UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 26 listopada 2018

Bluszcz pospolity Bulgaria

Za oknami jest szaro, buro i zimno. Dlatego też dziś przedstawię Wam roślinę, która na cały rok zazieleni nawet najciemniejsze miejsca Waszych ogrodów. To bluszcz pospolity Bulgaria (hedera helix Bulgaria). Zanim opiszę tę roślinę, przypomnę Wam że w ubiegłym roku w październiku, nieco ponad 13 miesięcy temu podsumowywałem cykl artykułów, w których prezentowałem bluszcze rosnące w moim ogrodzie. Podsumowanie znajdziecie TUTAJ. W całym cyklu opisałem różne odmiany bluszczy pospolitych, kolchidzkich oraz bluszcz algierski i pastuchovii. Nie przypuszczałem wtedy, że moja kolekcja bluszczy znów się powiększy. 


Bluszcz pospolity Bulgaria pojawił się w moim ogrodzie dopiero w tym roku. Ma on dość duże trójklapowe, rzadko pięcioklapowe mocno zielone liście z wyraźnie widocznym unerwieniem. To dosyć szybko rosnące pnącze po ok. 10 latach może mieć nawet kilka metrów wysokości. Taką wysokość osiągnie wtedy, gdy na swojej drodze napotka takie podpory jak ściany, kamienne mury czy pnie drzew. Roślina preferuje miejsca osłonięte, półcieniste i cieniste. Wymaga wilgotnych, żyznych i przepuszczalnych gleb o odczynie od lekko kwaśnego po lekko zasadowy. Sprzyja mu wysoka wilgotność powietrza.


Kwitnie późnym latem, a na jesieni wytwarza owoce, które podobnie jak wszystkie części rośliny dla ludzi są trujące. Owoce jednak mogą nam najbardziej zaszkodzić powodując zatrucia pokarmowe. Osoby uczulone po zjedzenie znacznej ilości "jagódek" mogą mieć problemy z oddechem oraz pracą serca. Ale "uczuleniowcom" poważniej mogą zaszkodzić nawet orzechy czy mleko lub inne rodzaje codziennych składników żywności.

Mimo tego gorąco Wam polecam uprawę tej ślicznej i rzadko spotykanej odmiany bluszczu.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

niedziela, 25 listopada 2018

Zimozielony Milanówek w połowie listopada 2018

Dokładnie 10 dni temu wymieniłem w samochodzie opony na zimowe. Zawsze robię to u mojego znajomego mechanika w sąsiednim Milanówku. A ponieważ taki "zabieg" trochę trwa postanowiłem pospacerować sobie po okolicy.


To niewielkie miasteczko położone jest na południowo-zachodnich przedmieściach Warszawy, obok Grodziska Mazowieckiego, Brwinowa i Podkowy Leśnej. Podobnie jak ta ostatnie Milanówek jest miastem-ogrodem, ale nie zachował swojego pierwotnego kształtu. W starej części miasta dominuje przedwojenna zabudowa willowa, nowsze dzielnice to oprócz domów jednorodzinnych także niestety bloki. 

Milanówek ma ok. 16 000 mieszkańców, z Warszawy można tu oczywiście dojechać samochodem albo pociągami Kolei Mazowieckich (linia Warszawa - Grodzisk Mazowiecki - Skierniewice) albo kolejką WKD (linia WKD). 

Zapraszam na listopadowy spacer po Milanówku. Dodam, że zdjęcia robiłem 15 listopada, przed pierwszymi jesiennymi przymrozkami.


W Milanówku, na prywatnych posesjach czy też na ternie osiedli można spotkać wiele ciekawych zimozielonych roślin liściastych. Rosną tu bluszcz, ostrokrzewy, mahonie, trzmieliny czy ogniki szkarłatne. 


Podczas spaceru natknąłem się na wciąż jeszcze zielone (do dziś) robinie akacjowe oraz na piękne owoce pigwy. Rośnie tu oczywiście także mnóstwo iglaków.


W Milanówku mieszka sporo znanych ludzi. Z miastem związani są m.in. Krystyna Janda, Katarzyna Grochola, Dorota Stalińska, Włodzimierz Szaranowicz, Katarzyna Pakosińska Zbigniew Bujak, Jerzy Bralczyk, Agnieszka Fitkau-Perepeczko czy Marcin Dorociński.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

sobota, 24 listopada 2018

Niespotykane zimozielone rośliny liściaste - magnolia virginiana Jim Wilson Moonglow

Dwa tygodnie temu rozpocząłem na blogu nowy cykl artykułów, w których opisuję rzadko spotykane w Polsce liściaste rośliny zimozielone. Mogą one z powodzeniem rosnąć w wielu rejonach naszego kraju, jednak rzadko lub w ogóle nie są dostępne w polskich szkółkach stacjonarnych. Sadzonki niektórych można nabyć w internecie, często jedynie u holenderskich, czeskich czy niemieckich szkółkarzy. Polscy handlarze materiałem roślinnym skupiają się niestety na tych roślinach, które są już znane i mówiąc trochę kolokwialnie "oklepane". Szkoda, bo tak jak wspomniałem wiele z nich można z powodzeniem uprawiać w strefach USDA 6b, a nawet 6a. 

Dziś opiszę kolejną roślinę, która nie zdobyła jeszcze w naszym kraju popularności. To magnolia virginiana Jim Wilson Moonglow. Drzewko to może dorastać do nawet ok. 10 m wysokości, aczkolwiek w klimacie środkowej Polski raczej będzie niższe. W czasie łagodnych zim pozostaje zimozielone. Podczas ostrych mrozów może stracić część liści, ale sama roślina nie powinna ulec uszkodzeniu gdyż, jak podają różne źródła znosi spadki temperatur do -29 C, a nawet ponad -30 stopni C. 

Zdjęcia magnolii virginiana, które prezentuję w dzisiejszym poście zrobiłem w Arboretum SGGW w Rogowie.


Magnolia virginiana rośnie dość szybko, nawet do ok. 1 metra rocznie. Jest to drzewko o zwartym i wzniesionym pokroju. Ma duże, wydłużone lancetowate, skórzaste i błyszczące liście. Jej spore, białe kwiaty pojawiają się jak na magnolie dość późno. Można je podziwiać od maja do czerwca, zależnie od początku okresu wegetacyjnego. Sporadycznie powtarza kwitnienie w sierpniu. 


W naszym klimacie należy sadzić ją w miejscach półciniestych lub słonecznych, ale zacisznych i osłoniętych. Lepiej posadzić ją w miejscu, w którym nie będzie narażona na promienie zimowego słońca. 


Aby utrzymać tę odmianę magnolii w ryzach i nie dopuścić do zbyt dużego rozrostu drzewka można ją przycinać. Zabiegu tego dokonujemy po przekwitnięciu kwiatów, najlepiej w pierwszych tygodniach lipca. 

Preferuje wilgotne i żyzne podłoże o odczynie od lekko kwaśnego po lekko zasadowy. Co ważne, toleruje zanieczyszczone powietrze, dlatego też może być sadzona na terenach miejskich, narażonych na duży ruch samochodów. 

Już wkrótce zapraszam na kolejne posty, w których zaprezentuję Wam jeszcze wiele gatunków i  odmian mniej znanych i rzadko spotykanych w Polsce zimozielonych roślin liściastych. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

piątek, 23 listopada 2018

Ogrody moich przyjaciół - Ogród na Nadbrzeżnej

Jak wiecie na moim blogu pojawił się nowy cykl artykułów, w których prezentuję ogrody moich Przyjaciół.  Dziś zapraszam Was na południe Polski, w rejon położony na granicy województw Śląskiego i Małopolskiego. Ogród na Nadbrzeżnej to przepiękne miejsce, w pełni oddające zamiłowania i charakter Ewy. To jedno z jej największych hobby, ale nie jedyne, bo Ewa ma wiele innych darów. Ewunia potrafi wyczarować przepiękne rzeczy takie jak ozdobne pudełka, kartki, notatniki czy wspaniałe deseczki. Jej twórczość możecie podziwiać na jej drugim blogu Ogród, cardmaking, pasje

Ewę poznałem przez internet. Dzięki naszym wspólnym zamiłowaniom od lat wymieniamy się doświadczeniami, wiedzą i zwykłymi, przyjacielskimi radami. Wspieramy się zarówno w chwilach radości, jak i wtedy, gdy coś w życiu pójdzie nie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy. Zachwyca mnie jej zmysł projektowania, połączony z ogromną estetyką i pięknem. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z ogrodu Ewy oraz do lektury opisu ogrodu, który Ewunia przygotowała dla Was.

Serdecznie witam, mam na imię Ewa  i zapraszam Was do Ogrodu na Nadbrzeżnej :)

To duży ogród, jego powierzchnia zajmuje około 2200 m2. Działkę kupiliśmy w grudniu 2004 roku. Zimą powstał pierwszy projekt. Zrobiłam go sama, na dokładnie zwymiarowanym planie działki umieściłam wiele zakątków tematycznych, zaznaczyłam kształty rabat i planowałam rozmieszczenie roślin. Z pasją oglądałam ogrodnicze programy i dostępną literaturę ale ogród nie jest odwzorowaniem żadnego znanego mi miejsca. Po prostu powstał "w mojej głowie".


Oczywiście nie powstał od razu, budowa trwała kilka lat równocześnie z budową domu. Prace rozpoczęły się od zaorania i wyczyszczenia terenu czyli zaczynaliśmy od zera. Dzięki ciężkiej pracy i pomocy najbliższej rodziny udało mi się zmaterializować swoje marzenie.
Ziemia jest tu mocno piaszczysta, a w górnej części ogrodu skalista. Dodatkowo teren jest nierówny ze spadkiem w stronę domu więc sporo czasu zajęło nam jego profilowanie, tworzenie płaskich tarasów ograniczających spływanie wody. W trakcie prac wybraliśmy z ziemi tony kamienia, który okazał się wspaniałym surowcem i został wykorzystany w ogrodzie. Z drobnego kamienia powstały ścieżki a ten grubszy posłużył do budowy skalniaka i wgłębnika na ognisko.


Ogród oddaje mój charakter. Z wykształcenia jestem fizykiem, ścisły umysł wymusza konkretne uporządkowanie więc wiele rozwiązań w ogrodzie opartych jest na geometrii. Lubię mieć poczucie, że panuję nad tym, co się dzieje w ogrodzie. Lubię dopieszczać rabatki, kształtować niesforne krzewy i... rozmawiać ze swoimi roślinkami 😄 Ogród i tak żyje swoim własnym życiem, a ja jestem jego częścią.

Mam już swoje lata i coraz trudniej jest mi utrzymać w ryzach ten ogromny teren dlatego wciąż dokonujemy zmian mających ułatwić codzienną pracę. Większość rabat wyściółkowaliśmy korą. Obrzeża obsadziłam niskimi żywopłotami z trzmieliny i bukszpanów co zapobiega ciągłemu wybieraniu kory ze żwirowych ścieżek. 


Moja ulubiona roślina? Kocham każdą jedną w ogrodzie :) O każdej porze roku jest tu inaczej, każdego dnia odkrywam jakiś mały cud natury, który mnie zachwyca choćby przez króciutki moment. Uwielbiam nasadzenia grupowe, kwitnące skupiska roślin wyglądają wprost zjawiskowo.

Najpiękniejsza jest wiosna. Zaczyna się szaleństwem forsycji i tulipanów.


Potem wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Wybrałam kilka zdjęć z kwitnących zakątków.


Mamy też niewielki sad owocowy.


W ogrodzie rośnie wiele roślin iglastych i zimozielonych dzięki czemu zieleń jest tu obecna przez cały rok.


Przed domem w sezonie królują hosty,


a jesienią czaruje trzmielina oskrzydlona.

To tylko kilka migawek ale trudno pokazać cały ogród w jednym artykule. 

Zamiłowanie do roślin odziedziczyłam chyba po mojej mamie :) Wcześniej mieliśmy niewielką działkę i tam wykiełkowało moje marzenie o ogrodzie. W kwestii ogrodnictwa wciąż czuję się amatorką, cały czas się uczę i zbieram kolejne doświadczenia. Jestem dumna ze swojego ogrodu, powstał wyłącznie dzięki ciężkiej pracy mojej i moich najbliższych. Każde miejsce i każda roślina jest tu kawałkiem historii, wspomnieniem wspólnie spędzonych chwil i małych radości.
Ten ogród to nie tylko moja pasja, to mój sposób na życie. W sezonie poświęcam mu każdą wolną chwilę bo zawsze jest coś do zrobienia, a przebywanie wśród roślin daje mi spokój i możliwość obcowania z niezwykłym pięknem natury.
Znalazłam swoje miejsce na ziemi :)
Dziękuję Ci Andrzejku za zaproszenie i możliwość krótkiej prezentacji mojego ogrodu a wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam do "Ogrodu na Nadbrzeżnej".

Bardzo dziękuję Ewuniu za wspaniałe zdjęcia i osobistą refleksję. 

Ogród Ewy to wspaniałe miejsce, które od samego początku mnie zachwyciło. Cudowne kompozycje i odpowiedni dobór roślin sprawiają, że Ogród na Nadbrzeżnej zachwyca przez cały rok!

Nie zapomnijcie zajrzeć też na drugiego bloga Ewy, gdzie znajdziecie jej wspaniałe prace. Poniżej malutki wycinek cudeniek, które tworzy Ewa.


Muszę Wam powiedzieć, że Kalendarz ten jest dla mnie bardzo ważny i służy mi na co dzień. Zapisuję w nim nazwy roślin, których poszukuję na całym świecie, są tu różne notatki i zapiski. Ważną pozycją są miejsca w Polsce, Europie i na świecie, które chciałbym odwiedzić. To miasta, zabytki, obiekty sakralne i wspaniałe ogrody czy parki.

Już wkrótce na blogu znajdziecie kolejne ogrody moich Przyjaciół.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury.