Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

wtorek, 4 lipca 2017

Ogrodowe porządki na początku lipca

W sobotni wieczór wróciłem z Poznania, gdzie spędziłem kilka wspaniałych dni. Przez ten krótki czas w ogrodzie zaszły zmiany. Duża wilgotność i wysokie temperatury sprawiły, że rośliny sporo urosły. Dynamiczna pogoda, wichury i ulewy połamały sporo gałęzi. W ogrodzie panował niewielki bałagan. W niedzielę pozbierałem część gałęzi z trawnika. Ale zasadnicze porządki zrobiłem wczoraj. To niewiarygodne, ale z ogrodu zebrałem aż 3 duże kosze mniejszych lub większych gałęzi i konarów. No i oczywiście szyszek. Prawdziwym wyzwaniem było jednak przycięcie mocno rozrośniętych trzmielin.


Pod ostrza sekatorów trafiły nie tylko te, które rosną przy wejściu, ale również szczepione na pniu i formowane odmiany Emerald'n Gold rosnące przy altance.


W kolejce do cięcia czekały bukszpany. Nie zdążyłem przyciąć ich wczesną wiosną. Musiałem więc poczekać do momentu aż młode pędy będą na tyle rozwinięte, żeby bez szkód zniosły przycinanie. Początek lipca to dobry moment na formowanie bukszpanowych żywopłotów czy figur. 


Zarówno trzmieliny i bukszpany przyciąłem dość radykalnie. Miałem przez to sporo sprzątania. Tym razem nie zdecydowałem się na ukorzenianie ściętych końcówek. Jedynie kilka obciętych gałązek Emerald'n Gold trafiło do słoiczka z wodą. Dziś albo jutro posadzę je do doniczek. Oczywiście najpierw oprószę ich końcówki ukorzeniaczem.


Po przycięciu trzmielinowa "kołderka" na skarpach przy schodach wreszcie wygląda w miarę elegancko.


Równie ładnie prezentują się bukszpany. 


Po sprzątnięciu ściętych gałązek nadszedł czas na koszenie trawnika. Ale najpierw specjalnymi nożycami do trawy przyciąłem te źdźbła, do których nie jest w stanie dotrzeć kosiarka. 


Późnym popołudniem ogród wyglądał już ładnie. Pozostało mi jeszcze do sprzątnięcia kilka miejsc. To m.in. dwa zakątki przy wejściu do ogrodu oraz zakątek japoński, gdzie rosną różaneczniki, pierisy i bluszcze algierskie. W tych miejscach nie ma kory sosnowej i co jakiś czas muszę usuwać z nich zielsko oraz igliwie czy szyszki spadające z sosen.


Wczesnym wieczorem zrobiłem kilka zdjęć magnoliom wielkokwiatowym, rosnącym u mnie i u moich rodziców. Ostatnio dostaję na ich temat sporo maili z różnymi pytaniami, dlatego też już jutro napiszę o nich więcej.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

8 komentarzy:

  1. Pięknie! Cudna cienistość. Myślałam, że tylko ja nie zdążyłam wiosną z bukszpanami, a tu proszę, nie jestem sama. Lubię cięcia, nienawidzę sprzątania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, no tak... U mnie jeszcze 9 maja był przymrozek, czyli zbyt wcześnie na cięcie. A potem wyjechałem na kilka dni. Jak wróciłem to już bukszpany ruszyły z wegetacją i musiałem czekać aż do teraz. Ale nie ma tego złego... :-) Serdeczności!

      Usuń
  2. Andrzejku,
    jakoś nie mogę wyobrazić sobie, że Twój ogród przez te kilka dni wymagał aż tak dużo pracy.
    On jest zawsze bardzo starannie wypielęgnowany. Owszem, może wymagał koszenia i delikatnej kosmetyki.
    W jeden dzień nie można osiągnąć tak doskonałych efektów.
    Andrzejku, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Lusiu :-) Po powrocie z Poznania skumulowało mi się sporo różnych prac ogrodowych. Ale faktem jest, że trawnik wyrósł jak szalony. A do tego trzmieliny, które rosną wręcz w oczach. Serdeczności :-)

      Usuń
  3. Oj, mnie też czeka przycinanie trzmielin. Jak na razie odkładam tą czynność, bo nie należy do moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam, tym bardziej, że po cięciu jest straszny bałagan. Wszędzie są listki i obcięte gałązki :-)

      Usuń
  4. I jak czyściutko!
    To grabie czy szczotka firmy fiskars?

    OdpowiedzUsuń