Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Żywopłot zimozielony

Witam Państwa serdecznie. Dziś kilka słów o żywopłotach zimozielonych, a szczególnie o moim niewielkim jeszcze i rodzącym się w bólach żywopłocie. Żywopłoty można podzielić, na te, które są zielone cały rok (zimozielone) oraz te, które jesienią gubią liście i wg mnie potem przez prawie pół roku straszą swoim wyglądem. Ale to moje zdanie. Ja jestem fanem tych pierwszych. Dlatego też postanowiłem taki żywopłot sobie zafundować.

W Polsce najczęściej spotkać można zimozielone żywopłoty, które najczęściej tworzone są przez żywotniki (thuja), rzadziej cisy (taxus), a jeszcze rzadziej bukszpany (buxus). Można również spotkać żywopłoty zrobione z innych iglaków (np. świerki). O nich napiszę już wkrótce na mojej stronie internetowej. 

Dziś jednak parę słów o żywopłotach stworzonych z liściastych krzewów zimozielonych.

W Europie Zachodniej od dawna sadzone są żywopłoty z laurowiśni. Bardzo mi się one podobały i postanowiłem podobny założyć u siebie w ogrodzie. W którymś z kolejnych postów przedstawię jego historię. Finał jej był taki, że po ubiegłorocznym przesadzeniu (w sierpniu) laurowiśnie mimo tego, że były osłonięte agrowłókniną całe zmarzły. Dopiero teraz zaczynają odbijać od korzeni.


Jest to laurowiśnia Novita (Prunus laurocerasus Novita), która w zasadzie powinna wytrzymywać spadki temperatur do ok. -20 stopni. Niestety być może z uwagi na długość okresu z mrozami, oraz braki wody w tym czasie wszystkie laurowiśnie zmarzły.


Natomiast u moich znajomych ta sama odmiana laurowiśni przeżyła ostatnią zimę bez osłaniania. Trochę podmarzła ale pięknie się na wiosnę odrodziła, bez konieczności cięcia. Stare liście po prostu opadły a na ich miejsce wyrosły nowe. Tak wygląda spustoszone mrozami miejsce po pięknych laurowiśniach. Dopiero ostatnio zaczęły się odradzać.


W ubiegłym roku posadziłem od strony wschodniej ostrokrzewy Meserveae (w odmianach męskiej i żeńskiej). Przeżyły one ostatnią, prawie bezśnieżną zimę bez żadnych szkód. Nie były niczym osłonięte. W tym roku puściły piękne, młode pędy.


O ostrokrzewach tych pisałem już w poście z dnia 24 marca 2012 roku, zapraszam do lektury.


Najprawdopodobniej zdecyduję się na przesadzenie laurowiśni w inne, mniej eksponowane miejsce i dalsze eksperymentowanie z nimi. natomiast na ich miejsce (wystawa północna) posadzę pewnie tą samą odmianę ostrokrzewu. Proszę śledzić mojego bloga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz