Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

sobota, 3 stycznia 2015

Wietrzny weekend

Od kilku dni w mojej okolicy pogoda jest kapryśna i bardzo dynamiczna. Po krótkim ochłodzeniu powróciły dodatnie temperatury. Od wczoraj wieje bardzo silny wiatr. Jak podają różne źródła w niektórych miejscach Polski wieje z prędkością przekraczającą 120 km/h. Wiatr powoduje różne szkody, zrywając linie energetyczne czy telefoniczne oraz niszcząc zabudowania. Dzisiejsza pogoda trochę przypomina mi tę, która panowała na początku grudnia 2013, kiedy Polskę nawiedził orkan Cyryl. 

Od wczorajszego wieczora wiatr nałamał mnóstwo różnej wielkości gałęzi. Porozrzucane są po całym ogrodzie. A wciąż jeszcze wieje i, jak zapowiadają synoptycy taka sytuacja pogodowa ma się utrzymać aż do jutra.




W oczku oprócz drzew odbijają się pędzące chmury. Z oczka zniknęła cienka warstwa lodu i chwilowo mogłem wyłączyć napowietrzacz. Pamiętajmy jednak, że aby zapewnić rybom, żabom czy roślinom odpowiednie warunki do przezimowania wodę w oczkach wodnych należy dotleniać. Najlepsze są do tego specjalne urządzenia zwane sztucznymi przeręblami. Są one na ogół wyposażone w napowietrzacz i grzałkę, która powoduje, że woda pod takim przeręblem nie zamarznie aż do momentu gdy średnia temperatura otoczenia nie spadnie poniżej -10 stopni. Ale nawet wtedy ryby sobie poradzą. Ważne jest aby oczko przynajmniej na niewielkiej powierzchni miało głębokość min. 100 cm. Wodę można dotleniać również za pomocą specjalnych tabletek powoli uwalniających środki chemiczne, które w styku z woda produkują tlen.


Dodatnie temperatury spowodowały, że ryby powróciły pod powierzchnię tafli wody. Wygląda to tak, jakby żerowały, ale pamiętajmy, że od jesieni są one w letargu i tylko wegetują czekając na wiosnę. Dokarmianie ryb należy zakończyć już jesienią, kiedy temperatura wody spadnie poniżej 10-12 stopni C.


Pogoda sprawia, że krokusy są coraz większe. Na niektórych kiełkach widać już maleńkie listki. 


W ogrodzie pojawił się dziwny gość. Na początku myślałem, że ktoś wrzucił kawałek pomarańczy. Jednak gdy podszedłem bliżej zauważyłem, że to "coś" ma galaretowatą konsystencję i wygląda trochę jak grzyb. Nie jest to raczej smardz, chociaż swoim wyglądem trochę go przypomina. Nie ma jednak trzonu, więc to raczej nie on. A może ktoś z Państwa wie co to za "cudak"?

 
 Do ogrodu znowu powrócił kret. Zwierzątko kontynuuje swoją podróż przez środek mojego ogrodu.


Doszedł już do ogrodzenia i ciekaw jestem, czy sobie pójdzie, czy też zawróci i dalej będzie niszczyć ogród. Kretowi poświecę w najbliższych dniach osobny post. Warto poznać kilka ciekawych sposobów na pozbycie się tego szkodnika.


Silny wiatr momentami rozganiał chmury dzięki czemu co jakiś czas pojawiało się słońce. Dzisiejsza pogoda bardziej przypomina mi marzec niż styczeń. W sumie to chciałbym, żeby już była wiosna, a przynajmniej żeby było więcej słońca i dłuższe dni. 



W najbliższych dniach oprócz posta o kretach napiszę również o najważniejszych wydarzeniach w 2014 roku w moim ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz