Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

wtorek, 6 listopada 2018

Wspaniały listopadowy poranek

Uwielbiam takie dni jak dzisiejszy. Od samego rana świeci piękne słońce i wcale nie czuć, że mamy już 06 listopada. A przecież przed nami najkrótsze dni w roku. Nasza dzienna gwiazda wzeszła dziś w Warszawie o 06.40, a zajdzie prawie dokładnie o 16.00. Dzisiejszy piękny, ciepły i słoneczny dzień będzie trwać 9 godzin i 20 minut. Ale już za nieco ponad miesiąc rozpoczną się najkrótsze dni w roku. Od 12 grudnia aż do Sylwestra długość dnia wahać się będzie pomiędzy 7 godzinami i 42 minutami (19-26 grudnia), a 7 godzinami i 47 minutami (12 i 31 grudnia). Im dalej na północ kraju tym dzień jest krótszy. W okresie od przesilenia jesiennego do przesilenia wiosennego na południu Polski jest odwrotnie. I tak, w połowie grudnia mieszkańcy Zakopanego mogą cieszyć się dniem dłuższym o ok. godzinę od tego, który jest w Trójmieście.


Ostatnie dni przyniosły sporą dawkę wilgoci. Padało i było pochmurno. Ale wczoraj tuż po 12.00 niebo się rozpogodziło. Wieczorem za to była spora mgła. Tu gdzie mieszkam, w lesie między drzewami nie było jej aż tak bardzo widać, ale wyobrażam sobie jak gęsta mgła musiała być nad łąkami, które znajdują się niecały kilometr ode mnie. Nocne zamglenia pozostawiły po sobie ślady. Wszędzie jest mokro, zupełnie jak po deszczu. Przede mną grabienie liści z trawnika, ale czekam, aż chociaż trochę obeschną.  

Zanim poszedłem na poranny spacer po ogrodzie zrobiłem kilka zdjęć z okien domu i z balkonu. Dookoła wciąż jest kolorowo, a podkreśla to dosyć ostre słońce i błękitne, niesamowicie błękitne, lazurowe wręcz niebo.  Na balkonie wciąż kwitną pelargonie. Na płatkach ich kwiatów dostrzec można drobne kropelki porannej rosy.


Lubię taką jesień. Zrównoważona, ze sporą dawką słońca i deszczu, ciepła, za którym już niedługo zatęsknimy i tak potrzebnej o tej porze roku wilgoci. Poranne słońce, co prawda dość nisko wisiało nad horyzontem, ale wspaniale oświetlało zarówno dom jak i część roślin rosnących w ogrodzie. 


Rosa była wszędzie. Na trawniku, na liściach, na krzewach. Nawet na drobnych pajęczych sieciach. 


Spacerowałem sobie po ogrodzie ciesząc się każdą chwilą słońca i ciepła. Podziwiałem wspaniałe obrazy malowane przez naturę. No i nie ukrywam, że podziwiałem tez moje zimozielone rośliny liściaste. Teraz są wreszcie widoczne wśród prawie łysych gałązek innych drzew czy krzewów. 


Cienie pokazują jak nisko nad horyzontem jest słońce. Dodam, ze zdjęcia robiłem ok. 09.30, czyli wcale nie tak wcześnie! 


Chwilo trwaj chciałoby się powiedzieć. I podobno ma trwać. Wg prognoz w Warszawie i okolicach taka pogoda jak dziś ma się utrzymać jeszcze przez kilkanaście dni. Jedynie 11 listopada ma padać deszcz.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz