Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

czwartek, 10 sierpnia 2017

Znów o pogodzie

Rano najpierw zrobiło się widno. W sumie to nic dziwnego bo latem dosyć wcześniej wstaje słońce.  Ale potem nagle znów zrobiło się ciemno. Tuż przed 08.00 w okolice Warszawy dotarła nawałnica, która wcześniej spustoszyła okolice Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego czy Bełchatowa. Od razu przypomniała mi się poprzednia wichura sprzed 2 i pół tygodnia. Wtedy trąba powietrzna przewróciła sosnę w ogrodzie moich rodziców. Tym razem pogoda oszczędziła moją okolicę. 


Spadło jedynie mnóstwo deszczu. Padało tak intensywnie, że po raz kolejny tego lata ogród znalazł się pod cienką warstwą wody. Miałem dziś zgrabić żołędzie i skosić trawnik. Niestety, moje plany spaliły na panewce. Po pierwsze dlatego, że trawa była strasznie mokra, a po drugie robiłem jeszcze kolejną partię ogórków meksykańskich.


Deszcz jest jak zawsze potrzebny. Dziś jednak rynny nie nadążały z odprowadzaniem wody. A tak potężna ulewa jak dziś uszkodziła kwiaty pelargonii, begonii i niecierpków. A tak się cieszyłem, że po ostatniej ulewie kwiaty zaczęły wreszcie pięknie kwitnąć. 


Ucierpiała też hortensja Anabelle. Krzew ten potrzebuje sporej ilości wody. Ale nie przepada kiedy jego kwiaty są wręcz zalewane. 


Koło południa niebo się rozpogodziło i wyszło słońce. Zrobiło się za to strasznie duszno. Ku mojemu zdziwieniu ulewa nie uszkodziła kwiatu hibiskusa, który zakwitł wczoraj. To drugi z moich hibiskusów. Ma intensywnie czerwoną barwę. I przyznam szczerze, że bardzo mi się podoba. 


W ciągu kilku najbliższych dni znacząco spadnie moja aktywność na blogu. Ale wkrótce wrócę z kolejnymi i mam nadzieję interesującymi dla Was postami. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

6 komentarzy:

  1. Wczoraj rano ze zdumieniem obserwowałam zdjęcia radarowe i nie mogłam zrozumieć, dlaczego nawet najsłabsze opady deszczu nie dotarły do nas. Ale takie są prawa przyrody :(
    Mam nadzieję, że Twoje pelargonie szybko dojdą do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra z tą pogodą. Albo susza, albo wichury, albo niszczące wiatry... Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Cudowny hibiskus. Szkoda pelargonii. Może dojdą do siebie. U nas od kilku dni leje jak z cebra. Taka szkoda,że nie można posiedzieć na ogrodzie, ale ulewa na szczęście niczego nie uszkodziła. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne figle płata nam tegoroczne lato. Ciekaw jestem czy pogoda w końcu się ustabilizuje. Pozdrowienia.

      Usuń
  3. Andrzejku cieszę się, że tym razem nawałnica nie poczyniła u Was sporych strat. Spadnie Twoja aktywność na blogu? wyjeżdżasz? Miłego, relaksującego wypoczynku.
    Przed chwilą oglądałam (katem oka) nawałnice jakie przeszły w całej Polsce. Bardzo wszystkim współczuję. Tak wiele osób straciło życie. Boże, co się dzieje... Nie szanujemy przyrody, nie szanujemy naszej Ziemi to ona nas ostrzega!!!!
    U mnie już w nocy zaczął padać deszcz, pierwszy od 7 lipca. I chociaż roślinom nie brakuje wody bo jest ich sporo w naszej studni to nie to samo co deszcz. Od godziny szóstej między przerwami w opadach pracujemy w warzywniku. Na kartoflisku posiałam gorczyce. Na grządkach po cebuli, groszku cukrowym, pierwszej fasoli szparagowej wysiałam: szpinak, sałaty, rzodkiewki, koperek.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Lusiu. Cieszę się, że Twój warzywnik daję obfite plony. W Sopocie wczoraj wieczorem była straszna nawałnica. Pogoda wariuje. Serdeczności Lusiu, miłego weekendu.

      Usuń