Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

sobota, 30 czerwca 2012

Pielęgnacja ogrodu

Witam Państwa w ten gorący i słoneczny dzień. W Podkowie Leśnej są już 33 stopnie w cieniu, a temperatura wciąż rośnie. Nie o tym jednak chciałem napisać. Dziś kilka słów o pielęgnacji o grodu oraz porcja zdjęć pokazujących efekty tych czynności.

Pielęgnacja ogrodu to nie tylko regularne koszenie trawnika czy cięcie krzewów i drzew. Do zabiegów pielęgnacyjnych lub jak kto woli, kosmetycznych zaliczyć możemy również usuwanie chwastów lub uzupełnianie kory sosnowej.


W innych postach przedstawiałem jak można uniknąć codziennej walki z chwastami używając agrowłókniny i kory sosnowej do wyściółki. Nie wszystkie jedna miejsca można wysypać korą. Ja w kilku miejscach nie mam jej i muszę co jakiś czas ręcznie usuwać wszystkie chwasty. Oto efekty moich prac. 

Przy wejściu do ogrodu nie ma kory, gdyż z sosen spada w tym miejscu dużo igieł oraz szyszek, i czyszczenie kory z nich byłoby strasznie trudną czynnością. Tym bardziej, że nie ma dużo powierzchni do czyszczenia z chwastów.

Prawa strona patrząc od strony ogrodu.


 I lewa, również patrząc od ogrodu.


Wyczyszczenia z chwastów domagał się również zakątek rododendronowy. Dodam, że po takim odchwaszczeniu dobrze jest co jakiś czas przegrabić te miejsca i lekko ruszyć ziemię, co powinno zniszczyć kiełkujące chwasty. Jeśli w miejscu gdzie są chwasty rośnie dużo roślin ozdobnych to zdecydowanie odradzałbym chemiczne zwalczanie chwastów. Możemy niechcący zniszczyć również nasze piękne krzewy lub kwiaty.


Do dziś miałem problem z trawą wrastającą w kamienie otaczające oczko wodne. Podczas koszenia musiałem używać podkaszarki, żeby pozbyć się tej trawy. niestety do szału doprowadzało mnie wieczne zrywanie się żyłki w tym urządzeniu. Postanowiłem wykopać trawę na pasku o szerokości ok. 10 cm. Teraz będę mógł wjechać na ten pasek kosiarką i dokładnie wykosić całą trawę wokół oczka. Muszę jeszcze pomyśleć czy nie wysypać tego paska kamieniami (niedużymi otoczakami - takimi jak w kąciku egzotycznym), czy może korą sosnową.



Ponieważ przy nowo posadzonych bukszpanach nie mogłem położyć pod korę sosnową agrowłókniny, w miejscu tym rośnie trochę chwastów, na szczęście nie ma ich wiele. Po ich wyrwaniu uzupełniłem korę. Jeżeli nie wykładamy pod spód agrowłókniny to warstwa kory powinna mieć co najmniej 5-10 cm, żeby nie dopuścić do rozwoju chwastów.



Przy ogrodzeniu, podobnie jak przy oczku wodnym, trzeba było zwalczać wrastającą w siatkę trawę. Od dzisiaj już bez problemu wjadę kosiarką pod sam płot i skoszę równo trawę.


A na koniec jeszcze zdjęcie domu. Wszystkie zdjęcia z tego posta robiłem dzisiaj, czyli w ostatnim dniu pierwszego półrocza 2012.


piątek, 29 czerwca 2012

Świerk biały Conica - Picea glauca Conica

W moim ogrodzie dominują liściaste rośliny zimozielone. mam jednak również trochę iglaków - nie licząc oczywiście starych sosen. Pośród rododendronów, kiścieni, bukszpanów czy bluszczy można znaleźć jałowce płożące, tuje kuliste oraz świerki białe Conica, którym chciałbym poświęcić dzisiaj kilka słów.

Świerk biały Conica (Picea glauca Conica) jest wolno rosnącą odmianą świerka, wytrzymałą na niskie temperatury i przesuszenie gleby. Lepiej jednak rośnie w lekko wilgotnej, kwaśnej i żyznej glebie. Rośnie w formie stożkowej. Jest bardzo gęsty. Ma drobne delikatne  i zielone igły,. Młode przyrosty są jasnozielone i nadają temu krzewowi iście rajskiego wyglądu. Jego przyrosty dochodzą do ok. 5 - 10 cm rocznie. Osiąga maksymalnie niewiele ponad 2 metry wysokości. Preferuje miejsca słoneczne. 

W moim ogrodzie rośnie 5 sztuk tych pięknych krzewów. Co ciekawe 2 mają bardzo mało słońca. W zasadzie rosną w miejscach całkowicie zacienionych. Na poniższym zdjęciu na skrajach rododendronów katawbijskich widać oba świerki.


W miejscach zacienionych narażone są one na atak przędziorków. Należy je polewać co jakiś czas zimną wodą lub stosować środki chemiczne zwalczające te szkodniki. Na poniższym zdjęciu widać drugi ze świerków Conica rosnący w pełnym cieniu. Miejsca, w których brak jest igieł zostały zaatakowane przez przędziorki, jednak powoli zarastają i już prawie ich nie widać. Niestety musiałem szkodniki zwalczyć chemicznie. 


Kolejny i największy w moim ogrodzie świerk Conica rośnie w miejscu półcienistym. Proszę zwrócić uwagę, że od południowej strony, tej bardziej nasłonecznionej (na zdjęciu po prawo) świerk jest gęściejszy.


Ten krzew również był atakowany przez przędziorki. Ich obecność i działalność powoduje brązowienie i opadanie igieł. 

Świerki te lubią nawożenie. Najodpowiedniejszy jest nawóz do iglaków. W przypadku brązowienia igieł można użyć nawozu interwencyjnego lub specjalnego nawozu przeciwko brązowieniu igieł (profilaktycznie). Proszę zapoznać się z informacjami umieszczonymi przez producenta nawozów na opakowaniu. Należy ściśle ich przestrzegać, żeby nie zmarnować roślin.

Ostatnie dwa świerki Conica rosną przed wejściem do domu, posadzone w donicach mrozoodpornych. Ostatnią zimę wytrzymały bez żadnych uszkodzeń. Powierzchnię ziemi w donicach wysypałem korą sosnową, co po pierwsze zapobiega rośnięciu chwastów, a po drugie utrzymuje wilgotność podłoża i nie pozwala na zbyt szybkie jego przesuszenie. Oba te świerki mają najwięcej słońca spośród tych, które rosną w moim ogrodzie.


Z uwagi na stosunkowo niewielkie rozmiary ta odmiana świerka nadaje się do małych ogrodów, dobrze prezentuje się w ogródkach skalnych i przy oczkach wodnych. Może rosnąć w pojemnikach lub donicach na balkonach i tarasach. Sprzyja mu towarzystwo rododendronów, gdyż podobnie jak one lubi lekko kwaśną glebę. Pięknie prezentuje się przez cały rok.

Świerk rosnący w moim ogrodzie przy chodniku podczas Świąt Bożego Narodzenia służy za choinkę ogrodową. Wieszam co roku na nim lampki choinkowe.

Więcej informacji o świerku Conica oraz o innych roślinach zimozielonych (liściastych i iglastych) już za kilka dni na mojej stronie internetowej. Zapraszam do lektury.

czwartek, 28 czerwca 2012

Karczownik - szczur wodny

Dziś trochę informacji o mieszkańcach mojego ogrodu. Pisałem już kilkakrotnie o różnych zwierzętach zamieszkujących mój zimozielony ogród. Wiele z nich jest jego dodatkową ozdobą. Wśród tych zwierząt dominują wiewiórki i ptaki, takie jak dzięcioły, szpaki, kosy, dzikie gołębie, sokoły wędrowne, sikorki, sowy, sójki oraz nietoperze, które są ssakami. Ponadto można spotkać jeża. Są to bardzo mile widziani goście.

Niestety wśród zwierząt, którym spodobał się ogród są też szkodniki. Mogę ścierpieć jeśli piękna sowa zapoluje na rybę w oczku wodnym, ale już wrona robiąca to samo mnie drażni. Ale o tym w innym poście.

Dziś parę słów o karczowniku, popularnie nazywanym szczurem wodnym (Avricola amphibius). Tak wygląda to zwierzątko (zdjęcie pochodzi z serwisu Wikipedia).

