Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

piątek, 18 listopada 2016

Pracowity koniec tygodnia

W czasie kilku ostatnich dni spadły już prawie wszystkie liście z drzew. Na niektórych dębach jeszcze gdzieniegdzie można je dostrzec, ale jest ich już naprawdę niewiele. W wielu ogrodach w mojej okolicy rozpoczęła się akcja grabienia i sprzątania. A że pogoda ostatnio dopisuje ja także zrobiłem kolejne porządki w ogrodzie. 

Ostatnio mam codziennie rano zabiegi rehabilitacyjne na kręgosłup. Nie wiem czy to efekt ich działania czy może po prostu moje bardzo pozytywne nastawienie (również do zabiegów), ale kręgosłup praktycznie z dnia na dzień przestał mnie boleć. Przede mną jeszcze 8 zestawów różnych elektro i magneto bodźców więc mniemam, że efekt ten utrzyma się przez dłuższy czas. Ale chociaż kręgosłup jest bardzo ważny, nie o tym miałem dziś pisać. Wracamy do porządków. 

W październiku i listopadzie co kilka dni sprzątałem liście z trawnika. Te, które zalegały na korze sosnowej zniknęły wczoraj! Dmuchawa i grabie oraz trzy pary sprawnych rąk sprawiły, że w ciągu kilku godzin w ogrodzie zapanował względny porządek. Jak wiecie nie przepadam za drugą połową jesieni. Jeszcze bardziej drażni mnie zima. Muszę jednak przyznać, że teraz, kiedy nie ma już liści na drzewach moje ukochane krzewy zimozielone są wreszcie widoczne.


Dziś po powrocie z zabiegów pojechałem na weekendowe zakupy. Gdy wróciłem, uzupełniłem cenne kalorie, które straciłem podczas wyjazdu do centrum kolejką WKD i w czasie jazdy samochodem po sprawunki. Czy ktoś jeszcze używa takiej nazwy? Bogatszy w jogurt naturalny, płatki owsiane i owoce ruszyłem do ogrodu robić kolejne porządki. Niestety musiałem zająć się nim sam. Ale pogoda i dobry humor mi dopisywały. To chyba wpływ słońca i temperatury, koło 14.00 było u mnie prawie 13 stopni!


Prace rozpocząłem od uporządkowania i wygrabienia resztek liści i igliwia z kącika japońskiego.


Tak miejsce to wygląda z bliska. 


A to już widok z drugiej strony. Bardzo lubię jak jest tak czyściutko.


Dziś także zdjąłem siatkę rozpiętą w październiku nad oczkiem wodnym. Mimo tego, że starałem się usuwać liście na nią spadające to jednak zebrała się ich niezła sterta. 


Następnie wybrałem większość liści z kamieni i z najbliższego otoczenia oczka. Przede mną jeszcze oczyszczenie kamieni od północnej strony mojego jeziorka. 


Uruchomiłem też pompę z filtrem. Woda nie jest bardzo brudna, ale przez ostatnie dni dosyć mocno zmętniała.


Na zakończenie uprzątnąłem okolice wejścia do ogrodu z ulicy. Wczoraj usunęliśmy stąd wszystkie liście. Dziś musiałem jednak wygrabić resztki igliwia sosnowego oraz... to co Dyzio (mój kot) pozostawia po sobie w świeżej ziemi. 

Po lewej stronie od wejścia rośnie laurowiśnia wschodnia Herbergii. Mimo, że w czasie mroźnego i bezśnieżnego początku roku troszkę przemarzła to w sezonie pięknie się rozrosła.


Po drugiej stronie też zrobiło się czysto. Do niedawna tu również rosła laurowiśnia Herbergii. Ale miała za mało miejsca i światła. Dlatego też przesadziłem ją do nowego fragmentu ogrodu. Jak pewnie pamiętacie dostałem jeszcze kawałek ziemi od rodziców. I pewnie wkrótce opiszę to miejsce trochę dokładniej. 


Przede mną jeszcze sporo różnych prac. Muszę np. oczyścić z resztek liści dębowych trzmieliny rosnące przy wejściu do domu. Czeka mnie uporządkowanie północnej strony oczka oraz dokończenie nowej aranżacji znajdującego się tam egzotycznego zakątka. Potem uzupełnienie kory sosnowej. No i pewnie jeszcze troszkę grabienia. Ale te najważniejsze porządki już zrobione. A początek przyszłego tygodnia ma być ciepły i słoneczny więc będę mógł dalej działać w ogrodzie. I na pewno Wam to pokażę i opiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz