UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

sobota, 23 listopada 2013

Liściate rośliny zimozielone pod koniec listopada 2

Dziś zapraszam na kolejny foto spacer po moim ogrodzie. Sprawdzimy jaką kondycję mają liściaste rośliny zimozielone. W ostatni czwartek przedstawiłem pierwszą część tego cyklu. Dziś pora na drugą, ale wcale nie ostatnią. Bohaterami dzisiejszego posta będą laurowiśnie i ostrokrzewy. Nie zabraknie jednak dwóch innych roślin, o których piszę poniżej.Wszystkie zdjęcia zamieszczone w poście robiłem dziś przed południem.

Zacznijmy jednak od laurowiśni. To piękne, zimozielone krzewy liściaste. Można wyróżnić co najmniej kilkanaście ich odmian. Te najpopularniejsze np. Rotundifolia, które znamy z wypraw do państw Beneluxu, zachodnich Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Francji lub Danii niestety raczej nie przezimują w naszych warunkach. Zimą potrzebują one sporej dawki wilgoci oraz temperatur, które nie spadają poniżej ok. -12, -15 stopni C. Znoszą one takie spadki, jednakże przez krótki okres. Ważna jest również średnia dobowa temperatura. 

W moim ogrodzie rosną Rotundifolie, jednak nie ma się czym chwalić. Co roku podmarzają i nie będę o nich dziś pisał. Ale mam też rarytasy, które poczuły już co to znaczy polska zima. Do jednych z nich należy laurowiśnia wschodnia Otto Luyken. W naszych warunkach wysokość dorosłych roślin nie przekroczy raczej 150 – 200 cm. Szerokość dorosłych krzewów dochodzi do ok. 1,5 metra. Jest to odmiana wyhodowana sztucznie w Niemczech. Rośnie dość powoli. Roczne przyrosty dochodzą do 15 cm. Mam dwa krzewy tej odmiany.



Kolejna to laurowiśnia wschodnia Caucasica, która jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym w łagodnym, morskim klimacie (Wielka Brytania, Belgia, Francja, itd.) do wysokości nawet 5 metrów, przy szerokości ok. 4m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 2-3 metry wysokości. Szerokość tych krzewów dochodzi do ok. 1,5 metra. Ma wzniesiony pokrój i rośnie dosyć szybko. Poniżej jedyny krzew tej odmiany, który posiadam w ogrodzie.


Mam jeszcze dwa krzewy laurowiśni odmiany Herbergii. Posadziłem je w tym roku i trudno mi powiedzieć jak zareagują one na zimę. Różne źródła podają, ze powinny spokojnie wytrzymać spadki temperatur do -26 stopni C, ale jak jest naprawdę napisze Państwu na wiosnę.



Kolejne rośliny, które wręcz ubóstwiam to aukuby japońskie. To "siostry" domowych krotonów są bardzo wymagające. To rośliny typowo kolekcjonerskie. Gdy temperatura spada poniżej -15 stopni C należy je dobrze osłonić agrowłókniną. Ubiegła zima w ogóle im nie zaszkodziła mimo tego, że nie były niczym okryte. Należy jednak mieć na uwadze, że przykryte były kołderką ze śniegu. Aukuby rosną u mnie w doch grupach. Trzy z nich są miejscu zacienionym, stąd ciemniejsze wybarwienie liści.


Dwie inne rosną w miejscu gdzie dociera więcej promieni słonecznych i te krzewy mają znacznie jaśniejsze liście.


Za to kolejny krzew jest praktycznie w pełni odporny na nasze zimy. To zimozielony berberys Julianae. W naszych warunkach dorasta do ok. 1,5 - 2, a niekiedy nawet 3 metrów. Pochodzi z Chin. Jego nazwa angielska to berberys chiński (Chinese barberry). Jest to dosyć zwarty krzew o podłużnych i ząbkowanych liściach. Są one sztywne i zielone, jesienią często przebarwiają się na czerwono. Mogą mieć do ok. 10 cm długości. Krzew ten wygląda wtedy bardzo dekoracyjnie. Liście pozostają na nim przez całą zimę! Sam krzew ma wyprostowany i krzaczasty pokrój. W moim ogrodzie rośnie 7 berberysów Julianae.



Dzisiejszy spacer zakończymy przeglądem ostrokrzewów. Jedną z odmian zaprezentowałem w czwartkowym poście. Dziś po raz na kolejne.

Pierwsze ostrokrzewy to odmiana Meserveae Blue Prince i Blue Princess. Ostrokrzewy są rozdzielnopłciowe. Dlatego potrzeba odmiany męskiej i żeńskiej żeby owocowały.Tu jak widać po nazwach jest i książę (Prince) i księżniczka (Princess). Są to zimozielone krzewy liściaste, dorastające do wysokości nawet 4 metrów. Często jednak nie przekraczają wysokości 150 – 200 cm. Jest to odmiana wyhodowana sztucznie w USA. Rośnie dość powoli. Roczne przyrosty dochodzą od 10 cm (Blue Princess) do 15 cm (Blue Prince). W moim ogrodzie rosną jako żywopłot, posadzone na przemian odmiany męska i żeńska. Jest ich w sumie 46.



Inny ostrokrzew to Argentea Marginata.  Dorasta do wysokości nawet ponad 2 metrów. Często jednak nie przekracza wysokości 150 cm. Rośnie dość powoli. Roczne przyrosty dochodzą od 10 cm - 15 cm. W moim ogrodzie rośnie jeden egzemplarz tej pięknej odmiany ostrokrzewu kolczastego.


Ostatni z ostrokrzewów to tegoroczny nabytek. Wspaniała odmiana Myrtifolia.Nie znałem wcześniej tej odmiany ostrokrzewu. Po raz pierwszy zobaczyłem go podczas pobytu w marcu tego roku w Toruniu. Od razu wpadł mi w oko. nie wiedziałem wtedy co to za roślina, gdyż jego liście odbiegają od standardowych kształtów liści ostrokrzewów. jednak od czego jest internet. Odmiana ta dorasta do wysokości nawet ponad 2 metrów. Szerokość starszych krzewów może dochodzić do 1,5 metra. Rośnie dość powoli. Roczne przyrosty dochodzą do ok. 10 cm. W moim ogrodzie rośnie jeden egzemplarz tej pięknej i rzadko spotykanej odmiany ostrokrzewu.



Więcej informacji o warunkach uprawy opisywanych w tym poście roślin znajdą Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl

A już wkrótce zapraszam na przegląd stanu moich bluszczy.

piątek, 22 listopada 2013

Wejście do domu - zmiany w latach 2007 - 2013

Mój ogród powstawał stopniowo. Niestety nie miałem pieniędzy na zaprojektowanie i zbudowanie ogrodu w jednym roku. Wszystkie wydatki zbiegły się na raz. Budowa domu, jego wykończenie i meblowanie zdrenowały moje konto i na ogród pozostało już niewiele. Od samego początku miałem pomysł na jego ogólny kształt. Jednak szczegóły co jakiś czas się zmieniały. Kiedyś nie interesowałem się w ogóle ogrodnictwem, ani ozdobnym ani tym bardziej użytkowym. Tym ostatnim do dziś interesuję się tylko "biznesowo". Ale kiedy miałem już swój kawałek ziemi zacząłem myśleć jak go urządzić. I nagle pojawiła się nowa pasja. W 2007 poznałem liściaste rośliny zimozielone i są one ze mną do dziś. mam nadzieję , że będą jak najdłużej.

Wracając jednak do wejścia. Ono też powstawało w bólach. najpierw skarpy, potem rośliny, później ich przesadzanie... W każdym razie tak wyglądało wejście do mojego jeszcze wtedy nie kolorowego domu w 2007 roku. Jesienią przy drewnianych borderach posadziłem trzmieliny pnące. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że one się bardzo rozrastają.

 

Początkowo trzmieliny rosły dosyć wolno. Tak wyglądały w 2008 roku.

 

W 2009 roku zaczęły coraz bardziej się rozkrzewiać. Wtedy też pojawił się u mnie pomysł, żeby pozwolić trzmielinom zarosnąć całe skarpy.


