UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

wtorek, 22 maja 2018

Dzieje się - porządki, nowości, kwiaty...

Piękna pogoda i trochę wolnego czasu. To wspaniałe połączenie zawsze wygania mnie do ogrodu. Kolana bolą, kręgosłup też, ale co tam... Ważne, że znów wyrwałem trochę chwastów i posadziłem coś nowego. Odnośnie kręgosłupa i kolan...Wypadałoby schudnąć z 10 kg, żeby przynajmniej zejść poniżej 90. Ale jak to zrobić? Jak tu nie zjeść sera pleśniowego czy majonezu albo czekoladek? Nie umiem, nie chcę... no może spróbuję. W każdym razie w ogrodzie wczoraj sporo się zadziało.


Podciąłem juki, oczyściłem i uzupełniłem kamienie w kąciku egzotycznym. Kilkanaście dni temu przyciąłem dość mocno opuncje, aby je odmłodzić. Kaktusy już puszczają młode człony. 


Ostatnio otrzymałem bardzo wiele pytań dotyczących kaktusów, które można uprawiać w Polsce. Dlatego też w najbliższych dniach opublikuję osobny post, w którym opiszę mrozoodporne i zimotrwałe opuncje wraz z warunkami ich uprawy. 


Ukorzeniłem dwie opuncje. A, ku mojej radości, z kłączy juk, które zasadziłem jesienią wyrastają młode sadzonki.


Pamiętacie moją araukarię? Monkey puzzle tree zaczyna rosnąć.


W sąsiedztwie pojawiła się druga araukaria, którą dostałem od mojego Czytelnika z Zalesia Dolnego. O historii tej araukarii pisałem TUTAJ

Drzewko zimowało w foliaku moich rodziców. Zima pozostawiła na nim swoje ślady, ale po lekkim przycięciu araukaria zaczęła rosnąć.  Bardzo jestem ciekaw jak sobie poradzi w warunkach klimatycznych środkowej Polski.


W egzotycznym zakątku posadziłem malutkie bluszcze wyprostowane, które ukorzeniałem jesienią ubiegłego roku.


Bliżej starszej araukarii znajdziecie trzy nowe bluszcze. Pierwszy z nich to odmiana Ivalace.


W miejscach po magnoliach wielkokwiatowych rosną dwa inne: Bulgaria oraz...


Goldchild.


Ale to nie koniec nowych bluszczy. Wczoraj pisałem o odmianach krzewiastych. Te, które prezentuję dzisiaj to formy pnące lub płożące. Wszystkie jednak dołączają do zacnego grona kilkunastu odmian bluszczy rosnących w Zimozielonym ogrodzie. 

Poniżej bluszcz pospolity Duck Foot. Kacza stopa wygląda bardzo ładnie, niezależnie od tego, czy niesie za sobą podtekst polityczny. Mam nadzieję, że mnie nie zamkną.


To już bluszcz pospolity Gold Shamrock.


Jak zwykle, w ogrodzie towarzyszył mi Dyzio.


Kot leniwie obserwował wiewiórki i ptaki, a ja w tym czasie zrobiłem porządki w kąciku roboczym.


Potem posadziłem jeszcze dwa nowe ostrokrzewy. To odmiana Golden Van Tol. Dołączyły do swoich "siostrzyczek", starszej Silver Van Tol i zeszłorocznej JC Van Tol. 


Tymczasem w ogrodzie zaczynają kwitnąć kalmie. Spore pąki ma też hortensja Anabelle. 


Dookoła roznosi się słodkawy zapach stranwesji. Jej kwity przyciągają mnóstwo owadów. Wszędzie dookoła słychać bzyczenie. 


Inne kwiaty musiałem wczoraj oberwać. Tym samym rozpocząłem sezon na usuwanie przekwitniętych kwiatów różaneczników i azalii. 


Zarówno ostatnie deszcze jak i moje działania ogrodnicze sprawiły, ze wszystko rośnie jak na drożdżach. poniżej ostrokrzew japoński. 


A to trochodendron araliowaty. Od początku maja bardzo się rozrósł. 


Bardzo szybko rosną hibiskusy. I to zarówno te bylinowe jak i rosnący między nimi hibiskus krzewiasty. Ten ostatni ma już chyba malutkie pąki kwiatowe, ale muszę to sprawdzić po założeniu okularów. 


Dziś kolejne prace w ogrodzie. Ale już nie na taką skalę. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 21 maja 2018

Bluszcze krzewiaste w Zimozielonym ogrodzie

Bluszcze to jedne z moich ulubionych roślin. Wiele razy opisywałem już na blogu rosnące w moim ogrodzie bluszcze pospolite czy kolchidzkie i algierskie. Na pewno doskonale wiecie, że bluszcze to pnącza, które mogą pełnić również rolę roślin okrywowych. Ale bluszcze występują też w formie krzewiastej. Można je łatwo wyhodować z pędów kwitnących tych pnączy. W moim ogrodzie od kilku już lat rosną bluszcze pospolite krzewiaste Woerneri (Hedera helix Arborescens Woerneri). W sumie mam ich 6, z czego dwa sam wyhodowałem.


W ubiegłym roku moja kolekcja bluszczy krzewiastych powiększyła się o Hedera helix Ice Cream. Bluszcz ten przyjechał do mnie z Poznania. Mimo tego, że jest trochę mniej odporny na mrozy niż odmiana podstawowa, to przetrwał zimę bez uszkodzeń i wiosną wypuścił sporo młodych pędów i liści. 


Ubiegły rok to także premiera krzewiastej odmiany bluszczu kolchidzkiego (Hedera Colchica) Sulphur Heart, który wyhodowałem z kwitnącego pędu tej ciekawej odmiany bluszczy. Rośliny te pochodzą z Zakaukazia. Ich rodzime stanowiska można znaleźć przede wszystkim w Gruzji, ale także w północnych rejonach Iranu, w Armenii czy Azerbejdżanie.


W tym roku moja kolekcja wzbogaciła się o dwa kolejne bluszcze krzewiaste. 

Pierwszy z nich to bluszcz pospolity Variegata (Hedera helix Arborescens Variegata). Znacznie większy krzew tej odmiany widziałem kilka lat temu w ogrodzie botanicznym w Pradze. Od tamtej pory z uporem maniaka poszukiwałem sadzonek. No i w końcu w tym roku udało mi zakupić i posadzić tę piękną odmianę. Muszę jeszcze poszperać po książkach i internecie w poszukiwaniu właściwej dla niego nazwy. Ten sam krzew bywa tez nazywany Argenteovariegata. Niestety nie wiem czy to synonim czy też nazwa zupełnie innej odmiany bluszczy.


Drugi tegoroczny nabytek to krzewiasta odmiana bluszczu irlandzkiego (Hedera hibernica Arbori Compact). Zimą będę testował jego odporność na mrozy i suszę zimową. Różne źródła podają, że powinien bez uszkodzeń wytrzymywać spadki temperatur do ok. -23 stopni C. Posadziłem go w miejscu zacisznym i osłoniętym od wiatrów. Nie będzie też narażony na promienie zimowego lub wczesnowiosennego słońca. Za rok będzie wiadomo jak roślina poradziła sobie z warunkami klimatycznymi środkowej Polski.


Wciąż poszukuję sadzonek krzewiastej odmiany bluszczu kolchidzkiego (Hedera Colchica Fall Favourite). Mam nadzieję, ze w końcu uda mi się je kupić. Miejsce już czeka. 

Wkrótce na portalu www.zimozielonyogrod.pl zamieszczę szczegóły dotyczące uprawy opisywanych dziś roślin. Proszę jednak o cierpliwość, gdyż nowa strona rodzi się w ogromnych bólach.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

niedziela, 20 maja 2018

Spełnianie ogrodowych marzeń

Kiedy w 2006 rozpoczynałem moją przygodę z Zimozielonym ogrodem marzyłem o wielu roślinach, niedostępnych wtedy na polskim rynku. Do dziś z niektórymi są problemy, a wiele szkółek oferuje oklepany i jak dla mnie momentami nudny materiał roślinny. Przez lata mój ogród się zmieniał, powoli spełniałem swoje marzenia sadząc rośliny, o których kiedyś tylko śniłem. Wiadomo jednak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z czasem moje marzenia stały się bardziej wyrafinowane.. i trudniejsze do spełnienia. Do dziś niektóre rośliny zamiast rosnąć w ogrodzie istnieją jedynie w mojej wyobraźni. Ale są i takie, które codziennie podziwiam i z radością obserwuję ich rozwój. Pod koniec stycznia 2016 opublikowałem POST, w którym snułem moje "roślinne" plany. Powtórzę więc: marzenia się spełniają. W ogrodzie od prawie roku rośnie wyjątkowo rzadko spotykana w Polsce roślina. To trochodendron araliowaty, o którym ostatnio pisałem 01 maja 2018. Post znajdziecie TUTAJ 

Innym moim wyrafinowanym marzeniem była równie rzadko spotykana i w zasadzie niedostępna w Polsce sarcococca confusa. Z rośliną tą związana jest wzruszająca dla mnie historia. Otóż pod koniec sierpnia ubiegłego roku (2017) odebrałem maila od mojej Czytelniczki, Pani Marty, która na stałe mieszka w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że przyjechała do Polski i przywiozła dla mnie wspaniałą sadzonkę sarcococca. Roślina przyleciała samolotem na południe Polski, a Pani Marta poprosiła mnie o podanie adresu i mi ją wysłała. Coś niesamowitego! Tak zupełnie bezinteresownie, po prostu przeczytała, że szukam sadzonki, zakupiła ją i zupełnie za darmo przywiozła ją do naszego kraju i wysłała ją do mnie. Pani Marta też jest blogerką. Pisze bloga "City Gardener, czyli miejski ogrodnik w akcji". Znajdziecie go TUTAJ Jakiś czas temu podobną niespodziankę sprawiła mi moja znajoma z Pomorza czyli Agnieszka (Ogród mówi). 

Tak wyglądała zadoniczkowana przeze mnie sadzonka. Zdjęcia robiłem w pierwszej połowie września 2017. Na jednym ze zdjęć widać bohatera drugiego planu czyli Dyzia.


Sarcococca spędziła zimę w foliaku rodziców. Co ciekawe, po Świętach Bożego Narodzenia roślinka zakwitła. Słodki zapach jej kwiatów rozchodził się po całej szklarence. Kwiaty niestety potem przemarzły, ale sam krzew przezimował bez żadnych problemów.  


Miesiąc temu  moje sadzonki, a z nimi sarcococca wywędrowały z foliaka i znalazły się w ogrodzie. Część z nich już rozdałem, część czeka aż odbierze je Paulinka. Ale sarcococca pozostanie w moim ogrodzie. Znalazłem jej odpowiednie miejsce, które jest w półcieniu. Gleba jest tam wilgotna, ale przepuszczalna, lekko kwaśna i dość żyzna. Wg różnych źródeł sarcococca confusa znosi spadki temperatur do ok. -23 stopni C. Przy niższych temperaturach część liści może przemarznąć i opaść, ale sama roślina powinna przeżyć. W warunkach klimatycznych środkowej Polski lepiej sadzić ją w miejscach zacisznych i osłoniętych od wiatru, tam, gdzie nie będzie narażona na działanie zimowego i wczesnowiosennego słońca.  Tak sarcococca wygląda dzisiaj.


I jeszcze mistrz drugiego planu. Dyzio pilnuje, czy aby na pewno dobrze podlałem krzew.  


