UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

czwartek, 16 lipca 2015

Kwiaty na balkonie - przycinanie

W tym roku pierwsze kwiaty pojawiły się w moim ogrodzie wyjątkowo wcześnie.  28 lutego kupiłem i posadziłem bratki! Przed wejściem do ogrodu i w doniczkach na schodach wejściowych do domu od razu zrobiło się wiosennie i kolorowo. A przecież jeszcze był luty! Później w doniczki na schody trafiły pierwiosnki i żonkile. 

Na kwiaty balkonowe przyszło mi poczekać 2 miesiące. W drugiej połowie kwietnia wyjechałem na kilka dni do Rzymu. Po powrocie byłem gotów na kolejne kwiatowe wyzwania. Kiedy pod koniec kwietnia sadziłem kwiaty w skrzynkach zawieszonych na balkonie troszkę się martwiłem, że pelargonie, surfinie i komarzyce są malutkie i pewnie nieprędko urosną. 

 
Jednak dzięki podlewaniu, nawożeniu i pielęgnacji kwiatki szybko się odwdzięczyły i pomimo niezbyt sprzyjającego im miejsca (zbyt mało słońca) pięknie zakwitły i wspaniale się rozrosły. Z pelargonii i surfinii regularnie obrywam przekwitnięte kwiatostany. Dwukrotnie przycinałem tez już komarzyce. Te ostatnie bardzo się rozrastają. Na poniższych zdjęciach widać jak kwiaty niesamowicie się rozrosły.


Komarzyce zaczęły zagłuszać pozostałe kwiaty. I to nie tylko pelargonie czy surfinie, ale również domowe kwiaty doniczkowe, które na lato wywędrowały z domu na balkon.  


Wczoraj pogoda dopisała. Koło południa spadł krótki, przelotny deszczyk, ale potem znów było słonecznie i ciepło. W powietrzu czuć już nadchodzący ciepły front atmosferyczny. W środę popołudniu temperatura doszła do +26 stopni i było bardzo przyjemnie. Typowe niezbyt gorące lato. Popołudniowa pogoda zachęcała do prac ogrodowych. No i do przycięcia zbyt rozrośniętych komarzyc. 


Po dosyć intensywnych zabiegach pielęgnacyjnych pelargonie i surfinie znów są lepiej widoczne, a co najważniejsze doświetlone! A komarzyce... Są śliczne, a do tego na pewno szybko znów się rozrosną. Szkoda było mi je obcinać, ale musiałem to zrobić, żeby pozwolić przetrwać pozostałym kwiatom.


Podczas wczorajszego krzątania się po ogrodzie, oprócz podlewania, nawożenia i skubania zielska zrobiłem jeszcze jedną bardzo pożyteczną rzecz. Ale o tym napiszę w osobnym poście!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 15 lipca 2015

Czy to na pewno lipiec?

Wczorajsza pogoda nie przypominała szczytu sezonu wakacyjnego. Było pochmurno, trochę padało, a temperatura ledwie przekroczyła +22 stopnie. Pamiętajmy jednak, że lipiec jest najbardziej mokrym miesiącem w roku. W Warszawie spadają wtedy średnio ok. 73 mm deszczu! Dla porównania w lutym statystycznie opadów mamy jedynie ok. 22 mm. Przypuszczam, że wiadomość ta nie jest zbyt miła dla urlopowiczów. Należy jednak mieć na uwadze fakt, że ostatnie lata przynosiły niezbyt obfitowały w opady. W tym roku jest podobnie. Małe opady zimą i wiosną oraz stale obniżający się poziom wód gruntowych doprowadzają do stanu, w którym po prostu panuje susza. Z uwagi na zagrożenie pożarowe w wielu miejscach kraju zabroniono wstępu do lasów. Ostatnio padające deszcze troszkę poprawiły wilgotność podłoża i ściółki, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Ogród czy kwiaty w doniczkach można podlewać, ale gorzej z uprawami. 

W ogrodzie dbam o to, żeby rośliny miały stały dostęp do wody. Te w doniczkach są bardzo regularnie podlewane i dzięki temu pięknie rosną i kwitną.


Trawę też podlewam, ale mimo tego murawa zaczynała wysychać. Teraz powoli się zazielenia. Najbardziej  jednak pomogły jej padające ostatnio deszcze. Trawnik zasiliłem również biohumusem, a miejsca szczególnie zniszczone specjalnym nawozem interwencyjnym do trawników.


