Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

niedziela, 10 czerwca 2012

Bluszcz pospolity - Hedera helix

Ostatnio rozpisywałem się o różnych krzewach zimozielonych, zapomniałem natomiast napisać posta o jednej z ważniejszych roślin w naszych ogrodach. O pnączu, które ozdabia zacienione miejsca, o bluszczu pospolitym (Hedera helix). Bluszcz ten występuje na naturalnych stanowiskach w całej zachodniej i środkowej Europie, aż po zachodnią Białoruś i zachodnią Ukrainę, a na południu po Turcję i Kaukaz. Można go spotkać w południowej Norwegii i Szwecji, oraz od Estonii na południe wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Jak podaje serwis Wikipedia gatunek ten został przeniesiony m.in. do USA, Kanady, Australii, Nowej Zelandii oraz RPA. Jest tam jednak uważany za gatunek inwazyjny.

Hedera helix jest zimozielonym pnączem. Często również wykorzystywany jet jako roślina okrywowa. Bluszcz ten wspina się po ścianach, drzewach czy kamieniach lub skałach tworząc piękne zimozielone ściany. Przyczepia się do powierzchni korzonkami przybyszowymi. UWAGA!!! Nie jest prawdą, że bluszcz wykorzystuje soki drzew lub w jakikolwiek inny sposób je niszczy!!!

Bluszcz pospolity lubi miejsca zacienione oraz lekko wilgotną, próchniczą glebę.

Moje bluszcze wyhodowałem sam, z odnóżek, które dostałem od znajomych. Bardzo łatwo się ukorzeniły. Cześć z nich ukorzeniałem w wodzie, a część w specjalnym ukorzeniaczu, od razu sadząc je do gruntu. Oba sposoby zakończyły się powodzeniem.

Tak wygląda bluszcz ukorzeniony w wodzie i wsadzony do gruntu w 2010 roku.


Jasnozielone listki, które widać na obu zdjęciach, to tegoroczne przyrosty. A to dopiero początek. Bluszcz ten potrafi przyrastać nawet do 1 metra rocznie.Hedera helix może osiągać 20 metrów wysokości. Po rozrośnięciu się tworzy piękne gałęzie, które wyglądają jak metrowej grubości (albo i większa) otoczka drzewa. Bluszcz świetnie zakryje najbrzydsze miejsca w ogrodzie. Ważne jest aby nie kierować samemu gałązek młodego bluszcza na ściany. Roślina, gdy się dobrze ukorzeni i wzmocni, sama napotykając podpory lub ściany zacznie się po nich wspinać.


Na poniższym zdjęciu kolejny bluszcz pospolity ukorzeniony przeze mnie w wodzie i wsadzony do gruntu w ubiegłym roku. Bluszcz ten już powoli zaczyna wspinać się po ścianie. I tu znów obalę stereotyp. Bluszcz nie niszczy ścian. Oczywiście pod jego ciężarem może odpaść tynk, ale np. ściany kamienne czy ceglane są zupełnie bezpieczne. Sądzę, że moje ściany też będą bezpieczne, gdyż pędy bluszczu drewnieją i są świetnym oparciem dla całej rośliny. Moim marzeniem jest, aby bluszcz obrósł całą ścianę i filary podtrzymujące balkon.


Bluszcz może również pełnić rolę rośliny okrywowej. W moim ogrodzie rosną młode sadzonki (ubiegłoroczne), które wsadziłem bezpośrednio do gruntu używając jedynie ukorzeniacza. Odnóżki rośliny należy lekko oprószyć ukorzeniaczem, a następnie delikatnie wsadzić w glebę, dociskając ją dookoła odnóżki.


Mam nadzieję, że za kilka lat bluszcz pokryje cały teren wokół koła z kostki granitowej. Wtedy będę mógł go równo podcinać, tak, żeby kontrastował z bukszpanami i aukubami japońskimi obsypanymi korą sosnową. Pod bluszczem też jest kora (wysypana na agrowłókninie). Chroni korzonki młodych roślin przed wyschnięciem i przemarznięciem oraz nie dopuszcza do rozwoju chwastów.


Na koniec jeszcze jedne sadzonki, a w zasadzie odnóżki bluszczu wysadzone w ubiegłym roku bezpośrednio do ogrodu (przy użyciu ukorzeniacza). Te z kolei powinny wspinać się na rosnące przy nich drzewo.


Więcej informacji o bluszczu pospolitym i innych bluszczach rosnących w moim ogrodzie już wkrótce na mojej stronie internetowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz