Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

poniedziałek, 31 lipca 2017

Trzmielina pnąca Harlequin

Lato, lato wszędzie... I to jakie! 35 stopni w cieniu! W domu 26 więc jest całkiem przyjemnie. A ponieważ cały czas walczę z nowym komputerem i uczę się Windows 10 więc siedzę w domu. W przerwach pracy spacerowałem trochę po ogrodzie. Przy takich temperaturach cieszę się, że mam sporo cienia. Dziś nawet komary w ciągu dnia pochowały się w swoje kryjówki. 

Dziś jednak zamiast narzekać na komputer czy pogodę albo komary zapraszam Was na kolejny artykuł z cyklu, w którym prezentuję trzmieliny rosnące w moim Zimozielonym ogrodzie. Naszym bohaterem jest dziś trzmielina pnąca Harlequin (Euonymus fortunei Harlequin). Ten zimozielony krzew liściasty dorasta do wysokości ok. 0,3 metra. Rośnie dość wolno. Roczne przyrosty dochodzą do ok. 8-10 cm. W moim ogrodzie rośnie jeden krzew tej odmiany trzmieliny.  Posadziłem go przy oczku wodnym. 


Zimuje w gruncie bez żadnych większych problemów. Aczkolwiek zaleca się sadzenie tej odmiany w miejscach osłoniętych. Odmianę Harlequin mimo tego, że należy do trzmielin pnących należy bardziej traktować jako roślinę okrywową i płożącą. Krzewy te dobrze znoszą cięcie, które należy wykonać na wiosnę, po zakończeniu okresu porannych przymrozków. Najlepszą porą na to jest maj. Drugie cięcie można (ale nie trzeba) wykonać jesienią, ale na tyle wcześnie żeby rośliny zdążyły zagoić rany przed pierwszymi przymrozkami. Różne źródła podają, że uprawa ww. trzmielin możliwa jest w strefach USDA od 9 do 6. Jej liście są nieduże, podłużnie eliptyczne, skórzaste i lekko błyszczące, marmurkowe, zielono-biało-kremowe. Osiągają długość ok. 2-3 cm. 


Kwitnie późną wiosną (czerwiec). Kwiaty trzmieliny Harlequin są biało-zielonkawe i dosyć niepozorne. UWAGA!!! Ich owoce są silnie trujące. Wikipedia podaje, że zjedzenie przez dorosłego człowieka już 35 jagód tego krzewu może doprowadzić do śmierci!!! 

Trzmieliny Harlequin wolą miejsca cieniste lub półcieniste. W słońcu latem jej delikatne listki mogą zostać poparzone! Preferują wilgotną glebę próchniczą. Ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymagają regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania. Trzmieliny bardzo dobrze się ukorzeniają. Wystarczy obcięte końcówki (poniżej trzeciego liścia) wsadzić w słoik z wodą i po kilku tygodniach puszczą korzonki. Innym sposobem, który stosuję od kilku lat z dużym powodzeniem jest oprószenie ukorzeniaczem końcówek obciętych trzmielin i wsadzenie ich do doniczek z ziemią lub bezpośrednio do gleby. Jeśli zrobimy to do końca sierpnia to rośliny prawie na pewno się ukorzenią. 


Po kilku latach uprawy trzmielin w moim ogrodzie mogę z powodzeniem polecić je Państwu. Nadadzą one kolorytu, a zimą, gdy inne krzewy nie mają już liści, trzmieliny ozdobią nasze ogrody różnymi odcieniami zieleni. Trzmielina Harlequin z racji swoich niewielkich rozmiarów świetnie nadaje się do nawet najmniejszych ogrodów!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

niedziela, 30 lipca 2017

Ostatnia niedziela lipca w ogrodzie

No i wykrakałem. Mój komputer totalnie odmówił współpracy i za chwilę jadę po nowy. Zamiast więc korzystać z uroków wspaniałej i słonecznej niedzieli będę mógł spędzić kilka lub kilkanaście godzin na konfiguracji nowego kompa. Dziś króciutki tekst, przede mną zakupy i sporo roboty. Na szczęście przed południem miałem chwilę żeby pospacerować po ogrodzie i zrobić zdjęcia, którymi chcę się z Wami podzielić. Już dawno nie było tak pięknego i ciepłego dnia. A przed nami jeszcze bardziej gorący okres. W tygodniu temperatury mogą przekroczyć 35 stopni w cieniu, nocami też nie będzie wytchnienia, bo słupki rtęci w wielu miejscach kraju nie spadną poniżej 22-24 stopni. No ale w końcu mamy lato! Cieszmy się więc pogodą. Zapraszam na wirtualny spacer.


Przed południem środkowa i południowa część ogrodu schowana jest w cieniu.


Za to po północnej stronie, po tym jak miasto wycięło klon rosnący na skrzyżowaniu w tzw. trójkącie bezpieczeństwa, jest sporo słońca. 


W cieniu schowane jest też oczko wodne.


Ostatnio coś mnie na padło na białe dodatki w ogrodzie. Pomalowałem więc na biało stare koszyki i doniczki. Jak Wam się podobają? Wkrótce napiszę o tym więcej. 


A teraz pędzę po komputer, a Wam życzę miłej niedzieli. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

sobota, 29 lipca 2017

Juki w Zimozielonym ogrodzie

Jednym z głównych elementów mojego ogrodu jest oczko wodne. Rośnie przy nim sporo różnych ciekawych roślin, a od północnej strony znaleźć można tzw. egzotyczny zakątek. Przez ostatnich kilka lat przechodził on wiele zmian. Jesienią 2016 nabrał ostatecznego kształtu. Połączyłem go wtedy z kącikiem ostrokrzewowym, przez co ogród został podzielony na dwie części, co pozwoliło na optyczne powiększenie przestrzeni. W zakątku egzotycznym rosną różne rośliny takie jak magnolie wielkokwiatowe, sośnica japońska, opuncje, osmantus Goshiki araukaria chilijska oraz juki. I tym ostatnim bylinom poświęcam dzisiejszy post. 


Najczęściej spotykana w Polsce jest juka karolińska (Yucca filamentosa), zwana również juką nitkowatą albo po prostu ogrodową. To zimozielona bylina, która bardzo dobrze znosi polskie warunki klimatyczne. Wg różnych źródeł może ona rosnąć w strefach mrozoodporności USDA od 4 do 10. Roślina ta pochodzi z południowej części Stanów Zjednoczonych. Lubi miejsca słoneczne, na których lepiej kwitnie. 


Posadzona w półcieniu może kwitnąć rzadziej i mniej obficie. Jukę karolińską sadzimy w glebie przepuszczalnej i piaszczysto-próchniczej, bogatej w wapń i lekko zasadowej. W okresie letnim wymaga regularnego podlewania i cotygodniowego nawożenia. Stare liście, rosnące w dolnej części rozety możemy przycinać. Nada to naszej juce szczególnie egzotycznego wyglądu. Liście juki karolińskiej są sztywne, zielone wpadające w odcień niebieskawy. Ich końce są zaostrzone, a na brzegach można dostrzec zwijające się włókna (stąd nazwa – nitkowata). Mogą osiągać długość ponad 60 cm. Ułożone są w rozety. Juka karolińska na ogół nie tworzy pnia i jej liście rozłożone są przy samej ziemi. Juka karolińska przepięknie kwitnie. 
 

Jej kwiat wyrasta na pojedynczym pędzie o długości nawet do 2 metrów, z czego prawie połowa tego odcinka to charakterystyczne dzwonkowate kwiaty zgromadzone w wiechę. Są one koloru białego lub kremowego. Kwitnienie przypada na przełom czerwca i lipca i trwa czasami aż do sierpnia. 


Po przekwitnięciu roślina może zamierać, ale od korzeni wyrosną nowe juki tworząc zwartą kępę. W kolejnych latach one też zakwitną. Jukę karolińską najlepiej rozmnażać poprzez podział bulwiastych korzeni, przypominających kłącza.

W moim ogrodzie rosną jeszcze dwie odmiany juki karolińskiej. Pierwsza to Ivory Tower.


Kolejna to Bright Edge.


Polskie warunki klimatyczne świetnie znosi także juka sina (Yucca glauca). Jest ona wyjątkowo odporna na mrozy. Ale lepiej posadzić ją w miejscu suchym, tam, gdzie zimą jej korzenie nie będą narażone na zbyt dużą wilgoć. Moja juka sina jest jeszcze młodziutka i ma niewielkie rozmiary.


Za to te, które rosną w arboretum w Rogowie są już całkiem spore. Ten gatunek juk wytwarza pień. Niestety trzeba na niego poczekać kilka lat bo bylina ta rośnie dość wolno. 


