Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kwiaty w deszczu

Dziś od rana siąpi deszcz. Raz pada mocniej, raz słabiej, ale cały czas jest mokro. Ciśnienie niskie, kot nawet nie myśli o wyjściu na dwór tylko śpi jak zabity, co trochę mrucząc i się przeciągając. Co prawda obudził mnie o 06.00 (jak zwykle był głodny), ale dałem mu mięsko i pospiesznie wróciłem do łóżka. Kot dotarł zaraz po mnie i też poszedł dalej spać. W końcu jednak i mnie obudził głód no i podniosłem się z niesmakiem o 07.30. Za oknem wciąż padało. 

Ciekawa jest natura ludzka. Trochę deszczu i już wszyscy narzekają, że ciągle leje. Fakt, że początek wakacji może nie jest zbyt udany, ale ten deszcz jest roślinom bardzo potrzebny. Za chwilę przyjdą upały i po dwóch dniach z temperaturami koło +30 stopni będziemy wszyscy narzekać na skwar, słońce i brak ochłody. No i zatęsknimy za deszczem.

Ale wróćmy do tematu. Po śniadaniu i po codziennej prasówce (w wersji elektronicznej) postanowiłem jednak wyjść na chwilę do ogrodu i sprawdzić jak wyglądają kwiaty po ostatnich dosyć ulewnych deszczach. Dodam, że kot nie podzielił mojego entuzjazmu i nawet nie ruszył się z drapaka.

Róża pnąca odżyła po dosyć intensywnym cięciu pielęgnacyjnym. Na pewno pamiętacie Państwo, że spora część jej gałązek przemarzła. Spowodowane to było rozpoczęciem wegetacji krzewu w styczniu (miała już małe listki), a potem gwałtownym spadkiem temperatury. Krzew miał sporo soków i nie wytrzymał tego. Teraz wygląda już coraz ładniej i robi się coraz gęściejsza. Kwiaty pod ciężarem wody lekko się niestety zwiesiły. Po lewej niecierpek, któremu absolutnie nie przeszkadza deszcz.


A to już kwiatki w altance. Im oczywiście deszcz nic nie zrobi. Są pod dachem. Na pewno jednak wilgotne powietrze ma na nie dobry wpływ. Są tam dwie begonie i jeden niecierpek.


Gorzej z kwiatami powojnika Josephine. One nie przepadają za przemoczeniem.


Nowe różyczki i begonie rosnące w zakątku egzotycznym raczej zadowolone są z deszczu.


A opuncja wręcz odwrotnie. Ona lubi słońc, a deszcz zniszczył jej piękne kwiaty.


Kwitną już niektóre hosty.



Kwiaty na schodach też mają się nieźle. Muszę tylko co trochę wylewać nadmiar wody z podstawek.


Coraz piękniej wyglądają pelargonie pnące. Na początku, gdy je kupiłem nie byłem zbyt zadowolony z mojej decyzji. Kwiaty były niezbyt duże i dosyć rzadkie. Nawet zatęskniłem za tymi zwykłymi pelargoniami, które do tej pory co roku sadziłem w skrzynkach na balkonie. Teraz jednak "pnączaki" prezentują się coraz lepiej. Wyraźnie urosły i mają mnóstwo kwiatów. Nawet jak na tak zacienione miejsce!

Po obu stronach balkonu widać rozrastające się surfinie.


A na samym balkonie kwitną inne wspaniałe i pachnące surfinie. O tym jaka jest różnica (i czy w ogóle) pomiędzy surfiniami i petuniami napiszę w osobnym poście.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 29 czerwca 2014

Deszczowo...

Mam dziwne wrażenie, że od kilkunastu lat najdłuższe dni w roku przynoszą w mojej okolicy sporo deszczu, chmur, wiatrów, czyli ogólnie niepogodę. Wczoraj do 15.00 było dosyć ciepło, a wręcz duszno i w miarę słonecznie. Potem jednak nadszedł silny wiatr, który przyniósł burzę i prawdziwie tropikalną ulewę. Lało dobrze ponad 1,5 godziny. Kot zniesmaczony pogodą i brakiem możliwości wyjścia na dwór całe popołudnie i wieczór spał. Wieczorem tylko zjadł swoją codzienną porcję kocich przysmaków i dalej poszedł spać. Dzięki temu dziś obudził mnie o 05.40. Hmmm, najgorsze było to, że nie mogłem go puścić rano na dwór bo znowu padało. Po 08.00 już zupełnie nieźle lunęło. Ale koło 09.30 przestało padać i chwilami nawet nieśmiało pokazywało się słońce. Wykorzystałem ten czas żeby zrobić parę zdjęć w zmokniętym ogrodzie. Oto one.

