Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

poniedziałek, 8 lutego 2016

Makieta kolejowa w Grodzisku

Dzisiaj zrobiłem pierwsze porządki w ogrodzie. W zasadzie można je nazwać wiosennymi, chociaż  w kalendarzu wciąż zima. Za oknami wiosna, 13 stopni, słońce i pachnące wczesną wiosną powietrze. O porządkach w ogrodzie napisze pewnie jutro lub pojutrze, bo przede mną jeszcze sporo pracy. Dziś na chwilę chciałbym troszkę odbiec od codziennej tematyki bloga i pokazać Państwu coś, co od zawsze bardzo mi się podobało. To wspaniała makieta, pokazująca świat w miniaturze.


Oczywiście jego głównym elementem są kolejki. Wiele lat temu też miałem kilka zestawów takich kolejek. Do tego tory, zwrotnice, szlabany, przejazdy, światła itd. Swego czasu nawet zacząłem budować makietę, ale jak to często bywa plany się zmieniły i z makiety nic już nie zostało. No może poza zamiłowaniem do mini pociągów. I chyba nigdy nie minie. Pamiętam jak wiele lat temu stałem przyklejony do szyby dawnej Centralnej Składnicy Harcerskiej gdzie była właśnie makieta kolejek. Była brzydka, ale w tamtych czasach (przełom lat 70-tych i 80-tych) to było coś!


Dziś znów mogłem nacieszyć się miniaturami pociągów, samochodów, domów i ludzi. A wszystko to dzięki makiecie, którą można oglądać w hallu budynku stacji PKP w Grodzisku Mazowieckim, po prawej stronie od wejścia głównego. W ubiegłym roku obchodzono 170 rocznicę uruchomienia kolei warszawsko-wiedeńskiej. Grodziski dworzec pochodzi właśnie z tamtych czasów. Makieta to dzieło Pana inż. Janusza Cyndeckiego. Zbieranie materiałów do jej budowy trwało ponad 30 lat! A sama budowa to okres ok. 5 lat. W tym czasie Pan Janusz wspólnie z Panem Jackiem Rybickim ułożyli ok. 180 metrów torów. Podłączenie wszystkich ruchomych czy elektrycznych elementów wymagało ułożenia kilku kilometrów kabli. Pan Janusz dziś zdradził mi, że do jednej małej zwrotnicy trzeba było podpiąć 5 różnych przewodów! To również dziesiątki tysięcy złotych wydanych na poszczególne, nawet najdrobniejsze elementy makiety kolejowej.

Makieta zbudowana jest w skali 1:87 czyli H0. A tej skali były kiedyś pochodzące z Niemiec kolejki PIKO! Pamiętacie? 


Makieta przenosi nas również w czasie. Odwiedzamy miasto z okresu XX-lecia międzywojennego. Z tej właśnie epoki są wszystkie pociągi i samochody. Co ciekawe, po zmroku zapalają się latarnie uliczne, a w wagonach osobowych dostrzec można ciepłe światła wnętrz przedziałów. Oświetlone są również budynki stacyjne i mieszkania.


Nie muszę Państwu pisać jaki entuzjazm wywołała we mnie makieta kolejowa. Znów poczułem się jak dziecko i nie chciałem wychodzić z hallu dworca. Fajnie jest podziwiać taki ruchomy maleńki świat. No i te pociągi... Coś pięknego.


Makietę można oglądać codziennie od 10.00 do 16.00. Wystawa czynna będzie do 29 lutego. Za wejście zapłacimy symboliczne 3 PLN. Grupy zorganizowane z placówek oświatowych z terenu Grodziska mogą zwiedzać ją za darmo!


Na grodziski dworzec wybierałem się od kilkunastu dni. Dotarłem tam jednak dopiero dziś. I nie żałuję! Zapraszam serdecznie do obejrzenia makiety! Naprawdę warto! Koniecznie musicie ją zobaczyć!

Zapraszam również do codziennej lektury bloga!

4 komentarze:

  1. Az chce się wysiąść na stacji Grodzisko!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie trzeba! Grodzisk Mazowiecki zaprasza :) Serdeczności!

      Usuń
  2. Prześliczne. Duże wrażenie na mnie robią wszelkiego rodzaju makiety. I cieszy mnie i to bardzo gdy mam możliwość porównać je z oryginałem. Domyślam się, że będąc w Holandii oglądałeś interaktywny park miniatur Madurodam nazywany często Holandią w miniaturze.
    Andrzejku będzie mnie trochę mniej na blogu. Wczoraj poszłam około 17-tej do Małego Lasku po gałęzie sosnowe dla saren. Było już szarawo, zahaczyłam o korzeń i "wykrochmaliłam się jak długa". I złamałam sobie kciuka. Wiem, to moja wina. Upartość kobiet jest straszna. Eryk mówił, że dzisiaj utnie gałęzi. Chciałam złapać trochę oddechu. Kciuk mam usztywniony i dosyć grubo obandażowany.
    Pisałam zawsze wszystkimi palcami, do tego bez patrzenia na klawiaturę. A teraz? co z tego, że lewa jest sprawna i rwie się do pisania jak prawa jest niedyspozycyjna i piszę jednym palcem. Mam nadzieję, że dojdę do wprawy. Jestem wściekła na siebie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Współczuję Lusiu! Widzisz... trzeba słuchać Pana Eryka ;-) Ale ja też jestem uparciuch, więc doskonale Cię rozumiem. Jeśli Cię to jakoś pocieszy, to powiem Ci, że wczoraj z gorączką i katarem grabiłem trawnik, a dziś znów latałem po ogrodzie. Oczywiście biorę antybiotyk. Ale co tam, lekarz się nie zna, ja wiem lepiej, a ogród trzeba posprzątać :-)
      Nie ma się co wściekać. Szkoda nerwów. Nie wolno denerwować się czymś, na co w danej chwili nie mamy żadnego wpływu. Wiem wiem, łatwo się mówi :-)
      Madurodam mnie urzekł. Byłem tam kilka razy. Podobnych cudów spodziewałem się po Mini Europie w Brukseli. Ale to już nie to. Podobno w Hamburgu jest wielka makieta. No i gdzieś po Polsce krąży jeszcze jakaś pokazowa. Muszę na Facebook-u poszperać. Bo też uwielbiam makiety. No i kolejki jeszcze bardziej :-) Zdrówka Lusiu! Serdeczności!

      Usuń