Krzew ma bardzo wiele młodych przyrostów. Zagęszcza się od dołu i jest zwarty, gęsty i wyprostowany. Po ok. 10 latach roślina powinna mieć ok. 150 cm wysokości i ok. 100 cm szerokości.

Sarcococca to wspaniała rośłina. Mam nadzieję, ze będzie jej dobrze w moim ogrodzie i że nie zaszkodzą jej kapryśne warunki klimatyczne panujące w okresie zimowym. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już wkrótce znajdziecie tu posty, w których opiszę moje kolejne spełnione "roślinne" marzenia.

sobota, 19 maja 2018

Różaneczniki - finał kwitnienia

Różaneczniki i azalie (w tym japońskie) w tym sezonie zakwitły u mnie wyjątkowo wcześnie. Mimo tego, że dopiero kończy się druga dekada maja, różaneczniki praktycznie już przekwitają. Tylko niektóre odmiany mają jeszcze kwiaty, ale i z nich płatki powoli już opadają. W tym roku moje różaneczniki kwitły bardzo bujnie. Azalie niestety nie. Z kilkunastu krzewów zakwitły tylko 3, do tego miały bardzo mało kwiatów. A co spowodowało ich wczesne kwitnienie? Oczywiście pogoda. Bardzo ciepły kwiecień i początek maja z temperaturami nierzadko przekraczającymi 30 stopni, do tego wilgoć... I pojawiły się kwiaty. Upał spowodował, że wiele odmian zakwitło jednocześnie, chociaż zwykle kwitną jedna po drugiej. Przez upały i ostatnie ulewy kwiaty szybko zaczęły marnieć. 

Różaneczniki potocznie nazywane są rododendronami. Skąd więc dwie różne nazwy? Żeby to wyjaśnić musimy przeanalizować pochodzenie słowa rododendron. Pochodzi ono z języka greckiego (rhododendron) i oznacza róże (rhodon) oraz drzewo (dendron). Rodzaj rhododendron obejmuje ok. 1000 gatunków i należy do rodziny wrzosowatych. Obecnie taksonomia do tego rodzaju zalicza różaneczniki i azalie. Te ostatnie z kolei możemy podzielić na krzewy, których liście opadają na zimę, te, które są zimozielone lub półzimozielone (azalie japońskie) oraz azalie do uprawy domowej, hodowane w szklarniach. Różaneczniki są krzewami w pełni zimozielonymi. Zależnie od odmiany kwitną już od kwietnia aż do czerwca. Zdarza się, ze krzewy latem powtarzają kwitnienie, ale wtedy mają znacznie mniej kwiatów niż wiosną. 

Więcej informacji o różanecznikach, ich odmianach i uprawie znajdziecie TUTAJ Tymczasem zapraszam Was do obejrzenia moich jeszcze kwitnących krzewów różaneczników i azalii. Pokażę też te, które już przekwitły.

Odmiana Catawbiense Granfiflorum. Te dorastający do nawet kilku metrów krzew kwitnie bardzo obficie. Polecam go do dużych ogrodów.


A to różanecznik Libretto. Ta odmiana dorasta do ok. 150 cm wysokości i szerokości. 


Różanecznik Punticum Goldflimmer. Ma charakterystyczne liście z żółtą plamką pośrodku. 


Nova Zembla ma piękne, ciemnoczerwone kwiaty. 


Poniżej Catawbiense Gradiflorum, a w tle Libretto. 


Teraz pokażę Wam te odmiany, które już przekwitły. To m.in. Progres.


Rhododendron Scintillation.


Germania, to nowość w moim ogrodzie. 


Przekwitają także azalie japońskie.


Jak wspomniałem na początku posta, azalie wielkokwiatowe w tym roku nie zachwyciły.


W wielu miejscach w kraju m.in. w Pisarzowicach czy w Wojsławicach trwają właśnie festiwale kwitnących różaneczników i azalii. Z tego co wiem w obu wymienionych wyżej miejscach krzewy wciąż jeszcze pięknie kwitną!

A jak Wasze azalie i różaneczniki?

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.