UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

czwartek, 13 lutego 2014

Jak powstaje burza?

Był letni, upalny wieczór 04 lipca 2008 roku. Po całym dniu tropikalnych wręcz upałów czekałem na chociaż odrobinę ochłody. Nie spodziewałem się jednak, że ochłodę tą przyniesie potężna burza, która oprócz olbrzymiej ulewy przyniosła też potężne wyładowania atmosferyczne. Tuż przed nadejściem burzy wziąłem aparat i zrobiłem kilka zdjęć ukazujących rozwój tego jednocześnie interesującego oraz przerażającego zjawiska natury.


Jak podaje Wikipedia szybki rozwój ogromnych gęstych chmur burzowych (tzw. cumulomnibusy) o wysokości 10-16 km i szerokości ok. 8 km i wilgotny, chłodny wiatr, zwiastujący zbliżającą się burzę, są dobrze znane w większości regionów świata strefy tropikalnej i umiarkowanej. Na całym świecie w tym samym czasie ma miejsce około 1800 burz i około 100 wyładowań w ciągu sekundy. Powietrze w górnych warstwach atmosfery jest o wiele zimniejsze niż przy powierzchni Ziemi. Ciepłe powietrze jest lżejsze od zimnego i unosi się do góry. W trakcie wznoszenia powietrze się rozpręża oraz ochładza się. Wznoszące się powietrze w trakcie rozprężania staje się chłodniejsze od otoczenia, a więc cięższe i opada na dół. 


Inaczej przebiega ten proces, gdy wznoszące się powietrze zawiera dużo pary wodnej. W miarę ochładzania się powietrza, zawarta w nim para się skrapla. Przy kondensacji, wydziela się dużo ciepła. Uwalniające się ciepło powoduje, że powietrze wilgotne stygnie wolniej i jest stale cieplejsze, a więc lżejsze od otoczenia. To jest właśnie mechanizm, który powoduje, że w obszarze burzy powietrze bardzo gwałtownie wznosi się do góry i osiąga wysokość powyżej 16 km. Na tej wysokości temperatura jest bardzo niska (około -60 °C). Dość chłodne powietrze, jak tylko dotrze do powierzchni ziemi, zaczyna rozchodzić się na boki, dlatego zwykle przed burzą wieje chłodny wiatr. Wkrótce potem niebo przeszywa błysk (który może mieć ponad kilkadziesiąt km długości), rozlega się grzmot i spada ulewny deszcz. W pojedynczej komórce burzowej po 20-30 minutach zaczyna dominować prąd zstępujący i chmura "wyparowuje". Pojedyncze komórki burzowe często łączą się tworząc multikomórki burzowe lub układają się w linię szkwału (wzdłuż frontów chłodnych). Jeśli istnieją ku temu odpowiednie warunki (zmiany kierunków lub prędkości wiatru na różnych wysokościach czyli tzw. uskoki wiatru), które spowodują odseparowanie prądu wstępującego od zstępującego, to wówczas pojedyncza chmura burzowa może przemienić się w superkomórkę i istnieć nawet przez wiele godzin.


Nieodłącznym elementem burz są wyładowania atmosferyczne zwane powszechnie piorunami. jak podaje Wikipedia piorun jest wyładowaniem elektrycznym o bardzo dużym natężeniu, które przenosi w kierunku ziemi ujemne ładunki elektryczne. Przepływ elektronów może odbywać się także wewnątrz chmury, między różnymi jej warstwami. W momencie, kiedy ładunek przewodni zaczyna wędrować ku ziemi, przenosi ujemny ładunek elektryczny i pozostawia za sobą kanał silnie zjonizowanego powietrza o średnicy 1-5 cm, tworząc po drodze rozgałęzioną ścieżkę. Poszczególne gałęzie ścieżki rosną i w końcu jedna z nich osiąga punkt na Ziemi sprowadzając ładunki ujemne. Przepływ ten zwany jest wyładowaniem wstępnym lub liderem. Intensywny przepływ ładunków dodatnich trwa zaledwie około 0.0001 sekundy, lecz jest ponad 1000 razy większy od przepływów w domowej sieci energetycznej. 


Teraz wyjątkowo jasne wyładowanie zaczyna biec w górę tym samym kanałem i przenosi ono do chmury cząsteczki dodatnie zwane powrotnymi. Potem następują kolejne wyładowania wstępne oraz powrotne, które wykorzystują ten sam zjonizowany kanał. Cały ten proces powtarzany jest kilkakrotnie w ciągu ułamka sekundy, dopóki ładunki w chmurze nie zostaną zneutralizowane. Błyskawice świecą, ponieważ świeci powietrze rozgrzane do wysokiej temperatury, co jest spowodowane przepływem prądu. Grzmot, jaki towarzyszy błyskawicy jest również skutkiem gwałtownego rozgrzania powietrza. Skokowy wzrost temperatury powietrza powoduje również skokowy wzrost ciśnienia. To zaburzenie rozchodzi się w postaci fali dźwiękowej słyszanej przez nas jako grzmot.

środa, 12 lutego 2014

Londyn - początek lutego

Londyn to jedno z moich ulubionych miast. Byłem tam już ponad 20 razy. Większość niestety stanowiły wyjazdy biznesowe, podczas których niewiele można zobaczyć. Udało mi się jednak być tam kilka razy prywatnie. Zawsze wracam do tego miasta z ogromną przyjemnością i pewnym podekscytowaniem. Przecież to jedno z największych miast Europy i świata. Poza tym jest największym centrum finansowym globu, wyprzedza nawet Nowy Jork. Znajduje się tu trzecia co do wielkości giełda, jest mnóstwo wspaniałych muzeów, zabytków. No i oczywiście dobry klimat do uprawy liściastych roślin zimozielonych. Ponad rok temu pisałem już o Londynie, artykuł i zdjęcia możecie Państwo znaleźć tutaj: http://zimozielonyogrod.blogspot.com/2013/01/zimozielony-i-egzotyczny-londyn.html

Dziś jednak chciałbym wrócić pamięcią do końca stycznia i początku lutego 2007 roku. W Polsce była wtedy tęga zima, a w Londynie? Sami Państwo zobaczcie!

Tak prezentuje się zimą trawnik i klomb przed Pałacem Buckingham.


Dziś poza zdjęciami roślin przemycę kilka fotek ukazujących piękno brytyjskiej stolicy. Zjednoczonego Królestwa, nad którym kiedyś nigdy nie zachodziło słońce! Oto i sam Pałac Buckingham. Siedziba Królowej Brytyjskiej.


Poniżej jeszcze jedno zdjęcie okolic tego wspaniałego symbolu władzy! Kto powiedział, że w Londynie wiecznie pada deszcz i jest mgła?


W samym Londynie mieszka ponad 8 300 000 osób, w obszarze metropolitarnych jest to już ponad 15 000 000. W mieście są 33 dzielnice, w tym City of London - centrum finansowe miasta i świata, które ma dużą samodzielność. W City mieszka zaledwie kilka tysięcy ludzi, ale to tutaj przepływa znacząca część środków finansowych rozdysponowywanych po różnych rejonach świata. Katedra Świętego Pawła to jeden z symboli tej części miasta.


W Londynie zimą zaczynają kwitnąć typowo wiosenne dla nas kwiaty. Natknąłem się na narcyzy, przebiśniegi, ciemierniki, krokusy czy hiacynty.


Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta jest budynek Parlamentu ze słynnym Big Benem. The Palace of Westminster znany również jako Houses of Parliament został wybudowany nad Tamizą. Jego najstarsza część pochodzi z 1097 roku. Obecnego kształtu nabrał jednak w XIX wieku po pożarze z 1834r., który częściowo zniszczył budynek.


Inny symbolem miasta jest Twierdza Tower. Jak podaje strona http://historia.org.pl/2013/02/26/tower-of-london-krwawa-twierdza/ Tower of London powstała na życzenie Wilhelma I Zdobywcy, który swój przydomek zyskał pokonując w walce o tron nowo koronowanego króla Harolda. Po koronacji Wilhelma, która odbyła się w roku 1066 miała ona służyć do obrony monarchy przed lekkomyślnym ludem. Archeologiczne dowody wskazują na to, że jeden z tych bastionów powstał właśnie na terenie dzisiejszej Tower. Te wczesne obronne mury zostały ostatecznie zastąpione wielką kamienną Białą Wieżą (White Tower), która miała ukazać wielkość nowego króla. Przez wieki było tam więzienie, gdzie stracono wielu ludzi!


Obok Twierdzy jest inny symbol miasta. To Tower Bridge. Ten piękny zwodzony most powstał w 1894 roku.


W Londynie życie pulsuje przez 24 godziny na dobę. Podczas spaceru po Leicester Square natrafiłem na ciekawą osobę. Trochę było trudno dojść do barierek ale sięudało. Nawet uścisnąłem dłoń tej gwiazdy! To Madonna!


Czasami zazdroszczę trochę londyńczykom. Tego klimatu, spokoju, poziomu życia, ciepłych zim... Oczywiście ostatnio nie zazdroszczę im opadów deszczu, które zatopiły większość południowo - wschodniej Anglii.

wtorek, 11 lutego 2014

11 lutego w latach 2013 i 2014

Mamy kolejny dzień odwilży. Dziś jednak w centrum kraju jest pochmurno, a przed południem kropił deszcz. Wczoraj rano lało jak z cebra, ale przed południem niebo się rozpogodziło i do końca dnia świeciło piękne słońce. Było też ciepło, prawie +10 stopni. Dziś jest chłodniej, +8. W moim ogrodzie tam, gdzie docierają promienie słoneczne śnieg już stopniał. Jednak w miejscach zacienionych wciąż widać białe połacie śniegu. A jak było rok temu? Znacząco chłodniej niż dziś. 10 lutego 2013 padał deszcz ze śniegiem, ale nocą przyszło ochłodzenie i wszystko zamarzło. Lód osadził się na roślinach. Wyglądało to dosyć zjawiskowo, ale na pewno nie służyło dobrze roślinom. Dziś na szczęście jest cieplej niż rok temu, a prognozy na najbliższe dni nie wskazują na powrót zimy. Zapraszam na porównanie 11 lutego z bieżącego i ubiegłego roku.

Tak wyglądały trzmieliny i mahonia rok temu.


A tak to samo miejsce prezentuje się dzisiaj.


Pieris japoński rok temu miał już pąki kwiatowe. Podobnie wygląda w tym roku. Tylko śniegu jakby mniej i słupek rtęci na termometrze jest dziś znacznie wyżej niż w 2013.

2013


2014


W ubiegłym roku na bluszczu krzewiastym był śnieg. 


W tym roku krzewy są zieloniutkie, tylko gdzieniegdzie dookoła nich widać jeszcze ślady zimy.


Jeszcze rzut oka na oczko wodne. W ubiegłym roku pokrywa lodu była grubsza niż teraz. Krótkie ocieplenie w pierwszej dekadzie lutego 2013 oraz nieustanne działanie sztucznego przerębla z napowietrzaczem i grzałką spowodowały, że koło styropianowego pływaka woda rozmarzła. W całym ogrodzie leżało sporo śniegu.


Dziś warstwa lodu jest znacznie cieńsza. Padający deszcz sprzyjał topnieniu lodu. Napowietrzacz i grzałka również zrobiły swoje. Latem ubiegłego roku po prawej stronie oczka (na zdjęciu) pojawił się duży kamień. Przytrzymuje on donicę z pałką wodną. Poza tym patrząc na oczko od strony domy wygląda ono teraz jak serce.


poniedziałek, 10 lutego 2014

Nowe aranżacje ogrodowe - 2013

Początek roku to czas podsumowań. W styczniu podzieliłem się z Państwem statystykami za ubiegły rok, przedstawiłem również nowe rośliny, które posadziłem w całym 2013 roku. Zabrakło jednak informacji o nowych aranżacjach niektórych miejsc w Zimozielonym ogrodzie. Dziś nadrobię te zaległości.

Ogród żyje cały czas. Oprócz nowych nasadzeń ciągle coś w nim zmieniam. Wiem, że w tym roku również będą zmiany. Jakie? O tym napiszę w odpowiednim czasie, czyli wtedy kiedy zrealizuję moje zamierzenia. A ponieważ jestem osobą, która cały czas coś tworzy i zmienia więc i w tym roku nie zabraknie nowych, ogrodowych pomysłów.

Dziś jednak powróćmy na moment do ubiegłego roku. Zapraszam do obejrzenia zdjęć miejsc, które odmieniły swoje oblicze.

Pierwsze zmiany pojawiły się już wiosną. Swój wygląd zmienił pas roślin, które rosną przy płotku odgradzającym część działki moich rodziców od mojego ogrodu. Tak miejsce to wyglądało w 2012 roku.


W moim ogrodzie dominują linie krzywe. Stwierdziłem, że taki długi odcinek prostej obwódki z granitu psuje trochę wygląd całego ogrodu. Poza tym poszukiwałem miejsc na nowe rośliny. Dlatego też już pod koniec kwietnia postanowiłem dokonać tam zmian. Teraz kształt obwódki idealnie pasuje do układy całego ogrodu.


Kolejne zmiany pojawiły się po północnej stronie oczka wodnego. Spowodowane one były poszukiwaniem następnych miejsc pod nowe rośliny. Poniższe zdjęcie przedstawia okolicę oczka z 2012 roku.


Zmiany pojawiły się z początkiem lipca 2013, kiedy z Republiki Czeskiej przyjechały do mnie nowe rośliny. Po północnej stronie oczka powstała "łezka" z obwódką z otoczaków, wypełniona korą sosnową. Dziś już wiem, że miejsce to trochę się w tym roku zmieni, gdyż wspomniana "łezka" wygląda trochę jak sztucznie dopięta do oczka.


Kolejne zmiany pojawiły się w południowej części ogrodu, przy drugim z płotków oddzielających mój ogród o ogrodu rodziców. W 2012 roku posadziłem tam 2 clematisy. 


20 września 2013 roku między clematisami pojawiła się metalowa pergola. Początkowo myślałem o drewnianej konstrukcji, jednakże byłaby ona zbyt przytłaczająca i zdominowałaby to miejsce. A na tym absolutnie mi nie zależało. Przy bokach pergoli posadziłem 2 zimozielone pnącza. To wiciokrzewy Henryi.


W tym roku ogród też czekają zmiany. Pewnie pojawią się również nowe rośliny. Na pewno na bieżąco będę Państwa o tym informował.


Wszystkich fanów roślin zimozielonych zapraszam również do polubienia strony "Zimozielony ogród", którą można znaleźć na Facebook'u tutaj: https://www.facebook.com/Zimozielonyogrodandrzejzawadzki

Znajdziecie tam Państwo albumy z różnymi ciekawymi zdjęciami, nie tylko z mojego ogrodu!

niedziela, 9 lutego 2014

Odwilż 2

Wczoraj zaprosiłem Państwa na spacer po zimozielonym ogrodzie, w którym zagościła odwilż. Dziś zaprezentuję drugą część zdjęć zrobionych wczoraj. Na zdjęciach widać jak poszczególne liściaste rośliny zimozielone przetrwały mroźne i śnieżne dni. Najważniejsze dla mnie jest to, że w zasadzie żadna z nich nie ma drastycznych uszkodzeń spowodowanych niską temperaturą. 

Zaczniemy od ostrokrzewu Silver van Tol. Nie okrywałem go na zimę, nie przysypałem go również śniegiem. mimo tego, że jest to dosyć wrażliwy krzew tylko na niektórych listkach widać delikatne ślady działania niskich temperatur.


Magnolia grandiflora również nie ma śladów uszkodzeń. Podobnie jak wspomniany wyżej ostrokrzew magnolia również nie została okryta ani obsypana śniegiem. Niestety silny wiatr wiejący podczas ubiegłotygodniowych mrozów zerwał kilka liści. Nie powinno to jednak mieć wpływu na wiosenne przyrosty drzewka.


Kolejny krzew, który świetnie przetrwał mrozy to laurowiśnia wschodnia Caucasica. To już jej druga zima w moim ogrodzie. Mimo braku okrycia w tym i w ubiegłym roku krzew przetrwał niskie temperatury bez żadnych uszkodzeń.


Ostrokrzew pedunculosa został przeze mnie przysypany śniegiem. Bałem się, że tak mała roślina może zginąć w czasie mrozów. Jak widać na poniższym zdjęciu póki co ostrokrzew ma się całkiem nieźle.


Laurowiśnia wschodnia Otto Luyken to najbardziej odporna na niskie temperatury odmiana laurowiśni. Ani ta ani ubiegła zima nie zrobiły na niej żadnego wrażenia.


Trzmielina japońska to dosyć delikatny krzew. jest wrażliwa na temperatury poniżej -15 stopni. Przysypana sniegiem przetrwała jednak najgorsze. Cieszę się, że żaden listek nie jest przemarznięty.


Berberys brodawkowaty (gruczołkowaty) to jedna z niewielu odmian tego rodzaju krzewów, które w naszym klimacie pozostają zielone przez cały rok. Ten jeszcze jest malutki, ale widać, że mimo braku zimowych zabezpieczeń nie poniósł on żadnych strat spowodowanych mrozem.


A oto kolejny z ostrokrzewów. To odmiana Myrtifolia. Ma piękne wąskie liście i nie są mu straszne nasze zimy. 


Głogownik Davidiana rośnie u mnie od ubiegłego roku. Sprzedawca podał mi, że powinien wytrzymywać spadki temperatur do ok. -25 stopni C. Dlatego też niczym go nie okrywałem. O dziwo nawet młode, jesienne listki nie mają śladów uszkodzeń.


A tak wczoraj wyglądał japoński zakątek. Miło popatrzeć na zieleń różaneczników, pierisów czy skimii japońskich.


Oczko wodne powoli rozmarza. Dziś otwór przy napowietrzaczu jest już o wiele większy. 


Mamy dopiero początek lutego. Co prawda prognozy długoterminowe nie wskazują na powrót zimy. Ale aura bywa kapryśna i mogą nadejść jeszcze siarczyste mrozy. Jak takie warunki wpłyną na moje rośliny? O tym na pewno przeczytają Państwo na moim blogu!

Zapraszam do lektury!

sobota, 8 lutego 2014

Odwilż - czyżby to już przedwiośnie?

Od kilku dni robi się coraz cieplej. Dopiero jednak dziś w mojej okolicy można było poczuć prawdziwe przedwiośnie. Mimo tego, że śnieg jeszcze w zasadzie wszędzie zalega, to jednak słońce i temperatura przekraczająca w cieniu 10 stopni C sprawiły, że w powietrzu poczułem prawdziwe przedwiośnie. Śnieg znika w oczach a śpiewające ptaki oznajmiają światu nadejście ocieplenia. 

We wtorek, 28 stycznia część bardziej wrażliwych na mrozy roślin zabezpieczyłem kopcami zrobionymi ze śniegu. Pozwoliły na to jego dosyć obfite opady. Wcześniej rośliny takie jak aukuby japońskie, skimie japońskie, osmantus, trzmielina japońska czy ostrokrzew pedunculosa pozostawały bez okrycia. Musze tu dodać, że przed ich "zakopczykowaniem" było kilka dosyć mroźnych nocy. 

Teraz pogoda się poprawiła, a dodatnie temperatury pozwoliły mi na odsłonięcie roślin spod śniegu. Zdjąłem również zimowe zabezpieczenia z palmy mrozoodpornej i dwóch juk. Oto jak wyglądają rośliny po poczatkowo mroźnym a później śnieżnym ataku zimy.

Aukubom rosnącym w miejscu zacieniony mroźne noce nie zaszkodziły. Późniejsze okrycie ich śniegiem tylko poprawiło ich kondycję. Liście nie mają praktycznie żadnych śladów uszkodzeń.


Troszkę gorzej wyglądają te, które rosną w miejscu gdzie w ciągu dnia zagląda czasem słońce. Niektóre liście lekko zbrązowiały, ale mam nadzieję, że na wiosnę rośliny odbiją


Delikatne ślady uszkodzeń ma również osmantus. To dosyć wrażliwa na mrozy roślina.


Podobnie rzecz się ma z ostrokrzewem Argentea Marginata. Niektóre listki noszą ślady uszkodzeń spowodowanym mroźnym powietrzem i świecącym w tym samym czasie słońcem.


Świetnie za to wygląda laurowiśnia wschodnia Herbergii. I to mimo tego, że nie była niczym osłonięta ani przysypana śniegiem.


Równie pięknie wyglądają skimie japońskie. Te jednak spędziły ostatnie kilka dni pod śniegiem. Jednak najmroźniejsze noce przeżyły bez okrycia. Nie mają żadnych śladów uszkodzeń. Nawet pąki kwiatowe wyglądają na nietknięte mrozem.



Dziś odsłoniłem również palmę Trachycarpus Wagnerianus. Liście są lekko pogniecione ale wyglądają zdrowo. Stożek wzrostu palmy wygląda dosyć zdrowo. Czas pokaże czy palma przeżyje zimę bez uszkodzeń.


Zimowe "koszulki' zdjąłem dziś również z dwóch juk. Pierwsza to Gloriosa.


Druga natomiast to Gloriosa Variegata. 


Obie wyglądają doskonale i nie widać na nich żadnych śladów zimowych uszkodzeń.

Kolejna roślina to araukaria chilijska. Tej niczym nie osłaniałem ani nie obsypałem jej śniegiem. Póki co nie ma na niej żadnych śladów uszkodzeń powstałych na skutek mrozów.


A już jutro zapraszam na druga część spaceru po ogrodzie w czasie odwilży. Pokażę Państwu kolejne rośliny i opiszę ich stan po krótkim ale odczuwalnym ataku zimy.

Serdecznie zapraszam do lektury!

piątek, 7 lutego 2014

Początek lutego w Madrycie


Dziś zapraszam Państwa na krótki spacer po stolicy Hiszpanii - Madrycie. W Polsce zima trochę odpuściła, ale to w Hiszpanii kwitną już kwiaty. U nas musimy na to jeszcze poczekać. 

Madryt to jedno z największych miast Unii Europejskiej, ma ponad 3 200 000 mieszkańców. Region metropolitarny (trzeci co do wielkości w Unii Europejskiej (Po Paryżu i Londynie) zamieszkuje natomiast ponad 6 300 000 ludzi. 

Klimat Madrytu jest ściśle zależny od położenia tego miasta. A warto zaznaczyć, że Madryt leży na wysokości ponad 600 m. n.p.m. Zimą temperatury spadają tu nocami czasami poniżej 0 stopni C. A śnieg wcale nie jest jakimś nieznanym zjawiskiem. Oczywiście w ciągu dnia słońce ogrzewa powietrze i robi się cieplej. Latem natomiast temperatury często w ciągu dnia przekraczają +40 stopni C. Dopiero noc przynosi orzeźwiające powietrze. 

W Madrycie jest bardzo wiele zabytków. Ale, co mnie szczególnie zainteresowało, nie brak tu również wspaniałych liściastych roślin zimozielonych. Poniżej młode drzewka magnolii wielkokwiatowej.


Pomimo tego, że początek lutego przynosi dosyć chłodne dni, to jednak w całym mieście kwitną już bratki.


Jednym z ciekawszych zabytków Madrytu jest Templo de Debod – (Świątynia Debod). To egipska świątynia boga Amona, podarowana Hiszpanom za pomoc przy budowie tamy asuańskiej; mieści się na terenie Parque del Oeste, na skarpie nad rzeką Manzanares. Ma różne sale, wśród których najważniejsza jest Kaplica zdobiona reliefami, która zachowana jest w oryginalnym stanie i jest to najstarsza część świątyni, gdzie zobaczyć można sceny rytuałów. Szczególnie pięknie świątynia wygląda nocą, kiedy jest wspaniale podświetlona.


Świątynię otacza piękny park.


Ze skarpy nad rzeką Manzanares, która znajduje się nieopodal świątynii można podziwiać wspaniały widok na  Palacio Real (Pałac Królewski) oraz Katedrę La Almudena.


Bliżej Pałacu Królewskiego można podziwiać piękne ogrody, w których rosną m.in. magnolie wielkokwiatowe, trzmieliny japońskie, tuje czy bukszpany.

Warto wspomnieć, że obecnie rodzina królewska mieszka w rezydencji poza miastem, a Palacio Real pełni jedynie funkcje muzealne i reprezentacyjne.



Madryt ma wspaniale rozwiniętą sieć komunikacji miejskiej. Jest tu 12 linii metra i 3 linie tramwajowe ściśle skomunikowane z podziemną kolejką. Na pewno w moich postach wrócę jeszcze do tego miasta, żeby pokazać jego urok, oczywiście przez pryzmat roślin zimozielonych!