Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

środa, 4 stycznia 2017

Zima, zima...

Początek roku przyniósł w mojej okolicy dosyć kapryśną, zmienną aurę. Najpierw trochę słońca i lekki mróz, potem śnieg, deszcz, następnie znów ochłodzenie i śnieg. A wszystko to w ciągu raptem 5 dni. Dzień przed Sylwestrem było ładnie i słonecznie.


Delikatny poranny przymrozek ściął wodę w oczku. Pod cieniutką warstwą lodu pływały sobie rybki, które o tej porze roku praktycznie jedynie wegetują w oczekiwaniu na wiosnę. Co ciekawe w oczku jest sporo malutkich czarnych rybek. Gdy będą starsze zmienią swoje wybarwienie.


Rok jednak zakończył się lekkim mrozem i śniegiem. A takie widoki jak poniżej mogliśmy podziwiać jeszcze 30 grudnia. 


Początek roku znów przyniósł opady śniegu.


Dziś za to mieliśmy przegląd śniegu, deszczu i marznącej mżawki. Jeszcze przed południem w ogrodzie było biało.


We wczesnych godzinach popołudniowych śnieg zaczął znikać. Ale przed wieczorem znów się pojawił.


Kolejne dni mają przynieść opady śniegu i bardzo duże ochłodzenie. W okolicach Warszawy w nocy z piątku na sobotę może być nawet -18 stopni C. Takie wahania temperatur i ciśnienia nie służą ani ludziom ani roślinom. Krzewy mokre od deszczu za chwilę będą oblodzone. Oby tylko śniegu nie zabrakło. To doskonały izolator, który zabezpiecza korzenie roślin przed zbyt dużym przemarznięciem. 

Bardzo jestem ciekaw jaka faktycznie będzie pogoda. I czy mróz długo się utrzyma. No i jak sobie poradzą z takimi warunkami moje liściaste krzewy zimozielone. To będzie dla nich dobry, ale też wymagający test na odporność. A ja na pewno o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

4 komentarze:

  1. Trzymam kciuki, aby tego śniegu trochę napadało. Ogród bardzo klimatyczny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :-) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. U mnie trochę śniegu napadało. Właściwie to nawiało. W w ogrodzie w wielu miejscach były spore zaspy.
    Pisałeś mi o pewnym problemie na blogu. Trochę to dziwne ale prawdziwe. Coś dziwnego dzieje się na Bloggerze. U mnie od listopada w trakcie pisania, w kosmos ulatują posty.
    Nigdy wcześniej nie miałam takich problemów. Nie mam pojęcia co jest grane. Strasznie mnie to denerwuje.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Współczuję... Pamiętam jak jakiś czas temu blog w ogóle mi zniknął... Mało nie dostałem zawału albo wylewu! Na bloggerze cały czas coś kombinują i zmieniają. Dziś popołudniu koty się ganiały po sąsiednich ogrodach. Dyzio wyszedł na dwór i potem nie chciał wrócić, bo biegał razem z nimi. Martwiłem się, że zmarznie, ale jak wrócił po 3 godzinach to był cieplutki, nawet poduszeczki miał ciepłe... Niesamowite :-) Gorące pozdrowienia!

      Usuń