Tak wyglądał ogród z góry. Wszędzie mokro. Z drzew kapała jeszcze woda. Tak naprawdę jednak deszcz si przydał, bo trawa zaczęła troszkę w niektórych miejscach podsychać i to mimo tego, że kilka dni temu też padało.Żeby jednak deszcz przebił się przez korony drzew naprawdę musi porządnie popadać.


Różaneczniki lubią zarówno wilgotne (ale nie przelane) podłoże jak i wilgotne powietrze.


Między krzewami różaneczników zauważyłem takie malutkie stworzonko. W trawie żabek było znacznie więcej, ale ciężko je było sfotografować bo dosyć żwawo się poruszały.


Na liściach roślin wciąż było sporo wody. Na pewno deszcz je oczyścił z kurzu i dostarczył niezbędnej wilgoci. 



Tak wyglądał ogród kilkanaście minut po deszczu.


Spacerują odkryłem, że wyrosło sporo grzybów. Widziałem już kilka dni temu pojedyncze sztuki, ale dziś po raz pierwszy wybrałem się do ogrodu na grzybki.



Oto efekt moich zbiorów. Grzyby obrałem i schowałem do zamrażarki.


A potem wyszło słońce i szybko zrobiło się dosyć ciepło (+26 stopni C) i przyjemnie, ale niestety duszno.


Tak to już bywa latem po deszczu!

Popołudniu znów ma padać, jutro podobno też. Poprawa pogody w mojej okolicy ma zacząć się we wtorek. Oby do wtorku. Z drugiej strony nie muszę teraz podlewać trawnika i krzewów.

sobota, 28 czerwca 2014

Egzotyczny zakątek - kolejne zmiany i niespodzianka!

Idąc za namową moich Czytelniczek i Czytelników dokonałem kolejnych, w zasadzie już tylko kosmetycznych zmian w nowej części zakątka egzotycznego. Przypomnę, że rosną w nim juki: karolińskie, Gloriosa oraz Gloriosa Variegata i Baccata. Do tego można tam znaleźć palmę mrozoodporną Trachycarpus Wagnerianus, magnolię wielkokwiatową Edith Bogue, araukarię chilijską oraz rozchodniki, które towarzyszą mrozoodpornym opuncjom. Ponieważ te ostatnie cieszą się wielkim powodzeniem wśród Państwa wkrótce napisze o nich specjalnego posta, albo i ze dwa. Bo naprawdę są tego warte!

Wróćmy jednak teraz do kolejnych zmian w kąciku. Wziąłem pod uwagę Państwa sugestie i porady i rozsadziłem miniaturowe różyczki, które pojawiły się w tym miejscu w ubiegłą sobotę.



Dosadziłem też kolejne 4 krzewy tych samych kwiatów. Teraz zachowałem już odpowiednią między nimi odległość. Chciałbym, żeby stworzyły kępki kolorowych kwiatów, które dodadzą kolorytu zakątkowi.


Tak wygląda egzotyczny kącik od strony moich najstarszych opuncji.



A teraz jeszcze słówko o nowych opuncjach, które kupiłem na kiermaszu przy Ogrodzie botanicznym UW w niedzielę 15 czerwca. Kiermasz towarzyszył wystawie kaktusów zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Miłośników Kaktusów oddział Warszawa.Tak jak wspomniałem na początku posta, o kaktusach mrozoodpornych napiszę już niedługo szerzej.

Wczoraj opuncje mnie zaskoczyły! Pojawiły się na nich kwiaty! Dodam tylko, że kaktusy ukorzeniałem je raptem 10 dni temu. Poniżej zdjęcie z wczorajszego popołudnia.


A tak opuncje wyglądały dzisiaj. Rozwinęły się kolejne pąki!



To dla mnie ogromna niespodzianka! No i oczywiście bardzo miłe wydarzenie ogrodowe! Kwiaty są prześliczne. Mają wspaniały żółty kolor i bardzo ciekawą budowę! Teraz będę czekał na zawiązanie się owoców. Jednak nie wiem, czy to w Polsce możliwe, bo moje starsze opuncje nigdy jeszcze nie kwitły! Na pewno napiszę o tym na blogu!

Serdecznie zapraszam do lektury!

piątek, 27 czerwca 2014

Magnolia grandiflora Edith Bogue - pąk

Magnolia Grandiflora Edith Bogue rośnie u mnie w ogrodzie już prawie rok. Nie zniszczyły jej mrozy, najbardziej zaszkodziły jej wczesno wiosenne wiatry, które pozrywały większość liście. Teraz krzew powoli odrasta. Ma sporo nowych liści, do tego pojawiła się na nim niespodzianka! To pąk kwiatowy!

 
Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue (Magnolia grandiflora Edith Bogue) to, jak podają różne źródła jedna z najbardziej odpornych na duże mrozy odmian tego krzewu.

Odmiana ta została wyselekcjonowana w USA w stanie New Jersey. Jej odkrycia dokonała mieszkanka tego stanu Pani Edith Bogue (stąd nazwa). Pewnej zimy gdy temperatura spadła poniżej –30 stopni C prawie wszystkie magnolie zimozielone wymarzły. Ta jedna jedyna przetrwała siarczyste mrozy bez większych uszkodzeń. Jest to najprawdopodobniej jedyna zimozielona magnolia, którą można uprawiać w strefie 6 USDA. O strefach mrozoodporności piszę TUTAJ



Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości nawet 5 – 8 metrów, przy szerokości ok. 3 – 4 m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 3-4 metry wysokości. Ma wzniesiony pokrój i rośnie stosunkowo szybko.


Bardzo jestem ciekaw, czy magnolia zakwitnie! Byłaby to niespotykana w Polsce rzadkość! Na pewno napiszę o tym na blogu!

sobota, 21 czerwca 2014

Ogrodowe rewolucje - egzotyczny zakątek 2

Dziś pierwszy dzień lata. I chociaż u mnie pogoda za oknem bardziej przypomina kwiecień niż koniec czerwca, to jednak długość dnia niewątpliwie podkreśla, że mamy teraz najkrótsze noce w roku. Dziś pogoda była bardziej zmienna niż kobieta. Najpierw słońce, potem chmury, deszcz, grad... znowu słońce i deszcz. I tak cały dzień. Na szczęście udało mi się znaleźć interwały bezdeszczowe. W ich trakcie pojechałem na targ do Brwinowa, zakupiłem niezbędne ogrodowe piękności i wróciłem do siebie. Kiedy już miałem wyjść do ogrodu znowu lunął deszcz no i napisałem w tym czasie posta na moim kuchennym blogu. Jeśli lubicie Państwo jedzonko to zapraszam do lektury posta o pieczeniu chleba. Można go znaleźć TUTAJ Jednak w końcu udało mi się dokończyć zmiany w egzotycznym zakątku. Tak to miejsce wygląda dzisiaj!


Dosadziłem trochę kwiatów.


  Pojawiły się begonie...


... oraz róże miniaturowe.



Tak to wygląda z daleka.


Dyziowi nie za bardzo podobało się przesadzanie traw.


Widok z góry! Patrząc na zakątek wiem, że muszę tam dosadzić jeszcze klika kwiatów.


A już jutro napiszę o pewnym niespotykanym w Polsce fenomenie! Zapraszam do lektury!

