UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 6 lipca 2015

Upał i krótki deszcz

Dziś kolejny dzień upałów. Z tą jednak różnicą, że przed południem spadła odrobina deszczu. Myślałem, że popada mocniej, ale niestety nic z tego. Deszcz pokropił przez kilkanaście minut, a potem znów pojawiło się słońce i zrobiło się gorąco i do tego duszno.


Niestety w miejscach gdzie rosną drzewa deszcz nie przedarł się przez ich korony. Jest to doskonale widoczne na poniższym zdjęciu, gdzie część kładki jest mokra od deszczu, a część suchutka.


Kwiaty na balkonie zostały delikatnie zroszone przez deszcz.




Woda niestety dosyć szybko wyparowała.

Panująca susza powoduje wcześniejsze opadanie liści z brzóz. Nie pamiętam takiego roku, żeby już na początku lipca cały trawnik usłany był pożółkłymi liśćmi z brzóz. Dodam, że w piątek kosząc lekko obeschniętą trawę posprzątałem wszystkie listki. W sobotę i niedzielę spadły kolejne. 



Padający deszcz podlał trochę warzywnik w ogrodzie moich rodziców. Niestety deszczu było za mało. I tak trzeba będzie podlać rośliny. 


Czekamy na opady jak na zbawienie. Miejmy nadzieję, że kolejne dni przyniosą upragniony przez ludzi i rośliny deszcz. Czy tak się stanie? Czas pokaże, a ja na pewno napisze o tym na blogu!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury oraz do pozostawiania komentarzy i uwag. Na każde na pewno odpowiem!

niedziela, 5 lipca 2015

Letnie upały

Pierwszy lipcowy weekend przyniósł upalną i słoneczną pogodę! Pogoda sprzyja urlopowiczom, szczególnie tym, którzy wypoczywają nad wodą. Upały dotarły nawet nad Bałtyk! Ulice opustoszały, znacząco zmalał ruch samochodowy, a ludzie unikają wychodzenia na zewnątrz.

Poniższa mapa ilustruje temperatury odnotowane w Europie dziś o godz. 15.00. Aktualne temperatury znajdziecie Państwo na www.wetterzentrale.de skąd pochodzi mapka.


Na warszawskim Okęciu termometry wskazały +35 stopni C, a u mnie o tej porze było w cieniu +38. 


A jaka temperatura była w słońcu? Tego nie wiem, gdyż nie starczyło skali w termometrze.


Kwiatom na balkonie chyba bardzo odpowiada taka pogoda. Tym bardziej, że są regularnie podlewane i nawożone. 





Do ubiegłego sezonu w doniczkach na balkonie rosły jedynie pelargonie. W tym roku zdecydowałem się posadzić bardziej różnorodne roślinki. Oprócz pelargonii są tu również surfinie i komarzyce.


Na schodach zaczynają kwitnąć aksamitki, które wyhodowała moja mama. Drugą fazę kwitnienia zaczynają także miniaturowe dalie. 


Begonie, które posadziłem w koszach przestawiłem na zewnętrzny parapet, gdzie mają więcej cienia. Wcześniej stały przy wejściu do domu, ale przed południem operuje tam słońce i jest gorąco.


W ogrodzie zaczyna kwitnąć zimozielony wiciokrzew.


Przy altance kwitnie róża pnąca Grand Award.


Cień panujący w ogrodzie daje trochę wytchnienia od upałów.


Cienia poszukuje też Dyzio. Kotek ostatnio spędza popołudnia w domu. Tu jest znacząco chłodniej niż na zewnątrz. 


Upały mają podobno potrwać do środy. Wysokie temperatury mi nie przeszkadzają, ale roślinom brakuje wody. Deszcz jest bardzo potrzebny ponieważ od dawna porządnie nie padało. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 4 lipca 2015

Zmiany przy oczku wodnym

Kilkanaście dni temu narzekaliśmy na fatalną jak na lato pogodę. Teraz słychać głosy, że na dworze nie da się wytrzymać. Faktycznie, szczególnie popołudniu należy teraz chronić się przed słońcem. Dziś w mojej okolicy temperatura w cieniu przekroczyła +35 stopni. Chociaż w Warszawie jest "jedynie" +32, to jednak u mnie w krzakach powietrze stoi w miejscu i nie ma przewiewu. No i jest cieplej, tym bardziej, że słońce pali od wczesnych godzin porannych. Podobno jutro i pojutrze ma być jeszcze cieplej! Ale w końcu mamy lato, a ci, którzy spędzają wolny czas nad wodą na pewno nie narzekają na taką pogodę. 

Korzystając z kilku wolnych chwil postanowiłem wprowadzić troszkę zmian w ogrodzie. Nie mam już miejsca na nowe krzewy. Mimo wszystko staram się, aby rearanżacja niektórych miejsc pozwoliła na dosadzenie kolejnych roślin. Tak też stało się i tym razem. Swój wygląd troszkę zmieniło otoczenie oczka wodnego. A dokładnie jego wschodnia strona. 

Tak miejsce to wyglądało pod koniec lipca 2014... Zdjęcie zrobiłem tuż po deszczu stąd też takie żywe i świeże kolory! Kamienie przy oczku jeszcze są mokre!


A to już koniec września ubiegłego roku.


Ostatnio w Szkółce roślin ozdobnych i owocowych w Janczewicach zakupiłem piękny klon japoński Dissectum. To małe drzewko ma delikatne i mocno powcinane zielone listki. Wstali bywalcy bloga wiedzą, że przy oczku od kilku lat rośnie odmiana Dissectum Garnet o czerwonych liściach. Wymyśliłem sobie, że dla nowego klonika wymuruję podobną wyspę do tej, w której rośnie jego starszy i bardziej kolorowy brat. Wczoraj mimo upału postanowiłem wprowadzić w życie mój pomysł.


Muszę jeszcze nasypać pod klonik korę sosnową. 

Dziś natomiast przy kloniku posadziłem 3 bluszcze. Co do jednego z nich nie jestem pewien jak zniesie nasze zimy. Będzie to mój kolejny ogrodowy eksperyment. 


Kamienna wysepka powstała w miejscu, gdzie wcześniej rosła trawa niebieska. Rośliny po wysadzeniu i podzieleniu posadziłem za ogrodzeniem od strony ulicy. Część sadzonek dałem mojej sąsiadce Paulince. Będzie musiał je porozdzielać i zadoniczkować, tak żeby trawa się dobrze ukorzeniła i w przyszłym roku zachwyciła sowim pięknym kolorem.


Z okolic oczka zniknęły również wrzośce. One także wywędrowały za ogrodzenie. W ich miejsce posadziłem kolejną trzmielinę. Nazwano ją "wielkolistna" ale wg mnie jest to odmiana Emerald'n Gold. Może ktoś z Państwa mnie skoryguje?



Wczoraj wieczorem ratowałem trawnik przed totalnym wyschnięciem. Mimo podlewania trawa usycha i żółknie. Wczoraj wieczorem trawnik został opryskany specjalnym nawozem, który reguluje gospodarkę wodną trawników narażonych na przesuszanie. Jakie będą efekty? Zobaczymy za kilkanaście dni.  Na pewno o tym napiszę!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 3 lipca 2015

Magnolia Grandiflora Edith Bogue - 2 lata w ogrodzie

Za oknem upał! Jest 12.30, a termometry już wskazują +31 stopni w cieniu. Ale w końcu mamy lato i trzeba się cieszyć z takiej pogody. Jedyne czego od wielu dni, a nawet tygodni brakuje to opady! W mojej okolicy taki prawdziwy, porządny deszcz nie spadł od bardzo dawna. Trzeba na okrągło podlewać, krzewy sobie jakoś radzą ale trawa i tak wysycha.

Dziś jednak chciałbym zaprosić Państwa na drugi artykuł z cyklu poświęconego roślinom, które posadziłem w ogrodzie 2 lata temu. Tu muszę nadmienić, że nie są to zwykłe krzaczki, lecz bardzo rzadko spotykane rośliny. W pierwszym artykule opisałem araukarię chilijską. Dziś będzie o magnolii Grandiflora Edith Bogue (magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue).

Krzew posadziłem na początku lipca 2013 roku. Podobnie jak araukaria, przyjechał do mnie aż z czeskiej Pragi. Paczka szła prawie tydzień ale rośliny świetnie to wytrzymały. Tak magnolia wyglądała tuż po posadzeniu.



Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue (magnolia Grandiflora Edith Bogue) to, jak podają różne źródła jedna z najbardziej odpornych na duże mrozy odmian tego krzewu. 

Pierwsza zima nie była jej straszna. Należy jednak zauważyć, że nie była długa ani mroźna. Raptem przez kilka nocy temperatury spadały przy gruncie poniżej -20 stopni C. 

Drzewko świetnie się zadomowiło w moim ogrodzie i w ubiegłym roku zakwitło. 


 
Odmiana ta została wyselekcjonowana w USA w stanie New Jersey. Jej odkrycia dokonała mieszkanka tego stanu Pani Edith Bogue (stąd nazwa). Pewnej zimy gdy temperatura spadła poniżej –30 stopni C prawie wszystkie magnolie zimozielone wymarzły. Ta jedna jedyna przetrwała siarczyste mrozy bez większych uszkodzeń. Jest to najprawdopodobniej jedyna zimozielona magnolia, którą można uprawiać w strefie 6 USDA. O strefach mrozoodporności piszę w osobnej zakładce w menu głównym strony. 

W tym roku moja "Edytka" ma sporo nowych przyrostów. Niestety nie widać pąków kwiatowych, które powinna zawiązać już w czerwcu. Najpewniej w tym roku nie będzie kwiatów. Za to ma sporo nowych liści.




Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości nawet 5 – 8 metrów, przy szerokości ok. 3 – 4 m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 3-4 metry wysokości. Ma wzniesiony pokrój i rośnie stosunkowo szybko.

Więcej informacji o tej magnolii (i nie tylko) znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl w zakładce "Moje rośliny".

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już wkrótce pojawią się tu kolejne artykuły o roślinach, które w tym roku obchodzą swoje drugie urodziny!

czwartek, 2 lipca 2015

Pierwsze półrocze 2015 - podsumowanie

Czas pędzie nieubłaganie. Dopiero co był Nowy Rok, a tu już pierwsze półrocze za nami. Jak podsumować ten czas jednym słowem? Chyba najbardziej adekwatnym określeniem będzie "susza". Zimy praktycznie nie było. Śniegu spadło niewiele, do tego jeszcze nawet zimą i wiosną deszcze nie padały zbyt często. Statystycznie luty jest najsuchszym miesiącem w roku. Tym razem chyba każdy miesiąc był jednym z najsuchszych. Tak niestety jest do tej pory. W mojej okolicy już od dawna nie padał porządny deszcz. 

Koniec półrocza to dobry moment na krótkie podsumowanie. 

Styczeń był dosyć kapryśny. Czasami padał śnieg, ale długo nie leżał bo nie pozwoliły na to dosyć wysokie jak na zimę temperatury. Było też sporo dni słonecznych. Aż nie chciało się wierzy, że to naprawdę styczeń.



Luty również nie przypominał zimowego miesiąca. Znów było sporo słonecznych i ciepłych dni, a sprzyjająca aura sprawiła, że róże w ogóle nie pogubiły zimą liści. W lutym panowało przedwiośnie, a rośliny powoli budziły się do życia.



Marzec to już początek prawdziwej wiosny. Jej zwiastunem były m.in. krokusy oraz powoli rozwijające się pąki pierisów japońskich. 



W kwietniu ogród zrobił się kolorowy. A to za sprawą kwiatów. W tym roku wyjątkowo wcześnie zakwitły pierwsze różaneczniki i azalie japońskie.



Maj był miesiącem szczytowym kwitnienia różaneczników. Część z nich kwitła jednak aż do pierwszej połowy czerwca. Tegoroczny kolorowy spektakl różanecznikowy trwał 2 miesiące. A to dzięi temu, że mam posadzone różne odmiany tych zimozielonych krzewów, które kwitną o różnym czasie. Maj był dosyć chłodny i kapryśny, ale zdarzyło się kilka prawdziwie letnich dni z temperaturami przekraczającymi 30 stopni C w cieniu.
 


W czerwcu zakwitły moje ulubione clematisy Josephine. Ich dosyć egzotyczne kwiaty przyciągają wzrok. Podobnie było na festiwalu Otwarte ogrody, który po raz drugi zagościł w moim ogrodzie. 



Podsumowując I półrocze nie sposób pominąć blogowych statystyk. W okresie tym bloga odwiedziło prawie 94 000 osób co daje średnio ok. 515 odsłon dziennie oraz ponad 15 600 miesięcznie. 

Dokładne statystyki miesięczne wejść przedstawiają się następująco:

- styczeń: 11 030,
- luty: 10 689,
- marzec: 15 844,
- kwiecień: 19 753,
- maj: 21 044,
- czerwiec: 15 327.

Popularność bloga jest w tej chwili stabilna, a liczba odwiedzin utrzymuje się na dosyć stałym poziomie. Wkrótce na blogu pojawią sięnowe cykle artykułów, które z pewnością zwiększą ilość osób czytających codziennie bloga, do czego również zachęcam Państwa. 

Serdecznie zapraszam!

środa, 1 lipca 2015

Ogród botaniczny PAN - ciekawe rośliny wrzosowate

Ogród Botaniczny Polskiej Akademii Nauk w warszawskim Powsinie wielokrotnie gościł już na moim blogu. Na pewno też jeszcze nie raz napiszę o tym przepięknym i bogatym przyrodniczo miejscu. A to dlatego, że za każdym razem odkrywam tam coś nowego! W ubiegłym roku po raz pierwszy odnalazłem tam i zwiedziłem zakątek poświęcony rzadko spotykanym roślinom wrzosowatym. Dodam tylko, że do tej grupy zaliczają się m.in. różaneczniki i azalie. 


Trochę szkoda, że przy wejściu do ogrodu nie ma praktycznie żadnej informacji, która wskazałaby zwiedzającym jak tam trafić. Ze strony internetowej Ogrodu też się tego nie dowiemy. A miłośnicy roślin wręcz powinni obejrzeć to miejsce! Naprawdę warto! 

W zakątku rośnie bardzo dużo rzadkich odmian różaneczników i azalii. Oprócz nich spotkać u można sporej wielkości kiścienie. Krzewy te należą do rodziny wrzosowatych.


Mój wzrok przyciągnęła wielka laurowiśnia wschodnia Otto Luyken.


Nie ukrywam, że największe wrażenie zrobiły na mnie sośnice japońskie. Niektóre mają już po kilka metrów wysokości. Bardzo podobają mi się te drzewka i postanowiłem zakupić jedną sadzonkę sośnicy do mojego ogrodu. 





W sąsiedztwie sośnic rosną ogromne, ponad 2-metrowe pierisy japońskie. Są naprawdę imponujące! No i oczywiście należą do wrzosowatych. 


 A to już pieris kwiecisty. On też należy do rodziny wrzosowatych.


Pod koniec maja kwitły jeszcze białe różaneczniki.


A w jednym z narożników odkryłem całkiem sporej wielkości bambusa. W innym miejscu w Ogrodzie Botanicznym PAN rośnie wręcz las, no może lasek bambusowy.!


A jak trafić do tego miejsca? Wchodząc do ogrodu od strony ulicy Prawdziwka musimy skręcić w prawo, w stronę budynków administracyjnych, następnie kiedy je ominiemy przechodzimy przez groblę obok stawów i skręcamy w lewo. Kiedy natkniemy się na siatkę ogrodzeniową możemy być pewni, że jesteśmy już na miejscu. Idąc natomiast główną aleją Ogrodu od strony Prawdziwka dochodzimy do miejsca gdzie rosną różaneczniki i azalie. Tam znaleźć można tabliczkę kierującą do zakątka z rzadkimi roślinami wrzosowatymi. Do zakątka prowadzi furtka, gdy ją przekroczymy od razu znajdziemy się w fantastycznym i trochę czarodziejskim świecie.

Koniecznie musicie Państwo odwiedzić to miejsce.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!