Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

środa, 16 sierpnia 2017

Ogród po powrocie z Trójmiasta

Jak wiecie długi weekend spędziłem w Trójmieście. Wspaniale się bawiłem, jadłem różne pyszności nie żałując sobie łakoci w postaci lodów i gofrów. A kebab o 5 rano na sopockim Monciaku smakuje najlepiej na świecie! Dość aktywnie zwiedzałam też Trójmiasto, ale o tym na pewno czytaliście w moich zajawkach na blogu. Wkrótce pojawi się tutaj kilka postów poświęconych przyrodzie nadmorskiej aglomeracji. Wczoraj wieczorem wróciłem do domu. No i oczywiście natychmiast obszedłem ogród żeby zobaczyć co się w nim zmieniło. W oczy rzucił mi się bałagan i mnóstwo żołędzi, które bombardują trawnik. 


W ciągu kilku dni z oczka wodnego wyparowało sporo wody. Do mojego "jeziorka" powpadało też sporo liści z dębów, mnóstwo różnych gałązek i oczywiście żołędzi. 


Za to kwiaty na schodach i w altance bardzo bujnie się rozrosły. To niesamowite, jak w tak krótkim czasie pojawiło się tyle nowych kwiatków i pączków. 


Bardzo urosły też trzmieliny. Znów będę musiał je przyciąć. 


Po powrocie z zakupów wziąłem się za sprzątanie. Najpierw wygrabiłem z trawnika zalegające na nim żołędzie i liście. 


Potem skosiłem trawnik. O dziwo trawa jakoś bardzo nie urosła, chociaż w niektórych miejscach naprawdę było jej sporo. 


Na kniec zabrałem się za czyszczenie oczka wodnego. Po pokonaniu piechotą wielu kilometrów wzdłuż i wszerz Sopotu, Gdańska i Gdyni, dzisiejsze sprzątanie na klęczkach nie należało do przyjemności. Ale nie miałem innego wyjścia. Oczko wymagało natychmiastowej pielęgnacji. 

Na koniec uzupełniłem niedobór wody w oczku. Aby utrzymać przejrzystość wody i zwalczyć resztki glonów użyłem specjalnych preparatów przeznaczonych do pielęgnacji oczka wodnego. 


Oczko wygląda już tak jak przed wyjazdem. Ale za kilka dni czeka mnie czyszczenie filtra i końcówki dyszy fontanny. Będzie więc wesoło bo znów zabawię się w Wodnika Szuwarka i wejdę na przymusową kąpiel do oczka. 


Dziś wieczorem czeka mnie podlewanie krzewów. Od kilku dni w mojej okolicy nie padał deszcz. A przepuszczalna gleba dosyć szybko wysycha. Jutro muszę zrobić porządki w kąciku japońskim i przy wejściu do ogrodu. 

Tymczasem serdecznie Was pozdrawiam i pędzę do ogrodu. 

Zapraszam do codziennej lektury bloga. Już jutro pojawi się tu pierwsza relacja z mojego wyjazdu do Trójmiasta.

8 komentarzy:

  1. Jesteś pracowity jak pszczółka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod nieustannym wrażeniem Twojego ciągle uładzonego i pięknego ogrodu. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :-) Bardzo dziękuję za tak miłe słowa :-) Serdeczności :-)

      Usuń
  3. Jak widać ogród się stęsknił i cierpliwie czekał na porządki ;), ja jak zawsze pod wrażeniem Twojego cudownego ogrodu
    Widziałam na FB Andrzeju ze nad morzem bawiłeś się super, ja cieszę się że bezpiecznie wróciłeś, bo z tego co czytałam to na pomorzu było niespokojnie :/
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ogród się stęsknił... Dyzio też ;-) Bardzo dziękuję za miłe słowa :-) Faktycznie w ubiegły piątek w nocy nad morzem była straszna wichura. Na szczęście byliśmy w tym czasie na dyskotece. Więc w dosyć bezpiecznym miejscu. A co do bezpieczeństwa... po drodze było widzieliśmy mnóstwo wypadków i kolizji. Ludzie jeżdżą jak wariaci. Innym "niebezpieczeństwem", ale takim przyjemnym były pyszne lody, gofry, pizza... Ale co tam, w końcu to były krótkie, ale zawsze wakacje ;-) Serdeczności!

      Usuń
  4. Andrzejku,
    w pierwszej chwili pomyślałam, że u Ciebie obrodziły grzyby. Szkoda, że to żołędzie.
    A może gdybyś je zostawił to wiewiórki byłyby Tobie bardzo wdzięczne. Czytam Twój komentarz odnośnie jazdy kierowców. Mam wrażenie, że na drogach pojawiło się mnóstwo wariatów. Ja już boje się jazdy samochodem. Wyprzedzają na linii ciągłej, wiadukcie, pod górę. Dosłownie horror. Masz rację, nie należy sobie żałować. Organizm doskonale wie czego mu potrzeba. Andrzejku, ja też jestem lodziara. Nie jem gofrów, jedynie takie zrobione w domu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Lusiu. To niestety żołędzie :-( Ich dłuższa obecność na trawniku uszkodziłaby murawę. A wiewióreczki dostają słonecznik i orzechy. U mamy rośnie wielka leszczyna. No i one tam strasznie buszują. Zresztą na mojej leszczynie Concorta przy oczku też śmigają :-) A odnośnie lodów... od pewnego czasu zakochałem się w słonym karmelu :-) W ogóle łasuch ze mnie :-) Serdeczności :-)

      Usuń