Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

piątek, 17 kwietnia 2015

Wertykulacja trawnika

Od wielu już dni planowałem wertykulację trawnika. Przed Świętami nie pozwoliła na to pogoda. Po Świętach również. Tydzień temu jednak wreszcie aura się ustabilizowała i mogłem rozpocząć zabieg wiosennej pielęgnacji trawnika. Niestety jak Państwo zapewne pamiętacie wertykulator odmówił posłuszeństwa, a w zasadzie to ja sprawiłem, że nie zadziałał. Jak zwykle coś się musiało zdarzyć. Urwałem linkę rozruchową urządzenia. Wertykulator usłyszał kim albo czym jest, trawnikowi posłałem również parę wymownych i niezwykle ekspresyjnych słów powszechnie uznanych za obelżywe. Możecie Państwo przeczytać o tym TUTAJ Do wczoraj wertykulator był w naprawie. Przy okazji linki mechanicy wymienili mu świecę oraz olej, a także dokonali przeglądu noży. Teraz urządzenie jest jeszcze sprawniejsze niż było, czyli okazało się, że to urwanie linki wyszło tylko na dobre. 

Wczoraj koło południa rozpocząłem wertykulację. Ten zabieg to tak naprawdę pionowe cięcie darni. Sporo ponad miesiąc wcześniej zwalczyłem chemicznie mech, który nadspodziewanie obficie rozrósł się w trawie. Poniżej widać efekty działania wertykulatora. Stosy mchu i suchych źdźbeł trawy.


Na szczęście na większości powierzchni trawnika nie było aż tyle mchu, co w najbardziej zacienionym miejscu murawy.


Tak wyglądał trawnik po zabiegu. W sumie wygrabiłem z niego kilka worków mchu i obumarłych części trawy.



Po uporaniu się z resztkami roślin dosiałem trochę nasion traw. Zależnie od miejsca użyłem mieszanki traw do terenów zacienionych (trawa parkowa) lub mieszanki regenerującej murawę. 



Trawnik oczywiście na koniec podlałem.


Po wertykulacji niektóre miejsca wyglądają tak, jakby przebiegło po nich stado koni. Zabieg ten jednak jest niezbędny aby pozbyć się mchu i uschniętych fragmentów traw.  Dzięki częściowemu rozcięciu korzeni traw pozwala także na lepsze ich nawodnienie oraz na dotarcie do korzeni większej ilości składników mineralnych czy nawozów. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

2 komentarze:

  1. No i zepsułeś trawnik! A tak poważnie to jestem pewna, że trawniczek pięknie się odwdzięczy za te pieszczoty i wkrótce będzie zieleniutki. A na moim rośnie pełno stokrotek - i jak tu wertykulować? Miłego weekendu Andrzejku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, dziś już trawnik wyglądał troszkę lepiej :) Myślę, że za jakieś 3-4 tygodnie będzie już piękny :) 14 czerwca otwieram ogród dla zwiedzających w ramach Festiwalu "Otwarte ogrody" i do tego czasu trawnik musi być cudny ;) Nie ma wyjścia :) Pozdrowienia Ewuniu, miłego weekendu!

      Usuń