Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Do 01 marca 2018 Szkółka jest nieczynna

http://szkolkajanczewice.pl/

środa, 17 stycznia 2018

I co z tą zimą?

Tegoroczny styczeń rozpoczął się wiosennie. Pierwsze dni Nowego Roku przyniosły temperaturę w okolicach +10 stopni i znów zacząłem się obawiać o moje rośliny. Czy to aby nie za szybko zrobiło się tak ciepło? i czy długotrwałe ocieplenie nie namiesza jak zwykle w przyrodzie? Ale na szczęście już w Mikołajki zaczęło robić się coraz chłodniej. Potem nawet w ciągu dnia temperatura była lekko poniżej zera, a nocami słupki rtęci zbliżały się do -10 stopni. Wszystko to przy braku pokrywy śnieżnej. Wczoraj przed południem świeciło jeszcze słońce.



Ale popołudniu niebo się zachmurzyło i w okolice Warszawy dotarł front z opadami śniegu. Kiedy koło 18.00 przestało padać wyszedłem na dwór odśnieżyć chodniki. Był lekki mróz i suchy biały puch idealnie usuwał się z kostki granitowej. Jak to zwykle bywa, gdy wróciłem do domu znów zaczęło śnieżyć. I tak z przerwami padało mniej bądź bardziej intensywnie do rana. Niestety od wschodu słońca temperatura zaczęła szybko rosnąć. Śnieg zrobił się mokry i ciężki. Dzięki temu miałem porcję całkiem pokaźnych ćwiczeń fizycznych. Wczoraj wieczorem miałem chrapkę na zrobienie zdjęć roślin przykrytych śnieżną pierzynką. Stwierdziłem, że zrobię je rano. Niestety nic z tego nie wyszło. Teraz powoli wszystko topnieje, a śnieg momentalnie spłynął z roślin. 


Wszystko wskazuje na to, że taka pogoda utrzyma się przez najbliższe kilka dni. Czyli nocami lekko poniżej 0 C, a w ciągu dnia na plusie. A co będzie dalej? Czy czeka nas jeszcze mroźna zima? Tego nie wie chyba nikt. Póki co w mojej okolicy pokazało się słońce. Szkoda, że muszę jechać i załatwiać różne sprawy. Teraz byłoby miło iść do ogrodu i porobić zdjęcia.


Tak czy inaczej należy się cieszyć, że pogoda specjalnie nie szaleje i nie rozpieszcza nas wyjątkowo ciepłymi dniami, ani nie straszy siarczystym mrozem. Taka lekka zima mi nie straszna. Przyznać jednak muszę, że tęsknię już za wiosną i odliczam dni do początku tej wspaniałej pory roku. 

Jutro zapraszam Was na kolejny artykuł z cyklu poświęconego ostrokrzewom!

wtorek, 16 stycznia 2018

Magnolie wielkokwiatowe w moim ogrodzie

Jak wiecie moim największym hobby są liściaste rośliny zimozielone. Od lat kolekcjonuję różne ich gatunki i odmiany. To m.in. trzmieliny pnące, bluszcze, ostrokrzewy, pierisy japońskie, kaliny, różaneczniki czy laurowiśnie. Kilka lat temu w moim ogrodzie pojawiła się wspaniała magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue. Przyjechała do mnie na początku lipca 2013r. aż z czeskiej Pragi. Rok później sprawiła mi wspaniała niespodziankę. Zakwitła!


Zimowała be problemów. Co prawda zimy z sezonów 2013/2014, 2014/2015 i 2015/2016 nie były zbyt mroźne ale zdarzały się dni i noce z temperaturami poniżej -20 stopni C. I to bez śniegu!

Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue (Magnolia grandiflora Edith Bogue) została wyselekcjonowana w USA w stanie New Jersey. Jej odkrycia dokonała mieszkanka tego stanu Pani Edith Bogue (stąd nazwa). Pewnej zimy gdy temperatura spadła poniżej –30 stopni C prawie wszystkie magnolie zimozielone wymarzły. Ta jedna jedyna przetrwała siarczyste mrozy bez większych uszkodzeń. Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości nawet 5 – 8 metrów, przy szerokości ok. 3 – 4 m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 3-4 metry wysokości. Ma wzniesiony pokrój i rośnie stosunkowo szybko. Różne strony internetowe podają, że uprawa odmiany „Edith Bogue” możliwa jest w strefach USDA od 9 do 6a. Wytrzymuje spadki temperatur do –30 stopni C, lecz młode rośliny lepiej zabezpieczyć agrowłókniną gdy temperatura spadnie poniżej –20 stopni C.

Wiosną 2016 roku magnolia miała się znakomicie.


Niestety, w maju na liściach pojawiły się brunatno-brązowe plamy. Gdy wróciłem z Italii magnolia była już w fatalnym stanie. Najprawdopodobniej jakiś szkodnik lub gryzoń zjadł jej korzenie. Krzew wyciągnąłem z ziemi tak jakbym wyjmował patyk. Przy łodydze widać było ślady nadgryzienia. Inna możliwa przyczyna obumarcia krzewu to jakaś choroba grzybowa... Bardzo było mi jej szkoda.

Nie poddałem się. Żądny dalszych eksperymentów postanowiłem kupić następny krzew. Po wakacjach dzięki pomocy zaprzyjaźnionych miłośników zieleni udało mi się znaleźć w Polsce dosyć tanie i ładne sadzonki tej samej odmiany. Co więcej, kupiłem też jeszcze inną odmianę magnolii wielkokwiatowej - DD Blanchard. W sumie sprawiłem sobie po dwa krzewy obu odmian. Jedną Edith Bogue i jedną DD Blanchard posadziłem w ogrodzie. Młodziutkie krzewy zimę spędziły w gruncie. Dwa pozostałe krzewy przezimowały w foliaku moich rodziców.

Tak moja nowa "Edytka" prezentowała się w ogrodzie jesienią 2016.


Magnolia wielkokwiatowa DD Blanchard (Magnolia grandiflora DD Blanchard) została wyselekcjonowana w jednej ze szkółce w Karolinie Północnej w USA. Została introdukowana do Europy i dzięki  swej urodzie podbiła serca ogrodników w krajach zachodu i południa kontynentu. Jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości nawet 5 – 8 metrów, przy szerokości ok. 3 – 4 m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 3-4 metry wysokości. Ma regularny i wzniesiony, lekko piramidalny pokrój i powinna rosnąć stosunkowo szybko. Jest to dosyć gęste nieduże drzewo.

Poniżej DD Blanchard jesienią 2016.


Jej duże, ciemnozielone liście są większe niż u odmiany Edith Bogue. Ponadto przy końcach są szersze niż przy szypułce. Do tego od spodu pokryte są rudawo-brązowym meszkiem. 

Różne strony internetowe podają, że uprawa odmiany DD Blanchard możliwa jest w strefach USDA od 9 do 7A. Ale powinna poradzi sobie również w strefie 6B. Czas pokaże jak wytrzyma nasze zimy, ale jestem jak zawsze dobrej myśli. Taki ze mnie trochę niepoprawny optymista. W łagodniejszym klimacie powinna rosnąć w pełnym słońcu. W naszych warunkach klimatycznych należy chronić roślinę przed wczesnowiosennym, ostrym słońcem, które w mroźne dni (luty, marzec)  może uszkodzić jej liście. 

Latem na krzewie powinny pojawić się duże, białe kwiaty (do 20 cm średnicy) kształtem przypominające filiżankę.


Tak wyglądały obie magnolie jesienią 2016. Rosły u mnie w tzw. egzotycznym zakątku, w towarzystwie m.in. sośnicy japońskiej czy araukarii chilijskiej. Po prawej stronie widać DD Blanchard, a po lewej Edith Bogue.
 