W 2010, kiedy miałem już wiedzę jak je uprawiać, po raz pierwszy je przyciąłem. Powinienem zrobić to wcześniej ale cóż... Lepiej późno niż wcale. Z obciętych końcówek ukorzeniłem nowe sadzonki i posadziłem je w górnych częściach skarp. Przesadziłem iglaki w inne miejsce. Od tamtej pory rosną przy furtce. W ich miejsce posadziłem bluszcze, runiankę japońską i barwinek. Jednak i one później zmieniły miejsce. Niestety bluszcz Golheart dosyć mocno przemarzał i praktycznie sam wyginął.


2011 był ostatnim rokiem mojej pracy w biurze. I dobrze, bo w kolejnym roku miałem wreszcie trochę czasu na ogród. No i na oderwanie się od absurdów pracy w organizacji hierarchicznej. Trzmieliny rosły coraz szybciej i wymagały już cięcia 2 razy w roku. Niestety nie miałem na to czasu. Przygotowania do Prezydencji w Radzie UE oraz jej realizacja całkowicie uniemożliwiły mi odpowiednie pielęgnowanie ogrodu. Miałem tylko czas na koszenie trawy. Ale mimo tego rok ten przyniósł wiele zmian w ogrodzie. W miejsce drewnianych klocków chodnikowych i palisad pojawił się granit. To bardzo wytrzymały materiał i podejrzewam, że będzie tu leżał przez wiele lat. Rok ten przyniósł również przebudowę oczka wodnego.


W ubiegłym roku miałem już znacząco więcej czasu na ogród. Pojawiły się nowe pomysły. Trzmieliny były regularnie przycinane, a to co obciąłem dalej ukorzeniałem. Część z ukorzenionych roślin znów dosadziłem na górze skarp. Część oddałem znajomym.



W tym roku trzmieliny zarosły już prawie całe skarpy. Część z nich od ubiegłego roku pnie się już po ścianie. Wcale nie zamierzam ich stamtąd zdejmować,. Wręcz przeciwnie. na wiosnę podetnę końcówki, aby rośliny lepiej się rozkrzewiały.

Tak wejście wygląda teraz. W zaledwie 6 lat zmieniło się ono nie do poznania.



A już jutro zapraszam na kolejny post o kondycji liściastych roślin zimozielonych pod koniec listopada.

czwartek, 21 listopada 2013

Liściaste rośliny zimozielone pod koniec listopada 1

Rozpoczęła się trzecia dekada listopada. Przed nami najkrótsze dni w roku. Możemy się również spodziewać nadejścia zimy. Jak podały media dziś rano śnieg spadł w Brukseli oraz w Madrycie. Ostatnio biało zrobiło się również w Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie było tam trzaskających mrozów i śnieg szybko stopniał. Zresztą w miejscach , które wymieniłem zdarza się zimą, że zrobi się biało. W Belgii czy Wielkiej Brytanii śnieg może poleżeć nawet kilka dni. Jednakże ciepły prąd zatokowy Golfsztrom (Gulfstream) powoduje, ze zimy na zachodzie Europy są bardzo łagodne i nie ma tam takich siarczystych mrozów jak w środkowej i wschodniej części kontynentu. Oczywiście w górach (Alpy, Pireneje) śnieg zimą leży cały czas, a sezon narciarski trwa tam aż do kwietnia. 

Dziś zapraszam na krótki spacer po moim ogrodzie. Pokażę Państwu w jakiej kondycji są moje liściaste rośliny zimozielone. Ponieważ jest ich dosyć dużo, spacer podzieliłem na kilka części. Dziś pierwsza odsłona krótkiego cyklu o liściastych roślinach zimozielonych.

Zaczniemy od roślin kolekcjonerskich. Są one dosyć wymagające. Należy je osłaniać na zimę jeśli temperatura ma spaść poniżej -15 stopni.

Na poniższych zdjęciach widać dwa krzewy Skimii japońskiej Rubella. Przetrwały one ostatnią zimę bez żadnych uszkodzeń, ale należy dodać, że całe przykryte były śniegiem.



W ogrodzie mam jeszcze jedną skimię japońską. To odmiana Fragrant Cloud. Kupiłem ją tej wiosny. Jak będzie przebiegać jej uprawa? Zobaczymy po zimie. Ta odmiana jest niższa niż Rubella. Dorasta na ogół maksymalnie do ok. 80 cm wysokości, podczas gdy Rubella może osiągać nawet 2-3 metry, oczywiście w łagodniejszym niż nasz klimacie.


