Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

piątek, 30 listopada 2018

Bluszcz pospolity Shamrock

Jak wiecie moja kolekcja bluszczy cały czas się powiększa. W ubiegłym roku w październiku, nieco ponad 13 miesięcy temu podsumowywałem cykl artykułów, w których prezentowałem bluszcze rosnące w moim ogrodzie. Podsumowanie znajdziecie TUTAJ. W całym cyklu opisałem różne odmiany bluszczy pospolitych, kolchidzkich oraz bluszcz algierski i pastuchovii. Pokazałem Wam także te, których nie byłem w stanie zidentyfikować lub które miały błędne nazwy. Na szczęście Czytelnicy oraz internet mi pomogli i znam już teraz wszystkie nazwy odmian bluszczy rosnących w Zimozielonym ogrodzie.

Dziś zaprezentuję Wam bluszcz pospolity Shamrock.


Jego niewielkie liście są trójklapowe, jasnozielone z wyraźnie widocznym unerwieniem. Bluszcz Shamrock jest mniejszy od innych odmian bluszczu pospolitego. Mniejsze są zarówno jego listki, jak i cała roślina, która rosnąc dość wolno po ok. 10 latach może mieć 2 -3 metry wysokości czy szerokości. Ponieważ jest to pnącze taką wysokość osiągnie wtedy, gdy na swojej drodze napotka takie podpory jak ściany, kamienne mury czy pnie drzew.

Roślina preferuje miejsca osłonięte, półcieniste i cieniste. Wymaga wilgotnych, żyznych i przepuszczalnych gleb o odczynie od lekko kwaśnego po lekko zasadowy. Sprzyja mu wysoka wilgotność powietrza. Z uwagi na niewielkie rozmiary i tolerowanie przycinania świetnie sprawdzi się nawet w najmniejszych ogrodach.


Kwitnie późnym latem, a na jesieni wytwarza owoce, które podobnie jak wszystkie części rośliny dla ludzi są trujące. Owoce jednak mogą nam najbardziej zaszkodzić powodując zatrucia pokarmowe. Osoby uczulone po zjedzenie znacznej ilości "jagódek" mogą mieć problemy z oddechem oraz pracą serca. Ale "uczuleniowcom" poważniej mogą zaszkodzić nawet orzechy czy mleko lub inne rodzaje codziennych składników żywności.

Mimo tego gorąco Wam polecam uprawę tej ślicznej i rzadko spotykanej odmiany bluszczu.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

czwartek, 29 listopada 2018

Wpływ mrozów na liściaste rośliny zimozielone

Ostatnie dni, a szczególnie noce przyniosły w okolice Warszawy ujemną temperaturę. Dziś rano było -5 stopni. O ile wczoraj i przedwczoraj w ciągu dnia było n"na plusie" to dziś w najcieplejszym momencie dnia były tylko -2 stopnie C. Jutro i pojutrze też będzie mroźno, nocami temperatury mogą spadać nawet do -10 stopni. W wielu rejonach Polski, szczególnie na wschodzie, w Małopolsce i na Podkarpaciu będzie jeszcze zimniej. Jak z taką aurą radzą sobie rośliny? 


Zdecydowana większość odpornych na mrozy roślin liściastych zapobiega nadmiernej transpiracji wody. Dlatego też zrzuca liście na zimę. Ich pnie i konary otacza warstwa kory chroniąca te rośliny zarówno przed mrozem jak i przed palącym słońcem. Drzewa i krzewy iglaste nie mają na ogół takich problemów gdyż ich szpilki (to postać liści) często są mocno nawoskowane, mają znacznie mniej szparek, a ich niewielka powierzchnia znacząco ogranicza utratę wody. 


A jak sobie radzą liściaste rośliny zimozielone?  Podobnie jak ich iglaści bądź bezlistni poza sezonem "znajomi" gdy temperatury spadają odprowadzają część wody z liści do korzeni. Dlatego też ich liście podczas przymrozków czy mrozów są zwinięte w rurki lub więdną. Wyglądają wtedy jak pomięte chusteczki. Ale nie jest to objaw żadnej choroby lecz sposób na ograniczenie transpiracji wody.Doskonałym przykładem na taką reakcję obronną mogą być różaneczniki. Ale nie tylko! Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć. 

Poniżej wspomniane już różaneczniki. 


Barwinek pospolity.


Kiścienie wawrzynowe. 


Aukuby japońskie.


Kaliny sztywnolistne. 


Kalina wonna Awabuki.


Laurowiśnia wschodnia Caucasica.


Mahonia pośrednia Wintersun. 


Warto zwrócić uwagę na to, że część roślin zimozielonych, chociaż nie zrzuca liści, to jednak zmienia ich ubarwienie. W kolorowych liściach jest znacznie mniej chlorofilu, a więcej innych substancji chemicznych, które wpływają na ich barwę. Tak dzieje się z kiścieniami i trzmielinami pnącymi. 


Za kilka dni powrócą dodatnie temperatury. W centralnej Polsce prognozowane są także dosyć obfite opady deszczu. Ale nie zapomnijcie, żeby przed nadejściem prawdziwej zimy  porządnie podlać liściaste rośliny zimozielone. Dzięki temu będzie im łatwiej przetrwać okres suszy fizjologicznej, który występuje zawsze zimą. W utrzymaniu wilgotności gleby pomoże też ściółkowanie podłoża korą sosnową. Osłoni ona także korzenie roślin przed mrozami, a latem zapobiegnie wysuszaniu podłoża. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

środa, 28 listopada 2018

Dokarmianie ptaków, wiewiórek i innych drobnych zwierząt

Za oknami lekki mróz, jesień powoli przechodzi w zimę. Część ptaków spędzających w Polsce lato już dawno odleciała. Te, które zimują w naszym kraju póki co mają w czym wybierać. Kolorowa, naturalna ptasia stołówka pełna jest owoców. 

Mimo bogactwa naturalnego pożywienia sezon na dokarmianie ptaków i innych gości ogrodowych należy uznać za otwarty! Gdzieniegdzie trwa on przez cały czas. Pamiętajmy, że jeśli dokarmiamy ptaki zimą, a w naszej okolicy brakuje naturalnych składników pożywienia dla naszych latających przyjaciół to powinniśmy dokarmiać ptaki przez cały rok. 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć naturalnej ptasiej stołówki. 

W tym roku niektóre krzewy wyjątkowo obrodziły w owoce. Ostrokrzewy Meserveae Blue Princess (odmiana żeńska) oferują ptakom mnóstwo pożywienia na zimę. Pamiętajcie, że aby one owocowały potrzebne są odmiany żeńska i męska (Blue Prince lub inny odmiany meserveae).


Mahonie też obrodziły, ale ptaki zjadły już zdecydowaną większość owoców. Co ciekawe te niebieskie kuleczki mogą również spożywać ludzie. Może nie na surowo, ale np. w postaci nalewek czy powideł. Są bardzo bogate w polifenole i witaminę C.


Nie próbujcie natomiast owoców cisu. Dla ludzi są one trujące! Ale dla ptaków już nie. Zimą cisy są wręcz oblepione przez sikorki czy grubodzioby. 
 

Berberysy należą do ptasich przysmaków. W tym sezonie na pewno ich nie zabraknie. Owoce berberysu są jadalne także dla ludzi. Bogate są w witaminy, szczególnie C, beta karoten, alkaloidy, pektyny i kwasy organiczne. Podnoszą odporność organizmu! Ze świeżych owoców można przygotować soki, dżemy, konfitury czy nalewki. Kremy z owocami berberysu stosowane są również w kosmetyce. Świetnie zwalczają trądzik czy przebarwienia skóry.


Owoce dzikiej róży to ważny składnik ptasiej diety. Ale my też możemy je spożywać. Konfitury, soki czy nalewki z tych owoców należą do najsmaczniejszych! No bo czymże byłby porządny i pyszny pączek bez konfitury z róży?


Ptaki nie pogardzą też winogronami. Nawet jak trochę przemarzną ptakom to nie będzie przeszkadzać. Jeśli macie w ogrodzie winogrona zostawcie trochę kiści dla ptaków. 


A co zrobić jeśli w ogrodzie czy w okolicy nie ma takich naturalnych źródeł pokarmu dla ptaków?


Ptaki czy wiewiórki dokarmiamy przede wszystkim w okresie od późnej jesieni do wczesnej wiosny. Nie da się ustalić konkretnego terminu, gdyż wszystko zależy od pogody. najważniejsze jest to, żeby po rozpoczęciu dokarmiania robić to bardzo regularnie. Ptaki i inne drobne zwierzęta przyzwyczają się, do tego że w karmniku mogą znaleźć uzupełnienie dla swojej diety i gdy go zabraknie narazimy je na głód! Pamiętajmy również, że to tylko uzupełnienie ich pokarmów, a nie jedyne źródło jedzenia. Jeżeli ptakom brakuje w okolicy naturalnych źródeł pokarmu to powinniśmy kontynuować dokarmianie również w okresie od wiosny do jesieni.
Podstawowym błędem jest dokarmianie ptaków czy zwierząt resztkami z naszych stołów! Zawierają one sól i przyprawy, które mogą być dla nich szkodliwe. Nie wolno również dawać im produktów przeterminowanych lub zgniłych, bo w ten sposób w skrajnych przypadkach doprowadzimy zwierzaki do śmierci.


Małym ptakom np. leśnym czy wróblom można drobno kruszyć chleb, ale pod warunkiem, że jest on obeschnięty. Najlepiej jeśli jest to pieczywo pełnoziarniste. 

Wiewiórkom możemy zaserwować orzechy (w łupinach). nie pogardzą one również chlebem czy suszonymi owocami. Nie wolno natomiast dawać im owoców kandyzowanych! Dobrze jest jeśli codziennie podamy zwierzętom wodę. Najlepiej nalać do naczynia letnią wodę. Przy mrozach na pewno szybko ostygnie, ale trochę dłużej niż zimna pozostanie niezamarznięta. Nie wolno nalewać wrzątku, gdyż ptaki czy wiewiórki mogą się sparzyć gorącą wodą. 

Ptakom sypiemy ziarna zbóż (np. pszenicy) oraz np. słonecznik (łuskany albo w łupinach). Nie pogardzą one również siekanymi owocami suszonymi czy drobno posiekanym świeżym jabłkiem. Sikorki uwielbiają słoninę. Wieszamy ją wtedy, kiedy temperatura spadnie poniżej zera. Powinna to być surowa słonina bez żadnych przypraw, najlepiej ze skórą, wtedy wygodniej nam będzie ją powiesić, a ptakom będzie łatwiej ją jeść. Gdy temperatura wzrośnie powyżej zera należy zdjąć słoninę gdyż wtedy szybko jełczeje i staję się niejadalna dla ptaków. Słonina nie powinna wisieć dłużej niż 3-4 tygodnie!


Oprócz ziaren zbóż możemy wysypać ptakom drobne kasze czy np. płatki owsiane. W sklepach ogrodniczych czy w marketach możemy kupić gotowe mieszanki karmy dla ptaków zarówno w postaci sypkiej jak i w postaci zwartych kul umieszczonych w drobnej siatce. Te ostatnie zawieszamy na druciku, tak aby kula mogła się swobodnie kołysać. Jest to szczególnie ważne dla sikorek! 

Ptaki skorzystają na pewno z naturalnych źródeł pokarmu takich jak wspominane na początku owoce ostrokrzewu, bluszczy czy ognika. Możemy również pomyśleć wcześniej  o dokarmianiu ptaków i zamrozić późnym latem lub jesienią owoce porzeczki czy jarzębiny. Mrożone owoce są bardziej wartościowe niż suszone. Mają więcej witamin i minerałów.


Jeże na ogół zapadają w sen zimowy. Ale czasami, gdy zimą dosyć długo utrzymują się dodatnie temperatury (powyżej +5 czy +7 stopni C) potrafią się wybudzić i szukać pokarmu.  Dobrze jest więc wysypać w miejscach gdzie żerują suchą karmę dla psów lub kotów. Dobrze jest także wystawić jeżom naczynie z wodą. Zadbajcie o to, żeby nie była zamarznięta!

Przede wszystkim należy pamiętać, że dokarmianie zwierząt to nie zabawa na jeden dzień czy na weekend. Mamy im pomagać a nie szkodzić!

Na zakończenie zdjęcie ptaków odwiedzających nasze karmniki, autorstwa wiktor229.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 27 listopada 2018

Idzie zima?

Dzisiejszy poranek przywitał mnie mrozem. Niezbyt dużym, ale wystarczającym aby pokryć lodem powierzchnię oczka wodnego. Niektóre rośliny chroniąc się przed niskimi temperaturami pozbywają się części wody z liści. Wtedy te ostatnie wyglądają jakby wyszło z nich życie. Więcej o tej ciekawej i niezbędnej funkcji życiowej roślin napiszę w osobnym poście. 

Rano było pochmurno, ale przed południem niebo się rozpogodziło i zaświeciło słońce. Temperatura wzrosła do +2 stopni C. I tyle. A więc dalej zimno.


Wał chmurowy szybko przesuwał się z północy na południe. Rozkład chmur w południe nad Polską i Europą doskonale widać na poniższym zdjęciu satelitarnym pochodzącym ze strony internetowej www.sat24.com


Najbliższe dni przyniosą nam kolejne spadki temperatur. Nocami może być nawet -8 stopni! Ale podobno od przyszłej niedzieli czeka nas niewielkie ocieplenie. Czyżby więc nie jest to jeszcze początek zimy? Miejmy nadzieję, że nie. Wszak mrozy to w listopadzie nic nowego. 

Korzystając z dzisiejszej pogody pospacerowałem trochę po ogrodzie. Zrobiłem oczywiście sporo zdjęć, którymi się z Wami podzielę. Zapraszam na wirtualny spacer po Zimozielonym ogrodzie. 


Na oczku wodnym przez cały dzień utrzymał się lód. Tylko miejscami, przy kamieniach nad brzegiem lód się troszkę rozpuścił. Mimo tego, że w ciągu dnia panowała dodatnia temperatura na trawie i roślinach utrzymywał się lekki szron. Słońce jest już zbyt nisko, aby ogrzać w dzień te miejsca. Poza tym chowa się za drzewami. 


Niektóre zimozielone rośliny liściaste np. trzmieliny pnące Emerald'n Gold z uwagi na zbyt małą ilość światła słonecznego, krótki dzień i niskie temperatury zmieniaja zabarwienie swoich liści. Za to wrzosy wciąż utrzymują się w dobrej, kolorowej kondycji.


W świetnej kondycji są także ostrokrzewy czy zimozielone berberysy.  Dla nich nie są groźne nawet 20-stopniowe mrozy. 


Późna jesień w Zimozielonym ogrodzie ma swoje uroki. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.