Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

wtorek, 30 września 2014

Samosiejki w moim ogrodzie

Zimozielony ogród należy do tej grupy ogrodów, które są od początku do końca zaplanowane i "ułożone". Staram się pilnować porządku w ogrodzie, nie tylko pod względem jego czystości, sprzątania, przycinania krzewów czy grabienia ale również biorę pod uwagę dbałość o nasadzenia. Jednakże tak jak w każdym innym ogrodzie u mnie również pojawiają się samosiejki. Niektóre nasiona przywiewa wiatr, inne są roznoszone wraz z odchodami ptaków, a jeszcze inne po prostu spadają z drzew czy krzewów rosnących w ogrodzie i jego najbliższej okolicy. Co roku wyrywam dziesiątki, jeśli nie setki małych, kilkucentymetrowych dębów, które kiełkują z żołędzi pochodzących z drzew rosnących w moim ogrodzie. Podobnie jest z orzechami, które wyrastają z serwowanych wiewiórkom smakołyków. Te małe i sprytne zwierzątka zakopują w korze lub w trawniku orzechy, które wysypuję im do karmnika. Potem zapominają o nich, a orzechy wyrastają. Jednakże poza wspomnianymi dębami i orzechami w ogrodzie są też inne samosiejki.

Jakieś 3 lata temu koło altanki pojawił się bluszcz pospolity. Pozwoliłem mu rosnąć i teraz to już całkiem spore pnącze.


Niedaleko barwinków w tym roku pojawił się inny bluszcz pospolity.


Przy jednym z dębów rośnie malutki cis. Czy aby nie ma tam za sucho?


Co ciekawe obok żywopłotu z ostrokrzewów Meserveae wyrosła miniaturowa różyczka.


Obecność maleńkiej sosny mnie nie dziwi, bo przecież sosen u nas dostatek.


Za to przy pergoli odkryłem malutką tuję. Jaka to odmiana? Skąd się wzięła? Tego nie wiem, ale przypuszczam, że to dzieło ptaków. W mojej okolicy rośnie sporo różnego rodzaju żywotników.


Co zrobić z samosiejkami? Bluszcz rosnący przy altanie na pewno zostanie na swoim miejscu. Rośnie tam już 3 lata i pasuje do tego miejsca. Jeśli chodzi o pozostałe samosiejki zastanawiam się nad zadoniczkowaniem ich na czas zimy. Potem pewnie je gdzieś wysadzę. A może zrobić specjalny kącik, gdzie posadzę samosiejki... Sam jeszcze nie wiem. W każdym razie cis, różyczka i tuja na pewno trafią w inne miejsce. Tam gdzie rosną nie mają zbyt dobrych warunków. No i psują niestety moje założenia ogrodowe.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga oraz do pozostawiania komentarzy, opinii i uwag. Na każde z nich na pewno odpowiem.

Zapraszam również do obserwowania bloga. Można to zrobić klikając link "Dołącz do tej witryny", który znajduje się po lewej stronie okna bloga, tuż pod opisem "O mnie".

4 komentarze:

  1. W moim ogrodzie całe mnóstwo samosiejów. W związku z tym, iż posiadam ponad 50 tuj, małych osobników jest tak dużo, że albo je usunę (szczególnie te, które rosną na agrowłókninie otulone korą) albo poczekam aż trochę podrosną i przesadzę w inne miejsce. Zdarzają się także sosny, w związku z tym, iż działka mieści się w otoczeniu lasów sosnowych. Dochowałam się jałowca ok. 2m, który prawdopodobnie przyniosła sójka z lasu a podczas sobotniego grabienia liści z pod winorośli, odkryłam młodą sadzonkę winobluszczu. Została oczywiście natychmiast przesadzona w odpowiednie miejsce. Kiedyś w warzywniaku znalazłam mały dąbek, ale chyba jakiś niedobry duszek bez mojej zgody wypędził go z ogrodu:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Bardzo dziękuję za ciekawy komentarz. Samosiejki... Sam nie wiem co z nimi zrobić. Mój ogród jest bardzo uporządkowany i nie chciałbym tego porządku burzyć. Ale z drugiej strony szkoda mi tych malutkich roślinek :) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Ja nie mam somosiejek. Jedynie poziomki :)

    Ps. zapraszam do mnie i zostaję u ciebie na dłużej :)

    http://mojmalyogrodeczek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, już zaglądam do Ciebie :) Pozdrowienia!

      Usuń