Inna z moich juk to Gloriosa Variegata. (Yucca Gloriosa Variegata). Juka wspaniała! I taska faktycznie jest. Niestety jest ona mniej odporna na mrozy niż juka karolińska. Do tego szkodzi jej zimowa wilgoć dlatego aby osiągnąć sukces w jej uprawie należy posadzić ją w bardzo przepuszczalnym podłożu, najlepiej na jakimś wzniesieniu, tak aby zimą woda odpływała z jej korzeni. Ponadto w okresie mrozów dobrze jest związać liście juki Gloriosa i zabezpieczyć stożek wzrostu przed dostaniem się tam wody. Po zamarznięciu może ona rozsadzić stożek, co na ogół prowadzi do zgnicia rośliny i jej obumarcia. Gatunek ten wytwarza pień! Ale trzeba na to kilka lat poczekać. Ma piękne grube i sztywne liście, w środku zielone a na brzegach złoto-kremowe.


W mojej kolekcji brakuje podstawowej odmiany juki wspaniałej (Yucca Gloriosa). Ma ona zielono-niebieskie liście. Są sztywne i grube. Ta odmiana także tworzy pień. Poniżej zdjęcie rośliny zrobione w Kołobrzegu. 


W cieplejszych rejonach Polski można pokusić się o uprawę takich gatunków i odmian jak: Elata, Brevifolia, Thompsoniana czy Rostrata lub Rigida. W centrum kraju raczej to się nie uda. 


Juki to wspaniałe rośliny, które nadadzą każdemu ogrodowi egzotycznego wyglądu. A kiedy kwitną przyciągają wzrok i nie można na nie patrzeć inaczej jak tylko z podziwem. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 28 lipca 2017

Trzmielina pnąca Sunspot

W moim ogrodzie grasują stada różnych szkodników, podgryzających liście wielu roślin. Dziś wieczorem miałem zrobić oprysk. Ale koło 17.00 zaczęło padać, a potem zrobiła się prawdziwa ulewa. Nici z oprysków. Wśród pożeranych przez robale roślin są trzmieliny. I dziś przedstawię Wam kolejną odmianę rosnącą w moim ogrodzie. Nowym Czytelnikom przypomnę tylko, że to kolejny już post z cyklu poświęconego trzmielinom. 


Trzmielina pnąca Sunspot (Euonymus fortunei Sunspot) jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości ok. 1 metra. Jako, że jest to pnącze, roślina prowadzona przy podporach może osiągać nawet kilka metrów wysokości. Rośnie w średnim tempie. Roczne przyrosty dochodzą do ok. 20 cm. W sprzyjających warunkach może to jednak być nawet ponad 30 cm. W moim ogrodzie rosną one na wystawie wschodniej o średnim nasłonecznieniu w godzinach przedpołudniowych i popołudniowych (latem). W innych porach dnia na ogół to miejsce jest zacienione.


Zimują w gruncie bez żadnych większych problemów. Są odporne na mróz, wiatr i śnieg. Krzewy te z powodzeniem mogą być używane na żywopłoty. Wyjątkowo dobrze znoszą cięcie, które należy wykonać na wiosnę, po zakończeniu okresu porannych przymrozków. Najlepszą porą na to jest maj. Drugie cięcie robimy na początku lipca. Trzecie w sierpniu Czwarte można (ale nie trzeba) wykonać jesienią, ale na tyle wcześnie żeby rośliny zdążyły zagoić rany przed pierwszymi przymrozkami. Trzmielina pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew. Nie wymaga wtedy przycinania. Mimo braku cięcia jest krzewem dosyć gęstym. Różne strony internetowe podają, że uprawa ww. trzmielin możliwa jest w strefach USDA od 9 do 5. Jej liście są podłużnie eliptyczne, skórzaste i  błyszczące, zielone z wyraźną żółtą plamką w środkowej części liścia. Osiągają długość od 2 do 5 cm. U starszych roślin liście mogą być jednak jeszcze większe i osiągać nawet 7-8 cm długości!


Kwitnie latem (lipiec). Kwiaty trzmieliny Sunspot są białe i dosyć niepozorne. UWAGA!!! Ich owoce  są silnie trujące. Trzmieliny mogą rosnąć w słońcu, ale wolą miejsca cieniste lub półcieniste. W słońcu listki będą ładniej się wybarwiają, natomiast w cieniu trzmielina ta będzie się lepiej piąć po podporach. Preferują  wilgotną glebę próchniczą. Ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymagają regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania. Jest to, jak mówi sama nazwa trzmielina pnąca, która w sprzyjających warunkach wspina się po drzewach, murach, kamieniach czy innych podporach. Wytwarza ona korzonki przybyszowe i przyczepia się nimi do podpór lub murów czy ścian.


Trzmieliny bardzo dobrze się ukorzeniają. Wystarczy obcięte końcówki (poniżej trzeciego liścia) wsadzić w słoik z wodą i po kilku tygodniach puszczą korzonki. Innym sposobem, który stosuję od kilku lat z dużym powodzeniem jest oprószenie ukorzeniaczem końcówek obciętych trzmielin i wsadzenie ich do doniczek z ziemią lub bezpośrednio do gleby. Jeśli zrobimy to do końca sierpnia to rośliny prawie na pewno się ukorzenią.

Po kilku latach uprawy trzmielin w moim ogrodzie mogę z powodzeniem polecić je Państwu. Nadadzą one kolorytu, a zimą, gdy inne krzewy nie mają już liści, trzmieliny ozdobią nasze ogrody różnymi odcieniami zieleni i żółci.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 27 lipca 2017

Piękny prawdziwie letni dzień

Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Ale dziś, przynajmniej do teraz mamy wreszcie prawdziwie letni dzień. Co prawda pojawiło się trochę chmur, ale raczej nie powinno padać. Do niedawna świeciło jednak piękne słońce, a temperatura utrzymywała się na poziomie przyjemnych 27 stopni. Cudnie. Mam tylko nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z ostatniej niedzieli. Wtedy do wczesnego popołudnia było pięknie i słonecznie. Potem się zachmurzyło, a to co działo się przed 17.00 należy nazwać armagedonem. Wichura, trąba powietrzna, hektolitry wody z nieba, gradobicie, połamane drzewa... Coś strasznego. Wciąż mam w oczach sosnę spadającą na ogród moich rodziców. Oby taka aura się nie powtórzyła. 

Ale wróćmy do przyjemnych chwil. Dziś naprawdę było miło.


Po ostatnich opadach musiałem wylać z oczka kilkanaście wiader wody. Było jej na tyle dużo, że niewiele brakowało do wylania. No i lustro wody było znacznie powyżej fontanny.


Pogoda pozwoliła mi na dokończenie sprzątania ogrodu. Wciąż jednak są ślady niedzielnych zniszczeń.  


Kwiaty powoli dochodzą do siebie. niestety wichura przewróciła i połamała jeden z moich koleusów. Mam nadzieję, że roślina wróci do formy sprzed niedzieli. 


W kąciku między mahonią ostrolistną a chodnikiem i wejściem do domu urządziłem sobie mały kwietnik. Posadziłem tu 2 trawy pennisetum purpureum Vertiga, a obok nich żółte aksamitki. W koszu za to rosną stare kwiaty, które wcześniej były na schodach. 


Tak trawa ta wygląda w słońcu. 


W ubiegłym tygodniu przesadziłem laurowiśnię Schipkaensis. Okazało się, że krzew bardzo szybko rośnie i w poprzednim miejscu nie miałby odpowiednio dużo przestrzeni. Teraz rośnie sobie obok kiścieni i bluszcz kolchidzkiego Sulphur Heart.  


Niedzielne gradobicie zniszczyło część młodych liści magnolii wielkokwiatowej Edith Bogue. Wyglądają tak, jakby ktoś je przestrzelił z broni palnej.


Wilgoć i ciepło sprzyjają roślinom. Stranwesja Davidii ma mnóstwo nowych przyrostów i powoli robi się coraz gęściejszym krzewem. 


Na generatywnych odnóżach bluszczy pojawiły się już pąki kwiatowe. Pnącza te kwitną na przełomie lata i jesieni. 


W ogrodzie znów jest mnóstwo samosiejek. To np. malutka mahonia. 


A to już żywotnik czyli tuja.  


W kąciku egzotycznym pojawiły się dwa bluszcze. 


Wszędzie rozsiewają się fiołki leśne. Jest ich bardzo dużo. Część będę musiał niestety usunąć. 


Wilgoć i ciepło sprzyjają też trawie. Tutaj akurat rośnie w miejscu gdzie wolałbym jej nie widzieć. Cóż... trzeba będzie ją wyrwać.  


W miejscach gdzie nie ma kory sosnowej znów pojawiły się chwasty. Dbają o to, żebym miał co robić. Bo oczywiście za chwilę będę musiał je usunąć.


Mimo, że na pierwszy rzut oka ogród wygląda na uporządkowany i sprzątnięty, cały czas jest co w nim robić. Ale to dobrze, bo bardzo to lubię. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.