Magnolie dość dobrze przezimowały, aczkolwiek mrozy rzędu -26 stopni z początku stycznia i połowy lutego 2017 uszkodziły część liści i stożki wzrostu. Niezrażony tym faktem postanowiłem przyciąć oba krzewy. A magnolię DD Blanchard przesadziłem w inne miejsce.

Tak wyglądała na początku stycznia 2018. Krzew wyraźnie się rozrósł, ale z braku wystarczającej ilości słońca jego wysokość nie jest zbyt imponująca.


Inaczej rzecz się ma z DD Blanchard rosnącą u moich rodziców. Zimę przeżyła w foliaku bez żadnych uszkodzeń. Wiosną trafiła do ogrodu rodziców. Krzew ma tam sporo światła, a w miesiącach letnich dużą ilość słońca. Wyraźnie jej to odpowiada bo wystrzeliła w górę jak rakieta. Obecnie ma ok. 120 cm wysokości.


Jak już wspomniałem na miejsce przesadzonej w inny kącik mojego ogrodu magnolii DD Blanchard posadziłem odmianę Edith Bogue,  która przezimowała bez szwanku w nieogrzewanym foliaku rodziców. Od wiosny 2017 obie Edith Bogue rosną obok siebie. Tak wyglądały pod koniec grudnia 2017. Po prawej stronie widać tą, która zimowała w gruncie.


Ta, która przeżyła zimę w nieogrzewanym foliaku jest odrobinę wyższa od swojej przyciętej wiosną "siostrzyczki".


Natomiast ta, która zimowała w gruncie jest trochę mocniej rozkrzewiona. Na pewno spowodowane to jest wiosennym przycięciem zmarzniętego stożka wzrostu.


W naszych warunkach klimatycznych najbardziej służą im tereny Wybrzeża Bałtyku, szczególnie Zachodniego. Nizinne tereny Opolszczyzny, Dolnego Śląska czy Ziemi Lubuskiej także powinny być dla nich wystarczająco ciepłe. A co z innymi regionami Polski? No cóż. Trzeba próbować.

Przed magnoliami kolejna zima. Czy sobie poradzą z mrozami i wiatrami? Czy zdołają przetrwać dość trudne warunki klimatyczne środkowej Polski? No i wreszcie czy nic ich na wiosnę nie podgryzie? Za kilka miesięcy na pewno o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zwijanie liści w czasie mrozu

Ostatnie kilka dni to leki atak zimy. Nocami w mojej okolicy temperatury spadają do ok. -8 stopi, w dzień jest lekki mróz albo koło zera. Pojawił się nawet troszkę śniegu ale niestety ginie on w oczach. Dziś za to świeci piękne słońce.Kolejne dni mają być cieplejsze. Prognozowane są nawet opady deszczu.

Wracając jednak do ogrodu, chciałbym dziś pokazać Państwu jak rośliny bronią się przed ujemnymi temperaturami. Większość liściastych zimozielonych odprowadza wodę z liści do korzeni. Liście się zwijają, zmniejsza się parowanie wody, a roślina nie jest aż tak bardzo narażona na przemarznięcie. Nie jest to zjawisko chorobowe i nie należy się tego w ogóle obawiać. Kiedy temperatury podskoczą powyżej zera liście wrócą do swojej dawnej formy.

Poniżej różaneczniki i skimia japońska (Rubella).


To również skimia japońska, odmiana Fragrant Cloud. A za nią pierisy japońskie.


A to już trzmieliny Sunspot oraz Emerald Gaiety.


Aukuby japońskie również pozwijały swoje liście.


