Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

sobota, 28 lutego 2015

Wystawa storczyków w BUW

Dziś będzie znacznie więcej zdjęć niż tekstu! Serdecznie zapraszam wszystkich miłośników roślin ozdobnych do odwiedzenia wspaniałej Ogólnopolskiej Wystawy Storczyków "Orchidea 2015". Wystawę można obejrzeć w gmachu BUW, czyli Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Czynna jest jeszcze dziś do godz. 18.00 oraz jutro od 10.00 do 18.00. Wstęp: bilet normalny 10 PLN, bilet ulgowy 5 PLN.

Można tu zobaczyć wiele wspaniały odmian orchidei. Nie jestem znawcą storczyków, ale mniej więcej orientuję się w różnych odmianach. Na wystawie jednak spotkałem wiele takich, które widziałem po raz pierwszy w życiu! 

Wystawie towarzyszy kiermasz, na którym oprócz cudownych i niespotykanych roślin można kupić wszelkie niezbędne akcesoria do uprawy storczyków.

A tuż obok wystawy, w sąsiedniej księgarni można kupić wiele ciekawych i tanich książek. 

Serdecznie zapraszam do obejrzenia zdjęć z wystawy. Jednak gorąco polecam osobiste jej odwiedzenie! Naprawdę warto! 


















 Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 27 lutego 2015

Wapnowanie trawnika

We wtorek posprzątałem trawnik z resztek igliwia, gałązek, liści czy szyszek, które w okresie zimowym naleciały z drzew. Mech, który zaczął rozrastać się na trawniku już od lata ubiegłego roku, po ciepłej i wilgotnej zimie rozrósł się jeszcze bardziej. Trawnik wymaga renowacji, i to takiej poważnej. W środę byłem na targu w Grodzisku Mazowieckim. Miałem nadzieję, że będą już w sprzedaży bratki. Niestety, nie było. Wracając z targu kupiłem w zaprzyjaźnionym sklepie ogrodniczym wapno do trawników, a konkretnie granulowany dolomit. Murawa w moim ogrodzie zdecydowanie wymaga odkwaszenia! Niestety w środę nie miałem czasu wysiać wapna. A szkoda, bo wczesnym wieczorem zaczął padać deszcz. Padało przez całą noc i wapno wspaniale by się rozpuściło.



Dopiero wczoraj (czwartek) mogłem wysiać wapno na trawnik. Mam nadzieję, że dziś lub jutro znów popada deszcz, który je rozpuści. Jeśli nie, będę musiał podlać trawnik. Jak widać na poniższym zdjęciu są miejsca, gdzie murawa jest wręcz zagłuszona przez mech. Za ok. 4 tygodnie przeprowadzę głęboką wertykulację, wygrabię również wszystkie pozostałości po mchu. Być może będę musiał rozsypać trochę podłoża trawnikowego. Na pewno jednak czeka mnie dosiew nasion traw cieniolubnych oraz zasilenie trawnika nawozem, który pomaga zwalczać mech.


Wapnowanie trawników można przeprowadzać już jesienią lub zimą. Przygotujmy się jednak wtedy na to, że w miejscach gdzie rośnie mech będziemy mieć czarne plamy. Wapno wypali mech i roślina zginie. Trawnik wapnuje się po to, żeby przywrócić odpowiedni odczyn pH gleby. Powinien on mieć wartość ok. 6,5 - 6,8. Jeśli jest poniżej 6 to mamy do czynienia z zakwaszeniem gleby, a jest to niekorzystne dla trawnika.

Pomimo tego, że od dłuższego czasu nie włączałem już napowietrzacza z grzałką, dzięki dodatnim temperaturom panującym nawet w nocy (dziś nad ranem było +6 C) oczko wodne szybko rozmarzło.


O tym jak zadbać o oczko wiosną napiszę oddzielny post!


Kot interesuje się rybami, które coraz śmielej wypływają pod lustro wody.


Przy oczku rosną wiosenne krokusy. Jeśli będzie tak ciepło jak teraz to niedługo zakwitną. Dodam tylko, że są to późniejsze odmiany, które kwitną na ogół w kwietniu.

 
Dzięki liściastym roślinom zimozielonym nawet późną jesienią, zimą czy wczesną wiosną w ogrodzie jest wesoło i zielono! 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

Bardzo dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze. Na każdy z nich na pewno odpowiem!

czwartek, 26 lutego 2015

Klimat największych polskich miast i aglomeracji - Lublin

Dziś zapraszam na kolejną część cyklu artykułów o klimacie panującym w największych miastach i aglomeracjach w Polsce. Tym razem odwiedzimy największe miasto w Polsce położone  po wschodniej stronie Wisły. Zapraszam do Lublina!

Przypomnę tylko, że w ramach cyklu opisałem już klimat takich miast i aglomeracji jak Warszawa, Górny Śląsk, Kraków, Łódź, Poznań, Wrocław, Trójmiasto i Szczecin. Przed nami jeszcze artykuły o  Olsztynie, Białymstoku, Kielcach, Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim, Opolu, Rzeszowie oraz Toruniu i Bydgoszczy.
Lublin położony jest na Wyżynie Lubelskiej, zaledwie kilkanaście kilometrów na południe od nizin środkowej Polski (i Niziny Środkowoeuropejskiej). Historycznie miasto należało do Małopolski. Lublin zamieszkuje obecnie prawie 350 000 mieszkańców, to prawie 3-krotnie więcej niż w 1939 roku! Do tej liczby należy jeszcze dodać ok. 80 000 studentów, którzy na ogół nie są zameldowani w mieście.


Przez Lublin przepływa rzeka Bystrzyca, która dzieli miasto na dwie odrębne krajobrazowo części. Prawobrzeżna część miasta ma rzeźbę bardziej płaską i urozmaiconą. Lewobrzeżna część  Lublina jest bardziej zróżnicowana krajobrazowo. Można to spotkać głębokie doliny i stare wąwozy lessowe. Podobnie Dunaj dzieli Budapeszt!

Do Lublina przez większą część roku dociera powietrze polarno-morskie z umiarkowanej strefy klimatycznej. Latem przynosi ono deszcze i chłodniejsze powietrze. Zimą natomiast poza deszczami przynosi do Lublina ciepłe powietrze znad Atlantyku. Z racji położenia geograficznego na tutejszy klimat ma jednak wpływ powietrze kontynentalne. Latem przynosi ono upały. Zimą piękną pogodę i spory mróz. Średnia roczna temperatura w Lublinie to 8 stopni C. Najzimniejszym miesiącem jest styczeń ze średnią temperaturą na poziomie -2,9 stopnia C. Do najcieplejszych miesięcy należy lipiec - średnia to ok. 18,2 stopni C. Lipiec to również najbardziej mokry miesiąc roku. Spada wtedy średnio prawie 80,6 mm deszczu. Najsuchszym miesiącem jest za to luty. Średnia opadów w tym miesiącu to niecałe 29 mm. Natomiast całoroczna średnia opadów waha się na poziomie ok. 573 mm.


Niestety bardzo mało jest wiarygodnych źródeł podających historię pomiarów temperatury czy opadów w tym mieście. Do jednych z ciekawszych należy serwis Pogodynka Podawane są tam różne informacje pogodowe z lat 1981 - 2010. Dane w tym artykule pochodzą właśnie z tego serwisu.

Jak do tej pory w omawianym okresie najniższą temperaturę zanotowano w Lublinie 08.01.1987 roku. Było to -33,7 stopnia C. Kilka lat później, 29 sierpnia 1992 roku odnotowano z kolei najwyższą temperaturę, aż +35,3 stopnia C.

W Lublinie działa Ogród botaniczny, który jest w strukturach organizacyjnych Uniwersytetu Marii Skłodowskie-Curie!


Pisząc o panującej tu pogodzie warto wspomnieć, że zdarza się iż do Lublina napływają polarne masy powietrza. Czasami też dociera tu powietrze zwrotnikowe, ale są to bardzo rzadko odnotowywane zjawiska. Najmroźniejsze dni panują tu wtedy, gdy nad miast spłynie zimne powietrze z głębi kontynentu euroazjatyckiego. W Lublinie dosyć długo trwa okres wegetacyjny, aż ok. 210 - 220 dni!


Jak każde duże miasto Lublin posiada również swój mikroklimat. Z uwagi na duże zagęszczenie budynków, masy kamienia, asfaltu i betonu powstaje tu tzw. efekt ciepłej wyspy. Nie jest on jednak tak widoczny jak np. w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu. Ponadto zróżnicowanie terenu miasta i jego położenie również wpływa na panujące tu temperatury.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Wikipedia

Już wkrótce kolejne części cyklu! Serdecznie zapraszam do lektury!

środa, 25 lutego 2015

Pierwsze wiosenne porządki

Co prawda pogoda wczoraj zbytnio nie rozpieszczała. Ale było w miarę ciepło i można było rozpocząć prace porządkowe w ogrodzie. O ile przed południem pojawiało się słońce to po 13.00 niebo całkiem się zachmurzyło i bałem się, że zacznie padać deszcz. Na szczęście nie padało i mogłem spokojnie uprzątnąć trawnik.

Przed Bożym Narodzeniem ogród był idealnie posprzątany, ale zimowe wiatry połamały trochę gałązek drzew. Pospadały również igły i szyszki z sosen. Co najgorsze na trawniku na dobre zadomowił się mech.


W niektórych miejscach jest go tak dużo, że praktycznie nie widać tam trawy.


Starałem się dosyć dokładnie wygrabić trawnik. Niestety miejscami mchu jest tak dużo, że nie obejdzie się bez jego mechanicznego usunięcia. 


Dziś kupiłem wapno, które muszę rozsypać na trawniku, szczególnie w tych miejscach gdzie jest dużo mchu. Niestety w moim ogrodzie jest dużo miejsc zacienionych, a to idealne warunki dla rozwoju mchu. Wstyd się przyznać ale trawnik nie był wapnowany już 3 lata. Przez to podłoże się zakwasiło jeszcze bardziej ułatwiając wzrost mchu.


Po wapnowaniu odczekam kilka tygodni. Mam nadzieję, że w tym czasie będzie sporo deszczu, który pozwoli na rozpuszczenie się wapna i jego wniknięcie do gleby. Później czeka mnie wertykulacja trawnika, i to taka dosyć głęboka i inwazyjna. Następnie będę musiał porządnie wygrabić pozostałości mchu i obeschniętej trawy. Być może trzeba będzie dosypać troch e podłoża trawnikowego. Na pewno po wertykulacji murawę czeka wałowanie. Przed tym zabiegiem dosieję jeszcze nasiona trawy parkowej, która ma znacznie mniejsze wymagania świetlne niż zwykłe odmiany traw gazonowych. Do połowy maja trawnik powinien już ładnie wyglądać.


W ostatnich dniach nie włączam już napowietrzacz w oczku wodnym. Dzięki dodatnim temperaturom (również w nocy) lód na oczku szybko topnieje. 

 

Pod koniec zimy bardzo brakuje mi już świeżej wiosennej zieleni, dlatego też często oglądam moje liściaste krzewy zimozielone, które dodają chociaż trochę kolorów w ogrodzie. 


Wczoraj usunąłem też kretowiska. Dziś zakupiłem specjalny płyn odstraszający te małe szkodniki. Ciekaw jestem jak zadziała. 

Tak wczoraj popołudniu wyglądał ogród widziany z balkonu. Dodam tylko, że jeszcze wczoraj zdążyłem posprzątać pograbione resztki traw, mchu, igliwia i liści.



Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga, tym bardziej, że w tym roku życie w ogrodzie budzi się znacznie wcześniej niż zwykle. W ogrodzie będzie się działo! A wszystko to na pewno opisze na moim blogu!

Proszę również pamiętać o cyklu artykułów, w których opisuje klimat polskich miast i aglomeracji. Już wkrótce pojawią się kolejne miasta!

Bardzo dziękuję za pozostawione komentarze. Na każdy z nich na pewno odpowiem!

wtorek, 24 lutego 2015

Przygotowania do sezonu

Chociaż w kalendarzu jeszcze zima, to za oknami mamy już prawdziwe przedwiośnie. Co prawda wciąż jeszcze jest luty i cały czas można się spodziewać powrotu zimy, ale z prognoz długoterminowych wynika, że raczej nie ma już co się bać ani śniegu ani mrozów. Nocami mogą jeszcze pojawiać się przymrozki, w ciągu dnia czekają nas jednak temperatury dochodzące do ponad +10 stopni. Kwitną już przebiśniegi, pierwsze krokusy oraz oczary. Prezentowałem już kilka razy na blogu te wspaniałe zwiastuny wiosny. W ogrodach widać już krzątających się ludzi, robiących porządki po okresie zimowym. Możemy już powoli przygotowywać się do nowego sezonu. 

Na pewno w okresie zimowym wiele osób planowało już zmiany w ogrodach oraz nowe nasadzenia roślin. Ja ze swojej strony mogę polecić Państwu zakup roślin w Szkółce roślin ozdobnych i owocowych w Janczewicach! 


Ta niewielka miejscowość położona jest przy drodze prowadzącej z Lesznowoli w kierunku Falent i Janek. Na Zielony Ursynów jest stąd zaledwie kilka kilometrów! Mieszkańcy Magdalenki czy Sękocina mają tu kilka minut drogi, równie blisko jest z Janek, Raszyna, Piaseczna czy Nadarzyna. A i z Pruszkowa, Brwinowa czy Podkowy Leśnej tez nie jest daleko.


Już od kilku lat kupuję tam rośliny i jak do tej pory nie miałem żadnych problemów z sadzonkami nabytymi w Janczewicach. 



Wszystkie zakupione tam rośliny przyjęły się i wspaniale rosną. Co ważne, kupuję tam rośliny nie tylko do mojego ogrodu ale równeż dla klientów mojej firmy ogrodniczej "Zimozielony ogród". Jeszcze nigdy nie zawiodłem się na roślinach pochodzących z tej świetnie zaopatrzonej i niedrogiej szkółki.


Już wkrótce szkółka wznowi sprzedaż roślin ozdobnych i użytkowych. Wszystko oczywiście zależy od pogody i warunków atmosferycznych. Na blogu będę na bieżąco informował o dacie otwarcia oraz o roślinach oferowanych do sprzedaży! Będą też zdjęcia roślin ze szkółki oraz dokładny opis dojazdu! Szczerze mówiąc sam już nie mogę się doczekać rozpoczęcia wiosennej sprzedaży. Mam na oku kilka różnych roślin, dla których znalazłem jeszcze trochę miejsca w ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 23 lutego 2015

Ostatni tydzień lutego w latach 2014 i 2015

Tegoroczna zima w mojej okolicy była wyjątkowo łagodna. Należy jednak podkreślić, że różniła się ona od uważanej za wyjątkowo łagodną, zimy z ubiegłego sezonu 2013/2014. Czym różniły się te zimy? Otóż w sezonie 2013/2014 jesień przedłużyła się aż do połowy stycznia! Najgorsze było to, że nawet nocami jedynie kilkakrotnie temperatura spadła poniżej 0 stopni C. Dużo roślin rozpoczęło wegetację, a tu nagle (ale jak najbardziej spodziewanie) po 15 stycznia 2014 przyszła zima. Spadł śnieg i nastały mroźne dni. A w czasie kilku nocy temperatura przy gruncie spadła poniżej -20 stopni C! Pierwsza dekada lutego przyniosła jednak odwilż. Temperatura szybko zaczęła rosnąć, śnieg stopniał i zima już nie powróciła. 

Tegoroczna zima jest troszkę inna. Co prawda w mojej okolicy nawet nocami nie było zimniej niż -12 stopni, ale za to wielokrotnie pojawiały się dni z ujemnymi temperaturami. Dzięki temu rośliny nie zaczęły rosnąc tak szybko jak w ubiegłym sezonie. Ważne również było to, że chłodne dni pojawiały się w całym okresie późnej jesieni i zimy. I chociaż dominowały dni z temperaturami dodatnimi to jednak przyroda wciąż "pamiętała", że jeszcze jest zima. 

Rok temu, 23 lutego 2014 było bardzo słonecznie i ciepło. Rośliny już budziły się do życia.


Tulipany botaniczne były już całkiem spore.


Podobnie cesarskie korony!


 Na wiciokrzewach królowała zieleń młodych listków.


A pąki różanecznika Scarlet Wonder nie mogły doczekać się otwarcia.


Dziś za to do wczesnego popołudnia było pochmurno i mglisto. Jednak po 13.00 wyszło słońce i natychmiast zrobiło się wiosennie. 12 stopni i słońce to jest to! 


Niektóre z róż mają jeszcze ubiegłoroczne liście. Pojawiły się też pąki na nowe listki.


Podobnie jak rok temu również teraz tulipany botaniczne są całkiem spore.


Cesarskie korony dopiero co zdążyły wychylić z ziemi swoje główki.


Tak jak tulipany, które jakby chciały sprawdzić czy to już wiosna i czy można wystrzelić bezpiecznie w górę!


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!