Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Nicea - dzień 1

Wigilia, Boże Narodzenie... Wiele dni przygotowań i za chwilę będzie po Świętach. Przed nami Sylwester i Nowy Rok. Czas pędzi jak szalony. Ten rok był dla mnie dosyć wyjątkowy. Dlaczego? Bo miałem kilka zupełnie niezaplanowanych przygód zagranicznych. Napiszę o tym szerzej w podsumowaniu 2017 roku. Zawsze skrzętnie planuję swoje wyjazdy, czytam przewodniki, przeglądam internet itp. A tu nagle bęc. Zupełna zmiana! 

Nie lubię listopada. To dla mnie najgorszy miesiąc w roku. No może poza jego końcem, kiedy są Andrzejki. Grudzień, mimo tego, że ma najkrótsze dni jest dla mnie o wiele bardziej optymistyczny. No bo listopadowe Andrzejki (30.11.) potem Barbórka i Mikołajki. No a potem już przygotowania do Świąt, no i wreszcie przesilenie zimowe i coraz dłuższe dni. A w listopadzie jest szaro i ponuro. Nie lubię tego miesiąca. 

W niedzielny wieczór 5 listopada siedziałem sobie przy komputerze i szukałem nowych roślin do ogrodu. Plany oczywiście do realizacji na wiosnę. Zrobiło się bardzo późno i miałem już iść spać ale coś mnie tknęło i rzuciłem jeszcze okiem na stronę internetową jednej z tzw. tanich linii lotniczych. Mało nie spadłem z fotela. Bilet Warszawa - Nicea - Warszawa kosztował niecałe 300 PLN. Co zrobiłem? W nowym oknie szybko otworzyłem stronę rezerwacji apartamentów, hoteli i hosteli i natychmiast znalazłem hotel w centrum Nicei, ze śniadaniami, łazienką i TV za.. 100 PLN za dobę! Po kilku minutach moja drukarka wypluwała potwierdzenie rezerwacji hotelu i samolotu. Ale super! Wylot za 8 dni! 

No i w ten sposób 13 listopada wieczorem spacerowałem sobie po ulicach ciepłej Nicei. Lazurowe Wybrzeże! Marzenia się spełniają!


Mój hotel był blisko centrum, a w zasadzie bliżej dwora głównego i centrum Promenady Angielskiej. Po drodze nad morze zwiedziłem piękny park, a w nim m.in. cudowne fatsje przygotowujące się do kwitnienia.


Magnolie wielkokwiatowe... Ależ to wielkie drzewa!


Banany....


i kwiatki. Ale nie wiem co to jest :-)


Nicea czaruje. Pogodą, błękitem nieba i morza, ciepłem i piękną architekturą. 

W aglomeracji nicejskiej mieszka prawie 1 000 000 ludzi.  14 listopada, u nas zimno i mokro, a na lazurowym Wybrzeżu... Jak widać :-)


Wzdłuż wybrzeża w Nicei ciągnie się Promenade des Anglais :-)


Plac Massena... i ogród Alberta.


Do tego fontanny... I jest cudnie. 


Opera, Stare Miasto i Promenada Paillon. No i David :-) A raczej jego kopia :-)


Spacer kończymy dziś na Placu Garibaldi'ego.


Ach to niebo... No i ta woda... Lazurowe Wybrzeże zauroczyło mnie. Czy Was też? Wkrótce zapraszam na kolejne posty z Monaco i Cannes oraz z... Nicei!

10 komentarzy:

  1. Piękna odmiana od szaro-burego widoku za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Taka jesienna wycieczka w ciepłe i słoneczne miejsca to spory ładunek energii! Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Krzewy z czerwonymi kwiatostanami to kufliki. My je nazywamy "flaszynpucer". cvzyli szczotka do czyszczenia butelek.
    Z ogromną przyjemnością spacerowałam po Nicei. Chociaż nie wszyscy lubią to miasto, to ja go mimo wszystko uwielbiam. A dzisiaj, też był wspaniały dzień wybraliśmy się na bardzo długi spacer. Faktycznie to pojechaliśmy.
    Andrzejku, cudowna relacja. Dzięki niej odżyły moje wspomnienia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Lusiu za ciepłe słowa :-) U mnie drugi dzień Świąt był też cudowny! No i dziś pogoda dopisała :-) Serdeczności. PS. A Nicea mi się bardzo spodobała :-)

      Usuń
  3. Jestem pod wrażeniem tego pięknego miasta, roślinności i klimatu w listopadzie:-) Czasami spontaniczne decyzje się opłacają! A dzisiaj fantasyczna pogoda, z błekitem nieba jak w Nicei niemal! Prognozy nie wskazywały długo na to, a tu proszę niespodzianka na święta. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, u mnie też we wtorek, środę i dziś było piękne słońce :-) Za to jutro podobno ma padać :-( Pozdrowienia!

      Usuń
  4. Panie Andrzeju, trafiłam na Pana blog za pośrednictwem bloga mojej forumowej koleżanki - Izy Tamaryszka. Jak się Pan domyśla, również jestem pasjonatką ogrodów i roślin, oraz czytelniczką forów i blogów ogrodniczych. Mieszkam na Dolnym Śląsku, w uroczym miasteczku pod Ślężą i od kilku lat zajmuję się niewielkim ogrodem (10 arów). Mój ogród ma jednak bogatą historię, jest dojrzały i zacieniony, a więc - podobnie jak Pan - rośnie w nim wiele roślin cieniolubnych, w tym zimozielonych. Mam piękne, stare okazy pierisów, skimii, laurowiśni i wielu, wielu innych. Z tym większym zainteresowaniem czytam pański blog.
    A dzisiaj - miła niespodzianka, czyli listopadowy spacer po Nicei. Lubię to miasto, w ogóle kocham Francję z racji mojego wykształcenia i zawodu - jestem nauczycielką francuskiego.
    Pozdrawiam Pana serdecznie! Dala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie! Ja też bardzo lubię Francję. Lubię ten kraj za wspaniałe jedzenie, wina, klimat (szczególnie na południu), krajobrazy (Alpy czy północne Pireneje, Prowansja...) Och, dużo by pisać :-) Z przyjemnością odwiedziłem Lazurowe Wybrzeże. I chociaż mój francuski jest baaaardzo kulawy to jakoś dawałem sobie radę :-) Gratuluje ogrodu i troszkę zazdroszczę łagodniejszych niż u mnie zim :-) Bardzo się cieszę, że zagląda Pani na mój blog :-) Dziękuję za zainteresowanie. Moje rośliny są w większości jeszcze dość młode, ale powoli rosną :-) Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!
    Pozdrawiam:)
    p.s. Świetne zdjęcia. Ten wysoki na kilka pięter kaktus mnie zachwycił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, dziękuję bardzo :-) Samych radosnych chwil w Nowym Roku!

      Usuń