Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

czwartek, 18 sierpnia 2016

Kolejne porządki w ogrodzie

Ogród to niekończące się pasmo pracy. Bardzo przyjemnej, ale jednak pracy. Ostatnio bardzo modne są tzw. ogrody bezobsługowe. Ale tak naprawdę takowe nie istnieją. Oczywiście, można stworzyć ogród, który nie będzie wymagał ciągłego pielenia czy podlewania. Ale zawsze będzie w nim coś do zrobienia. Nie oszukujmy się, jeśli chcemy żeby nasz ogród wyglądał atrakcyjnie, to musimy o to ciągle dbać. W moim ogrodzie, dzięki wyłożeniu wielu jego części agrowłókniną i wysypaniu ich korą rzeczywiście jest znacznie mniej pracy. Ale kora nie wszędzie może być. Są miejsca, gdzie z przyczyn praktycznych nie zastosowałem tego pokrycia gleby. Należą do nich m.in. dwa kąciki przy wejściu do ogrodu. Widoczne one są na zdjęciach poniżej.


Kory nie ma również w kąciku japońskim. Co jakiś czas muszę wyrywać stamtąd chwasty. Na szczęście nie ma ich dużo, bo wszystkie kąciki zlokalizowane są pod koronami drzew i nawet dość rzęsisty deszcz tam niestety nie dociera. Woda zostaje w koronach. No chyba, że pada przez 4-5 godzin. Przez to jest tam sucho, a rosnące w nich rośliny trzeba cały czas podlewać. Żeby woda nie rozlewała się wszędzie dookoła rośliny otoczyłem niskimi wałami z ziemi. Dzięki temu woda pozostaje przy krzewach, a w pozostałych miejscach jest sucho... i nie rosną chwasty. 



Kąciki te wymagają dosyć częstego sprzątania i poprawiania miniaturowych wałów. Cały czas spadają tam igliwie z sosen. A poza tym mój kot Dyzio chętnie rozkopuje te wały robiąc sobie z nich toaletę. W sumie to jedyne miejsca w ogrodzie gdzie kot może spokojnie się.... wiadomo co. Nieważne... W każdym razie wczoraj posprzątałem wszystkie te miejsca, wygrabiłem igliwie, wyrwałem chwasty i poprawiłem wały dookoła roślin.


Kącik japoński robi się coraz bardziej zarośnięty i we wrześniu będę musiał przesadzić część roznących w nim roślin. Na pewno wysadzę stamtąd obie skiemie japońskie (Rubella i Fragrant Cloud) oraz stranwesję Davidiana, która ma już ponad 2 metry wysokości i rośnie jak szalona!


W kąciku tym rośnie kilka różaneczników. Jakiś czas temu zauważyłem, że część liści różanecznika Catawbiense Grandiflorum zrobiła się lekko blada, a listki lekko się podwinęły. Natychmiast podlałem i opryskałem krzew środkami zwalczającymi choroby grzybowe. Niestety póki co nie widać poprawy. Sam nie wiem co to może być za choroba. Bo szkodników żadnych na nim nie zauważyłem. Przenawożony ani przelany woda też nie jest. Najprawdopodobniej będę musiał usunąć gałęzie, które zmieniły wygląd.


W ogrodzie jak zawsze coś się dzieje, ale nie tylko tu! Już jutro spacer po stołecznym Ogrodzie Krasińskich! Tam też zachodzą zmiany!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

13 komentarzy:

  1. Witaj, sprawdzałeś może pH wokół tego Różanecznika Catawbiense Gr.? Może to chloroza, wywołana nieodpowiednim pH. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Dziękuję bardzo za pomoc. Mam dwa podejrzenia, albo jest przenawożony, albo to właśnie chloroza :-( Początkowo przestraszyłem się, że mogą to być pierwsze objawy fytoftorozy, tym bardziej, że miałem ją w ogrodzie kiedyś. Dlatego też od razu wszystkie różaneczniki opryskałem i podlałem chemią. Muszę sprawdzić to pH. Dzięki wielkie jeszcze raz. Pozdrowienia!

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Moim skromnym zdaniem to początki chlorozy związanej z niedoborem żelaza... Pozdrawiam

      Usuń
    3. Jest jest :-) Też tak mi się wydaje... Ale początkowo trochę spanikowałem :-) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Co do parku,zieleni - dokladnie :-) A i niektore lisciaste zimozielone jak wiadomo są niewymagajace co do gleby i przycinania i tanie. Stranwesja bardzo mi się spodobala u Ciebie, ze względu na szybki wzrost i to, ze bez szwanku przetrzymala niemal 20 stopni mrozu. Widzialem 110 centymetrową w dobrej cenie na drzewa.com:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Moja stranwesja przeżyła nawet -23 stopni, ale wciąż jeszcze nie mam doświadczenia jak poradzi sobie z długą zima. Te ostatnie były tylko przez chwilkę. W każdym razie warto zaryzykować bo to piękna roślina! Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Ok, muszę spróbować :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację- ogród to niekończąca się historia ciągłych robót...ale są efekty...pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to przyjemna praca. No i najważniejsze, że daje efekty :-) Serdeczności Jolu!

      Usuń
  5. Porządki widać na zdjęciach że zrobione profesjonalnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogród to fajna sprawa, no i pasja, planowanie:-) lubie:-)
    Zielono uCiebie, i jest na czym oko zawiesić :-)

    OdpowiedzUsuń