Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

niedziela, 8 grudnia 2013

Zimozielony ogród - nowy domownik

Na ogół piszę o roślinach, ogrodach botanicznych, parkach, oczywiście o moim ogrodzie, czasami też o aurze panującej za oknami. Dziś zupełnie odmienny temat. Napiszę o nowym domowniku, który pojawił się w moim domu dokładnie 2 tygodnie temu. Ale od początku...

W październiku na kompostowniku u moich rodziców zaczął buszować malutki kociak. Biedaczek był sam. Nie wiadomo czy jego kocia mama go porzuciła, czy może on jej gdzieś zginął. Może ktoś go wyrzucił z samochodu, albo kocicę ktoś lub coś zabiło. W każdym razie maluszek był strasznie zdziczały. Bał się ludzi i na widok człowieka uciekał gdzie pieprz rośnie. Mój tata postanowił go dokarmiać. Po pewnym czasie kociak przyzwyczaił się do niego, a ponieważ zaczęło robić się zimno ojciec skonstruował mu ze styropianu cieplutki domek, w którym mógł sobie kotek spać. Do domu nie chciał wejść, tym bardziej, że u rodziców jest jamniczka. Pomimo tego, że się zakolegowali to jednak pies nie chciał wpuścić kotka dalej niż do przedpokoju. Często obserwowałem to czarno - brązowe maleństwo przez okno, jak buszowało po ogrodzie rodziców. Było mi go strasznie szkoda i postanowiłem go "zsocjalizować" i zabrać do domu.

Początki były trudne. Kociak był zdziczały i cały czas bał się ludzi. Proces przyzwyczajania kota do mnie rozpocząłem od przeniesienia jego budki oraz miski na moje schody wejściowe do domu. Zacząłem go dokarmiać. Początkowo uciekał, ale jak skonstruowałem mu najprostszą zabawkę dla kota, czyli papier na nitce, zaczął się ze mną bawić.


Po zaledwie kilku dniach kotek dał mi się wziąć na ręce. Postanowiłem, że zanim zabiorę go do domu to go odrobaczę i usunę ewentualne robale, które mogły żyć na jego skórze. Zrobiłem to w ciągu 3 dni. Kot wciąż niepewnie wchodził za swoją zabawką do przedpokoju, ale niestety szybko uciekał. Nie czuł się pewnie w mieszkaniu!

W sobotę 23 listopada kotek po raz pierwszy był przez dłuższy czas w moim mieszkaniu. Biegał po nim, wszystko wąchał i zaglądał w każdy kąt. Dodam, że już w sobotę kupiłem mu kuwetę i żwirek i postawiłem ją w toalecie.

No i w niedzielę 24 listopada stało się! Po powrocie z kina, a było to tuż po 17.00 zabrałem kotka znów do domu. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że zostanie na noc. Pierwsze kroki skierowałem (z nim na rękach) do toalety. Wsadziłem go do kuwety i pokazałem mu żwirek oraz pogrzebałem w nim ręką. Kot później znów biegał po domu. Skakał na kanapę i bawił się papierem na nitce. Potem ku mojemu zdziwieniu pomaszerował do toalety (drzwi zostawiłem lekko uchylone) i po raz pierwszy się do niej załatwił! Na szczęście tak mu zostało do tej pory. Potem poszło jak po sznurku... Przyniosłem do domu jego miseczkę i talerzyk i postanowiłem, ze zostanie na noc. Rano wstałem z duszą na ramieniu, na szczęście kotek nic nie napsocił. Jedyne co zdziałał to uzupełnienie kuwety. Ale to było akurat na duży plus dla kota... no i dla mnie oczywiście.

Po dwóch dniach przyjechały drapak, transporter i legowisko. Dyzio, bo tak został nazwany, czasami z niego korzysta, ale chętniej leży sobie tutaj:



Kot się totalnie udomowił, i to wciągu kilku dni! Lubi wątróbkę drobiową i surowe mięsko lub rybkę. Je suchą karmę oraz pokarm dla kociąt z saszetek. Pije mleko, od wczoraj również takie specjalne, z obniżoną zawartością laktozy. Bawi się na drapaku, skacze po kanapie i po łóżku. Póki co jedyną rzeczą, którą zrobił źle było dwukrotne wygrzebanie, a finalnie pogryzienie liści dwóch małych dracen. Dobiera się też do zamiokulkasa.


Jaki jest związek Dyzia z Zimozielonym ogrodem? Ano taki, że zanim zamieszkał w domu to hasał po trawniku i załatwiał się w kąciku różanecznikowym.

Teraz ma ciepło, załatwia się do kuwety no i ma całodobową opiekę. W moje imieniny Dyzio został zaszczepiony. Mimo tego, że po raz pierwszy był w transporterze i po raz pierwszy jechał samochodem, Dyzio bardzo dzielnie zniósł podróż do weterynarza oraz samo szczepienie.

I tak dom w Zimozielonym ogrodzie zyskał nowego domownika!

8 komentarzy:

  1. Witam jak bym widział nasze koty psotniki,nasze kocice które wprowadziły się do naszego domu gdzie był już nasz rudy kocur też najpierw aby choć wpuścić do kotłowni a już następnego dnia buszowały po całym mieszkaniu pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, Dyzio momentalnie się udomowił. Aż byłem w szoku! PS. To Cię może zaciekawić: http://zimozielonyogrod.blogspot.com/2012/09/zimozielony-zachod-polski.html Pozdrowienia. Miłej niedzieli!

      Usuń
    2. Witam widzę że byłeś w mojej okolicy (5 km od nas ) następnym razem jak byś był w tej okolicy zapraszam do nas a pokażemy Ci nie takie zamki i pałace oraz roślinność w terazniejszej naszej okolicy, a jeśli chodzi o laurowiśnię jaką pokazujesz na swoim poście to mamy posadzone jej szczepki akurat nie od tej rodziny może u której ją widziałeś ale też od mieszkańca z Brodów.Pozdrawiam

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję, na pewno się odezwę. Ode mnie do Was jest dosyć daleko, ale mam przyjaciół w Zielonej Górze i pewnie się tam wybiorę jakoś latem. Musze koniecznie zobaczyć Park Mużakowski po obu stronach granicy :) laurowiśnie były super :0 U nas niestety ta odmiana potrafi przemarznąć, ale u Was jest cieplej zimą :) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Ale super taki czworonożny przyjaciel daje wiele radości :-) Ja mam młodego psiaka Misia się nazywa ma 8 miesięcy i to nie całe i już podbiła moje serce na całego i stale towarzyszy mi podczas robienia zdjęć w parku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ja też myślałem kiedyś o piesku, ale los sprawił, że przygarnąłem bezdomnego kotka :)

      Usuń
  3. Gratuluję Andrzejku, świetnie się spisałeś. Teraz będziesz miał przyjaciela na dobre i na złe. Dyzio jest śliczny i chyba już Cię polubił. Pogłaskaj go ode mnie. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, polubił mnie bardzo. Bardzo polubił też kanapę, łóżko, swoje naczynia (oczywiście pełne) no i zaczyna lubić skakanie po półkach na książki, co mnie trochę mniej cieszy, bo mam tam sporo różnych pierdołek typu jakaś wieża Eiffla czy szklana piramida Cheopsa :) Dyzia pogłaskałem, a on wymruczał, żeby Ci podziękować i pozdrowić :) Serdeczności :)

      Usuń