Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

piątek, 17 lipca 2015

Sprytne podlewanie

W moim ogrodzie jest sporo różnych miejsc, do których rzadko dociera nawet dosyć ulewny deszcz. A wszystko dlatego, że drzewa tu rosnące (dęby czy klon), a w zasadzie ich gęste korony skutecznie blokują krople deszczu. Musi naprawdę porządnie padać i to przez dłuższy czas żeby woda zdołała się skutecznie i w odpowiedniej ilości przedostać przez gęste listowie. Dlatego tez wiele krzewów wymaga regularnego podlewania. W miejscach, gdzie nie ma trawnika glebę wyłożyłem agrowłókniną, na którą wysypałem korę sosnową. Dzięki temu zabiegowi nie rosną tam chwasty! Wg mnie pod korę najlepsza jest brązowa włóknina, gdyż w razie jakichkolwiek ubytków kory nie jest to prawie wcale widoczne. Poza ochroną przed chwastami kora doskonale wpływa na wilgotność podłoża. Nie dopuszcza do zbyt silnego parowania wody z gleby. Ponadto zimą daje ochronę zarówno przed wysuszeniem podłoża (zimowa susza) jak i przed przemrożeniem korzeni krzewów. Taka "kołderka" z kory jest doskonałym izolatorem. Nie muszę dodawać, że agrowłoknina doskonale przepuszcza wodę!


Ale w ogrodzie jest kilka miejsc, gdzie nie ma kory! Dwa z nich znajdują się przy samym wejściu z ulicy do ogrodu. Tam też muszę regularnie podlewać krzewy. A jest ich dosyć sporo! I tu pojawia się pewien problem. Podlewając całą powierzchnię podłoża ratuję rośliny przed wysuszeniem ale pozwalam na swobodne rozrastanie się chwastów. No i oczywiście marnuję wodę. Aby tego uniknąć dookoła krzewów usypałem niewielkie wały ziemne, które skutecznie blokują odpływ wody spod roślin.


Wały ziemne usypałem przy bukszpanach, laurowiśniach wschodnich Herbergii, różanecznikach, bluszczu, kiścieniu i trzmielinach. 

Teraz mogę podlewać tylko same krzewy. Muszę to jednak robić dosyć delikatnie żeby nie rozmyć wałów ziemnych. 


Ogród cały czas wymaga pielęgnacji i doglądania. Ale jest to praca, która daje mi wiele satysfakcji! Mam tylko nadzieję, że Dyzio, mój kot, nie rozgrzebie zbyt szybko wałów, robiąc sobie z nich toaletę. Przyznam się szczerze, że miejsca, w których usypałem te mini wały opryskałem specjalnym preparatem odstraszającym koty oraz psy!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

4 komentarze:

  1. Moja Doska tez lubi toaletę w ogrodku...ale cóz koty tak maja...:-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie sprytne podlewanie.
    Nie mam tego problemu ponieważ w ogrodzie mam studnię i do podlewania mam darmową wodę.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też korzystamy do podlewania z wody z własnej studni :) Zdarza się czasem, że przełączamy na wodociąg ale rzadko. Usypując te mini wały nie myślałem specjalnie o oszczędnościach pieniążków :) Bardzie o ograniczaniu chwastów. No i oszczędności wody jako takiej, bo to dar, z którego ludzie często nie umieją korzystać. Mamy przykład Kalifornii czy Australii, gdzie woda jest na wagę złota! Ale oczywiście finanse też się liczą :) Pozdrowienia Lusiu!

      Usuń