Kilkanaście dni temu przy oczku wodnym pojawiły się małe zmiany. Posadziłem nowy klon japoński Dissectum. Obok niego dosadziłem 3 bluszcze. Wygląda na to, że zarówno drzewko jak i bluszczyki się przyjęły. Ziemia pod klonem już się uleżała i będę mógł wysypać wnętrze kamiennej donicy korą.



Poniżej mój starszy klon japoński. Odmiana Dissectum Garnet. Rośnie w moim ogrodzie już kilka lat i zawsze wywołuje duże zainteresowanie wśród osób mnie odwiedzających.


Po drugiej stronie oczka rosną kilkuletnie już opuncje. Ciepłe dni sprawiły, że kaktusy bardzo szybko zaczęły rosnąć.


A na zakończenie jeszcze rzut okiem na przycięte ostatnio trzmieliny. Jestem bardzo dumny z tego zimozielonego dywanu. Tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu były to malutkie pojedyncze krzewy. Dzięki regularnemu strzyżeniu i rozsadzaniu rośliny obrosły prawie całe skarpy przy schodach prowadzących do domu.


A już wkrótce kolejne relacje z ogrodu oraz kontynuacja cyklów publikowanych na blogu. Niedługo zakończę artykuły opisujące "klimat największych polskich miast i aglomeracji". Kilka postów poświęcę "Gościom z Dalekiego Wschodu". Nie zapomnę też zaprezentować moich roślin, które od dwóch lat rosną w ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 14 lipca 2015

Urodzinowy prezent!

Juki w moim ogrodzie rosną w półcieniu. Najpiękniej rośliny te kwitną w pełnym słońcu. Ale w końcu jedna z moich juk postanowiła w tym roku zakwitnąć. Troszkę późno, bo wszędzie już krzewy te dawno kwitną. Ale tym bardziej przyjemnie, że pierwsze kwiaty rozwinęły się w niedziel, w moje 44 urodziny!



Juka karolińska (Yucca filamentosa), zwana również juką nitkowatą albo po prostu ogrodową jest zimozieloną byliną, która bardzo dobrze znosi polskie warunki klimatyczne. Wg różnych źródeł może ona rosnąć w strefach mrozoodporności USDA od 4 do 10. 


Roślina ta pochodzi z południowej części Stanów Zjednoczonych.

Lubi miejsca słoneczne, na których lepiej kwitnie. Posadzona w półcieniu może kwitnąć rzadziej i mniej obficie. Jukę karolińską sadzimy w glebie przepuszczalnej i piaszczysto-próchniczej, bogatej w wapń i lekko zasadowej. W okresie letnim wymaga regularnego podlewania i cotygodniowego nawożenia. Stare liście, rosnące w dolnej części rozety możemy przycinać. Nada to naszej juce szczególnie egzotycznego wyglądu.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 11 lipca 2015

Zmiany przy furtce

W tym roku bratki posadzone przy wejściu do ogrodu wytrzymały wyjątkowo długo! Tu muszę wspomnieć, że w tym roku bratki pojawiły się w ogrodzie wyjątkowo wcześniej. Kwiatki sadziłem już 28 lutego! Pisałem o tym fakcie TUTAJ W zasadzie mogły jeszcze trochę porosnąć, bo wciąż kwitły, ale były już poprzerastane i zaczęły się płożyć co nie wyglądało zbyt ładnie. Dlatego też postanowiłem zmienić kwiaty na rabatkach przy wejściu do ogrodu. Nie mogłem się zdecydować jakie kwiaty kupić. początkowo chodziły mi po głowie begonie drobnokwiatowe oraz miniaturowe dalie. Żadnych z nich jeszcze nigdy nie sadziłem w tym miejscu. A ponieważ w tym roku postanowiłem pozmieniać trochę kompozycje kwiatowe w skrzynkach na balkonie to pomyślałem, że może i tutaj coś nowego posadzić. Pomysł był, ale gorzej z wykonaniem. Postanowiłem pozostać przy rosnących tu co roku od lata do jesieni aksamitkach. 

Poniżej bratki zimową porą.


Od wczorajszego popołudnia przy furtce rosną więc aksamitki. Wybrałem dwa kolory kwiatów i posadziłem je naprzemiennie.


Kolorowe kwiaty ładnie komponują się z zielenią bluszczy oraz z brązem świeżo dosypanej kory sosnowej.

Juki dosyć sporo urosły w tym roku. Są to sadzonki, które sam ukorzeniłem. Pochodzą z półkolistych obwódek przy wejściu do domu, gdzie teraz rosną bukszpany. Kiedyś rosły tam juki karolińskie ale kilka lat temu przesadziłem je w okolice oczka wodnego. Niestety, jak to bywa z jukami, ciężko je wyplenić z miejsca gdzie rosły. Cały czas przy bukszpanach z ziemi wychodzą nowe sadzonki. Zamiast je wyrzucać, kilka ukorzeniłem i posadziłem przy furtce. Obdarowałem też nimi znajomych. 

Podciąłem dolne liście juk oraz podwiązałem do siatki róże pnące, które sadziłem tej wiosny. Na zdjęciu róże są jeszcze przed podwiązaniem.  


Ogród wymaga stałej pielęgnacji. Jeśli o czymś zapomnimy lub z lenistwa czegoś nie zrobimy lub odłożymy to na później to w pewnym momencie przestaniemy panować nad tym, co dzieje się w ogrodzie. U mnie niestety też tak to wygląda. Przede mną jest uporządkowanie kącika przy altance. Jeśli znajdę czas to zajmę się tym w przyszłym tygodniu. Ostatecznie kącik uzyska nowy wygląd późnym latem, kiedy będę mógł bez obawy przesadzić niektóre rosnące tam krzewy. Na pewno o tym napiszę!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 10 lipca 2015

Przycinanie trzmielin

Wczoraj do popołudnia panowały typowe polskie lato. Temperatura w wysokości ok. 26 stopni, słońce, trochę chmur pierzastych i lekki wietrzyk sprawiły, że z przyjemnością można było porobić coś w ogrodzie. Skorzystałem z tej okazji i przyciąłem krzewy trzmielin pnących, które rosną na skarpach przy wejściu do domu. Trzmieliny te przycinałem na wiosnę, ale od tego czasu bardzo się porozrastały. Przypomnę tylko, że rosną tu dwie odmiany: Sunspot (zielono-żółta) oraz Emerald Gaiety (biało-zielona). 

Tak wyglądały krzewy kilka dni przed przycięciem.


Trzmielina pnąca (w odmianach) jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości ok. 1 metra. Jako, że jest to pnącze, roślina prowadzona przy podporach może jednak osiągać nawet kilka metrów wysokości. Rośnie w średnim tempie. Roczne przyrosty dochodzą od 10 - 15 cm, a niekiedy nawet więcej! Zimuje w gruncie bez żadnych większych problemów. Jest odporna na mróz, wiatr i śnieg. Zaleca się jednak sadzenie trzmielin w miejscach osłoniętych od mroźnych i wysuszających wiatrów. 

Poniżej widać mnie we własnej osobie, z sekatorem Fiskars, którym szybko przyciąłem krzewy.


Trzmieliny mogą rosnąć w słońcu, ale wolą miejsca cieniste lub półcieniste. W słońcu listki będą ładniej się wybarwiać, natomiast w cieniu trzmielina ta będzie się lepiej piąć po podporach. Preferują  wilgotną glebę próchniczą. Ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymagają regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania. 

Na poniższych dwóch zdjęciach widać przycięte już trzmieliny. Przypuszczam jednak, że krzewy znów szybko się rozrosną i na jesieni (wrzesień) będę musiał jeszcze raz je przyciąć. Cieszę się jednak, że tak szybko rosną gdyż moim założeniem było, żeby trzmieliny obrosły całe skarpy. Aha, i jeszcze jedna rzecz. Na poniższym zdjęciu widać przetrzebione przeze mnie paprocie. Wcześniej było ich znacznie więcej, ale większość wysadziłem ponieważ za bardzo się porozrastały.

 

Tak wyglądają obie skarpy po przycięciu trzmielin.


