Partnerami bloga są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

środa, 13 lutego 2019

Zmieniamy się dla Was

Na początek link do programu 
"Rok w ogrodzie" 
z 09 lutego 2019. 
https://vod.tvp.pl/video/rok-w-ogrodzie,09022019,40935320
 Jak wiecie opowiadałem w nim o różnych, ciekawych krzewach zimozielonych.
A teraz wiadomość bombowa!


Mogę to już napisać oficjalnie. 
Zmieniamy się dla Was! 


Jeszcze chwilka cierpliwości i już wszystko będzie wiadomo :-) 
Musicie jeszcze moment wytrzymać :-) 

Serdeczności!


piątek, 8 lutego 2019

Zimozielone paprocie 3 - podrzeń nadmorski

Stali bywalcy bloga wiedzą, że od pewnego czasu moja uwaga skierowała się w stronę zimozielonych paproci. Do tej pory mam w ogrodzie tylko języcznik zwyczajny. A przecież jest wiele innych gatunków i odmian, które można uprawiać w Polsce. Dlatego też postanowiłem również Wam przybliżyć te jakże ciekawe i dość rzadko spotykane w naszych ogrodach rośliny. 

Do grona zimozielonych paproci należy podrzeń nadmorski (blechnum penna-marina). Ta niewielka zimozielona paproć dorasta do ok. 20-30 cm. wysokości. 

Zdjęcia roślin pochodzą z internetu. 

Źródło poniższego zdjęcia znajdziecie TUTAJ


Podrzeń nadmorski pochodzi z półkuli południowej, a jego naturalne stanowiska można spotkać w południowych częściach Australii,  Nowej Zelandii i Ameryki Południowej. Rośnie także na subantarktycznych wyspach. Jego frondy (liście) są dość krótkie, ciemnozielone z pomarańczowo-rusymi końcami. 

Podrzeń preferuje wilgotne, zacienione lub półcieniste miejsca. Świetnie sprawdzi się jako niska roślina okrywowa i zadarniająca, gdyż rośnie on w formie kęp. Preferuje żyzne, dość wilgotne lecz przepuszczalne podłoże. W jasnych miejscach, z dużą ilością rozproszonego światła podrzeń jesienią będzie się pięknie przebarwiał. Paproć z pewnością będzie wspaniałą ozdobą okolic oczek wodnych, sadzawek czy cieków wodnych. Wilgotne powietrze bardzo jej służy.

Źródło poniższego zdjęcia znajdziecie TUTAJ


Jest to roślina raczej mało wymagająca i dość prosta w uprawie. Wiosną dobrze jest usunąć obeschnięte lub zmarznięte frondy. Przycięcie przyspieszy rozwój kłączy i nowych liści.

Z uwagi na małe rozmiary paproć ta sprawdzi się w nawet niewielkich ogrodach.  

Podrzeń nadmorski jest rośliną mrozoodporną i zimotrwałą. Znosi spadki temperatur do ok. -24 stopni. W chłodniejszych rejonach kraju w czasie bardzo mroźnych zim rośliny mogą wymagać okrycia np. stroiszem.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

czwartek, 7 lutego 2019

Rok w ogrodzie - 09.02.2019

Jak już pewnie wiecie mój ogród po raz kolejny odwiedziła dzielna i pracowita ekipa programu "Rok w ogrodzie". Zima nie była nam straszna. Lekki mróz też nie przeszkadzał w realizacji materiału. Takie zimowe tło idealnie pokazuje, że ogród w styczniu też jest zielony.  

Już w najbliższym odcinku, który będzie emitowany w sobotę 09 lutego 2019 o godz. 07.20 na antenie TVP 1 opowiem Wam o niezwykle ciekawych i rzadko spotykanych w Polsce roślinach.


Tłem moich opowieści jest oczywiście Zimozielony ogród. A ich bohaterami są tym razem m.in. skimia japońska czy araukaria chilijska. 


Serdecznie zapraszam do obejrzenia sobotniego odcinka programu "Rok w ogrodzie".

środa, 6 lutego 2019

Ogrody moich przyjaciół - Ogrody w szkle Wojtka

Jak wiecie na moim blogu od pewnego czasu prezentuję ogrody moich znajomych i przyjaciół. Dziś zapraszam Was do ogrodu nietuzinkowego, ekstraordynaryjnego i pięknego. A w zasadzie do wielu ogrodów... w szkle! Ich autorem i propagatorem jest Wojtek Wardecki. To bloger, artysta, właściciel prężnej firmy ogrodniczej, trendsetter... Pomysłodawca i organizator nieistniejących już niestety Spotkań Blogerów Ogrodniczych. Niepodważalny autorytet w dziedzinie ogrodnictwa i architektury krajobrazu, gość wielu programów telewizyjnych i bohater mediów społecznościowych. Ale przede wszystkim wspaniały człowiek i mój dobry znajomy :-)


A dlaczego ogrody? I to szkle? Czemu nie nie rzeźby, malarstwo, sklep motoryzacyjny czy kariera w korporacji?

Zapraszam na wywiad z Wojtkiem!

Zimozielony ogród: Twoje ogrody w szkle wyglądają przepięknie. Skąd pomysł na tego typu
rozwiązanie?

Wojciech Wardecki: Dziękuję za komplement, z ust takiego fachowca od ogrodów to naprawdę coś. Moim marzeniem zawsze było stworzyć coś unikalnego i wyjątkowego. Zabrzmi to może jak przechwałki, ale tak jest. Jako ogrodnik z zawodu i  właściciel firmy ogrodniczej mogę stworzyć wspaniałą rabatę, ogród marzeń czy taras na którym każdy chętnie spędzi wolny czas. Jednak co z tymi, którzy nie mają czasu ani możliwości aby ściągnąć do domu kawałek natury? Taka idea mi przyświecała, las i ogród  w każdym domu. Jednak jak to zrobić, aby było to ładne, innowacyjne i niepowtarzalne. Doniczka kiepsko prezentuje się na stole, wazon nie zawsze zdaje egzamin. Za to słój wypełniony roślinami to strzał w dziesiątkę. Pięknie wygląda, nie potrzebuje dużo uwagi, a kawałek magii jaki wprowadza do naszego domu jest niepowtarzalny i bezcenny.

Czym się inspirowałeś?

Odpowiedź jest bardzo banalna. Naturą! Tym co nas otacza, tym co każdy ma na wyciągnięcie ręki. Uwielbiam spacery po lesie i nie tylko te jesienne w okresie grzybobrania. Idąc na taki spacer czuję spokój jaki mnie otacza. Zapach igliwia i żywicy, delikatność i i miękkość mchu pod stopami to nieprawdopodobnie fajne uczucie. Niestety potem trzeba wracać i cały urok pryska. Wtedy właśnie patrzę na swoje słoje i stan ukojenia wraca. Potrafię przenieść się myślami znów w leśne ostępy i czuję spokój. Brzmi to może bardzo pretensjonalnie, ale taki ze mnie marzycielski facet.


W szkle jest wiele naturalnych elementów. I sporo ciekawych pomysłów na ich wykorzystanie. Opowiesz nam o nich?

Jestem miłośnikiem naturalności, wszystko musi do siebie pasować i mieć swoje miejsce. Nie ma znaczenia czy wykonuję projekt ogrodu, czy tworzę las w słoju czy żarówce. Każdy element musi mieć swoje miejsce, to trochę jak układanie puzzli. Pomysły same przychodzą do głowy, biorę słój patrzę  i widzę. Właśnie poczułem się jak jasnowidz, ale tak to działa. Nie tworzę nigdy dwa razy tego samego wzoru. Każdy jest indywidualny, nie ma przecież dwóch takich samych kawałków kory,  szyszek  czy kamieni. Rośliny też każda jest inna. Po prostu czysta natura, za każdym razem zaskakuje innością. To samo dotyczy zewnętrznych ozdób słoja. Czasem wykorzystuję oplot ze sznurka i szyszek, innym razem kokarda. Wszystko zależy od stylistyki kompozycji, patrzysz i widzisz co pasuje, czego jest za dużo. To chyba kwestia wewnętrznej estetyki i odrobiny pedantyczności jaką posiadam w sobie.

Czy ogród w szkle oddaje Twój charakter?
 
Zdecydowanie tak.  To co tworzę jest pełne pasji i energii. Właśnie stąd nazwa jednej z kompozycji  Energia w żarówce. We wszystko co robię zawsze wkładam całe serce. Nie ma znaczenia czy jest to praca w ogrodzie czy tworzenie lasów i ogrodów w szkle. Moja praca to pasja, a ja żyję swoją pracą.  Mam to ogromne szczęście, że mogę się realizować w pracy, czego efektem są moje lasy i ogrody w szkle.

A jaka jest Twoja ulubiona roślina?

I ty mnie o to pytasz? Pogadajmy jak ogrodnik z ogrodnikiem. Jak wybrać taką roślinę, potrafisz? Bo ja niestety nie. Łatwiej by było wybrać po jednej roślinie na każdą literę alfabetu. Trudno mi wybrać. Jeśli chodzi o ogrody w szkle uważam, że królem i królową jest bluszcz i fitonia. Oczywiście jeśli  chodzi  duży słój nie widzę go bez paproci. W ogrodach rządzi dla mnie hortensja, a w domu  alokazja, której jestem fanem,  Dodatkowo ciekawostka dla tych, którzy być może jeszcze nie wiedzą. Alokazja została wybrana rośliną roku. Ja osobiście jestem właścicielem trzech kilkuletnich okazów.


Jak wiele czasu spędzasz tworząc te cuda?

Trudne pytanie, nie da się na nie odpowiedzieć jednoznacznie. Wiesz jak to jest z rękodziełem. Czas zaplanowanej pracy nie zawsze pokrywa się z czasem wykonania. Wszystko zależy od wielkości słoja, jego formy, roślin które mają być w niej zasadzone i najważniejsze od weny twórczej.  Jednak jest to około 1,5 godziny. Sprawa wygląda inaczej, kiedy robię las w żarówce, ponieważ to wymaga precyzji, odpowiednich narzędzi i pewnej ręki. Nie mniej przynosi mi to ogromną satysfakcję.

Skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie do roślin?

Taka moja wada genetyczna. Od zawsze chciałem być ogrodnikiem. Być może zabrzmi to bardzo słabo, ale taka prawda. Nie miałem rodziny na wsi, nikt w rodzinie nie zajmował się ogrodnictwem. Mieszkałem w blokowisku, gdzie jedyna roślinność to doniczki w domu i czasem na balkonie. Wiesz, to były czasy, gdzie zieleń nie była zbyt popularna. Teraz każdy na balkonie ma piękne kwiaty. U mnie tego nie było jedyna zieleń to taka w ogródkach przydomowych na parterze w bloku. Pamiętam, że jako ośmiolatek przyniosłem z podwórka kilka siewek i posadziłem w skrzynkach na balkonie, a one zakwitły. Okazał o się, że to były siewki bratków. Tak zaczęła się przygoda z ogrodnictwem. Potem wybór był prosty szkoła ogrodnicza, studia, własna firma ogrodnicza. Mam szczęście, praca to moja pasja i sposób na życie

Gdybyś miał połączyć Twoje inicjały (WW) z roślinami to jakie byś do nich dopasował?

Zdecydowanie paprocie, zresztą mam je w logo własnej firmy w-ogrodzie.com. Paproć kojarzy mi się z wolnością. Przywiozłem z jednej z podróży zdjęcie na tle właśnie paproci, które wyglądają jak ogromne skrzydła. Wyglądam tam jak bym miał odlecieć zaraz. Zresztą paprocie są na świecie tak długo, że widziały już nie jedno w przyrodzie. Dinozaury, kleszcze i legendarny kwiat paproci.


Jakimi słowami zachęciłbyś innych do ogrodu w szkle?

Każdy kto zobaczy taki słój zakocha się w nim natychmiast. Jeśli masz w sobie odrobinę duszy romantyka, kochasz przyrodę to idealne rozwiązanie dla Ciebie. Wspaniała ozdoba domu, salonu stołu w jadalni. Idealny prezent dla każdego.  Jeśli dodatkowo zrobisz  taki ogród w szkle czy las w słoju  sam na warsztatach, które dość często organizuję satysfakcja jest gwarantowana. Podwójna przyjemność z obcowania  z naturą. Wyobraź sobie że sam możesz stworzyć własny kawałek lasu czy ogrodu i zamknąć go w szklanym słoju. Następnie godzinami obserwować jak rośnie, i rozwija się miniaturowy ekosystem. Specjalnie na takie potrzeby stworzyłem pojęcie Warsztatowni.


Pierwszy raz z takim pomysłem pojawiłem się na targach ogrodniczych w Warszawie. Teraz będę miał okazję spotkać się w Poznaniu na Gardenii  i Międzynarodowej Wystawie Storczyków w Sopocie ze wszystkimi chętnymi na warsztatach lasu w żarówkach, czyli Zielonej Energii. Zapraszam wszystkich zainteresowanych na wspaniałą zabawę i naukę, jaką jest tworzenie takich małych cudów natury. Jestem pewny, że pokochacie to jak ja.

I ja zapraszam Was na spotkanie z Wojtkiem i jego niezwykłą sztuką i pasją jaką są ogrody w szkle.

I jak zawsze serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. 

wtorek, 5 lutego 2019

Laurowiśnie na początku lutego 2019

Początek lutego i odwilż to dobry moment na to, żeby sprawdzić stan roślin. Co prawda w tym sezonie nie było bardzo tęgich mrozów, ale przez pewien czas, szczególnie nocami panowały temperatury dochodzące do -13 stopni C. Nie było przy tym śniegu, który jest naturalnym izolatorem i zabezpiecza korzenie roślin przed przemarznięciem i wysuszeniem. Jak z takimi warunkami poradziły sobie laurowiśnie rosnące w Zimozielonym ogrodzie? Zapraszam na spacer i przegląd tych krzewów. 

Rozpoczniemy od najstarszych moich laurowiśni wchodnich. To odmiany Otto Luyken (poniżej na pierwszym planie) i Caucasica (w tle).


Laurowiśnia wschodnia Otto Luyken to najbardziej mrozoodporna i zimotrwała odmiana tych krzewów. Jeden z moich krzewów jest bardziej rozrośnięty. 


Drugi, chociaż ma tyle samo lat co poprzedni jest mniejszy. Dlaczego? Podejrzewam, że głównym sprawcą jest jej stanowisko. Ma zdecydowanie więcej słońca, do tego jest tu bardziej sucho. Obie laurowiśnie Otto Luyken świetnie znoszą mrozy, a tegoroczna, dość lekka póki co zima wcale nie jest im straszna.


Laurowiśnie wschodnie Caucasica, chociaż są mrozoodporne to jednak dość kiepsko zniosły zimę 2016/2017.  Ta starsza, na poniższym zdjęciu, porządnie przemarzła i musiałem ją dość mocno przyciąć. Strasznie było mi jej szkoda, bo miała już sporo ponad 2 metry wysokości. Roślinę nadwerężył nie tyle mróz, co promienie słońca, które w połączeniu z niską temperaturą spowodowały defoliację (zniszczenie liści). O tym zjawisku napiszę osobny post. Sam krzew nie zmarzł jednak, a laurowiśnia mimo utraty części liści wiosną szybko powróciła do formy.


Poniżej opisywana laurowiśnia wschodnia Caucasica w towarzystwie m.in. odmian Otto Luyken oraz Ivory. 


Do odmiany Caucasica za chwilę wrócimy. Teraz zobaczymy jednak jak wygląda laurowiśnia wschodnia Ivory. To bardzo piękna odmiana. Niestety jest dosyć wrażliwa i należy ją sadzić w miejscach zacisznych i osłoniętych. Szczególnie szkodzą jej promienie lutowego i marcowego słońca, połączone z mrozem!


Krzew kilka razy przemarzał, dlatego też przesadziłem go w inne miejsce. Tutaj Ivory ma się znacznie lepiej. 


Wspomniana wcześniej laurowiśnia wschodnia Caucasica to nie jedyny krzew tej odmiany rosnący w moim ogrodzie. mam ich znacznie więcej i rosną jako żywopłot. One także bardzo ucierpiały zimą 2016/2017. Po przycięciu krzewy się zregenerowały i w zimie 2017/2018 już tak nie przemarzły. Póki co wszystkie krzewy są w świetnej kondycji. 


W ogrodzie mam 2 krzewy laurowiśni wschodniej Herbergii. Pierwszy z nich rośnie tu od 2013 roku. Przyjechał do mnie aż z czeskiej Pragi. W ubiegłym roku został dość mocno przycięty. Muszę panować nad jego rozrostem. 


Drugi krzew tej samej odmiany posadziłem w ubiegłym roku. Rośnie w zacienionym i bardzo osłoniętym miejscu. Jak widać oba krzewy mają się bardzo dobrze.


Sprawdźmy jeszcze stan laurowiśni wschodniej Schipkaensis (po lewej stronie poniższego zdjęcia) oraz Genolia (po prawej). Ta pierwsza pochodzi ze szkółki Arboretum SGGW w Rogowie. Drugą kupiłem w jednej ze stołecznych szkółek. Genolia jest troszkę wrażliwsza na mrozy niż Schipkaensis, ale tegoroczna zima nic jej jeszcze nie zrobiła.  


Na zakończenie zapraszam do obejrzenia laurowiśni wschodniej Etna, która rośnie u moich rodziców. Krzew, mimo tego, że zimą narażony jest na słońce świetnie rośnie. A w tym roku nie ma jeszcze żadnych uszkodzeń. 


Już jutro odwiedzimy wspaniały, aczkolwiek bardzo niewielki ogród mojego znajomego.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

poniedziałek, 4 lutego 2019

Lutowa pogodowa ruletka

Jak wiecie ostatnio poszukuję nowych roślin do ogrodu. Zachwycam się zimozielonymi paprociami i na pewno wiosną posadzę kilka gatunków i odmian tych ciekawych bylin. "Chodzi" za mną cedr libański i sekwoja... Może się zdecyduję? A może jeszcze jakieś mało znane ostrokrzewy? No i na pewno bluszcz kolchidzki Fall Favourite. Wiosną w ogrodzie będą zmiany. Powstanie w nim co najmniej jeden nowy kącik. Rośliny już czekają na posadzenie. Póki co zimują w foliaku moich rodziców. O moich planach napiszę szerzej innym razem. Dziś, chociaż miałem zupełnie inne plany, znów napiszę o tym, co dzieje się w moim Zimozielonych ogrodzie. A w zasadzie pokażę Wam zdjęcia. Bo i co tu pisać. Pogoda znów szaleje i nie może się zdecydować czy pragnie jeszcze romansów z zimą, czy może wolałaby "zabalować" z wiosną. 

W ubiegły piątek powitaliśmy luty. Ale pogoda wcale nie przypominała zimowej. W najlepsze trwałą odwilż. W sobotę śniegu praktycznie już nie było. Na południu kraju, szczególnie w Małopolsce i na Podkarpaciu halny przywiał temperatury rzędu +15 stopni! I słońce! U mnie było +8, a słońce... owszem, świeciło. Ale nad chmurami.


Pochmurna i mglista niedziela nie była już tak ciepła. Chociaż 5 stopni to całkiem niezły wynik jak na początek lutego. Przed południem pospacerowałem trochę po ogrodzie, obejrzałem rośliny i porobiłem trochę zdjęć. Popołudniu, bardziej z rozsądku niż dla przyjemności poszedłem na spacer po okolicy. Aparatu nie brałem bo siąpił deszcz i nie miałem ochoty na robienie zdjęć. Może trochę szkoda... Ale co tam. Poczekam na lepszą pogodę.


A dziś... Nie napiszę Wam, jakie słowa cisnęły mi się na usta gdy dziś rano wstałem i odsłoniłem okna. W każdym razie śnieg usłyszał, że powinien sobie pójść, powiedziałem mu także, że denerwuje mnie taka pogoda oraz że zima źle na mnie wpływa i, że czekam już na wiosnę. Oczywiście na niewiele się to zdało. Śnieg co prawda topnieje, ale zima sobie nie poszła. A ja, chcąc nie chcąc musiałem odśnieżyć chodniki. No i uwolnić rośliny od mokrego i bardzo ciężkiego śniegu.


Żeby było śmiesznie, dziś przed południem w mojej okolicy była awaria sieci elektrycznej. Oczywiście dzięki opadom mokrego i ciężkiego śniegu. Przez kilka godzin nie było prądu. Jaki był "plus" tej sytuacji? Rozmroziłem i wymyłem lodówkę i zamrażalnik. No i poczytałem sobie książkę przy świecach. Mam nadzieję, że jutro będę miał lepszy humor i napiszę coś mądrzejszego i ciekawszego :-)

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.