Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

sobota, 9 września 2017

Głowocis chiński

Od kilku dni zbieram się do napisania posta podsumowującego 25 Wystawę Zieleń to Życie oraz 6 Spotkanie Blogerów Ogrodniczych. Mimo wielu przemyśleń wciąż jednak brakuje mi weny do opisania tych wydarzeń. Dlatego też dziś pisze o kolejnej nowej roślinie, która pojawiła się w tym roku w moim ogrodzie. To głowocis chiński (Cephalotaxus fortunei). I chociaż to iglak, to na pewno będzie ozdobą mojego ogrodu.


Głowocis, jak sama jego nazwa mówi, pochodzi z Chin, jego naturalne stanowiska spotykane są jednak także w innych regionach Dalekiego Wschodu. Ta ciekawa roślina z wyglądu przypomina dobrze znany nam cis. Ma jednak znacznie dłuższe igiełki i troszkę inny pokrój. Jego igły mogą mieć nawet 12 cm długości. W swojej ojczyźnie to bardzo duży krzew lub wielopędowe drzewo. Dorasta tam nawet do 20 metrów wysokości. W naszym klimacie należy traktować go jako krzew, który po wielu klatach osiągnie ok. 3-4 metrów wysokości. Jest to oczywiście roślina zimozielona, preferuje stanowiska półcieniste i cieniste oraz zasadowe i wilgotne podłoże.


Głowocis chiński jest w pełni odporny na nasze warunki klimatyczne (szczególnie zimowe) i można go uprawiać praktycznie na terenie całej Posli (poza Suwalszczyzną i rejonami górskimi). Dowodem na to jest wspaniały i mocno rozrośnięty krzew, który rośnie w Arboretum SGGW w Rogowie (zdjęcie poniżej).


W Polsce jest on bardzo rzadko spotykany. A szkoda, bo to bardzo dekoracyjna roślina. Kupując sadzonki należy jednak uważać, żeby nie kupić głowocisu japońskiego. Obie odmiany są do siebie bardzo podobne, ale ten drugi jest mniej odporny na mrozy. 

Roślina świetnie komponuje się z iglakami i liściastymi krzewami zimozielonymi. Z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić do ogrodu. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

2 komentarze:

  1. Ciekawa roslina i przyznam, że nie znałam jej. U Ciebie Andrzeju w ogrodzie same ciekawostki. Nie dość, że masz ładnie to jeszcze ciekawie:) Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twojego kotka Dyzia. Ostatnio nie widziałam go u Ciebie na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu. Bardzo dziękuję za miłe słowa :-) Cieszę się, że mogę popularyzować różne ciekawe rośliny. A Dyzio gania po ogrodzie, trochę psoci, a jutro będzie na blogu :-) Pozdrowienia, miłej niedzieli.

      Usuń