Karczownik 

Karczownik zamieszkuje całą środkową, zachodnią i wschodnią Europę oraz Zachodnią i centralną Azję. Jak podaje Wikipedia występują dwa ekotypy tego zwierzątka. Pierwszy, zamieszkuje brzegi zbiorników wodnych, drugi natomiast mieszka w ogrodach, na łąkach i polach, gdzie wykopuje długie podziemne korytarze tuż pod powierzchnią gruntu i nory. Ten drugi zamieszkał w moim ogrodzie.

Na poniższym zdjęciu widać na powierzchni trawnika ślady po przejściu pod ziemią szczura wodnego.


Wikipedia podaje, że karczownik bardzo szybko się rozmnaża. Okres ciąży trwa u samic od 20 do 22 dni. W jednym miocie może być nawet 11 małych. Samiczki mają od 3 do 5 miotów, począwszy od końca lutego, lub początku marca (zależnie od warunków atmosferycznych), aż do początku zimy. Zdarza się, że młode z pierwszego miotu mają swoje dzieci jeszcze w tym samym roku.


Karczownik odżywia się zielonymi częściami roślin wodnych, a ekotyp mieszkający w ogrodach, zjada trawy oraz pędy roślin, pączki, gałązki i korzenie roślin przez co niszczy nasze krzewy. Korytarze wykopane przez karczownika są tuż pod powierzchnią ziemi dlatego też niszczy on również trawniki. Śladami jego wędrówek są wyniesione ponad powierzchnię kupki gleby, znajdujące się na całej długości jego wędrówek.


Na ostatnich dwóch zdjęciach możecie Państwo zobaczyć świeże ślady po przejściu karczownika.


W sklepach ogrodniczych (w części z chemią ogrodową) można znaleźć specjalne trutki, które należy wykładać w otwory w ziemi lub w korytarze wykopane przez karczownika. Niektórzy mylą karczownika z kretem. Jednak ten pierwszy korytarze kopie płycej, a wychodząc z ziemi na powierzchnię nie buduje kopca, pozostawia jedynie otwór w glebie.

Post ten powstał na podstawie informacji zawartych w serwisie Wikipedia, z którego pochodzi również zdjęcie karczownika.

środa, 27 czerwca 2012

Trzmielina japońska - Euonymus japonica

W moim ogrodzie rosły już trzmieliny japońskie (Euonymus japonica). Niestety ostatnia zima zabiła te piękne krzewy. Postanowiłem jednak nie poddawać się i w tym roku posadziłem kolejny krzew tej pięknej odmiany trzmieliny.

Trzmielina japońska jest zimozielonym krzewem, który pochodzi jak mówi sama nazwa z Wysp Japońskich.W Polsce jako pojedyncza roślina osiąga ok. 2-3 metry wysokości i może bez większych problemów rosnąc w cieplejszych rejonach kraju. Przepiękną trzmielinę japońską widziałem w Międzyzdrojach. Jednakże klimat tam jest znacznie łagodniejszy niż w centralnej części Polski. Niektóre jej odmiany kiedy napotkają podpory (mur, ściana, drzewo) zaczynają się wspinać za pomocą korzeni przybyszowych. Wtedy mogą osiągnąć nawet 4-5 metrów wysokości.

Tak wyglądała trzmielina japońska w Międzyzdrojach.


Liście tego krzewu mogą być koloru zielonego, zielono-żółte lub wręcz kremowo-zielone. Są one większe niż u trzmieliny pnącej (Euonymus fortunei), jajowate i lekko ząbkowane na brzegach.

Trzmielina japońska lubi glebę próchniczą, przepuszczalną i wilgotną. Dobrze rośnie w cieniu lub półcieniu. Nie należy jej sadzić w miejscach zbytnio nasłonecznionych. 

Moja trzmielina jest jeszcze mała, ale staram się zapewnić jej dobre warunki. Rośnie w cieniu i w miejscu osłoniętym od wysuszających i mroźnych wiatrów. Miejsce, w którym rośnie obsypane jest korą sosnową, która zapobiega przesuszaniu gleby, natomiast zimą chroni system korzeniowy przed przemarznięciem.

Tak wygląda w moim ogrodzie.


Za trzmieliną rośnie laurowiśnia wschodnia Otto Luyken (Prunus laurocerasus Otto Luyken).


Trzmielina japońska w okresie wegetacyjnym wymaga regularnego nawożenia. Możemy używać nawozów uniwersalnych do roślin zielonych lub nawozów do roślin pnących. Ważne, żeby nawóz przeznaczony był do roślin rosnących w glebie o lekko zasadowym bądź obojętnym odczynie PH.


Zioła na balkonie



Zapraszam serdecznie do lektury wywiadu ze mną poświęconego uprawie ziół w doniczkach na balkonach lub tarasach. Wywiad został opublikowany na blogu mojej koleżanki Aleksandry Seghi "Moja Toskania". Ola od wielu lat mieszka we Włoszech, właśnie w Toskanii, jest autorką książek "Smaki Toskanii" oraz "Słodkie pieczone kasztany". Ta ostatnia stała się w Polsce bestsellerem! Poza blogiem "Moja Toskania" Ola pisze również inne blogi m.in. "Eko Toskania", "Smaki Toskanii", "Polacy we Włoszech" czy "Toskanskie wakacje". Poza tym Ola zajmuje się rękodzielnictwem, sama tworzy piękną drewnianą biżuterię. Pracuje również w lokalnym radiu, gdzie prowadzi audycje dla Polaków mieszkających w regionie. Ola tłumaczy również książki profesora Arnolda Ehret'a, a na co dzień jest mamą, żoną, córką, synową... a przede wszystkim dobrą koleżanką.

Wywiad i zdjęcia dostępne są pod tym linkiem:

wtorek, 26 czerwca 2012

Kącik roboczy

W prawie każdym ogrodzie znajduje się miejsce, gdzie trzymamy różnego rodzaju narzędzia czy inne przydatne na co dzień w ogrodzie przedmioty. Niestety nie mam u siebie żadnej komóreczki ani domku narzędziowego. Dlatego wygospodarowałem trochę miejsca na grabie, szpadel czy nawozy. Żeby jednak to miejsce nie szpeciło ogrodu staram się o nie dbać i odpowiednio je oddzielać od ozdobnej części ogrodu. Kącik roboczy umiejscowiłem pomiędzy ścianą domu, chodnikiem i skarpą, przy kranie, gdzie jest dostęp do wody i gdzie leży wąż do podlewania. Na skarpie rosną paprocie. Dzięki nim praktycznie nie widać tego kącika z ulicy.


Ostatnio przy skrzynce, w której znajduje się licznik do gazu ziemnego posadziłem bluszcz pospolity Woerner (Hedera helix Woerneri). Odnóżki pochodzą z bluszczy rosnących przy pergoli w moim ogrodzie. Chciałbym, żeby obrosły one ścianę i skrzynkę, tak żeby powstałą zielona plama ozdabiająca kącik roboczy. W moim kąciku poza narzędziami znaleźć można nawozy, wiaderka, doniczki, kamienie, trochę kostki granitowej, która pozostała po budowie chodników i murków oporowych. Są też różne opryski. Na ogół jednak nawozy i opryski przechowuję w domu w przedpokoju. 


Poza tymi rzeczami znaleźć tu można również doniczki z ukorzenianymi przeze mnie roślinami. Obecnie są to bluszcze pospolite "Woerner" (Hedera halix Woerneri) oraz trzmielina Fortunea Sunspot (Euonymus Fortunei Sunspot). Rośliny te dostałem w niedzielę od mojego kolegi Rafała, któremu chciałbym bardzo za nie podziękować. Dzielnie przeżyły krótką podróż ze Starych Kozłowic koło Żyrardowa.


Odnóżki roślin zostały lekko oprószone ukorzeniaczem, a następnie wsadzone do doniczek z ziemią ogrodową. Liczę na to, że szybko się ukorzenia i niedługo będę mógł je posadzić na stałe miejsca w moim ogrodzie. Póki co tak wyglądają z bliska.


Ważne jest żeby sadzonki przed oprószeniem ukorzeniaczem nie były moczone w wodzie. Najlepiej jest wsadzić odnóżkę w proszek na głębokość ok. 0,5 cm, a następnie strzepać nadmiar ukorzeniacza i wsadzić odnóżkę bezpośrednio do gruntu albo do doniczki. Sugeruję również przeczytanie instrukcji na etykiecie ukorzeniacza i postępowanie zgodnie ze wskazówkami tam umieszczonymi.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Pergola i mostek w ogrodzie

Projektując chodnik prowadzący od wejścia do ogrodu z ulicy do wejścia do domu musiałem zmierzyć się z problemem korzeni drzew znajdujących się na miejscu gdzie miała biec ścieżka. Korzenie te były albo tuż pod powierzchnią ziemi albo wręcz wystawały nad ziemię. Początkowo myślałem o ich wycięciu, ale dosyć szybko stwierdziłem, że po pierwsze mogę poważnie uszkodzić system korzeniowy drzew (sosny i dęby), a po drugie drzewa pozbawione grubych korzeni utrzymujących je w ziemi, mogą przy pierwszym silniejszym wietrze przewrócić się i narobić wiele szkód. Poza tym po prostu było mi szkoda ranić te piękne i stare okazy sosen i dębów.

