Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

poniedziałek, 11 września 2017

Babie lato

Już za 10 dni powitamy jesień. Po mokrym i chłodnym początku września w ostatni weekend powróciło lato! Parę dni temu schowałem sandały do szafki. Pomyślałem, że już nie będą mi potrzebne. A tu nagle niespodzianka. W sobotę 24 stopnie. A wczoraj 26! Wczorajsze popołudnie spędziłem w kilku parkach położonych na stołecznym Mokotowie. Już wkrótce na blogu opublikuję relację z moich wycieczek. A sobota... jak zwykle w ogrodzie. Tutaj nigdy się nie nudzę i zawsze mam coś do zrobienia. Dosłownie zawsze! Koszenie trawnika, zbieranie gałęzi, a ostatnio ewidencjonowanie roślin. Moja stara ewidencja jest już praktycznie nieaktualna. Dosadziłem wiele roślin, a na starym rysunku nie ma już miejsca żeby je nanieść.


W sobotni wieczór jak zwykle pospacerowałem sobie po ogrodzie. U schyłku lata laurowiśnia wschodnia Otto Luyken ma już dojrzałe owoce. Ale ma też kwiaty! Co prawda nie aż tyle co wiosną, ale zawsze coś tam kwitnie. 


Kwitnie także bluszcz pospolity. 


Mahonia orzecholistna powoli zmienia kolor liści. 


Kwiatostany pałki wodnej przekształciły się już w atrakcyjne gniazda nasienne. Za kilka tygodni nasiona zaczną fruwać po ogrodzie. No chyba, że wcześniej je zetnę.


Jak zawsze, podczas spacerów towarzyszy mi Dyzio. Zdjęcie specjalnie na życzenie Ani.


No a babie lato? To tytuł dzisiejszego posta... Nie, nie. Jeszcze go nie ma. Pojawi się pewnie pod koniec września. Wtedy to niektóre młode pająki niektórych mniejszych gatunków zaczną swoje podróże na niciach przędnych. Dzięki wiatrowi pajączki przemieszczają się na niezwykłe odległości, które mierzy się czasem w dziesiątkach, a nawet setkach kilometrów. 

Tymczasem w ogrodzie królują krzyżaki. Jest ich w tym roku mnóstwo!


A oprócz niezbyt przyjemnych ale pięknych pająków wszędzie są ślimaki. I te z "domkiem" na plecach i te bezmuszlowe. Te ostatnie są najgorsze. Zjadają mnóstwo roślin ozdobnych. W tym roku nadgryzły nawet kaktusy ogrodowe. A właśnie, niedługo o nich napiszę. Ostatnio mnóstwo ludzi pytało się mnie o te ciekawe rośliny.


Dni są coraz krótsze. Słońce zachodzi tuż po 19.00. W lesie już o 18.00 słońca nie widać, bo kryje się za drzewami. Ale miejscami jeszcze gdzieś przebija się przez korony dębów i sosen. Jego delikatne promienie w sobotni wczesny wieczór pięknie podświetliły duże źdźbła trawy penissetum purpureum Vertigo (rozplenica słoniowa Vertigo). 


W weekend było cudownie. A dziś... Od rana padało. W ciągu dnia pokazało się na trochę słońca. Ale wieczór znów przyniósł opady i dużą wilgotność powietrza. Jest też ciepło, prawie 25 stopni... no i duszno. 

A już jutro zapraszam Was na niespodziankę, która mocno chwyciła mnie za serce i podtrzymała wiarę w bezinteresowność ludzi.

2 komentarze:

  1. Tak, pogoda uległa niesamowitej przemianie. U mnie też pada i jest smutno. Ale myślę, że jeszcze będzie słonecznie i radośnie. Andrzeju, dziękuję za zdjęcie Dyzia, chłopak z niego bardzo przystojny, a nawet mogę napisać... dostojny:) Swietny z niego pomocnik.
    Ogród pięknie się zieleni, nie na darmo nazwałeś blog zimozielonym, bo tak właśnie jest. Laurowiśnia ma bardzo zdrowe, błyszczące liście. Dbasz o swoje rośliny i cały ogród! Daję szóstkę:)))))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anno! Bardzo dziękuję za miłe słowa i wspaniałą ocenę :-) W imieniu swoim i Dyzia :-) Serdeczności!

      Usuń