Ryby w oczku pływają pod warstwą lodu. Ale mają tam doprowadzone powietrze i grzałkę ze sztucznego przerębla.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Pogodowe inspiracje

Witajcie! Wiem wiem... Miało być o magnoliach, ale pogoda sprawiła, że przesunę je na kolejny dzień. A dziś zapraszam do obejrzenia wirtuozerii przyrody. Aura potrafi namalować wspaniałe obrazy. 

Ranek powitał mnie temperaturą ok. -7 stopni C. Ale w ciągu dnia było +3. Jutro będzie podobnie. Oby było tak słonecznie jak dziś. Zapraszam do obejrzenia zdjęć!



  
Ufff, a o magnoliach będzie jutro...

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 6 stycznia 2018

Sadzonki i siewki - miłe niespodzianki

Zanim cokolwiek napiszę pozwólcie, że zadedykuję tego posta Konradowi. Ten młody człowiek jest pasjonatem ogrodnictwa, a jego największym hobby są liściaste rośliny zimozielone! Konrad! To dla Ciebie!

Mój ogród będzie obchodził w tym roku 12 urodziny. W tym czasie wiele się w nim zmieniło. Bardzo wiele. Oczywiście cały czas przybywa roślin, niektóre muszę wyrzucić, inne rozsadzić, jeszcze inne "nabyć drogą kupna" i posadzić w ogrodzie. Ale część roślinek pochodzi z mojej własnej uprawy. Przycinając trzmieliny czy bluszcze szkoda mi było wyrzucać końcówki. Ukorzeniałem je więc w doniczkach. Dzięki temu zarówno u mnie w ogrodzie jak i u moich znajomych rośnie teraz kilka setek różnych roślinek wyhodowanych przeze mnie. Ciekawostką może być to, że ukorzenione przeze mnie sadzonki rosną nie tylko w mojej okolicy, ale również w Krakowie, Bytomiu, Zielonej Górze czy Lublinie. I to pomimo tego, że nie prowadzę żadnej formy sprzedaży. Jesienią tego roku ukorzeniłem kolejne sadzonki. Ale już nie w takiej ilości jak wiosną 2017 czy we wcześniejszych latach. A to dlatego, że sadzonkami obdarowałem już wszystkich znajomych i nie mam co z nimi robić. Ale jest kilka roślinek, które na pewno znajda nowych opiekunów. Wśród nich jest m.in. bluszcz wyprostowany.


Jesienią sadzonki trafiły do foliaka moich rodziców. Oprócz tych, które sam ukorzeniłem znalazły się tam także araukarie chilijskie Latifolia. Kilka z nich będzie rosło u mnie w ogrodzie, ale kilka trafi do znanych blogerów ogrodniczych.


No a co z niespodziankami z tytułu posta? Już o nich piszę. Pierwsza niespodzianka jest poniżej. We wrześniu 2017 dostałem piękną sadzonką sarcococca Confusa. Tuż po Świętach krzewinka zakwitła.  I to pomimo tego, że foliak nie jest w żaden sposób ogrzewany. 



Największa niespodzianka będzie teraz. pamiętacie jak 6 tygodni temu wspominałem Wam o żołędziach dębów ostrolistnych, które w listopadzie zebrałem w jednym z parków w Nicei? Część żołędzi posadziłem wtedy do doniczek. No i kilka z nich już wykiełkowało. Niestety ta odmiana nie należy do najbardziej odpornych na mrozy ale... Trzeba zaryzykować. Skoro rośnie u mnie bluszcz algierski to czemu nie dąb ostrolistny.


Jeśli tylko sadzonki urosną i utrzymają się w dobrej formie, jedna z nich na pewno powędruje do wspomnianego na początku posta Konrada. No i będziemy eksperymentować z dębami ostrolistnymi. Dla mnie to bardzo frapujące i niesamowite doświadczenie! 

Tymczasem już jutro na blogu opublikuję dość obszerny post o zimozielonych magnoliach wielkokwiatowych. Dowiecie się czy i jakie miałem sukcesy i porażki w ich uprawie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!