Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 601 424 894

wtorek, 7 czerwca 2016

Magnolia Grandiflora - smutny koniec?

Magnolia Grandiflora Edith Bogue (magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue) rośnie, a w zasadzie można już chyba powiedzieć "rosła" w moim ogrodzie od początku lipca 2013 roku. Krzew przyjechał do mnie aż z czeskiej Pragi. Paczka z tą i innymi roślinami szła prawie tydzień, ale krzaczki nad podziw dobrze to wytrzymały. 


Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue (magnolia Grandiflora Edith Bogue) to, jak podają różne źródła jedna z najbardziej odpornych na duże mrozy odmian tego krzewu. Odmiana ta została wyselekcjonowana w USA w stanie New Jersey. Jej odkrycia dokonała mieszkanka tego stanu Pani Edith Bogue (stąd nazwa). Pewnej zimy gdy temperatura spadła poniżej –30 stopni C prawie wszystkie magnolie zimozielone wymarzły. Ta jedna jedyna przetrwała siarczyste mrozy bez większych uszkodzeń. Jest to najprawdopodobniej jedyna zimozielona magnolia, którą można uprawiać w strefie 6 USDA.

Pierwsza zima (2013/2014) nie była jej straszna. Należy jednak zauważyć, że nie była długa ani mroźna. Raptem przez kilka nocy temperatury spadały przy gruncie poniżej -20 stopni C.

Drzewko świetnie się zadomowiło w moim ogrodzie i w 2014 roku zakwitło.

 
W ubiegłym roku moja "Edytka" miała sporo nowych przyrostów. Niestety nie zakwitła. Miała za to sporo nowych liści. Tak wyglądała pod koniec czerwca 2015.


W tym roku wiosna przyniosła pewien niepokój. Najpierw na liściach zaczęły pojawiać się czarne plamki. Od razu opryskałem krzew przeciwko chorobom grzybowym. Ponadto magnolia została spryskana preparatami przeciw szkodnikom. Kolejnym objawem choroby było ciemnienie najmłodszych gałązek. Zaczęły po prostu robić się brunatno-czarne. Tak krzew wyglądał dzisiaj. Masakra. To już chyba jej koniec. 

Najgorsze jest to, że po powrocie z Mediolanu  (2 tygodnie temu) niedaleko krzewu zauważyłem wybrzuszenia w korze sosnowej co świadczy o obecności karczownika lub nornic. Od razu założyłem trutkę. Niestety szkodniki zjadły cebulki wiosennych kwiatów (wszystkie prócz szafirków), które rosły w bezpośrednim sąsiedztwie magnolii. Czyżby te wstrętne zwierzaki pojawiły się tam wczesniej i podgryzły korzenie Grandiflory? A może to jakiś turkuć albo inna cholera? Może jednak grzybica? Sam nie wiem. 


Większość liści jest w fatalnym stanie. Najgorsze jest to, że jeszcze dwa tygodnie temu zdecydowana większość była zielona! Jutro jeszcze ją porządnie przytnę. Jeśli w ciągu miesiąca nie puści nowych gałązek i liści to mogę szukać jej następczyni. 

Tak to właśnie jest w ogrodzie. jak nie mróz to inna cholera niszczy rośliny. Bardzo mi szkoda mojej Edytki. 
A może Państwo wiecie co się jej stało? Czekam na informacje. Z góry dziękuję!

12 komentarzy:

  1. ojej szkoda tak pięknie kwitła, wierzę Andrzeju że uda Ci się ją jeszcze uratować a w przyszłoroczną wiosnę będziemy podziwiać jej piękne kwiaty :)
    pozdrawiam serdecznie! i zyczę samych dobrych mocy w ratowaniu "Edytki" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, dziś będę próbował ją przyciąć. Po stanie środka gałązek ocenię czy coś jeszcze z niej będzie. Bardzo mi jej szkoda, ale tak to czasami bywa w ogrodzie :-( Serdeczności!

      Usuń
  2. Ogród uczy nas pokory i niejednokrotnie wystawia na próbę naszą cierpliwość. Wielka szkoda, to był wyjątkowy okaz magnolii. Nie wygląda mi to na chorobę grzybową. Przyciąć ją trzeba zdecydowanie ale ja obejrzałabym też korzenie. Jeżeli coś ją rzeczywiście podgryzło to będzie od razu widać. Trzymam kciuki Andrzejku. Rośliny potrafią zadziwić wiec może i tym razem się uda. Przesyłam uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Ewuniu! Ogród to ogromna szkoła cierpliwości! Magnolia przycięta ale chyba nic już z niej nie będzie. Prawdopodobnie jutro ją wykopię i zadoniczkuję. Zobaczymy czy to coś pomoże... Serdeczności!

      Usuń
  3. Andrzejku, bardzo szkoda takiej pięknej rośliny. Wiem, że raczej nic nie poradzisz.
    Wiem jak to jest. Z powodu nornic straciłam wiele pięknych roślin. Ogarniała mnie niemoc i złość.
    Nie stosuję żadnych trutek w ogrodzie. Jedynie na łące, wsypuję do dziur. Chociaż ostatnio widziałam polujące koty i boję się, żeby nie zjadły zatrutej nornicy.
    Mam jeszcze turkucie i ślimaki. Można się załamać.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co poradzić... Tak to już jest w ogrodzie :-( Roślin szkoda... Moja znajoma blogerka i ogrodniczka pocieszyła mnie pisząc, że w zasadzie można też się cieszyć bo będzie miejsce dla nowej rośliny. Lubię takie pozytywne myślenie :-) Serdeczności!

      Usuń
  4. Dzień dobry. Na pewno bardzo szkoda magnolii, tym bardziej, że niemalże do tej pory tak pięknie się prezentowała. Trzymam kciuki, żeby przynajmniej "odbiła" :)
    U mnie wspomniany kiedyś różanecznik Francesca, po oberwaniu uszkodzonych liści na razie prezentuje się dosyć dobrze. Po wiosennym nawożeniu liście zrobiły się zieleńsze. Ale miał tylko kwiaty tylko z jednej łodygi, a nowe liście w przeciwieństwie do pozostałych różaneczników są jeszcze bardzo małe. Pomimo wszystko to może nie "grzyb"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Francesca odbija. Moja magnolia raczej nie odbije... przyciąłem gałązki i nie wyglądają najlepiej. Jutro ją wykopie i posadzę w donicy. Zobaczymy co dalej nią będzie :-( Tak to już niestety jest z roślinami :-( Pozdrowienia!

      Usuń
  5. I dlatego niezmiernie się cieszę gdy widzę jak mój pies z koleżanką kopią doły w ogrodzie. Szkodniki zamordowane, rośliny bezpieczne, a doły wystarczy zasypać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, no tak... To też racja. Ale ja jednak powalczę ze szkodnikami inaczej. Dziury w ogrodzie by mnie zabiły... podobnie zresztą jak szkodniki ;-)

      Usuń
    2. Pułapki zawodne, odstraszacze też pozostawiają wiele do życzenia, a jeśli takiego ryjącego szkodnika nie zabijesz, to stracisz jeszcze wiele roślin. Przeważnie najcenniejszych.

      Usuń
    3. Dlatego używam chemii na te skurczybyki. Jakoś nie mogę się przekonać do dziur kopanych przez psy...

      Usuń