Jak widać skimie mają już pąki kwiatowe. W swoich naturalnych warunkach kwitną one właśnie zimą. Ale tam skąd do nast trafiły (Wyspy Japońskie i Chiny) zimy są znacznie łagodniejsze niż w Polsce. 

Kolejny gość z Japonii to trzmielina japońska. Na rynku dostępnych jest co najmniej kilka jej odmian. Należy jej zapewnić podobne warunki jak trzmielinie pnącej. Zimą, gdy temperatura spada poniżej -15 stopni wskazane jest okrycie rośliny agrowłókniną. W okresach bez mrozu krzew należy podlać. Jej głównymi wrogami zimą są mroźne i wysuszające wiatry oraz zimowa susza. Trzmielina japońska dorasta do ponad 2 metrów wysokości, jej liście są znacząco większe od liści odmiany pnącej. Uroda tego krzewu jest warta podejmowania różnych zabiegów pozwalających na przetrwanie rośliny w naszych warunkach klimatycznych. Ubiegłą zimę przeżyła bez okrycia, ale podobnie jak skimie była pod śniegiem. Niektóre listki zbrązowiały i opadły, ale na ich miejsce wyrosły nowe.


Innym "japończykiem" w moim ogrodzie jest pieris. To odmiana Debutante. Jest on w pełni wytrzymałe na zimowe warunki klimatyczne panujące w centralnej Polsce. Wymaga jednak miejsc osłoniętych od mroźnych i wysuszających wiatrów. On również przygotowuję się już do kwitnienia.


Kolejna roślinka to młodziutki jeszcze berberys brodawkowaty. Posadziłem go w tym roku i jestem ciekaw jak przetrwa zimę. Różne źródła podają, że nasze warunki klimatyczne pozwalają na jego uprawę. Przeczytałem jednak również, że niskie temperatury mogą pozbawić go liści, a nawet zniszczyć części rośliny wystające ponad pokrywę śnieżną. Jakie będą efekty mojej uprawy? Przekonamy się na wiosnę.


Ostrokrzew Silver van Tol przywiozłem wiosną tego roku do mojego ogrodu aż z Opola. Dorosłe osobniki mogą osiągać nawet ponad 3 metry wysokości. Jak na nasze warunki to naprawdę dużo! Jego mrozoodporność jest oceniana na ok. -24 stopnie C. Tak więc powinien bez problemów przezimować w większości rejonów naszego kraju. 


Ostatnia z prezentowanych dziś roślin to magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue. Krzew przyjechał do mnie z Republiki Czeskiej z firmy pana Milana Havlisa (www.havlis.cz). Jak podaje sprzedawca jej nazwa pochodzi o imienia i nazwiska pewnej damy, która uprawiała ten krzew w New Jersey w USA. Spośród wszystkich magnolii, które rosły w ogrodzie Pani Edith Bogue tylko ta jedna przetrwała zimę ze spadkami temperatur do -30 stopni C. Krzew ten w sprzyjających warunkach może osiągać ponad 5, a nawet 8 metrów wysokości. Ma dosyć regularny, kulisty, lekko stożkowy pokrój. Liście tej magnolii są duże, ciemno zielone, skórzaste i błyszczące. Trochę przypominają z wyglądu liście fikusa, co sprawia, że krzew wygląda w ogrodzie bardzo egzotycznie. 

Więcej informacji o większości prezentowanych roślin znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl Wkrótce pojawią się tam również kolejne informacje o uprawianych przeze mnie roślinach. 

Zapraszam do lektury oraz do zapisywania się do grona obserwatorów mojego bloga!

środa, 20 listopada 2013

W oczekiwaniu na zimę - z wizytą u rodziców

Dzisiejsza pogoda w niczym nie przypomina wspaniałego i słonecznego wczorajszego dnia. Od rana jest pochmurno, a niedawno zaczął kropić deszcz. Pogodny jest dziś tylko południowy wschód kraju, ale być może wiatr wiejący właśnie z tamtego kierunku przyniesie i do nas chociaż troszkę rozpogodzeń. Wczoraj skorzystałem z pięknej pogody i poszedłem do ogrodu moich rodziców, gdzie wcale jeszcze nie widać żadnych oznak późnej jesieni. Trawnik jest soczyście zielony, kwitną kwiaty i ogólnie jest jeszcze dosyć ładnie. 