Część obciętych gałązek postanowiłem jak zwykle ukorzenić. Mój najlepszy przyjaciel kończy właśnie budowę domu i w przyszłym roku pewnie będzie powoli zakładał ogród. Roślinki będą wtedy jak znalazł! Poniżej odmiana Emerald Gaiety, w pustych doniczkach już się ukorzeniają malutkie gałązki odmiany Sunspot.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 9 lipca 2015

Lato w ogrodzie rodziców

Dziś zapraszam na spacer do ogrodu moich rodziców. Do ok. 15.30 mieliśmy piękne, typowo polskie lato. Temperatura sięgała +26 stopni, świeciło słońce, na niebie pojawiało się trochę chmurek. Nie było upału i z przyjemnością można było sobie porobić coś w ogrodzie. Skorzystałem z tej możliwości i poprzycinałem trzmieliny, ale o tym napiszę jutro. Popołudniu niebo się zachmurzyło, nad moją okolicę nadszedł front atmosferyczny wędrujący z zachodu na wschód. Przyniósł on opady deszczu.  Ponadto spadła temperatura i teraz jest ok. 19 stopni. Po ostatnich upałach wydaje się, że jest zimno! Ale deszcz jest bardzo potrzebny gdyż od wielu tygodni panowała susza.

Dziś jednak chciałbym pokazać Państwu kilka zdjęć przedstawiających ogród moich rodziców. Róże zaczynają powoli przekwitać, ale to dopiero pierwsza tura kwiatów. krzewy zawiązują już kolejne pąki i jeśli pogoda pozwoli to będą kwitnąć aż do późnej jesieni.

 
 

Na balkonie królują białe surfinie i czerwone pelargonie. Pod nimi na kratkach rosną róże pnące.  


 W jednym z balkonowych zakamarków pięknie kwitnie bardzo gęsta i dorodna surfinia.


Przy oczku wodnym swoje wdzięki prezentuje wiele wspaniałych roślin. Wśród nich na uwagę zasługują: tawuła i trawa mozga trzcinowata.


Tuż za mozgą rośnie juka karolińska, która właśnie kwitnie.


Po drugiej stronie oczka widać misterną konstrukcję, którą zrobił tata. Służy ona jako podpora pod glicynie. Pnącza się po niej bardzo ładnie rozrastają. W przyszłości zacienią latem część oczka wodnego. No i jak będą kwitnąc to część ogrodu pokryją wspaniałe girlandy z kwiatami!


W warzywniku rosną ogórki, fasola, pietruszka, selery i sałata. Obok drzewek i krzewów owocowych rosną zioła. W inspekcie są pomidory, a obok niego już na zewnątrz cukinie i koper.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga! Już jutro napiszę o trzmielinach rosnących na skarpach przy wejściu do domu!

środa, 8 lipca 2015

Upragniony deszcz

Dziś tuż przed 04.00 rano obudziła mnie burza. Była jeszcze dość daleko, ale gromy było już dosyć dobrze słychać. Właśnie zaczynał padać deszcz i zerwał się porywisty wiatr. Pozamykałem okna gdyż podczas wichury otwarte okna mogą być przyczyną niejednej tragedii. Przykład tego jak wiatr zrywa dach oglądałem dziś w telewizji. A wszystko przez niezamknięte okna! Deszcz mnie bardzo ucieszył, tym bardziej, że burza przyniosła naprawdę sporą ulewę. Kiedy rano wstałem wreszcie było czym oddychać. Po deszczu powietrze bardzo się odświeżyło. Do czesnych godzin popołudniowych byłem w Warszawie. W ciągu dnia wyszło słońce i zrobiło się znów gorąco (30 stopni) i bardzo duszno. Kiedy wróciłem do domu znów zaczęło się chmurzyć i spadł kolejny deszcz. Równie rzęsisty jak ten o świcie. W mojej okolicy takie deszcze nie padały już od wielu tygodni. Owszem, czasami troszkę pokropiło, ale na tyle słabo, że opady nie były w stanie dobrze nawodnić gleby, a w miejscach gdzie rosną drzewa deszcz nie przedostawał się przez ich korony. 

Teraz znów delikatnie pada. I dobrze, chociaż urlopowicze na pewno nie są zadowoleni z takiej pogody. Ja jestem, rośliny na pewno też. Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z dzisiejszej popołudniowej ulewy!


Deszcz był na tyle ulewny, że niektóre rynny nie nadążały z odprowadzaniem wody. 


Z deszczu ucieszyły się też ryby w oczku wodnym.  Były bardzo ożywione, a niektóre z nich wyskakiwały ponad powierzchnię wody.


Mocny deszcz troszkę zniszczył kwiaty rosną ce w donicach na balkonie i na schodach, ale wilgoć na pewno dobrze im zrobi. 


Wilgoć przyda się roślinom rosnącym w kąciku japońskim. Trzeba pamiętać, że takie krzewy jak różaneczniki czy pierisy lub skimie japońskie są szczególnie wrażliwe na przesuszenie.


A na koniec jeszcze zdjęcie begonii, które wcześniej stały w koszach na schodach wejściowych. Kilka dni temu przeniosłem je na zewnętrzny parapet okna w przedpokoju. W tym miejscu nie są narażone na rzęsisty deszcz, który szybko mógłby zniszczyć kwiaty. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 7 lipca 2015

Głogownik Davidiana - 2 lata w ogrodzie

Głogownik Dawida (Photinia davidiana) znany też pod nazwą Stranwesja Dawida (Stranvaesia davidiana), podobnie jak opisywane wcześniej magnolia Grandiflora Edith Bogue czy araukaria chilijska przyjechał do mnie aż z czeskiej Pragi. Pochodzi z Chin i w Polsce jest dosyć rzadko spotykaną, kolekcjonerską rośliną. Niestety równie rzadko można spotkać te rośliny w szkółkach czy sklepach ogrodniczych.

Ten zimozielony krzew liściasty w czasie sezonu wegetacyjnego nie wyróżnia się od innych roślin niczym szczególnym. Jego uroda zaczyna być widoczna jesienią, kiedy inne, zwykłe krzewy gubią liście. Głogownik ma je przez cały rok!

Długo szukałem tej odmiany, ale wreszcie udało mi się ją trafić. Co prawda dość daleko, ale transport krzew przeżył bez żadnego uszczerbku. Tak wyglądał głogownik kilka dni po posadzeniu. Roślinę widać w centralnej części zdjęcia, na pierwszym planie, przed różanecznikami, a pomiędzy pierisem i skimią. 


W ubiegłym roku dobrze ukorzeniona roślina zaczęła szybko rosnąć. Pod koniec lipca 2014 głogownik był już dosyć wysoki. Jego przyrost widać na dwóch poniższych zdjęciach.



W tym roku głogownik również szybko rośnie. W tej chwili ma ok. 180 cm. wysokości. Krzew zaczyna dominować nad kącikiem japońskim. Ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza. Warto zauważyć, że inne rośliny rosnące w jego sąsiedztwie również bardzo urosły. Najbardziej chyba niepozorna kiedyś skimia. 


Młode osobniki mogą być wrażliwe na mróz i w naszych warunkach klimatycznych powinny być na zimę osłaniane np. agrowłókniną. Szkodzi im również zimowa susza oraz mroźne i wysuszające wiatry. Starsze rośliny powinny wytrzymać bez okrycia spadki temperatur do ok. -25 stopni C. Ostatnie dwie zimy nie są zbyt miarodajne, a to dlatego, że były dosyć krótkie i ciepłe. Głogownik nie był oczywiście niczym osłaniany i to mimo tego, że w sezonie zimowym 2013/2014 pod koniec stycznia było kilka nocy z temperaturami spadającymi przy gruncie poniżej -25 stopni C. Warto jednak podkreślić, że w moim ogrodzie głogownik rośnie w bardzo osłoniętym i zacisznym miejscu.

Dorosłe liście są ciemnozielone, skórzaste i lancetowate. Jesienią przebarwiają się na czerwono. Młode liście są jasnozielone. Krzew ten preferuje miejsca słoneczne lub półcieniste. Gleba powinna być przepuszczalna, i lekko próchnicza. Latem w czasie upałów należy zadbać o regularne podlewanie głogownika. Również jesienią i zimą, szczególnie przed nadejściem mrozów krzew należy porządnie podlać. Pomożemy mu w ten sposób przetrwać niesprzyjającą aurę.
Głogownik rośnie w formie dość regularnego owalnego lub kulistego krzewu. Co ważne dolne gałązki nie ogałacają się.


A już wkrótce zapraszam na kolejne "urodzinowe" posty o moich dwulatkach.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!