Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 20.00

Sobota: 08.00 - 20.00

Niedziela: 09.00 - 20.00

Tel. 605 490 480

piątek, 14 grudnia 2012

Bluszcz zimą

Dziś o 06.00 rano było -12 stopni C, przy gruncie na pewno temperatura był niższa. Przedostatniej nocy temperatura spadła jedynie do -4 stopni C tak więc różnica jest naprawdę znaczna. W domu oczywiście tego nie czuć, ale rośliny w ogrodzie muszą znosić takie wahania temperatury. W najbliższych dniach przedstawię Państwu stan liściastych roślin zimozielonych po pierwszym ataku zimy. Od jutra podobno idzie odwilż. Zobaczymy czy prognozy się sprawdzą.

Dziś pora na kilka zdjęć różnych odmian bluszczy. Zdjęcia robiłem dziś rano ok. 08.45 przy -8 stopniach C.

Poniżej zdjęcie odmiany krzewiastej bluszczu pospolitego (Hedera helix Arborescens). Rośnie on w formie krzewu. W sprzyjających warunkach może osiągać nawet ponad 1,5 metra wysokości. Jest to jedna z niewielu odmian bluszczy, która nie jest pnączem!


Kolejne 2 zdjęcia przedstawiają bluszcz pospolity Thorndale. Zarówno te rosnące na pergoli jak i te, które rosną na drewnianej kratce przy furtce wyhodowałem sam z odnóżek. Ukorzeniłem je i zasadziłem w ogrodzie.



Po drugiej stronie wejścia z ulicy, również na drewnianej kratce rośnie bluszcz pospolity Goldeheart. Znajomy sprzedawca zapewniał mnie, że przeżyje on zimę bez żadnego uszczerbku. Zobaczymy wiosną, czy tak się stanie.


Na koniec tego posta jeszcze jedno zdjęcie. Tym razem są to dwa zupełnie różne bluszcze. Ten po lewej stronie to bluszcz pospolity Crispy (Hedera helix Crispy), odmiana z jednymi z najmniejszych liści. Po prawej stronie natomiast widać bluszcz kolchidzki Dentata Variegata (Hedera Colchica Dentata Variegata). Ta odmiana z kolei może poszczycić się jednymi z największych liści wśród bluszczy. Niestety obie odmiany bluszczy są dosyć wrażliwe na niskie temperatury. Chociaż bluszcz Crispy lepiej znosi mrozy. Pamiętajmy również, że bluszcze wyniszcza zimowa susza, dlatego przed nadejściem mrozów należy je dobrze podlać. O tym jak przeżyły zimę napiszę wiosną, kiedy będzie wiadomo jaki jest ich stan.

A już wkrótce zapraszam na dalszy ciąg przeglądu stanu liściastych roślin zimozielonych w czasie zimy.

8 komentarzy:

  1. Witam.
    Wiele roślin wygląda pięknie zimą.
    Pozdrawiam.
    fotografia-w-sieci.blogspot.com
    Mój nowy blog o fotografi

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj! Tak, masz rację. ja mam fioła na punkcie liściastych roślin zimozielonych :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Andrzeju, lubi Pan liściaste rośliny zimozielone, więc mam nadzieję, że mi Pan pomoże. W kwietniu dostałam w długich skrzynkach sadzonki bluszczu pospolitego Hedera helix (jeśli nie mylę nazwy). Niektóre sadzonki mają w tej chwili już naprawdę bardzo dużo liści. Chciałabym zrobić małą rabatę wzdłuż ogrodzenia i wsadzić tam bluszcz, żeby piął się po wiklinowej macie. Zastanawiam się jednak czy mogę wsadzić go w tych skrzynkach - tzn wkopać skrzynie do ziemi. To taki ogródek przyblokowy, a pod nim jest hala garażowa, więc ziemi jest jakieś 30 cm, a potem już warstwa kamieni, folii i podkładów zabezpieczających strop garażu. Miejsce jest zacienione i w półcieniu, a gleba po deszczach jest baaardzo długo wilgotna (w jednej skrzynce nie było otworów, więc woda w niej stała i niestety bluszcz nie rośnie, zaczyna chorować). Czy bluszcz będzie ładnie rósł w skrzynkach? Nie zgnije? Boję się wsadzać sadzonki bezpośrednio do ziemi, żeby bluszcz mi się za bardzo nie rozprzestrzenił i żebym nie miała problemu z jego usunięciem, jeśli mi się znudzi.
    Ponadto czy mogę między bluszczem wysypać rabatkę białymi drobnymi kamyczkami-żwirkiem? Bluszcz chyba nie powinien narzekać na ich towarzystwo?
    Pozdrawiam serdecznie i będę zaglądać tu częściej, bo właśnie zaczynam moją przygodę z ogrodem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie. Jeśli chodzi o sadzenie bluszczy nie ryzykowałbym sadzenia w pojemnikach. Lepiej posadzić krzewinki bezpośrednio do ziemi. W skrzynkach mogą gnić korzenie. Bluszcz raczej nie rozrośnie się poprzez korzenie. Częściej rozrasta się przez samoistne ukorzenianie pędów. Jeśli posadzi Pani sadzonki przy ścianie budynku to po jakimś czasie bluszcz będzie się po niej wspinać za pomocą korzeniu przybyszowych. Na pewno będzie to ładnie wyglądać. Co do kamyków to jak najbardziej można je wysypać, chociaż bluszcz pewnie wolałby korę sosnową. Jeśli ma Pani jeszcze inne pytania chętnie na nie odpowiem. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do lektury bloga oraz do polubienia fanpage'a "Zimozielony ogród Andrzej Zawadzki" na Facebook'u.

      Usuń
    2. Ślicznie dziękuję za odpowiedź! :) W końcu wiem, co i jak mam robić. Co do kamyczków/kory cały czas się zastanawiam. Mam już kamyczki w ogródku w innych miejscach, dlatego o nie pytałam. Pomyślę :) Skoro mogę pytać, to proszę mi jeszcze powiedzieć czy między bluszczem mogę wsadzić np. trzmielinę? Podoba mi się ta żółć na jej listkach. Ładnie by wyglądała na tle ciemnobrązowej maty wiklinowej i wśród zielonego bluszczu. Czy ona nie ma zbyt dużych, grubych i długich korzeni? Cały czas w tyle głowy mam na uwadze to, że ziemi w ogródku mam jakieś 30 cm a niżej zaczynają się te warstwy ochronne stropu garażu.

      Profil na Facebook'u już polubiłam :) Ja zachęcam do zaglądania na mojego bloga "Kuchnia Kusi" i na taki sam profil również na FB. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Witaj serdecznie! Cieszę się, że mogłem pomóc! Trochę mnie martwi ta cienka warstwa gleby, ale bluszcze na ogół nie rosną zbyt głęboko i nie przemarzają. Trzmielina pnąca (Euonymus fortunei) jak najbardziej pasuje do bluszczy. Świetnie znosi przesuszanie podłoża lub jego wilgoć. Polecam odmiany Emerald Gaiety, Emerald'n Gold, Canadale Gold i Sunspot. Będą piąć się razem z bluszczem. Korzenie to nie problem :) Już wchodzę na bloga i zapraszam też do mnie na www.gotujacyfacet.blogspot.com Pozdrowienia i serdeczności. PS. Cieszy mnie to bardzo, że ktoś interesuje siętym samym co ja :)

      Usuń
    4. W końcu mam możliwość zrobić sobie taki przytulny mały ogród, gdzie będę mogła w sobotnie poranki wypić kawę :) Dlatego zaczęłam się tak interesować roślinkami. Korzenie bluszczu jeśli nie zrobią się zbyt grube za jakiś czas to nie powinny się przebić przez grubą matę (jest naprawdę solidna) i kamienie zabezpieczające strop. Ostatnio na osiedlu widziałam bluszcz wsadzony bezpośrednio do ziemi w miejscu, gdzie pod ziemią jest strop garażu, więc u mnie też powinno być ok. A to że poniżej jest strop może uchroni mi właśnie roślinki przed przemarznięciem. Kto wie? A co do trzmieliny, to jadę po nią w takim razie i nie mogę się doczekać mojej pierwszej w życiu rabatki z pnączami :)
      Bloga już obserwuję i pozwolę sobie podkraść czasem przepisy. Pozdrawiam!

      Usuń
    5. Witaj! Ciekaw jestem jak wyjdzie ten ogródek :) Zaraz polubię stronkę na FB oraz bloga :) Pozdrowienia!

      Usuń