Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

poniedziałek, 10 października 2016

Gdzie ta złota polska jesień?

Ostatnie dni przyniosły ochłodzenie, chmury i deszcz. Co prawda nie było jeszcze przymrozków, ale w ciągu dnia temperatury też nie zachwycają. 10-12 stopni to trochę mało. Cieszmy się jednak z deszczu. Jest on bardzo potrzebny. Tym bardziej, że koniec lata i początek jesieni były znów bardzo suche. W przerwie pomiędzy deszczem i wiatrem pojawiały się jednak słoneczne chwile, które pozwalały chociażby na oczyszczenie oczka wodnego z liści, które do niego wpadają. 


Nie zdecydowałem się jeszcze na rozpięcie siatki nad oczkiem, a to dlatego, że do wody wpada też mnóstwo igieł i nasion z brzóz, które pływają po lustrze wody. Dosyć łatwo je wyłowić. Gdybym założył siatkę nie mógłbym już tego zrobić bez zdemontowania okrycia.


Ostatnio mam pecha z internetem. Od kilkunastu dni nie działa moja strona internetowa. Mój kuzyn informatyk nad tym pracuje. Ale to jeszcze nic! Parę dni temu zniknął mój blog! Kiedy otworzyłem google i chciałem się zalogować otrzymałem komunikat, że konto zostało skasowane. Niestety z mojej winy, bo kilka godzin wcześniej usunąłem z telefonu komórkowego swoje konto, niestety google zamiast wywalić je tylko z jednego urządzenia całkowicie je skasowało. Co za tym idzie mój blog też zniknął. Nogi się pode mną ugięły! 4 i pół roku pracy, ponad 1400 postów poszło... nie napiszę gdzie. Ale... Udało mi się odzyskać konto i przywrócić bloga. Nie przeszkodziło to jednak, żeby w ubiegły czwartek i sobotę blog znów zniknął. Na szczęście tym razem nie było już tak trudno i odzyskałem znów całą zawartość bloga. W każdym razie miałem ostatnio trochę przygód z siecią i mam nadzieję, że to już koniec niespodzianek. Na pewno wyobrażacie sobie jak się poczułem gdy zobaczyłem, że mój blog nie istnieje... Ale wróćmy do tego co dzieje się w ogrodzie.
Ze krótkich słonecznych chwil korzysta też Dyzio, który wygrzewa się w całkiem jeszcze ciepłych promieniach słońca. Niestety skacząc po trawie zbiera mnóstwo nasionek brzóz i igieł sosnowych, które potem skrupulatnie przynosi do domu. Jedynym wyjściem jest czesanie kotka na wycieraczce, tuż przy wejściu. Na szczęście zwierz nie boi się grzebienia i lubi jak się go nim trochę potarmosi. 


Dziś u mnie słońce nie wyjrzało zza chmur. Wręcz przeciwnie. Popołudniu zaczęło padać. Ale nie ma co narzekać. Jak już pisałem wyżej deszcz jest naprawdę bardzo potrzebny. Kiedy kilka dni temu przesadzałem krzewy zauważyłem, że ziemia jest wyschnięta na pył! Jedynie tam, gdzie permanentnie podlewam jest jeszcze trochę wilgotno. 

Za to w miarę ciepła aura i brak przymrozków powodują, że kwiaty na balkonie mają się jeszcze całkiem dobrze. Jest już co prawda za mało słońca i nie kwitną tak jak latem, ale wciąż jeszcze zdobią skrzynki.


Na balkonie wciąż stoją jeszcze kwiaty domowe, który nie zaszkodzi troszkę chłodu. Natomiast na pewno zabiorę je do domu przed nadejściem przymrozków.


Kwiaty na schodach też mają się nieźle. Ale ponieważ mamy już jesień do wystroju schodów trafiły już wrzosy i ozdobne kapusty. 


W ogrodzie leży coraz więcej liści.  Część funkii jest już prawie całkiem żółta. Inne o dziwo jeszcze nie zmieniły kolorów. Niedawno grabiłem trawnik ale znów jest cały usłany żółtymi listkami. 


Azalie wielkokwiatowe też już poczerwieniały. A część z nich już zupełnie zgubiła liście i teraz zdobią je tylko pąki, które zakwitną już za kilka miesięcy.  


Hortensja Anabelle również żółknie. Ciężkie od deszczu kwiaty pochylają się pomimo podparcia rośliny stelażem.  


Jednak mimo końca pierwszej dekady października dookoła jest jeszcze całkiem zielono. Padający ostatnio deszcz powstrzymał gwałtowne spadanie liści. Trzeba jednak mieć świadomość, że jeśli przyjdą przymrozki to liście opadną bardzo szybko. A na następne będziemy czekać przez ponad 5 miesięcy. No chyba, że popatrzymy na liściaste rośliny zimozielone. One w tym czasie będą  wyjątkowymi ozdobami naszych okolic.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

4 komentarze:

  1. To koszmarne chwile przeżyłeś! Slusznie zauważyłeś - słoneczne chwile:-) W pazdziernkow pamietam czeste napływy powietrza z kierunkow poludniowych...tu nic takiego nie widać. Jeszcze rzeczywiscie dość zielono, ale święte slowa, niedlugo bedzie mozna liczyc tylko na zimozielone lisciaste:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj powiem Ci, że jak ukazał mi się komunikat "blog nie istnieje" to aż zamarłem. Ale na szczęście szybko się ogarnąłem i wziąłem do działania. No i się udało. A ze stroną... Czekam na działania mojego kuzyna. Liście spadają więc oby jak najwięcej było naszych zimozielonych :-) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Zgadzam się w 100 procentach i staram się zeby zdazyc przed zimą z zaplanowanymi nasadzeniami zimozielonych lisciastych. Po laurowisni przyszedl czas na berberys julianny :-). W zeszlym tygodniu zamowilem 8 sztuk na niewielki zywoplot :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! To bardzo odporna odmiana. Nawet jak lekko przemarznie to wiosną świetnie się odradza. Gratulacje!

      Usuń