na portalu społecznościowym Facebook (TUTAJ) i ja też opublikuję dziś zdjęcia powojników (clematis), które rosną zarówno w ogrodzie moich rodziców jak i u mnie. Ostatni silne opady zniszczyły część kwiatów, ale większość z pnączy wciąż pięknie kwitnie. 

Jak podaje strona internetowa www.clematis.com.pl na całym świecie uprawianych jest ponad 4000 odmian tych wspaniałych pnączy. Wśród nich znajdziemy powojniki botaniczne, wielkokwiatowe i bylinowe. 

Oto powojniki z ogrodu moich rodziców. Niestety nie znam nazw tych odmian.


W moim ogrodzie rośnie powojnik Josephine. Niestety ostatnia kapryśna zima i wiosna zniszczyły tę piękną odmianę. na ogół pnącze kwitnie w drugiej połowie maja i w czerwcu. W tym roku pąki pojawiły się na nim dopiero teraz. 


Za to w ubiegłych latach Josephine kwitł przepięknie. A jego wielkie kwiaty były wspaniałą ozdobą pergoli i ogrodzenia. 

Kwiaty tej odmiany są chyba jednymi z największych kwiatów wśród clematisów. Mogą osiągać nawet ponad 20 cm średnicy. Mają zjawiskowe kolory oscylujące wokół różu i bieli. Z uwagi na piękne kwiaty w Wielkiej Brytanii okrzyknięto tą odmianę królową powojników. Ponieważ kwiaty są duże i ciężkie dobrze jest posadzić Josephine w miejscu osłoniętym od silnych wiatrów.

Poniższe zdjęcia pochodzą z ubiegłych lat.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!