Tak wyglądał ogród niedługo po jego założeniu, a w zasadzie po wykiełkowaniu trawy i pierwszych koszeniach. Zdjęcie zrobiłem 22 października 2006 roku. 


W prawym górnym rogu widać wystające z ziemi korzenie drzew.

Na poniższym zdjęciu z 26 listopada 2006 roku możecie Państwo zobaczyć nowy chodnik z drewnianych okrąglaków. W przerwie chodnika znajdują się problematyczne korzenie drzew. W trakcie budowy ścieżki wpadłem na pomysł, żeby nad korzeniami drzew umieścić drewniany mostek. Początkowo miał to być mostek w kształcie łuku. Stwierdziłem jednak, że szczególnie zimą jego pokonanie może być utrudnione z uwagi na śliską nawierzchnię.


Dlatego też zdecydowałem się na prosty mostek, ale za to ozdobiony pergolą, która jest swego rodzaju bramą do ogrodu. jak to zwykle w życiu bywa od planów do ich realizacji minęło sporo czasu. Ale 09 sierpnia 2008 roku w moim ogrodzie pojawił się mostek oraz pergola. Muszę się pochwalić, że mostek w całości zrobiłem sam. Pergolę natomiast kupiłem na jednym z internetowych serwisów aukcyjnych, ale sam ją złożyłem. Oba elementy pomalowałem drewnochronem.

Tak wyglądał mostek z pergolą w dniu 09 sierpnia 2008 roku.


Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że wbicie słupów nośnych pergoli w ziemię nie jest najlepszym rozwiązaniem. W jednym z marketów budowlanych znalazłem specjalne stalowe mocowania, które wbija się w ziemię i w nie dopiero wkłada się elementy drewniane pergoli czy różnego rodzaju kratek. Mocowania te założyłem jednak dopiero w 2011 roku. Dziś odświeżyłem zarówno pergolę jak i mostek. Pomalowałem je kolejny raz drewnochronem (co roku je odświeżam w ten sposób). Tym razem wybrałem kolor "palisander średni". Na poniższym zdjęciu widać jak zmieniło się otoczenie pergoli. Wszystkie kolejne zdjęcia zrobiłam dzisiaj, czyli 25 czerwca 2012 roku.


Wpadłem również na pomysł, aby zabezpieczyć połączenie stalowych mocować i belek pergoli. Dzięki użyciu silikonu woda nie będzie dostawać się do wnętrza mocowań i nie spowoduje gnicia drewna. Pozostało mi jeszcze pomalowanie widocznych części mocowań na brązowo.


Jak silikon porządnie wyschnie będę musiał obciąć zbędne i nieładnie wyglądające jego kawałki. Następnie całość mocowań pomaluję brązową farbą do metalu. 

Pierwotnie po pergoli piął się bluszcz irlandzki (Hedera hibernica). Niestety wymarzł i od dwóch lat rośnie przy niej bluszcz pospolity "Woerner" (Hedera helix Woerneri). Ostanie dwie zimy przeżył bez żadnych szkód.


sobota, 23 czerwca 2012

Rododendron (różanecznik) cd.

Jak zapewne pamiętacie Państwo z innych postów z mojego bloga, robiąc w ubiegłym roku nową aranżację ogrodu przeznaczyłem dwa miejsca na duże rododendrony. Bardzo łatwo jest kupić niewielkie krzewy różaneczników (rhododendron), niestety te większe albo są niedostępne albo ich cena jest zaporowa. Ale udało się! Kupiłem dwa duże różaneczniki katawbijskie (Rhododendron Catawbiense) i posadziłem je w ogrodzie.

Na poniższym zdjęciu, w jego górnej części widać dwa miejsca przeznaczone pod te krzewy. Wysypałem je korą sosnową żeby zielsko tam nie rosło. Pod korą jest położona agrowłóknina.


A na tych zdjęciach widać już posadzone różaneczniki



Tak jak już napisałem, są to różaneczniki katawbijskie. Więcej informacji o tej odmianie rododendrona (popularna nazwa różaneczników) znajdziecie Państwo w poście z dnia 22 maja 2012 pt. Rododendron (różanecznik) katawbijski...

Teraz pozostaje mi tylko opiekować się dobrze moimi rododendronami i czekać na ich kolejne kwitnienie na wiosnę przyszłego roku. Proszę nie zapomnieć o nawożeniu Państwa różaneczników i o oberwaniu przekwitniętych wiech kwiatowych. Służy to rozwojowi noych pędów. No i jeszcze jedna rzecz, ważna przy uprawie rododendronów. Ziemia powinna być stale wilgotna. I oczywiście zakwaszona!

Poniżej widok od strony starszych rododendronów.


 A to widok z balkonu.


Pozwolę sobie jeszcze opublikować zdjęcia kącika rododendronowego, który powstał jako pierwsze siedlisko tych krzewów w moim ogrodzie. Ten największy różanecznik to rododendron Nova Zembla. 


Tuż za nim widać pieris japoński, natomiast przed nim (na zdjęciu w cieniu) rośnie skimia japońska.

Poniżej widok zakątka rododendronowego z balkonu.


piątek, 22 czerwca 2012

Egzotyczny zakątek

W moim ogrodzie przy oczku wodnym stworzyłem magiczne miejsce, które nazwałem egzotycznym zakątkiem. W starszych postach pisałem o jukach (yucca) i palmie mrozoodpornej. W ostatnich dniach zakątek przeszedł ostatni już chyba lifting. Po przesadzeniu juk, posadzeniu palmy i dosadzeniu dwóch nowych juk przyszedł czas na wysypanie tego miejsca kamieniami, tak aby jeszcze ładniej wyglądało.

Oto efekt mojej pracy.


Dla przypomnienia podam nazwy poszczególnych roślin rosnących w egzotycznym zakątku. Ta najbliżej dolnej części zdjęcia to Yucca Gloriosa, za nią rośnie Yucca Baccata. Przy kamieniach otaczających oczko wodne rosną Yucca Filamentosa (juka karolińska albo nitkowata). Po ich prawej stronie widać natomiast palmę mrozoodporną Trachycarpus Naini Tal. Za palmą widać kaktusy mrozoodporne - opuncje. Informacje o tych roślinach możecie Państwo znaleźć na moim blogu (m.in. w poście pt. "Oczko wodne - otoczenie" oraz w poście poświęconym opuncjom pt. "Kaktus mrozoodporny - Opuncja..."). Zapraszam do lektury.

Poniżej drugie ze zdjęć zakątka. Tym razem zrobione od strony kaktusów. W ich otoczeniu też zaszła drobna zmiana, pojawił się biały grys. Podkreśla on zieleń kaktusów, szczególnie ich młodych przyrostów.


Musze poszperać w internecie, bo wiem, że nie jest to jedyny gatunek kaktusów, które mogą przetrwać nasze zimy. Jak tylko cośznajdę to na pewno podzielę się z Państwem moją wiedzą. A jeśli uda mi sięje kupić i przeżyją kolejnązimę to podzielę sięrównież doświadczeniem z ich uprawy.

Na koniec dodam, że opuncje rosną w moim ogrodzie kilka lat. Jak do tej pory wszystkie zimy przeżyły bez żadnych problemów. Nigdy nie były niczym okrywane. Podobnie juki karolińskie, one również przeżyły kilka zim bez okrywania. Co do juki Gloriosa i juki Baccata... czas pokaże. jeśli natomiast chodzi o palmę, to miałem już kilka niepowodzeń w ich uprawie, ale były to inne gatunki palm. Poza tym były dużo większe, co mogło mieć wpływ na niedostosowanie się ich do naszego klimatu. Tu też czas pokaże. na pewno napiszę na blogu o kondycji palmy po zimie.




Bluszcz krzewiasty - Hedera helix Arborescens

Pisałem już na blogu o różnych odmianach bluszczy. Dziś pora na jedną z wg mnie najładniejszych. mam tu na myśli bluszcz krzewiasty (Hedera helix Arborescens). Jak sama nazwa mówi bluszcz ten rośnie w formie krzewu. Różne źródła podają, że w naszych warunkach klimatycznych może dorastać do ok. 1,5 metra, chociaż widziałem wyższe. Jest to zimozielona roślina, która szczególnie pięknie wygląda w okresie od późnej jesieni do wiosny, kiedy na innych krzewach nie ma już liści.Z uwagi na brak korzeni przybyszowych oraz wzniesioną formę krzewu bluszcz ten nie płoży się ani nie wspina po podporach.

Tak wygląda bluszcz krzewiasty w moim ogrodzie. Mam 5 takich krzewów. Na poniższym zdjęciu widać 2 z nich posadzone koło siebie.


Cztery z tych krzewów kupiłem, natomiast jeden sam ukorzeniłem z odnogi innego bluszczu. Hedera helix Arborescens można wyhodować jedynie z kwitnącej odnogi bluszczu pospolitego (Hedera helix). Nie można wyhodować go z nasion, gdyż sadzonka tak uzyskana będzie rozwijać się jako zwykły płożący bądź pnący bluszcz pospolity.


Na powyższym zdjęciu po lewej stronie widać bluszcz, który sam wyhodowałem z kwitnącej odnóżki  bluszczu pospolitego. Bluszcz krzewiasty lubi miejsca cieniste lub półcieniste oraz wilgotne, przepuszczalne i lekko zasadowe podłoże. Bardzo ważne jest aby gleba była stale wilgotna. Sprzyja to rozwojowi liści i zagęszczeniu rośliny.


Na tym zdjęciu bluszcz wyhodowany przeze mnie jest po prawej stronie, przy sośnie. Odmiana ta jest w pełni mrozoodporna. W naszych warunkach klimatycznych nie przemarza. Jedyne czego wymaga w okresie wegetacyjnym to duża ilość wilgoci.

Więcej informacji o bluszczach i innych roślinach już wkrótce na mojej stronie internetowej.

czwartek, 21 czerwca 2012

Ogród - po koszeniu trawnika

Lubię kosić trawę, mimo tego, że wciąż korzystam z niewielkiej elektrycznej kosiarki. Ponieważ jestem dosyć uporządkowanym człowiekiem trawę koszę również w sposób uporządkowany. koszę trawę równolegle do ulicy, robiąc kosiarką pasy podobne do tych na boiskach sportowych. Są one jednak szerokości kosiarki. Zapach skoszonej trawy oraz widok pięknego i równiutkiego trawnika dają mi dużo radości. Może to śmieszne ale takie małe rzeczy naprawdę potrafią cieszyć.

Tak wygląda ogród wieczorem, po skoszeniu trawnika. Zdjęcia robiłem 19 czerwca, czyli przedwczoraj.



Drzewa, które posadziłem w ubiegłym roku przyjęły się, a tegoroczna wiosna sprzyja ich wzrostowi i rozwojowi liści. Jednym z posadzonych nowych drzewek jest tulipanowiec amerykański (Liriodendron tulipifera). W naszych warunkach klimatycznych dorasta do ok. 30-35 metrów wysokości. Na zimę gubi liście. W bardzo mroźne zimy młode drzewka mogą przemarzać. Ogólnie jednak bez problemu wytrzymuje temperatury, których doświadczamy w miesiącach zimowych. Lubi miejsca nasłonecznione. Rośnie dosyć szybko. Oto on:


Innym drzewem, które pojawiło się w moim ogrodzie w ubiegłym roku jest miłorząb dwuklapowy (Ginkgo biloba). I tu niespodzianka! Jak podaje serwis Wikipedia często używana nazwa "miłorząb japoński" jest nieprawidłowa, gdyż drzewo to nie występuje na naturalnych stanowiskach w Japonii, lecz tylko w Chinach. Drzewo to lubi miejsca słoneczne. Osiąga ok. 20-25 metrów wysokości. Miłorząb jest w pełni odporny na zimowe temperatury występujące na terenie Polski. W moim ogrodzie rośnie w cieniu, gdzie póki co niźle sobie radzi. Zobaczymy jak będzie rósł w kolejnych latach. Oto mój miłorząb:


Na koniec jeszcze dwa zdjęcia ogrodu - zgodnie z tytułem posta - po skoszeniu trawnika.