W telewizji straszą zimą. Śnieg spadł w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Zasypało górskie regiony Hiszpanii, a u nas póki co panuje całkiem niezła aura. Dzięki temu rośliny wciąż jeszcze wegetują.  moich rodziców wciąż jeszcze kwitną róże. niektóre krzewy mają nowe pąki. Niestety pewnie już nie zdążą się rozwinąć.




Róże pnące już nie kwitną ale wciąż mają liście i tworzą dzięki temu piękną i zieloną ściankę ażurową.


Całkiem nieźle radzą sobie również prymulki (pierwiosnki), które są symbolem rodzącej się wiosną do życia przyrody. Jak widać na poniższych zdjęciach jesienią odzyskują one swoje drugie życie. Tak naprawdę jednak, jeśli zima jest łagodna i nie ma dużych mrozów to paki i kwiaty tych rośliny świetnie zimują pod śniegiem i gdy tylko temperatura wzrasta powyżej zera i pojawia się słońce te drobne kwiaty natychmiast otwierają paki i kolorują nasze ogrody.




Cały czas świetnie wygląda hortensja. Już dawno przekwitła, a jej liście powoli brązowieją. Mimo tego jest jednak wspaniałą ozdobą ogrodu.



Berberys pokazuje teraz się w pełnej krasie. Jego kolorowe liście robią duże wrażenie.


Niektóre z pnączy nie patrzą w kalendarz i wciąż są zielone. Poniżej jeden z wiciokrzewów. Ta odmiana bardzo późno gubi liście. A jeśli zima jest łagodna to pozostaje częściowo zimozielona. Przy ostrzejszej zimie liście opadają, ale za to na wiosnę jest ona jedną z pierwszych roślin, na której pojawiają się listki.


A już jutro zapraszam do obejrzenia niektórych moich roślin zimozielonych. Sprawdzimy ich kondycję!

wtorek, 19 listopada 2013

Piękny listopadowy dzień

Listopad na ogół kojarzy się z zimne i deszczem. To stereotyp gdyż wg statystyk najbardziej mokrymi miesiącami w roku są lipiec i sierpień. Dzisiejsza aura nie pozwoliła mi siedzieć w domu. Słońce, które od rana świeciło w mojej okolicy spowodował, że ogród wyglądał bardziej wiosennie niż jesiennie. Mimo tego, że pod Warszawą było chłodniej niż na południu Polski to jednak w najcieplejszym momencie dnia termometr pokazywał w cieniu +11 stopni C. Po kilku dniach mgieł, chmur i ponurej pogody taka aura to prawdziwe zaskoczenie. Słońce pozwala naładować akumulatory i chociaż dni są już krótkie to jednak chwil z naszą dzienną gwiazdą dziś nie zabrakło.

Zapraszam na spacer po ogrodzie, może nie skąpanym w słońcu, bo jest ono już bardzo nisko, a poza tym zasłaniają je drzewa. Ale na pewno po ogrodzie radosnym, cieszącym się każdą chwilą z piękną i dosyć ciepłą jak na listopad pogodą.

Na schodach wciąż jeszcze kwitną chryzantemy.


Zakątek przy altance też cieszył się ze słońca.


Na leszczynie Concorta wciąż jeszcze są liście! Niestety i z niej powoli już opadają. Na ich miejscu pojawiają się "kotki", które wiosną zakwitną.


Tak wyglądał dziś mój ogród od strony działki moich rodziców.


Na obeschniętych już liściach pałki wodnej mieszkają różne zwierzaki. Na jednym z nich wylegiwał się mały ślimaczek.


Na innym z kolei wesoło baraszkował kolorowy niewielki pająk.


Wyjątkowo pięknie wyglądał dziś kącik różanecznikowy.


Na drzewach nie ma już co prawda liści, ale na tle błękitnego nieba zarówne te bezlistne jak i iglaste wyglądają imponująco.


W skrzynkach na moim balkonie wciąż jeszcze kwitną niektóre pelargonie. Oj chyba piszę wierszem, ale to ta pogoda spowodowała taką radość w sercu.


A tak prezentował się ogród w całej swojej krasie.



A już jutro miła niespodzianka. Zapraszam do codziennej lektury bloga!