Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 20.00

Sobota: 08.00 - 20.00

Niedziela: 09.00 - 20.00

Tel. 605 490 480

środa, 17 września 2014

Laurowiśnie w moim ogrodzie

Laurowiśnie były jednymi z pierwszych liściastych roślin zimozielonych, które pojawiły się w moim ogrodzie. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem te krzewy w Wielkiej Brytanii i od razu podbiły moje serce. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety początkowo nie była ona odwzajemniona. Kiedy ponad 7 lat temu kupowałem moją pierwszą laurowiśnię sprzedawca przekonywał mnie, że to odmiana odporna na nasze warunki klimatyczne. Wówczas miałem jeszcze niewielką wiedzę i doświadczenie w uprawie liściastych zimozielonych. Nie potrafiłem też rozpoznać konkretnej odmiany laurowiśni. Teraz już nie dałbym się nabrać. Wciśnięto mi odmianę Etna, która jeśli wyhodowana jest w Polsce ma szanse przetrwać zimę, ale te pochodzące z Holandii nie są aż tak odporne. Dwie pierwsze zimy przeżyła, ale kolejna fala mrozów połączona z niewielką ilością śniegu spowodowała, że krzew zmarniał. Odrósł wiosną od korzeni ale to nie było już to. A mi zależało na wysokich roślinach.

Kolejne nieudane próby były z żywopłotem z laurowiśni. Tym razem sprzedano mi odmianę Rotundifolia informując, że to Novita. One również przemarzały do poziomu pokrywy śnieżnej.

To tyle jeśli chodzi o niepowodzenia. Teraz będzie już znacznie więcej pozytywów.

Wreszcie trafiłem na odmianę Otto Luyken, uważaną za najbardziej mrozoodporną. Dwa krzewy tej odmiany posadziłem w 2012 roku. Tak wyglądały po zadomowieniu się w moim ogrodzie.


Poniżej ten sam krzew dzisiaj. Laurowiśnia znacznie się rozrosła. Przeżyła bez szwanku długą i mroźną zimę 2012/2013.


W tym roku właśnie po raz drugi zakwitła. Pierwsze kwitnienie przypadało na okres wiosenny. Obecnie jest znacznie mniej kwiatów niż wiosną ale to nic, i tak wyglądają pięknie. 


A to drugi z krzewów laurowiśni Otto Luyken.


Wspomniana wyżej odmiana rośnie powoli, i trzeba czekać wiele lat, żeby krzew osiągnął wysokość 2 metrów. Dlatego też zdecydowałem się na eksperyment. Wiele czytałem o odmianie Caucasica. Mnóstwo źródeł podawało jej wysoką odporność na mrozy (nawet do -27 stopni C). Postanowiłem więc zaryzykować i w 2012 roku kupiłem jeden krzew tej odmiany. Tak wyglądała po posadzeniu.


A tak wygląda dzisiaj. Doskonale poradziła sobie ze wspomnianą wcześniej zimą 2012/2013.


W tym roku postanowiłem dokupić 25 krzewów Laurowiśni wschodniej Caucasica i posadziłem je na żywopłot. Czas okaże czy podjąłem dobrą decyzję. Stwierdziłem, że skoro starsza Caucasica bez problemów przeżyła mroźną i długą zimę to te też powinny sobie poradzić. Kolejne zimy zweryfikują moje założenia.

  
Trzecią odmianą laurowiśni rosnących obecnie w moim ogrodzie jest posadzona w ubiegłym roku odmiana Herbergii. Mam dwa krzewy tej laurowiśni. Ostatnią zimę przeżyły bez szwanku, ale pamiętajmy, że zima 2013./2014 była wyjątkowo krótka i łagodna, nie może być więc wyznacznikiem mrozoodporności roślin.


Laurowiśnie to piękne krzewy. Warto na pewno spróbować uprawy tych roślin w ogrodzie. Mają one trochę wymagań. Przeczytacie Państwo o nich więcej na mojej stronie internetowej Zimozielony ogród Proszę tylko uważać przy zakupie roślin, żeby nie dać sobie wetknąć odmian zupełnie nieprzystosowanych do naszego klimatu!

Mam w planach kupno kolejnych 3 odmian, które mają szansę przeżyć zimy panujące w centralnej Polsce. Napiszę o nich wkrótce na blogu!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz