Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

sobota, 20 października 2012

Pogoda w październiku

Sobota, 20 października zapisze się w naszych annałach jako jeden z piękniejszych dni tej jesieni. Pomimo opadających liści i coraz niżej świecącego słońca pogoda rozpieściła dziś nas w najwyższym stopniu! W stopniu Celsjusza!


Aż trudno w to uwierzyć, ale temperatura w cieniu w okolicach Warszawy przekroczyła 21 stopni. W słońcu było ponad 32! Uwielbiam taką pogodę!



Pomimo tego, że temperatury przypominają końcówkę sierpnia jesień coraz bardziej widoczna jest w naszym otoczeniu. Liście drzew definitywnie zmieniają kolor i opadają na ziemię. Jednak w słońcu okolica wygląda przepięknie.


W moim ogrodzie rośnie wiele dębów. Zarówno tych szypułkowych jak i bezszypułkowych. Brakuje mi przedstawiciela dębu czerwonego, ale chyba nie zdecyduję się na posadzenie tego drzewa gdyż po pierwsze nie mam za bardzo gdzie, a po drugie i tak mam mnóstwo liści do grabienia jesienią. Dęby to najczęściej wysokie drzewa, niektóre z nich osiągają nawet ponad 30-40 metrów wysokości, a średnica ich pnia może przekraczać 2 metry!


Na powyższym zdjęciu na pierwszym planie widać pień dębu, za nim w rogu ogrodu widać klon, który z dnia na dzień gubi coraz więcej liści. Należy zadbać o to, żeby z trawnika liście w miarę regularnie usuwać. Z kory sosnowej można je zebrać dopiero wtedy, kiedy wszystkie już opadną. Tym bardziej, że zgrabiając je z kory, nawet robiąc to najdelikatniej w świecie trochę kory też przy okazji zgrabimy. Tym bardziej lepiej zrobić to tylko raz! Ponieważ kora sosnowa (nawet ta położona na agrowłókninie) się rozkłada, wiosną należy uzupełnić jej wierzchnią warstwę.


Na kolejnym zdjęciu widać sosny, które otaczają dom. O sosnach i dębach napiszę niebawem na mojej stronie internetowej.


Na koniec jeszcze jedno zdjęcie. Kończy się druga dekada października, a pelargonie nic sobie z tego nie robiąc cały czas pięknie kwitną i mają jeszcze mnóstwo pąków! Wciąż podlewam je specjalnym nawozem do pelargonii. W zeszłym roku kwitły prawie do połowy listopada. A zieleń ich liści ozdabiała skrzynki do początku grudnia! W mojej okolicy kwiaty są osłonięte drzewami od jesiennych przymrozków. Mam nadzieję, że i w tym roku temperatury pozwolą na to, żeby te piękne kwiaty jak najdłużej ozdabiały mój balkon.


2 komentarze:

  1. Zafascynował mnie Twój drugi blog.
    Też go wpisuję do moich ulubionych.
    Kapitalny.
    Życzę miłego popołudnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Łucjo! Miło czytać takie słowa! Muszę bardziej zadbać o mojego bloga kulinarnego :) Pozdrowienia serdeczne z okolic Warszawy!

    OdpowiedzUsuń