piątek, 20 czerwca 2014

Pałac i park w Radziejowicach

Wczoraj odwiedziłem znajomych, którzy przenieśli się do Radziejowic. Przy okazji wpadłem też na krótko do parku położonego przy tutejszym pałacu. Jak podaje strona internetowa Pałacu w Radziejowicach ta niewielka miejscowość położona na lekko sfalowanym terenie wypiętrzenia Mszczonowskiego zawsze urzekała malowniczością swego położenia. Walory krajobrazowe, a także obronne spowodowały, że w XV wieku zbudowano tu reprezentacyjną siedzibę właścicieli dóbr Radziejowskich. Wielokrotnie rozbudowywany renesansowy dwór w poł. XVII w. przybrał formę regularnego barokowego założenia pałacowego powiązanego z rozległym ogrodem. Pałac gościł wiele znakomitych osobistości polskich i zagranicznych dworów. Bywali tu Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan III Sobieski. Prymas Michał Radziejowski dokonał przebudowy jednej z oficyn dawnego założenia na pałac, stanowiący obecnie korpus główny zespołu. Po śmierci prymasa dobra odziedziczyli Prażmowscy. Następnie Radziejowice przeszły w posiadanie rodziny Ossolińskich i od 1782 r. Krasińskich. Oboźny koronny Kazimierz Krasiński na przełomie XVIII i XIX w. przebudował pałac nadając mu klasycystyczną formę. Prace przy podnoszeniu rezydencji do stanu świetności kontynuował Józef Wawrzyniec Krasiński - szwoleżer, oficer wojsk Księstwa Warszawskiego. Z jego polecenia wnętrza pałacowe zostały pokryte dekoracją malarską, na poddaszu urządzono mały teatr, wzniesiono neogotycki, romantyczny zameczek oraz murowany kościół. Wokół pałacu i zameczku założony został park krajobrazowy. Radziejowice, tak dogodnie położone blisko Warszawy odwiedzali liczni goście. Bywali tu literaci, dziennikarze, m.in. Juliusz Kossak, Henryk Sienkiewicz, Lucjan Rydel, Jarosław Iwaszkiewicz i mieszkający w pobliskiej Kuklówce Józef Chełmoński. Po II wojnie światowej zdewastowany zespół pałacowy gruntownie odremontowano ze środków Ministerstwa Kultury i Sztuki. Od roku 1965 pałac zaczął pełnić funkcję domu pracy twórczej dla twórców kultury. Przyjeżdżają tu pisarze, publicyści, aktorzy, filmowcy, muzycy i plastycy. Przez trzydzieści lat stałym rezydentem pałacu był Jerzy Waldorff.

Przy wejściu do parku wita nas piękny bluszcz pospolity, który porasta okolice pomnika Edwarda Krasińskiego. Jak podaje strona internetowa Polska niezwykła Edward hrabia Krasiński (1870-1940) był ostatnim ordynatem dóbr opinogórskich oraz zarządcą Biblioteki Ordynacji Krasińskich. Prócz tego napisał wiele opracowań pamiętnikarskich dokumentujących historię Mazowsza i Warszawy. Aktywnie uczestniczył w życiu kulturalno-społecznym. Współtworzył warszawski Teatr Polski oraz Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości w Warszawie. Przyjaźnił się z wieloma postaciami świata kultury, w tym z Henrykiem Sienkiewiczem. Niejednokrotnie wspierał ich twórczość. Edward Krasiński zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau w 1940 r.

Pamięć zasłużonego dla polskiej kultury i nauki hr. Krasińskiego czci pomnik znajdujący się w pobliżu bramy prowadzącej do pałacu Radziejowskich w Radziejowicach należącego dawniej do rodziny Krasińskich. Obelisk składa się z popiersia i cokołu z okolicznościowym napisem o treści: "Edward Krasiński 1870-1940, przyjaciel artystów, urodzony w Radziejowicach, zamordowany w Dachau, amor patriae nostra lex". Te ostatnie słowa doskonale charakteryzują hrabiego, a po polsku brzmią "miłość Ojczyzny naszym prawem".

 Zapraszam do obejrzenia zdjęć z tego malowniczego miejsca!


To neogotycki zameczek.


Poniżej klasycystyczny budynek pałacu.


Koło pałacu rośnie sporo liściastych roślin zimozielonych. Wśród nich można znaleźć trzmielinę pnącą.


W parku jest spore jeziorko. 


Są tu również wspaniałe okazy drzew. Poniżej jesion wyniosły.


Tutaj z kolei mamy barwinek pospolity.


Od południowej strony pałacu rośnie miłorząb dwuklapowy.



A przy pałacu spotykamy piękne róże.




To jużwidok na pałac i zameczek od strony północnej.


I jeszcze jeziorko, w którym przepięknie odbija się błękitne niebo i chmury!


Na pewno jeszcze wybiorę się do parku gdyż nie miałem wczoraj czasu zwiedzić całego terenu!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!